od 500 zł na reklamę do +10 MLN rocznie w e-commerce | Piotr Maroszek MARO HOME | Z buta w Marketing

In this episode of "Z buta w Marketing" host Oskar Lipiński interviews Piotr Maroszek, founder of the e‑commerce brand MARO HOME, which grew from a modest 500 PLN advertising budget to annual revenues exceeding 10 million PLN. The conversation covers the origins of the brand, the decision to sell exclusively through a proprietary online store rather than marketplaces, the role of low‑budget marketing tactics (influencer barter, phone‑shot product photography, DIY video content), community building via newsletters and niche Facebook groups, the importance of capital and realistic budgeting, production scaling challenges, and strategic considerations for international expansion. Maroszek also shares practical advice for newcomers: gain experience in other e‑commerce roles or agencies, leverage local mentors, focus on passion and enjoyment, keep teams small and outsource specialist tasks, and avoid premature high‑cost investments such as expensive photo shoots. The episode ends with a balanced, realistic outlook on the difficulties of e‑commerce, emphasizing perseverance, love for the work, and the need to adapt strategies as the market evolves.
Chapters
Naszym atutem było to, że mieliśmy fajny produkt, coś czego nie było na rynku, jakby to wyszło od nas i bardzo dużo influencerów zauważyło ten produkt i sami chcieli go mieć, więc bardzo dużo influencerów sami do nas pisali, mimo że robiliśmy malutką marką z prośbą o współpracę. My do tej pory Wiesz, lub nie zapłaciliśmy ani złotówki za żadną współpracę influencerską, no nie?
Często daje taką formułę, w której wejdź sobie na jakiś super sprzedający się produkt w internecie, zobacz sobie, jakie on ma złe opinie, na co ludzie narzekają, popraw i wprawiasz ten produkt.
Produkt jest kluczowy, to możesz mieć najpiękniejszy e-commerce z najpiękniejszym UX-em, procesami, ale jeżeli produkt będzie nie domagał, no to może na początku fajnie to sprzedasz, ale później...
Są sytuacje, w których wprawiacie jakieś produkty i one się nie sprzedają, prawda? Czy macie tak, że wszystko mu się ładnie przydaje? Czy macie nietrafione produkty?
Nie mamy za dużo takich produktów, które są nieudane, a nawet jeżeli takie są, to robimy to trochę świadomie. To jest jakby takie najważniejsze, bo to jakby ciągnie za sobą całą resztę niepowodzeń, bo ludzie nie wiedzą,
Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać tu szczere i brudne prawdę o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę Ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce.
Gratulacje! Blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałem cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj. A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć. Witajcie w kolejnym podcaście z Buta w Marketing. Posłuchałem się was. Zrobiłem jak szóstemu ankietę na Instagramie. Kogo byście chcieli słyszeć w nowych odcinkach mojego podcastu? No i wyobraźcie sobie, że 70% z was kliknęło na opcję numer A, która się wtedy pojawiła w ankiecie, a mianowicie właścicieli e-commerce. I tak też postanowiłem zrobić. Odezywałem się do kilku znajomych, którzy mają fajne, prosperujące e-commerce'y, które działały od zera, które są także wykonywane w Polsce. Dzisiaj z nami jest Piotr Maroszek z Marohome. Cześć Piotrek.
Cześć Askar.
Jakbyś mógł powiedzieć tak w skrócie, czym się zajmujesz, jaki masz e-commerce? A potem zapytam cię trochę o szczegóły.
Jesteśmy polską marką, gdzie produkujemy pościele. Takie pościele bardziej premium. Nazywam to semi-premium. To jest taka moja wewnętrzna nazwa. Jesteśmy rodzinną firmą. W sumie od 30 lat jesteśmy na rynku.
Przebijam. 32.
Rok starsi od nas. Tak, tak. Ale tak naprawdę tą postacią, którą widzicie nas teraz, to jesteśmy od 2019 roku. Zaczęliśmy tuż przed wybuchem pandemii de facto. Moi rodzice mieli produkcję, zakład szwalniczy, ale to był zupełnie inny produkt, bo to był taki produkt bardziej budżetowy, bardziej budżetowy, do tego lokalna działalność B2B, więc zupełnie coś innego jak teraz, nie?
Historia kopiuje Freja jak moja.
To prawda, to prawda. Jak kiedyś gadaliśmy zresztą na Instagramie tak między sobą, no to mówię, kurczę, to jest niesamowite, nie? Copy-paste.
Jest dużo takich właśnie historii, gdzie drugie połowienie wchodzi, no musisz zdigitalizować i zmienić produkt.
Produkt przez lata się... U nas ta digitalizacja jakby była już w planach bardzo dawno, ale wiesz, nie było tej motywacji, nie? Ja miałem jakby fajną pracę w korporacjach, robiłem fajne projekty, wiesz, 23-24 lata już miałem swój zespół pod sobą. Tutaj rodzice sobie działali, jakby nie było tragedii. Wiadomo, robili się coraz starsi, no ale przy rodzinnych obiadach to było mówione, że fajnie by było wejść w internet, bo tam jest potencjał, coś tam, coś tam. No i jakby tak to się toczyło. No i przyszła pandemia. Przyszła pandemia. No i nagle z dnia na dzień biznes siadł. Biznes siadł, więc Ja podjąłem chyba taką trochę na tamten moment nierozważną decyzję. Dobra, to jakby trzeba ratować jakby rodzinny biznes. Trzeba jakby podjąć rękawice. Rzucam pracę w korporacji. Idę tutaj, nie? Idę tutaj na swoje, tylko że trochę na moich zasadach, czyli jakby nie chciałem w ogóle tykać tych budżetowych pościeli, budżetowych produktów, tylko robimy coś premu, bo ja mam coś takiego, że jak coś robię, to muszę to czuć, no nie? Czyli coś, co sam bym chciał używać, coś, co mi się podoba i tylko w takich momentach mi się to udaje, no nie?
To jest w ogóle ważne. Często ludzie próbują sprzedać w internecie coś, czego nie czują, tylko zobaczą na ten zysk, a ty musisz żyć tym.
Tak, dokładnie tak. Musisz otaczać się tym.
Głównym partnerem podcastu jest Marka Da, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Chopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Chopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. Sam BAI Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Auto pełni niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do pozyskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii.
Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne.
Czyli
zaczynaliście od samego zera.
Zaczynaliśmy od samego zera. Budżety, jak sobie teraz tak wspominamy, robimy takie retro, to w ogóle jest śmiech na sali, bo mieliśmy budżety reklamowe na poziomie 500 zł miesięcznie. I naprawdę dużo kreatywności musiałem uruchamiać w sobie. Co tu zrobić, żeby o nas usłyszeli na samym początku.
Słuchajcie, moi drodzy, to będzie bardzo wartościowa rozmowa, bo historia bądź co bądź podobna. Moje już znacie, wiecie jakie techniki w e-commerce stosowałem. Pewnie niektóre będą podobne. No dobra, wiemy gdzie byliście. Byliście na samym początku, musiałeś ratować biznes rodzinny. Przybiłem tutaj wirtualną piątkę, ja również. A gdzie jesteście teraz? Jaka to w ogóle jest skala biznesu?
Na ten moment robimy już, można powiedzieć, sporo, ponad 10 milionów rocznie. W tym roku planujemy pod wyższą skalę, pod 20 uderzyć. Największym u nas problemem to jest produkcja, tak jak u ciebie zresztą. Więc tak naprawdę ostatni kwartał to spędziłem na tym, żeby sytuację produkcyjną, nawet w tym roku, to wiem, że mi się jeszcze nie uda tego ustabilizować, ale na przyszły rok to zrobić. Więc no myślę, że skala już taka nie mała, nie mała, nie? Jeżeli chodzi o ilość zamówień, to jakieś dwa do cztery w zależności od miesiąca.
To bardzo, bardzo, bardzo podobnie do nas. No dobra, przyjmijmy sobie, że cofamy się kilka lat wstecz. Jest moment, w którym trzeba ratować biznes. Pamiętasz jakieś największe błędy, które popełniłeś na samym starcie, których już z perspektywy czasu możesz powiedzieć, że wiesz.
Ciężko mi mówić o błędach jako takich, bo bardzo podchodziliśmy bezpiecznie do budowania tego biznesu. Ja miałem ten background, Związany mocno z e-commerce'em i z ID, więc starałem się minimalizować do zera praktycznie ryzyko, nie? Chodziłem trochę jak po polu minowym. Jeżeli chodzi nawet o wybór platform, na którym chcemy postawić sklep, to przeszliśmy od SAS-a do LAS-a, od SAS-a do open source'ów tak naprawdę, nie? Jedno, drugie, trzecie nas nie zadowalało, o małym koszcie. No i w sumie, wiesz, trafiliśmy na Wordpressa, na WooCommerce'a. No i w sumie ta miłość trwa do dziś z WooCommerce'em, mimo że wiem, że ty tam na SASie, na Shopperze chyba, z tego co pamiętam działasz.
Tak, tylko że ja mam dewelopera, który robi cały front kustomizowany od zera.
I ja jestem pod ogromnym wrażeniem, jak to u ciebie wygląda, bo...
Nie wygląda.
Nie wygląda. Nie wygląda to jak Shopper taki standardowy, no nie? Więc to jest super. I to też jest jakby fajna informacja, że to nie ma tak, że jest jedno... To nie jest zero-jedynkowe, że nie ma jednej recepty, która może się udać lub nie. Można iść w Open Source, można iść w Sasa, tylko trzeba jakby odpowiednio przy tym popracować, no nie?
Ty miałeś background. To też jest ważne, że nie porwałeś się z motyką na słońce. Tak się mówi?
Tak, tak.
Tak się mówi. I tylko miałeś background już e-commerce'owo IT, więc jakby łatwiej było ci trochę wejść, bo miałeś tą wiedzę. Często właśnie ludzie nie wykonają tej pracy w postaci przeczytania książek, może pracy właśnie u kogoś, tylko od razu się w ten e-commerce ładują, a to może być cięższe. To było na pewno z tego powodu łatwiej. A pamiętasz jakieś takie momenty przełomowe, które pchały w tą waszą markę?
Znaczy tak, no wiadomo, takim momentem przełomowym, no to była pandemia na pewno, ale trochę w innym takim stylu niż, pod innym kątem niż u większości sklepów, bo to, że jakby był wzrost sprzedaży, to jest jakby naturalne, no bo wszyscy przenieśli się do internetu. U nas jakby to była motywacja, żeby odejść od starego modelu biznesowego i wejść w nowy, jakby praktycznie na 100%, tak? Więc to było to. Czy coś jeszcze? Tak naprawdę my staramy się bardzo liniowo zwiększać swój przychód i swoje możliwości, bo tak jak ciebie bardzo podziwiam, jeżeli chodzi o sprzedaż taką dropową, to jakby u siebie trochę tego nie widzę. bo bardzo sobie cenię spokój, więc taką stabilizację. Chcę mieć jakby równe przychody praktycznie z miesiąca na miesiąc i trochę nam się to udaje. Nie chcemy, wiesz, tak skokowo, bo to później ciężko na tym zapanować.
Ciężko jest z operacjami.
Tak.
No dobra. Jaką strategię przyjęłaś na starcie? Powiedz mi, to było tak, że wybrałeś Google'a, Facebooka. Jaka wyglądała to twoja ścieżka rozwoju?
Na samym początku in-house'owo nabieraliśmy kompetencje. Miałem takiego specjalistę, który wyspecjalizował się, wyedukował się w Facebooku i działaliśmy tylko i wyłącznie na reklamach na Facebooku, no i Instagramie, tak. Mieliśmy fajny produkt.
To był KOR.
Tak, to był KOR. Tak jak mówię, na samym początku budżety to były śmieszne tysiąc, dwa tysiące złotych, tak z miesiąca na miesiąc to gdzieś tam sobie przyrastało. No i organicznie na socialach. Naszym atutem było to, że mieliśmy fajny produkt, coś czego nie było na rynku, jakby to wyszło od nas i bardzo dużo influencerów zauważyło ten produkt i sami chcieli go mieć. Więc bardzo dużo influencerów sami do nas pisali, mimo że robiliśmy malutką marką z prośbą o współpracę, no nie? My do tej pory Wiesz, lub nie zapłaciliśmy ani złotówki za żadną współpracę influencerską, no nie? A mieliśmy z największymi influencerami w Polsce, nie?
Ciach, mamy rolkę. Ale tak, my w modelu takim klasycznym wysyłek barterowych też nie płacimy. Współprac produktowych to jest co innego, ale to jest właśnie to, co ty powiedziałeś, czyli ten produkt. Ten produkt jest kluczowy, on się wyróżniał na rynku, więc ludzie sami chcieli go mieć. Często jest porywanie się właśnie w e-commerce bez wizji tej produktowej i to się może raczej nie udać, prawda?
To prawda, to prawda. No produkt jest kluczowy, to możesz mieć najpiękniejszy e-commerce z najpiękniejszym UX-em, procesami, ale jeżeli produkt będzie nie domagał, no to może na początku fajnie to sprzedasz, ale
później... Czyli na starcie mieliście in-house'owo osobę, która zarządzała samym budżetem reklamowym, influencerów. No dobra, a content robiliście, zlecaliście, czy to było, jak to wyglądało?
Cały czas był robiony u nas wewnętrznie i cały czas go robimy u nas wewnętrznie. Jeżeli chodzi o zdjęcia, dopiero tak naprawdę od niedawna współpracujemy z, na przykład jeżeli chodzi o zdjęcia z fotografami, takim już semi-profesjonalnymi, no nie?
Czyli można prawie wszystko robić na początku in-house'a, bo nie trzeba wcale pakować dużych budżetów.
Ja trochę jestem takim, nie chcę powiedzieć cebulą, jeżeli chodzi o wydatki, bo...
Powiedzmy to szczerze, ja jestem też. To jest bardzo ważne na samym starcie.
Tak, tak. Do tej pory jest mnóstwo narzędzi, z których może moglibyśmy korzystać, ale kosztują krocie. a nie do końca przynoszą aż taki dodatek do twojej firmy, że jest tego wart tak naprawdę, nie? Nawet jeżeli chodzi o narzędzia marketing automation, nie? W większości, jak do nas się zgłaszają firmy, to kosztują one 3, 5, 7 tysięcy złotych miesięcznie, nie?
Tak.
Wiesz, ile ja płacę za narzędzie marketing automation? Które robi nam nawet w porywach w zależności od okresu 10-12% całego revenue.
A jakąś bazę kontaktów? Tak mniej więcej? Od tego się zróżniamy.
Trzydzieści pięć tysięcy, chociaż zaraz ci powiem, że to rozgraniczam troszeczkę.
Tysiąc pięćset dwa?
Sto dolarów rocznie.
O proszę.
To jest takie potężne narzędzie automatu do rozszerzenia, do e-commerce'a. Naprawdę to przepotężnie można zrobić rzeczy. Tylko trzeba uruchomić wyobraźnię i trzeba, wiesz, trochę się poczytać, pouczyć, poobserwować inne e-commerce'y, jak mają poukładane procesy i tą automatykę, nie? I można naprawdę dużo wyciągnąć za grosze, tak naprawdę.
Trzeba trochę sami kreatywnie podejść, a nie dać się nadziewać na oferty, które są wysyłane cold mailami, cold telefonami. No dobra, jak wyglądało to dalej? Startowaliście z nowymi budżetami, co potem? Dokładaliście inne kanały, czy poświęcaliście?
Cały czas tylko na Facebooku działaliśmy i dokładaliśmy budżet, dokładaliśmy budżet.
To był stricte budżet performance'owy, czy też budowaliście?
To był performance, to był stricte performance. Ja zdawałem sobie sprawę, że to jest trochę krótkowzroczne, można tak powiedzieć, ale na tamtą chwilę to było konieczne, no bo trzeba było, no performance jest o tyle dobry, że daje ci zwrot tu i teraz, nie? Więc możemy te środki reinwestować dalej i rozwijać się. I doszedłem do takiego wniosku, znaczy ten wniosek już dawno mi się układał w głowie, że tak daleko nie zajedziemy i in-house'owo tych kompetencji nie chcę budować wiecznie, bo zespół jak będzie, to potrzebuje trochę też bodźców z zewnątrz, nie? Dlatego wtedy już chciałem postawić na jakąś mądrą agencję, kogoś kto będzie takim trochę zewnętrznym moim partnerem marketingowym, nie? Nie czystym wyrobnikiem, któremu ja powiem, zrób to i to, tylko będzie, wiesz, błocisowo mnie z zewnątrz i ja jego.
I fajnie, że powiedziałeś, że dopiero jak zabrakło ci trochę kompetencji, takiego pushowania wewnątrz, to zdecydowałeś się na agencję. Kiedyś Paweł Pałka powiedział, że agencja to jest luksus, posiadanie agencji, to nie jest dobry moment na start, jak dopiero zaczynasz e-commerce.
Tak, to prawda. I ja jeszcze w ogóle wychodzę z takiego założenia, że jak, czy to na początku jakby marketing, performance, content, cokolwiek, Czy teraz jak się pojawiają, wiesz, jak już jest większa firma, to problemy pojawiają się zupełnie w innych miejscach i trzeba, trzeba szukać innych rozwiązań. Ja wychodzę z takiego założenia, że najpierw budujmy kompetencje wokół siebie. Badajmy, jak co zrobić. Dopiero później, jak już będziemy jakąś taką wiedzę, może nie ekspercką, ale taką specjalistyczną, delegujmy to, no nie? Wtedy wiesz, czego wymagać od innych i od siebie tak naprawdę. I jak możesz to wykorzystać w przyszłości.
Tak, to jest bardzo, bardzo dobry model. Często jakby ciężko jest na to wyrywkować pracę agencji, bo sami nie wiemy o co w tym chodzi w ogóle, nie?
Dokładnie, dokładnie. Ja mam jeszcze taką naprawdę małą firmę z boku, to jest taka agencja butikowa, ja to nazywam, jeżeli chodzi o budowanie sklepów internetowych, nie? Bo jak w ogóle wybieraliśmy swoją platformę, sklepową wtedy to był e-commerce, to znaleźć specjalistów na rynku to tragedia. Sama platforma jest super, ale ludzie, którzy ją wykonują, to tragedia. No i ja wtedy jakby doszedłem do wniosku, że muszę zebrać tych specjalistów wokół siebie, którzy będą mogli robić to, co ja chcę i ich trochę wyszkolić. Miałem ten background techniczny, więc tutaj mogłem to pociągnąć. No i przez to, że zebrałem ten team, robię też zewnętrzne projekty czasami. Bo mamy jakieś tam wolne sloty, więc możemy robić jakieś tam sklepy zewnętrzne. To daje nam taki też fajny bodziec, że możemy się challenge'ować z innymi, z innymi firmami. Zobaczyć, co działa, co nie działa. To fajne, smart. No i dzięki temu nawet, wiesz, mamy kilku takich klientów, których wyskalowaliśmy od 10 tysięcy do pół miliona miesięcznie.
Fajnie, czyli to w ogóle wyszło z założenia, że mam e-commerce, dopiero potem sobie otworzę budynkową agencję, która trochę będzie wspierała mój team.
Wykorzystuję też te swoje kompetencje, które zebraliśmy na swojej skórze, jakby przetestowaliśmy i puściłem to w świat, można powiedzieć. I to też jest o tyle fajne, bo wiesz, nie mam musiku takiego ekonomicznego, czyli nie muszę zbierać wszystkich zleceń, które do mnie spływają, tylko sobie wybieram. I tak naprawdę, jak przychodzi do mnie klient i mówię mu, i przychodzi do mnie i chce ode mnie sklep i z nim rozmawiam raz, drugi, trzeci i widzę, że totalnie nie ogarnia podstaw. Nie zna pojęć tak naprawdę. To ja, wiesz, ja mam taki komfort, żeby mu powiedzieć, słuchaj stary, to się nie uda, utopisz pieniądze, jeszcze długa droga przed tobą, no nie? I tak naprawdę to jest dla nich szok, bo nikt im tego nie powie.
To też często u siebie na konsultacjach właśnie. Mam godzinę konsultacji ze sklepem zaczynającym i on wysyła swoją strategię. Ja mówię, no fucking way, to się, to się, to nawet nie ma dźbła szansy, że to by się uda. Jesteś na tak konkurencyjnym rynku, masz tak mało zasób wiedzy, masz tak mało produktów. Fajnie, że zatrzymaliśmy się w ogóle przy temacie platformy. I powiedz mi na przestrzeni lat, no bo wy dużo robiliście zmian na swojej stronie. Jakie były, no właśnie, jakie były takie największe zmiany UX-owe, czy tam UI-owe, które miały potem wpływ na wzrost waszej konwersji? Abyś mógł podzielić takimi swoimi extra tips.
Wiesz co, z takich fajnych rzeczy to Minimalizacja pop-upów wszelakich na stronach. Na początku trochę wpadliśmy w taką pułapkę trendów, które były na samym początku naszego budowania sklepu. To zabijało totalnie i performance sklepu i odczucia klientów. Jeżeli chodzi tak naprawdę o sprawy takie UX-owe, to nie ma tego aż tak dużo, ale jest jeden czynnik, który jest mega ważny i ja jestem na tym punkcie chory. To jest performance i szybkość działania sklepu. To jest coś, co musi być po prostu jak w Windowsie, musisz kliknąć i zadziałać, bo klient w tym momencie nienawidzi czekać. I to jest też taka bolączka wielu właścicieli sklepów, że ja im jak tłumaczę, to im mówię, że słuchajcie, Potrzeba zainwestować naprawdę, to nie są właśnie duże pieniądze, to mnie tak dziwi, bardzo dobry serwer, coś co dostarczy dobrą prędkość i udźwignie cały ten sklep. No to są koszty, załóżmy, nie wiem, 100, 200, 300 dolarów miesięcznie. No nie oszukujmy się, to nie jest dużo.
Zarobisz z tego więcej, jak przyspieszysz sklep.
Dokładnie. A potrafisz wydać tyle na, nie wiem, kilka obiad w miesiącu, nie? Ja im tak zawsze tłumaczę, że słuchajcie, jak miałbyś otworzyć na Mokotowskiej sklep, to musiałbyś wydać ile pieniędzy, ile zaczynasz płacić. To jest dla ciebie naturalne. A to, że masz zapłacić, No, kilkaset dolarów miesięcznie.
Za stronę, która ma niby tak samo, ale jest szybsza, bo nie widzisz tego efektu.
To jest dla ciebie problem, nie? Nie jestem w stanie tego zrozumieć, jeżeli chodzi o to ja właściciel, bo bardzo duży problem tutaj widzę.
A z tym pop-upami to jest tak, że po prostu pousuwaliście pop-upy zbierające maile? Czy one się później wyświetlają?
Nie, nie, praktycznie tutaj usunęliśmy wszystko. Zostawiliśmy jeden, który nam działa i działa bardzo fajnie. To jest taki cross-sellingowy, po dodaniu do koszyka produktu. i podpowiadamy ludziom, jakie produkty komplementarne do tego, co wybrał, może sobie nabrać.
Okej, to jak zbieracie w tej chwili bazę mailową? Macie jakieś on-site'owe rzeczy osadzane typu... On-site'owo
głównie i też fajny taki tip, który ostatnio wdrożyliśmy i też nam fajnie przyrost generuje, mianowicie już po dokonaniu zakupu na thank you page'u mały formularzyk do zapisu do newslettera, gdzie będziesz powiadomiany o nowościach.
A, czyli w ogóle thank you pages to miejsce, którego nie wykorzystano. My tam implementujemy właśnie link dołączeniem do naszej grupy społeczności i ankietę też chyba teraz mamy w testach, taką pozakupową.
W ogóle newsletter to jest tak, ja też, to był chyba taki mój największy fuck up, jak wrócimy się do tego co było wcześniej, to był największy mój fuck up, bo bardzo późno zaczęliśmy zbierać bazę mailową. A trochę jak pracowałem wcześniej w korporacji, to chodziło o przeświadczenia, że maile już nie sprzedają, to już jest przeżyte i tak dalej. Więc tak trochę w to uwierzyłem. Przez wiele lat, przez te dwa, trzy lata na początku w ogóle nie zbieraliśmy maili, nie wysłaliśmy newsletterów. Newsletter to dopiero wysyłamy od roku chyba dobrze tak naprawdę. A to cały czas działa i ludzie naprawdę to chcą czytać.
Więc adnotujcie, że jak gdzieś myślicie o e-commerce i od razu chcecie tylko i wyłącznie sprzedawać jakimś organicznym socialami, czy płatnymi reklamami, to głupo to jest nie odpalić i zbierać maili.
To prawda. Uczy się na czyich błędach, a nie na moich, a nie na swoich.
Tak, ja zbierałem to W Dagłych od początku, ale w Marcu, który miałem wcześniej, to też gdzieś tam po dwóch latach zaiskrzyło w głowie, a bo tam maile to nie ma to większego sensu. A to też wartością w mailach jest to, że masz nawet bazę osób, które możesz potem wgrywać do kampanii, płatnych luka, lajków robić.
I to też bardzo dużo zyskuje.
Tak, to daje jakby im więcej algorytmów danych.
Bo kampanie naprawdę dużo bardziej są efektywne wtedy.
No dobra, powiedz mi... Trochę chciałbym przejść na temat produktu, bo on jest tutaj kluczowym. Są sytuacje, w których wprowadzacie jakieś produkty i one się nie sprzedają, prawda? Czy macie tak, że wszystko mu się ładnie wyprzedaje? Czy macie nietrafione produkty?
Nie mamy za dużo takich produktów, które są nieudane. A nawet jeżeli takie są, to robimy to trochę świadomie. Bo oferta produktowa nie może się też składać z samych bestsellerów. bo trochę śmierdzi, nie? My celowo rozbudowujemy to portfolio głównie po to, żeby budować świadomość marki, budować jego wiarygodność. To, że firma się rozwija, że to nie jest jakaś firma krzak, tylko rzeczywiście tam to jest duża firma, która potrafi produkować i co rusz wprowadza nowości, więc jakby obudowywujemy bestsellery nasze w takie produkty, które Celowo je wprowadzamy wiedząc, że nie będą topami, ale też zaobserwowałem taką ciekawą rzecz, że po rozszerzeniu kolekcji bestsellery sprzedawały się jeszcze lepiej.
I to jest fajnie powiedziane, bo nie zawsze każdy produkt będzie bestsellerem, ale np. dodanie nowego koloru, to jest odświeżenie i wizerunek.
Tak.
I my też tak robimy u nas właśnie w DAG-u, to jest bardzo podobna strategia, w której produkt z góry wiemy, że będzie małą ilość sprzedaży, ale będzie czymś świeżym na feedzie, będzie czymś, co klient zobaczy, ej, wprowadzają nowość, faktycznie.
Tak, no jako producent mamy taką możliwość, wiesz, tutaj troszeczkę szafowania, nie trzeba się zatowarowywać Bóg wie jak. i tych pieniędzy jakoś mrozić, więc to jest na pewno plus.
Fajnie. Przechodząc jeszcze do tematu produktów, no bo jesteśmy, mamy po drodze, jeśli chodzi o temat produktów, to jaką macie w ogóle strategię wprowadzania? Jak dużo ich wprowadzacie, jak dużo ich usuwacie na przestrzeni danego roku? Jak to wygląda z waszej strony, taka strategia w ogóle? Czy to jest tak, że czujecie jakiś trend i go wprowadzacie?
Czy... Znaczy tak, my od samego początku, w ogóle całym zamysłem naszej marki było to, że chcemy być ponadczasowi Klasyczni, minimalistyczni, nie?
Pragmatyczni.
Trochę tak.
Ja uważam, że pragmatyczność jest w ogóle ważna. Często ludzie właśnie tworzą marki, które chcą zrobić fikuśne, kreatywne rzeczy, które spełniają ich potrzeby, ale oni spełniają potrzeby ogółu jakby odbiorców, którzy jednak usługują zawsze basic bądź co bądź.
Tak, tak, to prawda. No, nasze pośrednio trochę takie basicowe mogą być, można tak to nazwać. No i tak naprawdę to nie mamy. Nie wypuszczamy Bóg wie ile kolekcji w danym roku, bo mamy standardowe kolekcje, które cały czas się wiesz u nas rotują i rosną tak naprawdę. Naszym problemem też jest to, że ograniczone moce produkcyjne nie pozwalają nam na wprowadzenie czegoś nowego. Mamy w planach spisane mnóstwo nowych pomysłów, które czekają na przyszłość.
Czyli masz ten sam problem co my.
Tak, dokładnie tak.
Zasadniczo USP w postaci Handmade in Poland staje się w pewnym momencie ograniczeniem.
To prawda, to prawda, aczkolwiek Traktuję, nie chcę powiedzieć jako misję, no ale taki, wiesz, chce się robić coś tutaj, na miejscu w Polsce. Trochę takie patriotyczne, może głupie, nie wiem.
Powrócę trochę do tematów narzędzi. Powiedziałaś bardzo jedną fajną rzecz, że nie masz narzędzi od Marketing Automation, które kosztuje faktycznie dużo i często właśnie ludzie się zaplątują w różne narzędzia w e-commerce. Powiedz mi, jakie Wy stosujecie narzędzia, jakbyś miał wymienić, czy jest to duża ilość, czy mała ilość. Z czego Wy je korzystacie, jeśli chodzi o takie stricte narzędzia e-commerce'owe?
Wiesz co, korzystamy z małej ilości rzeczy, tak naprawdę. Minimalistycznie. Minimalistycznie, bo jeżeli chodzi o Marketing Automation, tak jak wspomniałem, Automate za śmieszne pieniądze. I z takich ważniejszych rzeczy to by było na tyle. Kiedyś na przykład testowaliśmy, wiesz co, błoty, wszystkie czat błoty na stronie i tak dalej. I odszedłem od tego.
odwracały uwagę, poniżały konwersje?
Nie, nie, wiesz co, bo mimo, że jest duża potrzeba naszych klientów doradzenia, kontaktu i tak dalej, to mimo wszystko klient chciał mieć żywego człowieka, żywego człowieka po drugiej stronie, kogoś kto doradzi mu, a to jest specyficzny produkt, każdy ma inne wnętrze, więc chce się dowiedzieć w ogóle coś więcej o tym produkcie. No i zrezygnowaliśmy z błota, mimo że teraz można powiedzieć, że wiesz, te rozwiązania są bardzo inteligentne i można je fajnie zasilić fajną wiedzą, to Żywy człowiek tutaj jest niezastąpiony i na przykład klienci nasi bardzo to sobie cenią. I wprowadzaliśmy rok temu taką funkcjonalność jak zamów przez telefon. Jak rozmawiałem z innymi właścicielami sklepów, to pukali się w czoło i mówię, że e-commerce chcesz zwiększać w skale, a ty tutaj chcesz proponować zamówienie przez telefon, to w ogóle jakieś staroświeckie, no nie? No ale coś okazało. Mamy bardzo dużo klientów w różnym wieku. Po 50, po 60 również. Takie osoby nie mają często konta w banku, nie wiedzą jak zamówić blika i tak dalej. Więc są momenty, że normalnie telefon nam się urywa od tego, żeby złożyć zamówienie u nas wewnętrznie.
To bardzo fajne. Ja jeszcze powiem taki mikro tip. My akurat nie mamy możliwości schowania przez telefon, ale my zrobiliśmy taką opcję, w której klientom właśnie, którzy nie wiedzą jak dokonać tego zakupu, nagraliśmy im taki proces w Loomie i w ogóle im wysyłamy. Więc jakby to też nic nie kosztuje, dział obsługi klienta ma...
Ale u ciebie zakładam, że to chyba troszeczkę młodsza jest, młodszy target jeżeli chodzi o klientów, nie?
U nas? Możliwe, w sensie ja aż tak nie
znam twojej... U mnie to jest wiesz cały przedział, bo od 20 do 80 lat tak naprawdę.
Dobra, podsumowuję sobie pierwszą część naszej rozmowy. Mamy produkt, mamy to, że działaliście inhouse'owo, nie pakowaliście na początku w agencję. Co jeszcze spowodowało twoim zdaniem to, że wam się udało? No bo wynik, który osiągnęliście w przestrzeni ostatnich pięciu, pięciu, sześciu lat, dobrze liczę, no jest wynikiem ponadprzeciętnym. Jakie czynniki obawiasz jeszcze?
Wiesz co, myślę, że takim czynnikiem na pewno było to, że my cały czas się edukujemy, bardzo mocno się edukujemy wewnątrz. Moja żona, która prowadzi nasze sociale, to samo cały czas, wiesz, zdobywa wiedzę i doświadczenie. Ja to samo. W e-commerce'ie bardzo ważne jest to, żeby mieć bardzo dużo pokory i mieć takie podejście, że wiem, że nic nie wiem, bo to cały czas się zmienia. Więc nowe trendy, obserwować to, co się dzieje na zachodzie, utopowych marek w Polsce. I staramy się to przekładać na naszą modłę, nie? I wdrażać to u nas, u siebie.
Benchmarki z zagranicy, nie? To jest to samo, co ja robię. Zazwyczaj jest tak, że to przychodzi do Polski z lekkim opóźnieniem, a wy możecie być pierwsi.
To prawda. Albo nawet czasem nigdy to nie przychodzi, nie? Bo w zależności od branży u nas, wiem jak to wygląda, że jest branża bardzo taka zabetonowana, no.
Nie chcę wprowadzać innowacji, takich kreatywnych, pomysłowych. Słyszę, ale prowadzicie fajnie. Też powiedziałaś, że prowadzi to twoja żona. To jest kolejna rzecz in-house'owa robiona.
Tak, to prawda.
Okej, to co outsourcujecie?
Jeszcze tak, a propos tych sociali, to mieliśmy takie podejście do wyoutsourcowania tego na zewnątrz i nie sprawdziło się to na mnie, bo sociale dla mnie powinny być takim troszeczkę okienkiem dla klienta, co się dzieje wewnątrz firmy, nie? No zresztą sam wiesz najlepiej, nie? I żeby ktoś cię chętnie obserwował, no to musisz podawać jakąś wartość. Jak sprzedajesz jakiś produkt, no to dlaczego ktoś ma cię obserwować? No bo masz fajny produkt, no okej, ale to żadna interakcja, nie? Raz sobie zobaczysz i ci się to zaraz znudzi. Ale jeżeli coś pokazujesz, jakąś wartość taką, ciekawostki, jak biznes funkcjonuje, to tego użytkownika przytrzymasz dłużej, nie?
Czyli socialoba spełniła funkcję takiego budowania trochę relacji?
Tak, zdecydowanie.
Dobra, pochodząc trochę głębiej sobie w strukturę waszego Lejka, pozwolicz mi, że wejdę, to tak. Macie wyoutsourcowane teraz działania w ogóle performance'owe. Tak, performance'owe. Social robicie in-house'owo. I co, jakby co jeszcze, jakby co w tej strukturze już u was jest? Teraz macie Google Adsa dołożonego?
Tak, Google Adsa dołożyliśmy.
Musimy to rozszerzyć, bo wiem, że byliście wcześniej. Jestem teraz ciekawy, co teraz... Google Adsa
dołożyliśmy w tym momencie, kiedy, wiesz, uznaliśmy, że gdzieś tam będziemy dobijać zaraz do sufitu. I już wewnątrz nie chciałem budować kompetencji.
A to miało jakieś symptomy, które świadczyły o tym?
Nie, nie, nie, ale jak już wiesz, starałem się przewidywać te dwa, trzy kroki do przodu. Mimo, że wtedy było bardzo dobrze i wiedziałem, że jeszcze mamy dużo przed sobą, ale zawsze się zastanawiałem, gdzie chcę być za dwa lata. I wiedziałem, że to już wtedy może nie wystarczyć. I szukałem już wsparcia w agencji kogoś z zewnątrz właśnie do Google Adsów, nie? Czyli na początku bezpiecznie robiliśmy sobie Facebooka u siebie i to był jakby taki stabilny core, a Google Ads mogło być tylko w sumie lepiej, no nie? No i wtedy szukałem agencji, która sprosta moim oczekiwaniom. Zrobiłem sobie taki mini przetarg na ofertowanie różnych firm i z cztery miesiące to trwało, bo wybór był masakryczny. Nie było w ogóle kogo wybrać, nie? I te cztery miesiące to było ciągle przeglądanie ofert, nawijanie makaronu na uszy. Do tej pory pamiętam jakąś ofertę za wspaniałe prowadzenie Google Adsa za 500 złotych. Można powiedzieć, o super, nie? Za pół darmo ktoś będzie mi prowadził Adsa. Ale jak sobie tak, wiesz, zastanowisz się, to jak ktoś za 500 złotych zarobi na tobie. No bo musi zarobić, no jakby to jest normalne. Więc jeżeli raz w miesiącu na godzinę tam zajrzeć, to by było, wiesz, super. Więc wybieraliśmy, wtedy jedna agencja, która nas bardzo tak urzekła, przygotowała nie wiem, kilkunastostronicowy taki, wiesz, analizy naszej marki. Widać, że naprawdę tam włożyli dużo serca i pracy w analizę nas. Wiadomo, nie wszystko tam było źle, no bo musieli poczynić jakieś założenia, które nie myli też pełnej, pewnego wglądu w nas, ale widać, że tam był, wiesz, ktoś usiadł, pomyślał, miał jakiś, jakąś koncepcję i to się udało, nie? I w taki sposób ich wtedy wybraliśmy.
To też jest fajny punkt do zapisania, drodzy słuchacze, że nie wybierajcie tej agencji. Cztery miesiące to jest ogrom czasu, ale finalnie jesteś jednym z takich, można powiedzieć, nielicznych przypadków dla mnie, że jesteś zadowolony z tej współpracy i ta współpraca z agencją trwa dość długo.
Tak, ale to taki paradoks jest, bo myślę, że dużo osób myśli, że podjęcie współpracy z agencją to odciąży ich, albo będą mieć mniej pracy, wyręczy ich i tak dalej. My, kiedy współpracujemy z agencją, mamy więcej pracy wewnątrz, bo cały czas się z nimi spotykamy, cały czas się, wiesz, mamy Taki challenge, cały czas. Więc nic się samo nie będzie działo, nie? Tu musisz jakby cały czas tym uczestniczyć i im większa skala, tym coraz więcej musisz pracować, nie? Nad tym.
Tak, to jest, to jest, to jest bardzo ciekawy punkt. Zresztą no agencja, o której mowa, a nie, nie podlinkujemy. No jak ktoś będzie chciał, to damy znać, bo ja też z nimi współpracuję, ale ja tak nie na full time.
Tak, to słyszałem, że tam bardziej tak.
Ja właśnie jakby potrzebuję jakiejś analityki, coś tam odzywam w takich projektach.
No to niesamowica, bo tam na naszych, na moich socialach gdzieś tam, na LinkedInie, tam jest dużo artykułów opisujących gdzieś tam nasze wyniki, nie, więc jak ktoś będzie chciał, pożyję, to na pewno znajdzie.
Fajnie. A jak masz jakąś część klientów w tej agencji swojej, takiej boutique'owej można powiedzieć, to jakie byli w ogóle najczęstsze problemy i bolączki i błędy właśnie, jakimi ludzie do ciebie przychodzą i dlaczego im się w tym e-commerce nie udaje? No bo też masz jakiś spektrum patrzenia na to. Co dostrzegasz takiego, co jest wybijające się spośród wszystkich klientów?
No na pierwszy rzut taka najważniejsza rzecz to jest brak wiedzy, brak wiedzy i doświadczenia. Przychodzą do mnie ludzie, którzy myślą, że mając produkt, stworzenie sklepu to rozwiąże już wszystko, że sami ludzie tam przyjdą i to jest nadal dla mnie niesamowite, że w tych czasach, gdzie trąbi się o tym dookoła, nadal tacy ludzie się znajdują i jest ich naprawdę tak dużo.
To skąd ty zdobywasz wiedzę e-commerce'ową, marketingową? Bo powiedziałeś, że żona w social'e, tym bardziej pewnie w e-commerce i całe IT.
Teraz też tak bardziej strategicznie, jeżeli chodzi o firmę.
To skąd się uczysz?
Wiesz co, no ja miałem takie szczęście i jakby to polecam każdemu, że na początek swojej drogi to postaraj się złapać gdzieś do jakiejś pracy w sklepie, w agencji, cokolwiek, nawet za najmniejsze pieniądze, ale jeżeli tam się dostaniesz, to znaczy po pierwsze, że już jakąś tam minimalną wiedzę posiadasz. Po drugie, to tam się tak naprawdę nauczysz czym jest e-commerce. Jak wygląda odpoczewki, z jakimi problemami się będziesz.
Może się zniechęcisz.
Może się zniechęcisz. To nie jest dla wszystkich. Ja to w ogóle powtarzam, że biznes czy e-commerce tak naprawdę na co dzień wcale nie jest sexy.
To na Instagramie wygląda sexy.
Tak.
To jest jedyne miejsce chyba.
Tak, tak.
To wygląda superfajnie.
Codziennie masz mnóstwo problemów, z którymi się musisz mierzyć i to ty się musisz z nimi mierzyć. Czasami jest tak, że masz, bytujesz z problemem, który latami może cię gnębić i dopiero po latach wpadniesz na rozwiązanie tego problemu, nie?
Przypadkowo pod próżnicą na przykład.
Na przykład, tak. I to nie jest praca, gdzie po godzinie szesnastej się odcinasz i jest fajnie. Musisz trochę w tym żyć.
Ludzie kupują 24 na dobę.
Brak wiedzy.
Dobra, co jeszcze dostrzegłeś takiego?
Brak wiedzy, no i to jest jakby takie najważniejsze. bo to jakby ciągnie za sobą całą resztę niepowodzeń, bo ludzie nie wiedzą, co mają wymagać tak naprawdę, nie? Jeżeli masz superprodukt, no to możesz tylko liczyć na szczęście, że trafisz na kogoś, kto cię pociągnie, tak? Ale no nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że Ty nie wiesz, co masz wymagać od drugiej osoby, czy to współpracownika, czy agencji, nie? Na pewno jeszcze taką dużą rzeczą, która jest i którą widzę wśród tych klientów potencjalnych, czy moich aktualnych, to jest tak, nieumiejętność analityki, analitycznego myślenia, wyciągania wniosków z działań. No i brak takie opatrzenia z góry. Horyzontalne, ale chodziłbym bardziej o cash flow i jego... Jakby nie dbanie o cashflow tak naprawdę, bo wiesz, ludzie nie wiedzą gdzie mają pieniądze, na czym zarabiają. Niby wiesz, czasami pieniądze na koncie mogą się zgadzać chwilowo, ale później przychodzi do opłacania faktur i nie jest do końca tak kolorowo. Więc tutaj ta świadomość finansowa jest na niskim poziomie, tak obserwuję.
Tak, obrót, a potem nie wiadomo ile się z tego zarabia. To jest w ogóle część z tych, ja chyba nawet nie spotkałem się z konsultacjami u siebie, z nikim, to są takie średnie i małe e-commerce'y, którzy by o to dbali. Jakby jest w głowie tylko jedna rzecz, która się pojawia, to sprzedaż, sprzedaż, sprzedaż, sprzedaż.
I tylko analizują na podstawie ilości pieniędzy na koncie. A to nie jest dobre.
Trochę się cofnę jeszcze do waszego brandu, bo content macie ładny, robicie fajny, jest waszym USP, jest chęt, że to jest polskie. Co jeszcze jest takim waszym wyróżnikiem spośród długiej konkurencji, jak myślisz?
Personalizacja. Personalizacja to od samego początku i trwa do dziś dzień, bo staramy się dostarczać klientowi produkt, który będzie szyty na jego, trochę jak garnitur, jak szyty na miarę, nie? bo to wyniknęło też na samym początku z takich własnych problemów, że każdy jeść piw na jednej poduszce, jeden ma profilowaną, drugi ma taką, trzeci ma taką, jeden ma taką, drugi taką. Pójdziesz do marketu, tam masz tak naprawdę dwa, trzy rozmiary standardowe i tyle. I co z ludźmi, którzy Kupią sobie coś takiego i później założą na poduszkę, która będzie za duża. Jedno mu to przeszkadza, drugiemu nie. Więc personalizacja jest takim korem i myślę, że nigdy od tego nie odejdziemy. No i takim, taką rzeczą, która bardzo u nas fajnie siadła, to jest personalizacja, ale takim sygnowanie produktów, np. własnym inicjałem, własnym imieniem. Super się sprawdzają np. ręczniki na prezenty ślubne, czy gwiazdkowe, to w ogóle szał, no nie?
Mam też znajomych, takiego Piotra Szyszkę, oni mają tortli, właśnie wszystkie produkty mają personalizowane, też bardzo urośli... Personalizacja trochę jest takim...
taką modą dzisiejszych czasów, że każdy teraz chce mieć coś takiego wyjątkowego swojego, nie?
Tak, ale przed tą prezentacją powiedziałeś jeszcze fajną rzecz, że wy wyszliście w sumie od problemu, czyli że w markecie masz już kilka standardowych produktów, więc problemem klientów u was było to, że chcą mieć idealnie coś spasowanego, a nie od produktu. I to jest w ogóle coś, co często ludzie popełniają błąd, czyli wychodzą od produktu, a nie od problemu, który może ten produkt rozwiązać. I chciałbym, żebyście, drodzy słuchacze, pamiętali, że pasja na daną niszę, potem zastanowienie się. Ja w ogóle często daję taką formułę, w której wejdź sobie na jakiś super sprzedający się produkt w internecie, zobacz sobie jakie on ma złe opinie, na co ludzie narzekają, popraw i wprawiasz ten produkt. Jakby to wydaje się stosunkowo proste, ale masz bestseller, co jeszcze możesz zrobić lepiej. A nie kombinuj, co ty byś mógł sprzedawać w internecie. To jakby nie do końca.
To u nas było tak samo, jak projektowaliśmy pierwsze kolekcje, które stały się hitem. po rozmowie z naszymi znajomymi, jak opowiadaliśmy, że chcemy wejść w pościel i zająć się tym na poważnie. No i tak między słowami, no to było czuć, że wszędzie były dostępne te pościele, wiesz, w kwiatki, jakieś takie dziwne wzory, coś dla estetów, totalnie inny świat, tak? No i mówię, no mnie też to przeszkadza, nie? Mimo, że rodzice robili to przez dwadzieścia parę lat, to nie mogłem na to patrzeć tak naprawdę, nie? I to osiadło bardzo, bo okazało się, że takich ludzi jak ja, jak mój z nami jest więcej.
Fajnie. Czyli w ogóle jeszcze zrobiliście krótki research wśród, wśród znajomych. Tak, tak. Sprzedajecie tylko na własnym e-commerce'ie, czy marketplace'y też chodzą w grę?
Tylko i wyłącznie własny, własny sklep i mam nadzieję, że tak zostanie.
Dlaczego warto, ja również, dlaczego warto sprzedawać tylko we własnym sklepie? Jak uważasz? I czemu nie wchodzicie w marketplace?
To jest, powiem tak, nie dla każdego jest własny sklep i nie dla każdego jest marketplace, no nie? Jeżeli masz własny brand, tak jak ja czy ty, nie wyobrażam sobie w ogóle być na Allegro. Dlaczego? Dlatego, bo tam jakby nie jesteś ważny ty, tylko brand Allegro tak naprawdę, nie? Ludzie kupują produkt i spoko. Może jakbym chciał tak naprawdę, wiesz, trzeba trzepać tych pościeli bardzo dużo i taką masówkę robić, no to jak najbardziej.
A tu niża marża i...
Oczywiście, nie?
Nie lojalizujesz klientów.
Poza tym ja wychodzę już z takiego założenia, że jestem mocnym indywidualistą i nie lubię jak coś mi się narzuca, tylko chcę robić coś po swojemu, więc tam jest, masz można powiedzieć, trzefa nad sobą jakim jest Allegro, nie? Jeżeli Allegro coś ci mówi, że masz tak zrobić, no to tak masz zrobić, bo inaczej wypadasz.
Teraz w ogóle jakieś nowe mają wpływać przepisy od października, że znowu zacieszkamy jeszcze bardziej pętlę na szyi.
Tak, tak, tak. Ale wiesz, jest bardzo duża grupa produktów, gdzie we własnym sklepie ich nie sprzedasz tak naprawdę, nie? Jeżeli jakąś drobnicą handlujesz czy coś, no to własny sklep to jest zabójstwo moim zdaniem.
Tak, zgadza się. Powoli dobiegamy sobie do końca naszej rozmowy i tu będę chciał, czy zahaczysz o temat właśnie dla tych osób początkujących, bo powiedziałeś fajną rzecz. że na samym starcie warto, żebyście zatrudnili się w jakimś innym sklepie, jakiejś agencji, żebyście się uczyli. Może, gdybyś miał już jakieś swoje książki, podcasty w tym temacie, które byś się rekomendował?
W książkach nie jestem osada, tak ci powiem, a jestem bardziej słuchaczem.
Kogo słuchać?
Wiesz co, ja jeżeli mam czas, to tutaj z naszego rodzimego rynku to rozmowy na zapleczu. Grześka, jeżeli dobrze pamiętam.
Też byłem u Grześka dwa razy.
To chyba stamtąd w ogóle Cię poznałem. Usłyszałem o Tobie wtedy pierwszy raz.
Tak, występowałem, a potem stwierdziłem, że zrobię swój podcast.
No i super, bo jakby wiesz, mimo wszystko mało jest tego.
No jest trzy podcasty. Możemy zrobić reklamę moimi znajomymi. No to jest jakby Marek Kich. Tak, przy e-commerce. Jestem ja, ale ja trochę też zahaczam o tematy.
Mareka też słuchałem. Ostatnio jakoś gdzieś mi wypadł i przestałem. To prawda, muszę wrócić do tego. I Szymona Negacza słucham, jeżeli chodzi o w ogóle takie podejście biznesowe, nie?
Tak, bardzo fajną ma taką rozkminkę. Coś jeszcze dołożysz do tego?
I newslettery, newslettery, nie? Dużo newsletterów płatnych, EKDO tak naprawdę. Mogę polecić, bo tam dużo fajnych rzeczy. I grupy na Facebooku. Trochę jest tak niewykorzystane moim zdaniem. Mało jest, ale są i coś tam zawsze fajnego idzie wynaleźć. Są grupy e-commerce'owe, jest ciekawa grupa zjednoczonych sprzedawców, to taka bardziej dedykowana dla Allegro, ale idzie tam znaleźć też takie poszczególne rzeczy, które mogą się przydać. Bo to z jakimi rzeczami tam przedsiębiorcy się mierzą, to czasami mierzą się włosy na głowie, nie?
Tak, kojarzę tą grupę, tam jest dużo ciekawych pobocznych.
Ja nie mówię, że dużo jest takich, które trzeba omijać rzeczy, ale idzie coś tam wyselekcjonować.
Fajnie, czy jeszcze jakąś trzecią rzecz dołożysz do osób startujących, czym się powinni, co powinni zrobić na starcie, pomijając to, że
muszą u kogoś popracować, bo warto jednak
zabrać doświadczenie, coś pouczyć?
Wiesz co, uważam, że tak. Musisz zabrać kapitał, bo teraz bez kapitału startować. Nie wyobrażam sobie tego, nie? To jakim cudem my na przykład wystartowaliśmy z takimi nikim budżetami. Myślę, że teraz byłoby to nie do powtórzenia.
Ja również tak uważam, bo nam też się udało.
To też był okres.
U nas tym boostem byli influencerzy. U was po prostu step by step sobie działaliście i boostem było też twoje zaplecze, know-how, IT marketing. To też jest ważne. Startowaliście z zerem.
To prawda.
Startowaliście z wiedzą. Na dziś dzień też sobie tego nie wyobrażam. że minęły te 4-5 lat, tam był taki moment, w którym można było troszkę poślizgnąć na fali i polecieć dalej, ale jak będziemy dzisiaj otwierać markę bez budżetu,
Nie wyobrażam sobie tego. Myślę, że tak w zależności, wiadomo, to jest wieloskładowa, jaki jest produkt, jaka branża i tak dalej, bo w niektórych branżach bez kilku milionów to w ogóle nie podchodź. Są takie branże, że kilkadziesiąt tysięcy złotych ci wystarczy, ale to jakby też nie oznacza, że musisz, wiesz, szastać tymi pieniędzmi na prawo i lewo, nie? Oglądaj każdą złotówkę dwa razy, zanim wydasz.
Duży błąd, który często ludzie popełniają, to jest w ogóle na starcie właśnie agencja, a potem sesja markety, sesja zdjęciowa za 15-20 tysięcy modelką.
Po co?
Ja robiłem zdjęcie telefonem w ogóle przez pierwszy tam okres, półtora roku.
My nadal to robimy.
My nadal to robimy. W sensie można robić zdjęcie telefonem, robiąc dalej blisko 20 milionów obrotów rocznie. Można. Tylko trzeba widzieć.
Tak naprawdę to może być trochę śmieszne, ale taki materiał reklamowy, wideo, można powiedzieć, na poziomie został nakręcony, co mamy teraz, no już wrzesień praktycznie, w maju tego roku.
no to nasz, nasz najlepszy materiał w październiku tamtego roku. Bądź co, bądź nie nagraliśmy go finalnie telefonem, ale tam wzięliśmy ekipę do tego, ale to też było nisko budżetowo, low-costowo, ale liczy się pomysł i to, co ty w pierwszych sekundach przekażesz do tego brzegownika, no i finalnie też jakby produkt. No dobra, skoro jesteś takim dwuletnim wizjonerem z patrzeniem do przodu, to jakie przewidujesz w ogóle takie trendy i w którym kierunku wy w ogóle będziecie zmierać jako marka?
Wchodzi mi cały czas po głowie ekspansja zagraniczna. To jest takie trochę mój, nie wiem, moja ambicja, może? Ambicja z jednej strony, ale też dywersyfikacja, nie? Bo już gdzieś tam te obawy, może teraz już trochę mniej, ale te dwa lata temu te obawy, jak ten rynek polski będzie wyglądał, były dosyć duże. Więc chciałbym zrobić taką drugą bezpieczną nogę. która jak coś się nie daj Boże wydarzy, to nas utrzyma, no nie? Więc ekspansja zagraniczna jak najbardziej. Jeszcze nie wiem jak, mam jakieś tam przemyślenia. Ale no to tutaj, jeżeli nie poprawimy i nie zwiększymy produkcji, to w ogóle nie mamy o czym mówić.
Tak, to podobny case jak dla mnie. Z jednej strony fajna dywersyfikacja, a z
drugiej strony największa poprawa produkcji jest. Dwa lata temu chciałem tak za wszelką cenę wyjść na zagranicę, ale wtedy mówię, nie, stop, trzeba się zatrzymać. Po co? Tu jest jeszcze mnóstwo miejsca, tu w Polsce. I też z takimi klientami, mam jedną taką klientkę, która bardzo chciała wyjść na zagranicę z produktem bardzo fajnym. Ja mówię, po co? Po co?
W sensie... Beztręt taki trochę.
Tak, trochę tak. W sklep od razu w czterech językach. Ja mówię, wiesz, dla nas to żaden problem, no bo możemy cię zczarżować za to, zarobimy na tym, ale przepalisz na tym pieniądze, no nie? Najpierw ukorzyń się tutaj w Polsce. bo naprawdę tu są klienci, nie? Tu jest duże pole do popisu.
To jest w ogóle częsty case jakiegoś momentu, taki panel dyskusyjny na propos ekspansji zagranicznej i zadaliśmy pytanie właśnie czterem osobom, to wszyscy wychodzili z rynku zagranicznym, bo myśleli, że dobili już do sufitu. I każdy z nich powiedział jedną i tą samą rzecz, że nie dobili do tego sufitu i nie dobili przez kolejne cztery lata. Więc ten sufit naprawdę nie jest tak
taki, jak wam się wydaje. Nie wiem, kiedy ten sufit nadejdzie, nie? Może być niedługo, może być jeszcze trzy, cztery razy tyle, nie?
No to można zapatrzyć jakimiś badaniami rynku, ale to też nie jest takie do końca miarodajne.
No nie.
Ale bądź co bądź, no rynek jakby rośnie, więc... To były akurat duże case'y, duże cztery marki i oni powiedzieli to, że ten sufit tam dopiero po czterech latach się pojawił, a już myśleli o tym, więc... Więc z tą ekspansją nie zawsze warto się aż tak... Poza tym trzeba moim zdaniem, jak już chcemy podjąć decyzję o ekspansji, no to trzeba znaleźć osobę na rynku takiego local heroesa i go gdzieś wyciągnąć, bo samemu nie jest to łatwy temat. Można łatwo się przepalić.
To prawda. Ja to mam trochę taki plan, że chcę już tutaj, jeżeli będziemy na to gotowi, to rynek lokalny zaopiekujemy w taki sposób, że ja trochę już nie będę potrzebny w takich pracach trochę operacyjnych. Teraz nasza firma jest trochę w takim miejscu, że Ja odchodzę od takiej operacyjności, a trochę zaczynam układać procesy, układać zespoły i tak dalej. Więc jeżeli to mi się uda, no to mam taką nadzieję, że będę mógł bardziej się sfokusować na rynkach zagranicznych i ja trochę taką pełnić rolę tam.
Dużo macie w ogóle osób w zespole?
Nie, nie dużo. Tak naprawdę dwie, trzy osoby.
Ten sam model. Nie jest potrzebna duża ilość osób. Można właśnie takie rzeczy bardziej specjalistyczne sobie outsourcować, ale trzeba się ich nauczyć, żeby je outsourcować. I to, co żeby brzmiało w tym podcaście, żebyście się nie porwali z motyką na słońce.
Dokładnie.
Słuchaj, z czym byś chciał nas, z czym byś chciał zostawić moich słuchaczy z jakąś taką jedną myślą? No bo to trochę padło... Pesymistyczno czy otymistyczno? Właśnie, dużo takich pesymistycznych w Dream Commerce nie jest łatwe, ciężkie, ale to po to w ogóle ten podcast powstał, żeby tu nie słodzić i nie sprzedawać swoich usług, że to jest piękne, idealne.
Tak, ale to nie chodzi o to, żeby właśnie tak słodzić, tylko żeby nie rozczarować, bo tych rozczarowań ja osobiście widzę dużo.
Ja też, bardzo dużo i w zasadniczo większość. w niepewnych rzeczy statystykach mówiące o tym, że większość sklepów zamyka się, już nie pamiętam, jaki to był procent, ale po 120 dniach, że ten próg wejścia jest za prosty.
Trochę tak.
Trochę jest za prosty.
Albo to praktycznie, wiesz, założyć konto na Allegro i już.
Nie jest tak łatwo w taref nająć lokal w centrum Warszawy sprzedawać, a tu, tu jest prościej.
Żeby wynająć lokal, musisz mieć duży kapitał.
No właśnie. Tu też go musisz mieć, tylko nie masz świadomości, że musisz go mieć.
Tak.
I to jest ta różnica.
Na początku wiesz, no załóż sklep za 100 zł miesięcznie. Tak. No i to jest zgubne. Ale żeby tak nie być pesymistycznym na koniec, to może ta cała droga jest trudna, ale na koniec dnia, jeżeli ci się uda, to naprawdę warto, bo na koniec dnia, jeżeli zobaczysz, wiesz, zadowolonego klienta,
Zdjęcia.
Zdjęcia, rachunek na koncie, tak naprawdę. To, jaką to ci daje swobodę, to to wszystko wynagrada, nie? Tylko, że ja to też wychodzę z takiego założenia, że musisz się tym bawić, nie? Jeżeli nie będziesz czuł pasji w e-commerce'ie, czy i w swojej branży, no to się nie uda, nie?
Czujesz, że pracujesz każdego dnia, czy czujesz, że...
Nie, ja nie pracuję. Ja pracowałem, wiesz, w korporacji. I to mnie męczyło. Ja tutaj... Nie, to nie jest praca. Znaczy w sensie, no praca, praca, ale...
Ja nie mam poczucia, że to jest taka stylica ciężka. Ja mam to samo. To jest takie trochę układanie klocków Lego, patrzenie co działa, co nie działa. No ja też nie mam takiego poczucia. To jest... A jak masz to poczucie, to ja nie wiem, czy jesteś do końca w dobrym miejscu, jak masz poczucie już takie, że mega cię to nurtuje, że nie sprawia ci to przyjemności. To możesz być po prostu w złym miejscu i to nikomu nie może nie być dla ciebie...
No to prawda i myślę, że dla wielu osób nie jest i nie będzie, więc no taka kolej rzecz, trzeba się z tym pogodzić, no.
Niezwykle optymistyczny akcentem będziemy powoli kończyć, ale fajnie, że mogliśmy sobie poodbijać myśli, a myślę, że słuchacze też dostali kilka takich fajnych tipów, w którym kierunku iść, jakich błędów nie popełniać na początku, więc bardzo wam dziękuję za dzisiejszą rozmowę, a my się widzimy w kolejną niedzielę o godzinie dziewiątej zero zero i to co mogę wam obiecać to będzie więcej na pewno rozmów z praktykami e-commerce którzy od punktu A przeszli do punktu B no i co no i kliknijcie jeszcze subskrypcja na sam koniec życzę wam miłego dnia dzięki
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu.
Aha, jeszcze jedno bardzo ważne.
Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







