Porażki, wzloty i cenne lekcje życiowo-biznesowe | Franek Georgiew | Z Buta w Marketing

W podcaście prowadzonym przez Oskara Lipińskiego, gościem jest Franek Georgiew – przedsiębiorca i CEO holdingu zarządzającego firmami takimi jak Tigers i Automation House. Rozmowa przechodzi od omówienia typowych porażek i sukcesów w biznesie, przez modele holdingowe, skalowanie, wykorzystanie AI i e‑commerce, po bardzo osobiste refleksje dotyczące work‑life balance, dyscypliny, tempa pracy i rytmu dnia. Franek krytykuje współczesny hype wokół „idealnego” balansu, podkreślając, że każdy przeżywa lepsze i gorsze momenty, a szczęście nie wynika z prostego zamknięcia komputera o 17. Oskar kontrastuje to własnym podejściem do dyscypliny i konsekwencji, które według niego umożliwiają pokonywanie porażek. Dyskutują o wyborze modeli biznesowych, konieczności przyjmowania niekomfortowych partnerów oraz o tym, że nie da się mieć wszystkiego. Kolejna część poświęcona jest tematom osobistym: eliminowanie pośpiechu, budowanie własnego rytmu pracy, regularne treningi, sportowe hobby (brazylijskie jiu‑jitsu, tajski, wake‑surf, skoki spadochronowe), techniki koncentracji (patrzenie w jeden punkt, mini‑medytacje) oraz próby nauki języków i medytacji, które nie „przyklejają się” na stałe. Na koniec gość dzieli się zabawną anegdotą z gry „trzy fakty, jedna nieprawda” i wyraża życzenia zdrowia oraz pokoju na świecie. Całość ukazuje złożoność prowadzenia biznesu i życia, podkreślając potrzebę indywidualnego dopasowania metod i akceptacji nieidealności.
Chapters
Nie zawsze jest kolorowo, to też trzeba powiedzieć.
Ale to jest ta komunikacja, która powinna być w firmach, to jest esencja tego, że jak jest źle, to mówisz, że jest źle. Jak ktoś spierdolił, to mówisz, że spierdolił, a nie takie wiesz... Jest cudownie, jest okej. A potem idziesz na korytarz i słyszysz, co jest naprawdę. W sensie, jak masz dobry model biznesowy, fajną markę, to masz po prostu mniej pracować, ale biznes nie będzie od tego taki zajebisty i to jest jakaś utopia dla mnie. Rzeczy się nie wykluczają, że możesz dużo podróżować, możesz dużo trenować, możesz mieć fajne relacje prywatne i możesz też napierdzielać mocno w biznesie. To się moim zdaniem w ogóle nie wyklucza. Przestaliśmy się pieścić i głaskać z ludźmi. Ja jak coś nie działa, to przychodzę i mówię, stary, to nie działa. To ma zacząć działać. Więc paradoksalnie to jest bardzo kontrintuicyjne, że wyższe wymagania pozwalają zmniejszyć rotację ludzi i dać im większą satysfakcję z tego, co robią. I paradoksalnie firma zaczyna lepiej działać, bo jest dużo mniej sprzątania po przeciętnych zachowaniach, bo to nie są przeciętni ludzie, to są dobrzy ludzie. To bardziej jest rola menadżerów, którzy pozwolili na to, że coś nie działa i jakby nie poprawiali systemu. Ja nie oczekuję współczucia od ludzi, z którymi pracuję. Bardziej wiem, że mogę to zrobić w domu, czy mam jakiś network ludzi, którzy mają podobne problemy. Spoko, tam możemy sobie o tym pogadać. Ale w tej firmie jednak musisz być twardy. A jak jest dużo do zrobienia w firmie, to ciągle musisz być twardy.
Jestem właścicielem, dyrektorem e-commerce marki DAK. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie, Oskar Lipiński, prawda, a podaję się Ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi.
Gratulacje, blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc ciągce chęcić do subskrypcji, kliknij teraz w przycisk subskrybuj, a jeśli cenisz moje wartościowe treści, które dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie, dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Cześć. Normalnie mówię wam, który to już odcinek podcastu, ale ich było aż tyle, że nie pamiętam. Słuchajcie, dziś zacznę taką historią trochę osobistą. a mianowicie mój dzisiejszy gość to osoba, z którą kilka ładnych lat pisałem w internecie. Randkowaliśmy w internecie, jak się śmieję, i spotkaliśmy się dopiero pierwszy raz na żywo na Sylwestra tamtego roku. Pamiętam, jak do ciebie podszedłem i spytałeś mnie, to co, rozkminiamy?
Tak, tak, tak.
Więc sylwestro, szklance wody.
Dokładnie, to był ten sylwester, więc bardzo niedawno. I rzeczywiście masz rację, no. Ja mówię, no to może pogadamy o biznesie, coś tam. I tak mówiłeś, że niby nie, ale potem chyba...
Nie było co robić.
Tak.
Więc cieszę się, że po tylu latach się poznaliśmy. Ja kiedyś na twoje eventy jeździłem. Pamiętam, byłem na jakimś evencie, chyba nawet na Uniwersytecie Warszawskim, jakiejś auli. To było w ogóle, jak ja gdzieś tam byłem, na samym początku raczkujących rzeczy związanych z e-commerce'em. I też ciekawostka taka, o której może nawet nie wiesz, że pierwszy kurs performance'owy jakiegoś Facebooka właśnie robiłem gdzieś u was. To było, nie wiem, z 6 lat
temu, czy coś takiego, więc... Wiem, że byliśmy, nie byliśmy na pewno pierwsi, bo ja sam się pamiętam, był Piotrek Mielewski, jeśli chodzi o tam Facebooka czy jakieś inne osoby, ale pamiętam, że byliśmy dosyć wcześnie, nie? Swoją drogą, anegdotka, ja uważam, że nie wykorzystałem tego potencjału, tak patrząc retrospektywnie, że gdybym wtedy wrzucił w te atsy dużo więcej i promował siebie tak mocniej, w sensie siebie jako... Personel brandowo? Personal brandowo, albo nawet firmowo mocniej, bo firmowo mieliśmy dosyć mocny marketing, ale w tym piku skuteczności i hype'u na Facebook Adsy, no ciężko powiedzieć, że nie byłem takim top 3, nie? W sensie możemy się zbierać, kto był top 1, kto top 2, kto top 3. No i właśnie wiesz, gdybym... Tylko ja to robiłem na bardzo ograniczonych zasobach. I dzisiaj, jak tak myślę z perspektywy czasu, to jakbym wtedy przyłożył, przywalił mocno Adsami, wszystkim, to mógłby być bardzo rentowne. Może dzisiaj bym robił biznes bardziej, wiesz, edukacyjny niż, wiesz, niż usługi B2B, nie?
No tak, był ten okres takiego dobrego, fajnego piku, teraz trochę już jest gorzej, nawet ostatnio gadałem z znajomymi o produktach cyfrowych, to już nie jest takie proste jak było kiedyś, auto-webinary, to już tak wszystko nie działa, ale w ten moment był wtedy mocny.
Głównym parterem podcastu jest Marka Da, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Chopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Chopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. Samba AI Platforma Smart Marketing Automation, z której również korzystam. Auto pełni niezawodne płatności online dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne doładowywania telefonów. Zaufane.pl to integralne rozwiązanie do pozyskiwania opinii o sklepie i opinii produktowych, które pomaga e-commerce'om w budowaniu solidnej reputacji poprzez skuteczny marketing opinii. Dzięki wykorzystaniu tej technologii pozyskiwanie, zarządzanie oraz prezentowanie recenzji staje się łatwe i efektywne. Franek,
dlaczego robisz to, co robisz? Pytanie otwierające.
Wiesz co, ja lubię budować i lubię się uczyć, więc jakby to są takie duże motywacje. Cenię sobie wolność, więc jakby takie moje wartości, wolność, autentyczność, powiedzmy budowanie, w sensie sprawczość o takie rzeczy. Ja po prostu potrzebuję tej energii w życiu i nie wyobrażam sobie, mimo tego, że miałem okresy w życiu, kiedy nie musiałem pracować, firmy były oddane, to jakby nie odnajdywałem się w tym, w sensie nie czułem się jakiś super szczęśliwy. dużo lepiej się czuję jak działam, więc dla mnie przedsiębiorczość to jest dokładnie ta ścieżka.
No teraz jesteś w nowej starej roli. I jak się w niej odnajdujesz? Jak się czujesz po takim czasie wracając na krzesełko CEO czy fotelik?
Znaczy, wiesz co, powiem ci tak, bo to jest ciężko wytłumaczyć w poście na LinkedIn, na przykład, gdzie ogłaszasz ważny news, na przykład, że wracasz do roli CEO Tigers i musisz w tym samym poście powiedzieć, że w sumie to nie jesteś CEO Tigers i teraz wiesz, klienci będą rozkminiać i tak dalej, więc to można wytłumaczyć tylko w podcastie.
I to jest ten moment.
Dokładnie. Oczywiście raz czy drugi gdzieś tu komuś opowiadamy, to nie jest jakieś super wielkie odkrycie, ale technicznie rzecz biorąc, jestem CEO holdingu pięciu na ten moment firm usługowych, które jakby podążają za strategią holdingu. Jestem tak naprawdę CEO holdingu. W niektórych firmach mam wspólników, w niektórych nie mam. i w dwóch pełnię formalnie, w sumie w trzech razem z holdingową, pełnię formalnie rolę CEO. Na przykład w Automation House jestem CEO i w Tigers jestem CEO. Ale upraszczając tę odpowiedź, rzeczywiście zwiększyłem zaangażowanie w Tigers i jakby wziąłem odpowiedzialność za wyniki w Tigers i za w ogóle wszystkie decyzje strategiczne w Tigers, które przez dwa lata, równo co do dnia, jakby podejmowała te decyzje Karolina. I tych ludzi, którzy prowadzili te biznesy, w pewnym stopniu wciągnąłem na taki C-level w holdingu. Czyli dzisiaj ja de facto, jakby tak spojrzeć, to nie jest tak, że raportują do mnie menadżerowie z Tigers, chociaż oni są bardzo samodzielni, można powiedzieć taka trójka zarządza nimi, tylko oni mają taki trochę jakby mentorów na poziomie holdingu, że ja ich mentoruję, powiedzmy, pod względem marketingu, modelu biznesowego, kultury organizacyjnej, strategii. Miliwoj Puszkar był Head of Growth w Tigers, teraz menturuje wszystkich sprzedawców w całym holdingu i w ogóle jest takim CLO. A Karolina wszystkie standardy obsługi klienta, bo jednak co by nie mówić, dużo w sukcesie Tigers to jest to, że ona po prostu rozmawiała z każdym klientem, wyciągnęła wszystkie rzeczy, mówiąc co możemy poprawić i wdrożyła to. I mamy teraz, no i mamy Ewę Gajdę, która robi cały back office, powiedzmy, HR, administracja, finanse i tak dalej. I tutaj. Czyli de facto pracuję z trzema osobami, ale też nie będę mówić, że jest, wiesz, że jakby nic się nie zmieniło, no bo jest tej pracy więcej. Jednak wziąłem pełną odpowiedzialność za wszystko i ostatnio dużo pracuję.
Lepiej ci z tym?
Przez pierwszy miesiąc mówię, super, energia, jazda. Ostatnie dwa tygodnie miałem takie, kurde, kolejny weekend coś robię, ciężko odpuścić. Coś, co już troszeczkę odpuściłem, takie ciśnięcie cały czas. I nagle mówię, kurcze, w sumie chciałbym się zatrzymać, ale w sumie już tyle rzeczy się wpakowałem, że nie mogę. To jest pewnego rodzaju schemat powtarzalny, który poznaję z przeszłości. No i powoli dochodzę do końca jakiejś tam puli zadań, które sobie wyznaczyłem, takich kroków milowych na start w tej jakby nowej, starej roli. No i pewnie w lipcu będzie można już, mam jakiś wyjazd na Maderę zaplanowany z kolegami przedsiębiorcami notabene i w taki sposób do tego gdzieś tam podchodzę. Więc myślę, że jest to mocno obciążające.
Czyli trochę taka praca w interwale, że tu przycisnąłeś kilka miesięcy, zaraz Madera, ja lecę na Azory, więc też blisko, na takie zdekompresowanie się po tym ciężkim sezonie. I to jest twój plan, że właśnie chcesz jakby pracować w takich, można powiedzieć, okresach dość intensywnie i potem sobie chillować, luzować, czyli to co miałeś w sumie w okresie, w którym dużo jeździłeś, nie byłeś na stanowisku, nie? To ci się spodobało.
W zeszłym roku spędziłem, nie wiem, chyba, no nie pamiętam ile dni dokładnie. Byłem w dwunastu różnych krajach, więc to było naprawdę spoko i dobrze się z tym czuję. I rzeczywiście lubię przycisnąć, a potem nawet jakieś workation, ale takie wyraźne, że to jest ten czas taki bardziej rozkminkowy, dalej od firmy. Wiesz, ja lubię to, co robię, więc jakby... To nie jest tak, że zaniedbuję relacje prywatne w tym czasie, więc jakby też nie mam nic do nadrabiania, po prostu zmienia się tak jakby trochę dynamika. Ale uważam, że wyjazdy są absolutnie esencjonalnym takim miejscem, żeby powiedzieć sobie stop, trochę nawet przycisnąć, wiesz, tuż przed takim wyjazdem musisz podomykać tematy i tak dalej, bo jakby nie chcesz, żeby to się za tobą ciągnęło, co sprawia, że sumarycznie robisz więcej, a potem masz wyraźny czas taki na rozkminkę. To tak jakbyś tydzień patrzył, nie? Bo w poniedziałek, piątek ciśniesz, sobota, niedziela... Kminisz, no tak przynajmniej wiele lat tak działałem. No i teraz jakby ciężko jest nawet, wiesz, nie zajrzeć na slacka, co tam się dzieje, na jakimś tam kick-upie i nie odkichać, więc poniedziałek, piątek trochę cię to operacyjnie wciąga i tak dalej. Coś chcesz skomentować, coś chcesz coś. A moim zdaniem tak jest rola CEO. Ja nie wierzę w takiego... CEO zupełnie nieoperacyjnego, który naprawdę robi wzrost firmy. To jest nawet trochę inną fazę, że jakby jeżeli firma ma się dynamicznie rozwijać, to ja wierzę, że to ingerowanie i posiadanie opinii na każdy temat, to nie jest mikro zarządzanie. To jest właśnie, jestem bardziej z takiej szkoły Bena Horowica, czy takich twardszych trochę gości, niż tych wszystkich podręczników, że wiesz, broń Boże, nic, wiesz, jakby oddawaj wszystko. Powiem Ci, że jak rozmawiam z przedsiębiorcami, to rzadko kto naprawdę tak puszcza tematy i uważa, że to jest takie super i że wszystko super działa. W sensie, jak masz dobry model biznesowy, fajną markę, to masz po prostu mniej pracować, ale biznes nie będzie od tego taki zajebisty i to jest jakaś utopia dla mnie trochę.
Trzeba być totalnie czujnym. To jest słowo, które ja lubię często powstawać nawet swoim klientom, że czujność jest super ważna. Patrzę nawet na przykłady naszego e-commerce'u, że wszystko idzie super, biznes jest rentowny, rozwija się, spadają koszty powieskania klienta, ale często jest tak, że ja nawet specjalnie sobie, jak jestem w Lublinie, zejdę, popakuję dwie godziny paczki, żeby nawet trochę zdekompresować się, żeby nawet takiego super niskiego poziomu, gdzie od których zaczynałem kiedyś, sobie wejść albo nawet, nie wiem, użyć sobie okiem raz na jakiś czas na obsługę klienta, jak działa. I to jest akurat, zgadzam się z tą twoją optyką patrzenia na to, że nie da się tak totalnie odciąć, bo możesz stracić po prostu energię i flow trochę.
To jest w ogóle trochę nowy model, nie? Bo ja technicznie rzecz biorąc, to jakby tak sobie myślę, no to pewnie to Tiger's mogłoby funkcjonować, że jakby mówię dobrze, to odpuszczam ten holding, nawet tę część taką, wiesz, mamy scentralizowane część rzeczy w holdingu, wypuszczam to Tiger's i myślę, że Karolina by dała radę i mógłbym sobie coś z tego wypłacać i fajnie żyć. Ale wiesz, jakby obserwowanie jak twoja jedyna większa firma, bo inne są na fajnym wzroście, rosną 2, 3, 4 razy w skali roku, ale wciąż to jest niewielka skala. Jak patrzysz na to i tak, wiesz, odpuszczasz to. Szkoda. Nie wiem, no w sensie jeszcze chyba, wiesz, jestem za młody chyba na emeryturę. W sensie jakby, poza tym, wiesz, no przychodzą, teraz są bardzo duże zmiany, to mnie bardzo w ogóle ciekawi, że są wielkie zmiany związane z rozwojem technologii, z AI-em i tak dalej. Jakby, no nie uczestniczyć w tym jako, jako... To jest coś nowego. ... jako aktor, czy jakby sprawcza, tak? Jako ktoś, kto działa. To, to, to jakby nie wyobrażam sobie, że mnie to ominęło, w sensie...
Gdyby to nie było, to jeszcze było zastanowienie, ale że wchodzą nowe karty do rozdania i nowa osoba siedziała przy stole, to trzeba być w tym stole.
No tym bardziej przez Automation House mam taki dostęp do ludzi, którzy siedzą w tym po uszy, więc mam dostęp do super mózgów z marketingu, super mózgów z technologii, super mózgów z całego świata, bo mam też spółkę, która działa w 90% zagraniczny przychód, więc jakby nie zlepić z tego czegoś. Myślę, że mógłbym tego kiedyś gdzieś tam załować, więc ja tutaj mam podobną gdzieś tam, wiesz, optykę na to.
Poza tym też, ile można podróżować, to też jest fajne właśnie w interwale, ale jak jesteś cały czas takim rozleniwionym gościem, który non stop podróżuje, to jest nudne w pewnym momencie. To już nie ma sprawiać takiej frajdy jak pojechanie po takim dociśniętym, dółmiesięcznym okresie sprintu.
Tak, to jest takie chaotyczne, w sensie, że jakby jedziesz, pakujesz się coś tam i tak mówisz, no kurczę, to już jakby nie daje tej iskry, bo jakby nie masz przed czym uciekać, więc jakby spędzasz tam, jesteś bardziej obecny, może się tak nie spieszysz, może tak nie masz takiego ciśnienia, ale moim zdaniem właśnie Ja tak lubię myśleć po chińsku, że rzeczy się nie wykluczają, że możesz dużo podróżować, możesz dużo trenować, możesz jakby mieć fajne relacje prywatne i możesz też napierdzielać mocno w biznesie. To się moim zdaniem w ogóle nie wyklucza, w sensie, bo z tych wyjazdów, jeżeli trzeba, ja kontynuując je, nadal mogę robić impakt na biznes i jakby To nie znaczy, że nie odpoczywam i tak dalej. No niestety ciężko jest to wytłumaczyć, no bo jednak większość ludzi dopiero jest w drodze tam albo jakby też nie chce podejmować jakichś tam wysiłków, ryzyk, które są przytłaczające, mogą nie wyjść, żeby spróbować czegoś takiego, ale jakby No ewidentnie takie rzeczy są możliwe, nie? I mnie to na przykład inspiruje, że dużo ludzi, z którymi ja bezpośrednio pracuję, jednak ma takie dążenie, żeby cały czas gdzieś tam piąć się do góry. Wzajemnie się stymulujemy i też wzajemnie też mam wrażenie, że żyjemy coraz fajniej. Patrzę na tych ludzi, których, wiesz, zapraszam do stołu decision-makerów, bo się sprawdzili jako middlemanagerowie, potem stop managementu na wspólników, coś nowej wspólnicy. To jest fajna gra.
I oni mają też fajną wizję rozwoju, patrząc sobie na ciebie. Też jest fajna.
Dokładnie. Ja myślę, że w pewnym sensie, ja tak jakby robię taki skrót myślowy, że ci ludzie powinni iść trochę taką moją ścieżką, nie? Że jakby do coraz mniej operacyjnych ról, z coraz większego jakiegoś tam autorytetu wewnątrz firmy, wnosić wartość. No bo też, nie wiem, Karolina jest lepsza w obsługę klienta niż ja, w sensie projektowania tych procesów, Miliwość jest teraz lepszym sprzedawcą. Podejrzewam, że gdybym miał zaprojektować taki system do rozliczania tego jak Ewa i na co dzień nimi zarządzać, to moja głowa by wybuchła, więc jakby to też jest fajne, że się uzupełniamy.
Zatrudnianie ludzi lepszych od siebie jest super istotne. Jak tak ciebie słucham, powiedz mi dużo tych biznesów, firm. Jaka jest twoim zdaniem jedna taka kluczowa rzecz, która wyróżnia cię i można powiedzieć śmiało, że sprawia, że jesteś dobrym przedsiębiorcą?
Pamiętasz czy nie? Ciekawe, w sensie... Jedno. Myślę, że taka wizyjność, że jakby paradoksalnie nieprzywiązanie do pieniędzy. W sensie, że jakby... Miałem dzisiaj taką rozmowę twardą, powiedzmy, że trochę może niedyscyplinującą, bo w kontekście nie osoby, z którą rozmawiałem. Już powiedziałem, że jeżeli gdzieś trzeba zapłacić za coś 20 tysięcy i to jest niespodzianka i tak dalej, i to nie było zaplanowane, jest to jakiś błąd, dla mnie to jest okej. I mam do tego luźne podejście, niezłoszczość itd. I to było w takim kontekście, że nie lubię, kiedy ktoś decyduje o tym za mnie, uznając, że skoro ja mam do tego luźne podejście, to teraz, wiesz, jakby typu, wiesz, o, to jesteśmy troszeczkę zmęczoni, to wszystko wyoutsourcujmy. No nie, w sensie jakby to dajcie mi podjąć tę decyzję, jeżeli mówimy o jakichś większych kwotach, nie? Więc taki był kontekst, ale ten brak przywiązania do pieniędzy i chęć po prostu budowania kolejnych rzeczy, czyli jakby, wiesz, miałem dużą zajawkę na, no powiedzmy, na Azję szeroko rozumianą, nie? No jakby w ten sposób dzisiaj jestem w biznesie, który, wiesz, działa na rynku chińskim, jakby ma zagraniczny management całkowicie w zatrudniach Chińczyków. To jest mega fajne doświadczenie, nie? Ale, wiesz, no jakby on dzisiaj jest dobrym modelem biznesowym i jest zyskowny, ale to były dwa, trzy lata. No po prostu angażowania się za darmo, stresu i tak dalej, nie? A mieli wizję. Dokładnie, bo była ta wizja i chęć dążenia do czegoś, nie? I tak samo z Automation House'em. Chciałem wejść do świata technologii, którego w ogóle nie rozumiałem, nie znałem, nie potrafię programować i tak dalej, i tak dalej. No i można całe życie sobie powtarzać. Ja jestem nietechniczny, nic się nie da. Ale czułem, że muszę coś z tym zrobić, nie? I kiedy pojawiła się okazja, Dzisiaj mamy fajny biznes, który automatyzuje, robi ten AI i mnie to mega jara. Więc powiedziałbym, że wizja i sprawczość w dążeniu tam, też taka dyscyplina, wytrwałość, bo nie oszukujmy się. Jakby to, ile tam było po drodze kopów, jaja, no to jest jakby nieskończoność. W sensie jakby to jest w zasadzie każdy tydzień to jest coś, co kogoś, kto nie jest przyzwyczajony do takich przeciążeń, po prostu mogłoby go wytrącić zupełnie z równowagi. Ale moim zdaniem ludzie się bardzo adaptują i jakby jesteśmy w stanie się przyzwyczaić do wszystkiego, więc to widać po ludziach, którzy dużo przeszli, że jakieś drobne rzeczy już zupełnie nie ruszają, w sensie jakby Ja na przykład bardzo rzadko, nawet jak mierzę sobie tą opaską, to bardzo rzadko. Robię webinar, jest 3,5 tysiąca osób. Ja widzę, że tętno mi tak leci w dół, że w ogóle nawet nie czuję jakiejś ekscytacji z tego powodu. Potrzeba jest więcej, dokładnie. Trzeba coś więcej, cały czas. Może to jest jakaś pogoń, co zapominam.
Zgłupota się taka wytwarza. Po kilku firmach i dostaniu niezliczonej ilości kupniaków, to masz otwardą skorupę i po prostu cię to nie rusza.
No tak, bo jakbyś podążał za naturalnymi schematami, które masz, takimi wiesz, wgranymi, że chcemy być lubiani, chcemy, wiesz, jakby dużo jest takich różnego rodzaju naturalnych wydawałoby się zachowań, to jako lider, nawet niekoniecznie przedsiębiorca, jako już nawet menadżer, musisz wielu z nich wyzbyć, bo jeżeli nie postawisz się na tej wyższej pozycji osoby decydującej, biorącej odpowiedzialność i czasem podejmujących, wiesz, no jakby musisz zrobić coś, to Ktoś cię próbuje nawet podświadomie rozegrać tak trochę, wiesz, jakby tak jak w domu z rodzicami, że o, bo tutaj mi będzie smutno, jak mi to każesz zrobić i tak dalej. No i wiesz, musisz podjąć decyzję, która jest, nazwijmy to, dla kogoś smutna, nie? No i wiesz, to w pewnym momencie, jeżeli miałbyś mieć bardzo wysoką empatię, bardzo ciężko by było wtedy zarządzać tym wszystkim. A jak jeszcze też tego, wiesz, finanse, odpowiedzialność za to podejmowanie decyzji przy ograniczonej ilości danych i tak dalej, które nigdy nie są perfekcyjne, to trzeba wykształcić serdczoską skorupę.
Trochę lat już to robisz. Zastanawia mnie też taka jedna rzecz, no bo tak, ty powiedziałaś właśnie o rynku azjatyckim, ty powiedziałaś o Automation House, a jak ty sobie wyznaczasz te cele? Dlaczego chcesz akurat w tym kierunku iść? Czy to jest tak, że jest zbiór dziesięciu pomysłów i ty, nie wiem, drogą metodą 4DX czy jakąś inną wyrzucasz te, które mają małą szansę powodzenia albo nie masz na nie wizji i zajawki? Dlaczego akurat to, a nie coś innego? Czy było dużo wcześniej innych pomysłów i czy dużo jeszcze jest na przyszłość?
Pomysł jest nieskończoność. Ja myślę, że jakby firm, które się do mnie odzywają, żeby wejść do holdingu zajebistych pomysłów, które można było doinwestować, wesprzeć, jest nieskończoność. To jest dosłownie trzy każdego tygodnia co najmniej. Więc na początku to było troszeczkę bardziej takie, że wiesz, jak byłem cały czas na takiej wznoszącej, oczywiście też z jakimiś turbulencjami, ale to było takie, że Kurczę, nic mnie nie zatrzyma, to będę brać więcej, więcej, więcej. No i potem się oczywiście rozbija sześciana i tak dalej, ale jednak wychodzisz z tego i mówisz, dobra, czy jeszcze więcej, jeszcze więcej, jeszcze więcej. I to było dosyć losowe. Jedyne co było, to taka powiedzmy gwiazda polarna. No my sobie gdzieś tam w 2017 czy 2018 roku powiedzieliśmy, że chcemy zrobić holding globalny holding technologiczny. W sensie najpierw był mediowy, potem zmieniliśmy na technologiczny. No to to jest dosyć ambitny cel, umówmy się.
Mocno wizyjny, tak?
Mocno wizyjny, mocno odklejony, że tak powiem. No ale wiesz, rok po roku, wiecie, to muszę odpalić nową firmę. Musi być zagraniczna, musi być technologiczna. No i dokładaliśmy te klocki, no i nagle dzisiaj jest to może nie w globalnym, bo większość biznesu jest w Polsce, ale jednak z jedną firmą międzynarodową, z jedną firmą technologiczną, w sumie już więcej niż jedną tak naprawdę, i jest ten holding. I dopiero od dwóch lat podejmuję te decyzje w dużo bardziej świadomy biznesowy. Wystrzelałem się z tych młodzieńczych fantazji, pomysłów, tego typu rzeczy. i podejmuję te decyzje dużo bardziej świadomie, czyli jakby, jaki jest model holdingowy, że trzeba dociosać model holdingowy, jaki jest segment klientów, który jest wspólny, jakie są cele, jakie jest ewentualne exit strategy, czy to jest dla pojedynczych spółek, czy dla całego holdingu, w sensie, żeby mieć tą drogę otwartą, a nie, że na przykład zakopię się w jakimś modelu, który potem jest na przykład firma, jest niesprzedawalna, a za pięć lat może mi się to znudzić, więc jakby nie wiadomo, co z tym zrobić. I finalnie patrzę coraz bardziej na model biznesowy, czyli nowe biznesy, w które się angażuję. Poza tym, że łączy je ten aspekt B2B Professional Services, czyli jakby usług firma-firma, które świadczymy, to coraz bardziej patrzę na Productized Services. Użycie technologii, żeby robić rzeczy sprytniej, na większej dźwigni, nie? Na przykład e-commerce jest dużo lepszym modelem biznesowym niż firma usługowa. Nie mówię, że jest łatwiejszy, ale jakby tak obiektywnie patrząc na model i jego skalowanie, to się po prostu lepszy. Jak już jesteś na jakiejś fali, jesteś
zakotwiczony, to już jest, jak masz dobry produkt, dobrą retencję, dobrą LTV, no to trzeba się postarać, żeby to spieprzyć.
No, no, no. W sensie, wiesz, nie wypowiadam się za ciebie, bo to wiesz, to w sensie wierzę ci, w sensie widzimy trochę u klientów e-commerce'owych jak to działa i też widzimy, że to nie jest łatwe. No jakby wiesz, patrząc na to, to wiesz, czy na przykład produkt IT, w sensie też dużo lepszy produkt. w sensie model biznesowy. Więc teraz naprawdę, teraz jak na przykład odpaliliśmy usługi cold emailingu takiego dla firm B2B, no to on tam na zapleczu jest bardzo dużo technologii. W sensie tam, żeby zrobić dużo projektów, potrzeba niewielu ludzi. W zasadzie człowiek jest tylko do rozmowy z klientem i audytowania tego, co tworzy technologia, nie? Czy to jest na pewno dobre i poprawiania technologii, czyli pracujemy nad procesem, a nie w procesie. Podczas, gdy w Tajges potrzebujesz bardzo dużo mądrych ludzi, którzy muszą, wiesz, jakby wciąż, w sensie, pracować. Chociaż też staram się dokręcić ten model powoli.
Mówiłeś o Tigers, to przypomniałem sobie o naszej rozmowie, że mieliście jakiś taki pomysł modelu e-commerce'owego obsługującego. Czy to się już wydarzyło? Czy to... Takie mieliście, że 360 chcieliście obsługiwać chyba firmy. Gadaliśmy na Sylwestra.
A nie, to w sensie, wiesz, u mnie ludzie wewnątrz, na przykład mamy, wiesz, i takiego, powiedzmy, e-commerce managera, który, wiesz, jakby skleja różne rzeczy. Tak, tak, tego typu rzeczy, że skleja z różnych usług, rozwiązania i tak dalej. Ale pamiętacie, że ja nawet, znaczy coś tam wiem.
Jesteś za daleko.
Tak, tak. W sensie coś tam wiem, co się dzieje. Wiem, że takie rzeczy są robione. Wiem, że dzisiaj nawet na jakimś Great Game of Business, takie spotkanie co środę, też słyszałem, że tam jakieś sukcesy i tam się wzajemnie tam chwalili i tak dalej. Ale jakby, wiesz, dokładnie co oni robią, to wiesz, właśnie to jest też ciekawe, że będąc w sześciu biznesach, pewnie jakbyś mnie dzisiaj zapytał, jakie ma usługi Tigers, to pewnie wymienił 10 z 15 albo 15 z 20, nie wiem, coś takiego, nie? A jakbyś mnie zapytał, ile kosztują, to bym powiedział, nie mam pojęcia.
Nie zapytaj się.
Dokładnie, no. Albo do kogoś odezwę, żeby coś tam wiedzieć. No nie wiem, no idź na formularz. Tak w sensie jakby, w sensie oczywiście zadba mu klienta i tak dalej, ale chodzi o to, że jakby nie, nie, nie ten. No ja patrzę na to z trochę innej jakby już perspektywy.
Jesteśmy przy temacie Tiger's. Rozmawiam dużo z właścicielami różnych agencji marketingowych. I często przejawia się taki wątek, że jest duża bardzo rotacja, że jest jakiś taki cykl życia, ile taka osoba pracuje w agencji. Zastanawiam się jak właśnie to młode pokolenie motywować do pracy, jak sprawiać, żeby było dłużej w firmie i żeby działało efektywnie. Jak to u was wygląda?
Wiesz co, ja mam nowe podejście do tego, w sensie uważam, że nasze stare podejście było złe i cały czas traciliśmy ludzi, tak jak wszystkie agencje na rynku, tak jak mówisz. Ale w sensie, jakby, no jest to coś, co zauważyłem, że kurde, to nie jest przyjemne, w sensie jesteś w firmie i co chwilę, wiesz, jak takie, po prostu wchodzą, wychodzą, wchodzą, wychodzą. A jak się szybko rozwijasz, to bardziej czuć, nie, no bo jeżeli... Co roku masz, wiesz, 50% nowych ludzi w firmie, bo rośniesz i, nie wiem, jakiś tam procent ci rotuje jeszcze do tego, to masz cały czas nowe twarze dookoła. I jakby, wiesz, ja nie wiem, powiem szczerze, jak ja się zastanawiałem, jakim cudem my uzyskiwaliśmy takie oceny w ankietach z faktypiędu?
Właśnie to mnie zastanawiało, tak. To są osoby rotujące.
Ja mówię, to musimy, w sensie, serio? Ja uważam, że Tajgierz to jest zajebista firma. W sensie, jakby, wiem, że to dziwnie brzmi i tak dalej, tak mało po polsku, ale jak ja patrzę na to, co my zrobiliśmy, czyli jakby, jaki wzrost, jakie oceny satysfakcji, jakie, jakie business outcomes dla klientów i tak dalej, i patrzę, w jakich warunkach to było robione, takiego ciągłego rozwoju, muszę powiedzieć, że mega szacun dla tych ludzi, którzy to budują. Ale mam do tego nowe podejście. Mianowicie przestaliśmy się pieścić i głaskać z ludźmi. Ja jak coś nie działa, to przychodzę i mówię, stary, to nie działa. To ma zacząć działać. W sensie po prostu. Mogę ci pomóc, mogę ci coś tam. W sensie oczywiście z menadżerami, z którymi pracuję od lat, bo może poza Michałem w marketingu, który dołączył do nas rok temu. No to jakby, to wiesz, oni jakby, oni się tego nie boją. Ale nawet wcześniej, jeżeli widzimy, że coś się nie spina, tak jak ten case dzisiaj nawet, nie? Słyszę, że jakiś tam zespół wyoutsourcował coś na zewnątrz, gdzie wiem, Wiem ile można tego zrobić, wiem ile robią i wiem jaki wynik ma ten dział i ja nie będę się z tym krył. Ja przyjdę i powiem, ej, ta usługa się nie spina. I tak dalej. Ogólnie w firmach się nie mówią takie rzeczy wprost. Ja zacząłem bardzo mocno mówić na onboardingu i na różnych takich rzeczach, że to jest firma dla najlepszych ludzi. że tutaj będziemy myśleć, jak robić rzeczy mądrze i sprawnie, to wcale nie znaczy zapierdzielać, bo dla mnie to opowiadanie, które wcześniej mieliśmy od tego ciągłego głaskania ludzi, stworzyliśmy system, który incentywizuje ludzi do tego, żeby narzekać, że mają ciężko, bo wtedy ich omija praca. A ja mówię, otwórzmy BIA, zobaczmy ile zajmuje przygotowanie czego średnio. Zobaczmy, jakby wiesz, widzisz na obiektywnie, że jeżeli jedna osoba jest w stanie robić 70x, a druga robi 20x i jedna osoba wychodzi o 17, uśmiechnięta, zadowolona, a ta 20x dostaje zadyszki, no to jakby musisz, ta osoba 70, powinniśmy wyciągnąć z nich dobre praktyki. zastanowić się i ułożyć tą pracę lepiej, a nie nagle stwierdzić, że w takim razie to dajmy tej osobie, co robi 70 jeszcze więcej, aż zajedziemy najlepszą osobę, a zostaniemy z ludźmi, którzy jakby nikt nie pracuje nad tym. Jest to znowu taka praca nad firmą. Mówią bardzo rozbudowany system BI-owy. I bardzo mocno opieram to jakby, ej, no pewnie jesteś tu, to znaczy, że jesteś top 1% na rynku. No my rekrutujemy 1% ludzi, którzy aplikują do nas, nie? W sensie jakby zakładam, że aplikują wszędzie, nie? W sensie jakby, a może nawet być inaczej to jeszcze wyglądać, bo może się, mogą się bać do nas aplikować i to znaczy, że rekrutujemy ich jeszcze.
Tak. To jest do przemyślenia.
Ale jeszcze patrząc na twardych danych, jest to 1%. No ja mówię, ej, ty jesteś 1%. Więc to znaczy, że na pewno chcesz więcej zarabiać, fajniej żyć, chcesz być ekspertem i tak dalej. Tego się nie robi w taki sposób, że jak tylko jest ciężko, to przybiega menadżer i zabiera z ciebie wszystko i cię ratuje. A my to robiliśmy. I przeciągawaliśmy pewnego rodzaju współpracę i tak dalej. I bardzo jest ciekawe to, że na przykład ludzie, którzy odeszli z Tigers, mieliśmy taką falę rotacji właśnie od takiego zagłaskania ludzi w połączeniu z jakąś lekką nerwowością, bo początek roku był trudny w biznesie. Mieliśmy takie, wiesz, no klienci, którzy tam dokręcali kurek. Widzisz, że coś nagle się zaczyna świecić na czerwono. Widzisz, że jest, wiesz, jest chujowa pogoda i tak dalej. I nagle się okazuje, że, no nie wiem, nie powiem, że połowa, ale już ładnych parę osób i to takich, z którymi pracowaliśmy i się trochę bardziej wyróżniały, one już mówią, no, w sumie to bym wrócił, w sumie to było fajnie, w sumie to...
A, okej, czyli było połowa. Ja pamiętam, gdzieś tam mi się robiło już, że właśnie tak było tąpnięcie u was. Tak. Gdzieś tam w branży mi trochę osób powiedziały. Zastanawiałem się, jak właśnie właśnie udało się z tego wyjść. I też duża rotacja ludzi wtedy też nastąpiła, nie? Ale oni chcieli byle wrócić.
No teraz to trwa, w sensie już, czekaj, nawet nie wiem, w sensie, no właśnie, to jest mało, ja tylko słyszę, że ktoś i ten, no w sensie, na pewno Maciek Frankowski, z którym pracowaliśmy, akurat on nie był, on nie, nie był, on wcześniej dużo, to z dwa lata temu czy coś, mega fajny analityk taki, naprawdę top gościu, ale wiem, że część z tych ludzi, którzy na początku tego roku, nie, w sensie jakby otoczyli, oni już jakby tak troszeczkę, hmm, w sumie fajnie było i tak dalej, w sumie widzimy, że jest dobrze, w sumie może to jednak była racja, to co mówiłeś i tak dalej. A wiesz, ja się nie, jak ja mówię, że wiesz, że my jesteśmy tygrysami, owieczki i tak dalej, coś w tym stylu. No wiesz, ludzie przecież się spanikowali, że ja komorze, na co braczę. Potem wychodzą i mówią, ej, ale ja w sumie jestem tygrysem, ja chcę być tygrysem. I rzeczywiście to takie, wiesz. I wracają? No właśnie. Znaczy, w sensie, no jeszcze się nie, po pierwsze, to nie jest też tak, że z każdym chciałbym pracować.
No właśnie.
Jakby nie chcę zniechęcać tutaj ludzi, którzy odeszli, ale jeżeli tam były jakieś świnie i tak dalej, to na pewno nie wrócą. W sensie, jakby to, to ja, jakby dla mnie jest niedopuszczalne. Ale jakby każdy, kto potrafił wyjść z firmy z klasą, po prostu każdy ma prawo podejmować jakiekolwiek decyzje. Zapraszamy, w sensie wiemy, że wyszkoliliśmy tych ludzi, wiemy, że ich zrekrutowaliśmy, wiemy, że byli fajni. Bardzo fajnie, nie? Więc paradoksalnie to jest bardzo kontrintuicyjne, że wyższe wymagania pozwalają zmniejszyć rotację ludzi. i dać im większą satysfakcję z tego, co robią i paradoksalnie firma zaczyna lepiej działać, bo jest dużo mniej sprzątania po przeciętnych zachowaniach, bo to nie są przeciętni ludzie, to są dobrzy ludzie. To bardziej są managerów, którzy pozwolili na to, że coś nie działa i jakby nie poprawiali systemu.
Ciekawe, to co mówisz. Zacznijmy z A-players.
Ja to jeszcze powiem, bo to jest mega ważne. Powiem ci, że właśnie powiedzieliśmy o trudnieniu e-players i dokładnie o to chodzi, że my całe życie sobie opowiadaliśmy, że są e-players i potem, wiesz, jakby chodzą jakieś mało życzliwe osoby, opowiadają jakieś, wiesz, bajki, że tam, o, ludzie odchodzą, coś tam, coś tam. Jakby, wiesz, w sensie, mam takie chodzić... Czasem ktoś mnie pyta, ja mówię, wiesz, who the fuck is this guy? W sensie, w zasadzie... Człowieku, w sensie jakby, wiesz, zbuduj taką agencję, pozyskaj takich klientów, utrzymuj ich, wiesz, przez... Tam możesz
potem puszczać info do mnie, że tak chcecie.
Potem tam chodź, opowiadaj Oskarowi, że ktoś tam otrzeł i tak dalej, ale jakby, wiesz, no jakby... Ale z drugiej strony, jak widzisz, nie zaprzeczam. Rzeczywiście, w sensie, ludzie... Gdzieś tam odeszła, nie? I było nerwowo, było tak, nie, nie, nie fajnie.
Nie zawsze jest kolorowo, też trzeba powiedzieć.
Dokładnie. Ale to jest, to jest ta komunikacja, która powinna być w firmach. To jest esencja tego, że jak jest źle, to mówisz, że źle. Jak ktoś spierdolił, to mówisz, że spierdoli
Jest cudownie, jest okej.
A potem idziesz na korytarz i słyszysz, co jest, wiesz, co jest naprawdę, nie? A ja nie chcę, ja chcę na spotkaniach firmowych, żeby każdy wiedział, jak jest, jak jesteś spierdolony, żeby wiedział, a 90% uwagi jest i tak na to, co jest dobrze, kto coś zrobił fajnie i tak dalej. Nie mówię o jakichś publicznych finczach, żebyśmy mieli jasność. Tylko wiesz, no jakby rzeczywistość, prawda, merytokracja.
Bardzo się cieszę, Franek, bo wchodzimy w mój ulubiony temat, czyli temat, który wybrzmiewał ostatnio u mnie na Instagramie, w którym też Damian Wiszeba, który ostatnio u mnie wpadł do podcastu i dużo się tego tematu pozdrawiamy. Wpadł trochę właśnie o porażkach, takich błędach. Mamy jakiś jeden na tapecie. Jest coś, czymś, o czym chciałbym się jeszcze podzielić ciekawym. I ja myślę, że wielką wartością w tych porażkach jest to, że Słuchacz taki może wciągnąć jakieś wnioski i może nie popełni tego błędu, ale będzie miał inną optykę patrzenia na daną sprawę, gdy mu się pojawi jakaś taka sytuacja w życiu. Czy jest jakiś taki ciekawy fuck up ostatni?
Myślę, że pociągnął ten temat efektywności, w sensie dzisiaj na to patrzę, co teraz zmieniamy w firmie. Bo woda to świeże, bo wiesz, są jakieś stare wywiady, gdzie mówiłem, że tam, o, kiedyś się zadłużyłem i coś tam. Świeżo temat. Każdy, kto nawet wyklika w algorytmie jakiś inny wywiad, to sobie to przesucha. A chciałbym dać coś takiego świeżego, czego w sumie nie mówiłem. Bardzo dużo patrzyłem ilościowo. To pompowanie się wzrostem, że wiesz, no jednak podwajałem firmę co roku przez 7 lat z rzędu. W zeszłym roku to było 40%, bo się zakupaliśmy trochę w venture building wielu firm naraz.
Zawsze wykreślił, na koniec roku był, pamiętam,
że lajkowałem, mówię, jest okej, fajnie. I on naprawdę, on cały czas rośnie, a tam są czasem takie też tępnięcia. Co ciekawe, on ma zawsze taki sam kształt, no bo jeżeli cały czas rośniesz, to poprzednie lata się spłaszczają, no bo jakby nagle widzisz, jak dużą różnicę robi ten wzrost, że kiedyś byłeś taki, a teraz jesteś taki, nie? A ci właśnie mówią, że w takie jest coś tam, nie? W sensie mówiąc brutalnie. I to, co jest ciekawe, to ja przez to pompowanie się tym wzrostem i masą, Zgubiłem trochę unit economics, czy jakby, czy ludzie per człowiek robią, jakby, nazwijmy to więcej, w sensie, czy są bardziej efektywni rzeczywiście. I efektywność też ma jakąś złą pascę w Polsce, w sensie, mam takie wrażenie. Masz sytuację? A, poproszę.
Mamy dzisiaj temperaturę niemałą, więc trzeba się...
Ja tu, wiesz, biegłem praktycznie.
Tak, biegłeś, ja jestem po wake'u, więc też woda... Możesz kontynuować, sorry.
Więc powiem ci tak, że Jakby wiesz, najpompowanie się tym przechodem, tym wszystkim, nawet przy jakiejś spoko zyskowności, bo wiesz, jeżeli cały czas reinwestujesz w biznes, a co roku robisz bańkę z zysku, ja uważam, że to jest naprawdę fajnie, no bo to jest ten bufor, którego potrzebujesz, żeby nie wywalić firmy. Ja też wypłacam sobie z tej firmy, żyję naprawdę spoko, więc jakby nie brakuje mi nic, więc jakby dla mnie fajnie. Ale to, co zgubiliśmy, To jest to, że przy coraz większej specjalizacji różnych, wiesz, kiedyś strategię robił ktoś, kto był otrzaskany w social mediach i robił taką strategię, może nie strategię marki, czy nie wiadomo czego, ale jakby, wiesz, ludzie byli takimi T-shaped marketers, którzy potrafili różnych rzeczy się tknąć. I nagle zauważyłem, że, co jest naturalne dla rozwoju w firmach, że wraz ze wzrostem skali firmy wzrasta specjalizacja. I nagle doszło do sytuacji, w której przez to, że jest dużo wyspecjalizowanych ról, to ludzie nie zawsze są doszacowani pracą. Czyli np. masz 20 usług, to ciężej jest mieć wszystkich na full capacity. Masz 15 usług, które są na full capacity, a reszta nie. A to jest dynamika firmy usługowej. I tak zobaczyłem, że kurde, gubimy coraz więcej efektywności, nie? Że jakby nie wprowadzamy innowacji, jak robić rzeczy sprytniej, tylko dokładamy sobie procesów, które podnoszą jakość, które coś tam, ale potem patrzysz, ile kasujesz za tą usługę i ile ci się kosztuje jej wytworzenie, co wpływa na inflację, wzrost, wiesz, jakby pensji, wszystkiego i nagle widzisz, że gubisz efektywność, nie? Więc teraz właśnie przy pomocy automatyzacji, AI-a, standaryzacji, centralizacji pewnych rzeczy w firmach, staram się po prostu podnieść ten unique economics, więc to jest dla mnie taka Coś, czym mierzę się teraz, więc to jest najbardziej autentyczna porażka, którą można się podzielić. To jest coś, czym teraz się mierzę, a nie z... Zapłacę się teraz. No, no. Powiem ci, że mam pięć firm, które są fajnie zyskowne procentowo. No i to Tigers, które tak z jednej strony płacie tam za część rzeczy i to ciągnie, ale wiem, że mogło być, wiesz, mocniejsze, nie?
Wróciłeś na stołek i to jest ten rok.
No, jest, jest. Myślę, że dwa miesiące potrzebuję jeszcze i będzie tak dokręcone, że na tip top.
pozostając w mrocznych tematach porażek i błędów. Takie pytanie, w sumie bardziej można powiedzieć trochę osobiste, ale może to jest odpowiedź zawodowo. A jak powiedz mi, Franek, jak jest twój dark side?
Jak byś dodefiniował?
Jak rozumiem dark side? Taka ciemna strona na zasadzie. Ja trochę na to patrzę, że każdy ma coś, co może być uznawane przez większość za coś dla niektórych złego. Ja takim dark side'em nazywam takie rzeczy, które No mogą być jakby osobiste, mogą być zawodowe. Jeśli nic ci nie rzuca na myśl, to też nie musisz odpierać, ale może masz, może masz taki wątek w głowie i myślę, że po tym pytaniu sobie zetniemy i pójdziemy w zupełnie inną stronę.
W sensie spoko. Wiesz co, powiem szczerze, to co tam ludzie jakby mogą odbierać jako DarkSide, to chyba dojrzałem do takiego miejsca, gdzie jakoś mało mnie to obchodzi. W sensie jakby, że bardziej się zastanawiam na tym, jaka jest ciemna strona robienia tej firmy, i co mnie to kosztuje i jak się z tym czuję i to jest dla mnie takie dużo ważniejsze w tej chwili, bo jakby już dorosłem do tego, że prowadząc coraz większą firmę czy szereg firm, no jakby nie zadowodzisz wszystkich, więc jakby to, to, że nie wiem, jestem jakiś bezpośredni czy coś takiego, w sumie mam to gdzieś. Plus bardzo dużo ludzi to lubi i właśnie to bym odwrócił trochę, że to jest wręcz pozytywne, że przez to, że wymagam więcej, nagle widzę zmotywowanych, uśmiechniętych ludzi przychodzących do firmy, gdzie wcześniej tak nie było przez jakiś tam okres, to paradoksalnie coś, co może z zewnątrz wydawać się trudne, jest odbierane pozytywnie, ale żeby wejść w tę rolę w stu procentach, czyli naprawdę dawać tę energię, Wiesz, jakby prowadzić ludzi i naprawdę cały czas wierzyć w ten kierunek, gdzie masz mnóstwo, wiesz, obaw, wątpliwości, niepewności i tak dalej, to jednak powoduje, że czasem, jak już przesadzisz z intensywnością pracy, łapiesz taki może nie dołek, co bardziej takie poczucie trochę, czasem trochę winy, że wjechałem mocno, że może tu mogłem bardziej dać komuś szansę, że może coś tam, że coś tam i to bardziej zostaje, ale to ja wiem, że obiektywnie jakby, że podejmuję najlepsze decyzje, jakie mogę w danym momencie przy danej wiedzy, i raczej się skłaniam ku temu, że niektóre decyzje podejmuję zbyt późno, w sensie, że jakby zrobiłbym te decyzje szybciej, mocniej i nie żałuję ich. Ale jednak jest coś takiego, że musisz te wątpliwości, one muszą się wylać, no bo na co dzień podejmujesz tyle decyzji twardych, mocnych w jakimś jasnym kierunku, że gdzieś dla tej twardości musi się pojawić jakaś miękkość, która ci to pozwoli jakby, wiesz, wylać, nie? I czasem mam tak, że wiesz, no, ja ogólnie, znaczy ten kortyzol mam niski, ale ostatnio, tak właśnie po jakimś takim sprincie dwa tygodnie, w sumie to już sześć tygodni takiego ciśnięcia, że wiesz, wstaję rano, dopóki coś nie zjem i nie napiję kawy, to mam takie lekką taką, wiesz, taką trochę lękowość. Nie, takie wiesz, w sensie takie...
Niepokój.
Taki niepokój, jakiś taki, wiesz, taką niechęć. Tego normalnie nie miałem bardzo długo, nie? I to wynika trochę z tego, że tak długo musisz tak twardy i dociskać, i jakby pokazywać, i prowadzić trochę ludzi, co jest pewnego rodzaju dynamiką, że żeby prowadzić innych, to musisz być silny, nie?
Nie możesz spodziewać siebie na słabość.
Tak, a jak jesteś cały czas silny, no to pytanie, gdzie możesz być słaby? No bo nie będę chodzić po firmie i się wyżalać, wiesz, top liderom, że ale mi, wiesz, ktoś mówi, że to jest zdrowe, że to jest fajne. Ja uważam, że no nie, w sensie, że jakby w firmie, wiesz, no jakby mówię o tym otwarcie, więc to jest jakaś tajemnica, tak? Ale ja nie oczekuję jakby, wiesz, współczucia od ludzi, z którymi pracuję. Bardziej wiem, że mogę to zrobić, nie wiem, w domu, czy mam jakiś network ludzi, którzy mają podobne problemy, spoko, tam możemy sobie o tym pogadać, ale w tej firmie jednak musisz być twardy. A jak jest dużo do zrobienia w firmie, to ciągle musisz być twardy No
ale ma to sens, rozumiem Cię. Fajnie, że przychodziłeś do tematu networku. Ja sobie tak przejdę stadionem w prawo i trochę chciałbym z Tobą porozmawiać o Mastermindzie, o tym Twoim takim zamkniętym społeczności, tych osób, które mentorujesz.
Jak zrobię taki program, nazwijmy to mentoringowy, długo się nie mogłem pogodzić z tym słowem.
Jak to dokładnie nazywasz? Bo ja mam dużo kolegów, którzy tam są. Niektórzy są moimi klientami. Dużo ich nawet w ogóle jest. Znaczy było u ciebie, potem byli u mnie na jakichś tam konsultacjach.
To jest ciekawe, bo mam do tego jakąś stronę, która swoją drogą jest taka średnioaktualna. To jest jakiś produkt, z którym chodzę, kupo do mnie program monitoringowy. Autentycznie on się opiera w tej chwili na poleceniach. Teraz mnie zapytałeś, spoko, mogę coś tam o tym powiedzieć. Ale to jest ciekawe, że nawet nie mam na to jakiejś nazwy. Ja to nazywam helenizacją, bo mi się to kojarzy.
Fajne, lekkie, przyjemne.
Ja się jaram Aleksandrem Wielkim. Ja sobie na początku myślałem, że pójdę na zawodnictwo bardzo mocno. Nigdy tego nie mówiłem też chyba publicznie. Nie przypominam sobie. Ja myślałem, że pójdę 100% w taki klimat starożytny. Aleksander Wielki, w domyśle ja, miał ten...
Gdyby ktoś miał wątpliwości.
Gdyby ktoś miał wątpliwości. On miał takich towarzyszy, hetajrów, w sensie elitarna kawaleria, nie? Czyli jakby ja mówię, może to nazwę tak, że to jest helenizacja, a że po tym programie stajesz się hetajrem, czy coś takiego. A potem stwierdziłem, nie, chyba jednak trochę w cognisie. Ale potem masz, potem masz, wiesz, znaczy nie, dałoby się to, wiesz, jakbym to dobrze opowiedział.
Marketingowo, startingowo.
I tak dalej, to jakby totalnie, nie? Tylko to znowu, to wymaga ciebie wejścia w rolę mentora. Widzę taki mix, że jest napisane Helenizacja na stronie, ale nie ciągnę tego mocno dalej. chyba nie pisze wprost, że to jest program mentoringowy, gdzie patrząc, to nie jest coaching, w którym tylko ci zadaję pytania i ty masz sam się domyślić i tak dalej, tylko czasem mówię, stary, jesteś dymany przez wspólnika, weź zrób coś z tym, bo jakby jak nie, to kończę ten program dzisiaj, w sensie, no to ja nie mogę tego słuchać, w sensie, nie mogę tego czytać, nie? No tego ci nie powie, nazwijmy to coach czy coś takie, nie? I więc to jest takie ciekawe, nie? Że jakby cały program w skrócie polega na tym, że jest szereg jakby zadań związanych od tam samoświadomości, Jakieś rozkminki, to są techniki z psychoterapii, ale przeznaczone do autoterapii. Ja nie pretenduję do bycia psychoterapeutą, po prostu biorę to, co psychoterapeuci przypisują do pracy własnej, z takich udowodnionych nurtów, przechodzimy przez strategię biznesową i budżetujemy to finansowo. Na drodze tego poznaję bardzo głęboko kogoś, jego biznes, jego strategię, jego pomysł na siebie, jego wizję dążenia. Patrzymy, czy to pasuje do siebie. Pomagam to sparametryzować, czyli ile, czego, ma być w którym miesiącu. Opiniuję ten model biznesowy, opiniuję te rzeczy. I wiesz, miałem tam soloprenerów, takich wiesz, na zasadzie dosłownie jedna osoba, której mówię, zostań tu, jakby ta pokusa otwierania agencji tego, tamtego. Jeżeli chcesz żyć wolno, zarabiać spoko kasy i tak dalej, zostań w tym i tak dalej. A były tam firmy większe niż moja, więc jakby to też fajne, gdzie coś powiedział, dobra, po dwóch tygodniach mi wystarczy, ale te dwie rzeczy, które już mi tu dałeś, to w ogóle to już jest mega super i potem widzę, że wiesz, za miesiąc wracają, mówiąc, zrobiłem zajebiste wartości w firmie, pierwszy raz.
Wielkość nie świadczy o tym, czy tam jest wszystko poukładane i co, procesy.
i nikt nie jest najlepszy we wszystkim. W sensie to też, wiesz, dla dużego przedsiębiorcy, bo ta cena 20 tesin netto za miesięczne wsparcie, no to jest śmieszne. W sensie jakby, wiesz, to w sensie nawet dla tych małych, jak patrzysz na impact, który robimy, jest, on jest często w pierwszym tygodniu, słyszę, to już mi się zwróciło, nie? No już w ogóle dla dużej firmy, po prostu podbijanie sobie myśli od kogoś, to... Ale też nie chcę tego podbijać, nie chcę się temu hype'ować, tam jest spoko.
A to z ciekawości podpytałem, bo ja pamiętam jak zaczynałeś z tym, potem się trochę dorozwinęło, potem te trzy osoby właśnie u mnie były na warsztatach e-commerce'owych, bo to były e-commerce'y i tak właśnie ten wątek wpadał. To jest fajna, fajna, fajna inicjatywa. Mnie to zastanawia i też podpiję ci ponownie swoją myśl. Dlaczego to robisz?
Co ci to daje? Geneza tego była bardzo prosta. Oddałem wszystkie firmy. Siedziałem w gabinecie na 29 piętrze. Wszyscy dookoła biegali. Jakieś ludzie, których nie znałem. Ja dosłownie siedziałem i mówię, co ja mam, kurwa, robić? Ja myślałem, że będę pracować z CEO, rozkminiać ruchy. I mówię, Karolina, dawaj pogadamy, co tam robimy. A on mówi, stary, ja nie mam czasu. Bycie CEO jest przerąbane, nie? A ja mówię, dobra Wojtek, dawaj, tam rozkminimy, zakładamy spółkę w Hongkongu. On mówi, jaką spółkę w Hongkongu, człowieku, w sensie jakby, że ty mam taki zapierdol, że ty w ogóle nie jesteś. I ja autentycznie nagrałem story set, cała historia tego programu jest taka, że powiedziałem, dobra, robię taki program, dawajcie, scenę wymyśliłem w trakcie nagrywania tego, zgłosiło się chyba, nie wiem, z 10 osób, nie wiem, w godzinę, no w sensie, może teraz trochę hyperbolizuję, ale w sensie naprawdę po jednym dniu miałem praktycznie full. I potem mówię, dobra, ja nie muszę podnieść, podnieść cenę i robić tego mniej, no bo jakby, I tak dalej. No i to jest taki bardzo autentyczny, naturalny produkt, który trochę... Teraz pracuję z jedną osobą miesięcznie i jak ktoś się zgłasza, to...
A masz jedno teraz, tak?
Teraz akurat mam przerwę, w sensie skończyłem dwa tygodnie temu. I wiesz, jakby ktoś się odezwie, to się odezwie.
Bez ciśnienia. Bez ciśnienia. No trochę tak jak u mnie z tymi barszetami, ja gdzieś tam żadnych adsów nigdy, dwa razy wrzucone informacje na stories i mouth to mouth to to to to. Ja widzę, że to w ogóle taka praca jeden na jeden, albo właśnie jakieś dwa na jeden, a potem zamknięcie tych ludzi w jakimś takim whatsappie, czy gdzieś, żeby mu się komunikować, czy slacku. To jest niezwykła wartość dla nich, bo spośród tych wszystkich szkoleń, e-booków i wszystkich produktów cyfrowych, to nie ma takiej spersonalizowanej wiedzy i to jest super wartościowe, gdzie możesz sobie zbić myśli, odbić myśli i potem pozbijać zresztą.
Tak, ja się w ogóle zwiększam, w sensie ja chyba powoli myślę o ewolucji z tym w kierunku firm usługowych B2B. Myślę, że to jest fajne, że robisz to w kontekście e-commerce'u. W sumie każdym potem mieliśmy i fajne sasy i komersy i w ogóle wszystko. Wszędzie czuję, że wnoszę wartość stosowną do tego, ile mogę. No ale... Wydaję mi się, kurde, jakby zrobić taką społeczność dla firm usługowych B2B, a potem myślę, kurde, kolejny pomysł, kolejny biznes, co mam, sześć biznesów, jestem CEO wszystkiego, jeszcze będę też społeczna chciał być, nie? Ale i tak to pewnie zrobię prędzej czy później.
Ja jestem w trakcie tego robienia. Wiesz, co dodaję fajnego, najfajniejszego? To jakby monetyzacja tego, to się wydarza, ale to w ogóle jakby nie jest clue. Ja na przykład mam taką misję, wizję, że po prostu Ja, będąc na samym początku drogi e-commerce'owej, nie otrzymywałem pomocy, a raczej mi wszyscy wciskali estymacje, wyniki, wzrosty, to ci zrobi to, to ci tamto. I czułem się tak trochę samotny wtedy i stwierdziłem, kurczę, jak mi się uda, to ja chcę misyjnie, wizyjnie tym ludziom pomagać. Stąd też cały projekt edukacyjny podcastów w całości, bo powiem, że niesamowitą frajdę daje to, że tam masz swój biznesik fajnie, ale jak masz osobę, jeden na jeden z nią pracujesz i jej to faktycznie pomaga i ona jakby jest i to czujesz, że wnosisz jakby coś do innego, do innej firmy, w której nie jesteś zaangażowany, ale masz te swoje pięć groszy w kilku miejscach wrzuconych, to jest takie, no ja się czuję wtedy taki szczęśliwy, bym powiedział.
Wiesz, w firmie rzadko ktoś ci powie coś miłego, nie? W sensie, znaczy zdarza się, w sensie nie narzekam, też nie, nie, nie, nie upieram tę martyrologię, ale pamiętam takie, wiesz, komentarze w stylu, wiesz, w stylu, no moja dziewczyna się pyta, co ze mną jest nie tak, bo siedzę przy komputerze i cały dzień cieszę japę i tam, wiesz, i tak dalej. Wiesz, że ktoś tam mówi, że się tam, kurde, popłakałem, bo po prostu coś tam, a ja mówię, ja pierdzielę. W sensie, jak wiesz, i czujesz, że robisz ten impact, nie? I właśnie w kontekście tych pierwotnych wartości, o których rozmawialiśmy, to dokładnie samo poczucie, że ta droga mogłaby być dużo prostsza, gdyby... wiedzieć pewne rzeczy na pewnym etapie rozwoju tego biznesu. Nie wszystko da się przekazać, nie każdy jest na to gotowy, ale wydaje mi się, że też ta forma pracy, w której zadajesz ludziom pytania i oni najpierw robią jakieś zadania, potem dajesz do tego feedback, jest lepsza niż takie, że ktoś na przykład powie, dawaj, pogadamy 3 godziny, tylko zasypiasz wiedzą po prostu swoją i swoimi mądrościami. I okej, to jest inspirujące, też da się z tego wyciągnąć, też jak posłuchasz podcastu, ale jednak ta praca jeden na jeden, gdzie rozczłonkowujesz czyjeś myślenie na części pierwszej, pokazujesz mu jak myśli, dlaczego to może prowadzić do czegoś, jest dużo bardziej wartościowe w takim twardym impakcie biznesowym.
Tak, i mnie to mega dziwi. Ja akurat mogę odpowiedzieć o sobie, jeśli chodzi o e-commerce, że tego w ogóle nie ma w Polsce. W sensie, mało jest usług, i zastanawiam się czemu, jest mało usług praktyków, którzy by chcieli faktycznie taką wiedzą się podzielić, albo gdzieś są i jakby nie robią marketingu, więc nie mają doszło do tych ludzi. Ale jest dużo teoretyków, mało praktyków, którzy chcą pomagać.
Moim zdaniem jest mało mocnych specjalistów, którzy będą w stanie pociągnąć konsulting. Nie chce znam się na jednym kanale, czy na dwóch. Zrobiłem kiedyś e-commerce, miałem dobry timing z produktem, przez chwilę szedł, a potem nie szedł i musiałem zamknąć, czy coś tam. Tylko ludzi, którzy potrafią robić biznes przez lata i naprawdę nagromadzili wiedzę, przeszli pewne etapy, jest naprawdę po prostu niedużo. I część z nich nie miała takiej motywacji, że jakby, wiesz, mi się wydaje, że też nie chcą się tym dzielić, nie dlatego, że im... Tylko po prostu szkoda im czasu, że mogą spędzić czas, nie wiem, z dziećmi, czy pojechać gdzieś tam i tak dalej. No niektórzy mają tę potrzebę. Wiesz, może też jest przyjemne, jest po prostu jak ktoś mówi, ale mi fajnie pomogłeś. To jest też w pewnym sensie egoistyczne trochę, w sensie w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu, nie, że jakby No uważam, że misjonarze, co tam pomagają w Afryce, też są egoistyczni tak naprawdę, w sensie mega doceniam ich pracę, ale jakby podejrzewam, że oni mają z tego taką zajawkę, że wiesz, że jakby to może być wręcz uzależniające, nie?
Pomoc innym.
Dlatego wiesz, tak czuję, że mimo tego, że mam co robić, to że jakby tam mam takich znajomych, którzy gdzieś tam podpuszczają, żeby coś takiego zrobić. Czyli taką właśnie coś, ale społeczność.
Spoko, możemy się wymienić jakimiś pomysłami.
Może w ogóle, wiesz, spartnerować się, podzielić rynek i zdominować rynek.
Cyk, kolejna spółka.
Dokładnie, i co kolejna? No, peskitu.
I to nie jest ciężkie, bo ja po prostu dużo obserwuję ludzi w Stanach, sam jestem w takich społecznościach i tyle, że fajnych można robić. I to jest takie świeże. O, ja mam tam coś świeżego, czymś, co jeszcze naprawdę można. Fajne są relacje, spotkania. Bo też się dużo uczysz dzięki temu.
Dokładnie. Bo widzisz, wiesz, czasami patrzysz przez pryzmat, wiesz, nawet widzisz kogoś, siebie w kimś, nie? W sensie jakby, że też, aha, tutaj mówię, że mam konflikt ze wspólnikiem, że jutro muszę go skończyć, a samemu, wiesz, ciągnę jakiś temat długo, nie? Ja akurat czasami wszystko poczyściłem. W sensie nie mówię sobie jakieś straszne syfy czy coś, ale po prostu przeciągałem rzeczy, które były nieaktualne i szkodziły mi. W sumie w dużej mierze ten program mnie zainspirował do tego, że często mówię ludziom, bo podejmuję te decyzje dosyć sprawnie, nie? Oddam firmę, wrócę do firmy, coś tam, to naprawdę są szybkie akcje, w sensie ja nie kminię tego rok czy dwa, ale w sumie można jeszcze bardziej sobie podkręcić tempo, nie?
Działań, tylko po co?
Dla fanów.
O, to jest dobra odpowiedź, to jest dobra odpowiedź. Dla fanów jest fajną. Wrzuciłem taki w ogóle wątek w podcaście, nowy. Kiedyś było takie pięć szybkich pytań, Q&A, a teraz trochę zainspirowany Timem Ferrisem. W ogóle u niego miał książkę, nie wiem czy czytałeś, Narzędzia Tytanów?
Czytałem, no, no, no.
No i dużego podcastu słuchałem. Gdzieś tam jest, myślę, zdaje się, że jeden z moich takich.
Parę lat temu miałem.
Faskę?
Może facet dużych słów, bo Jak tam byłby, wiesz, jakaś tam Reja Dalio najbardziej takich, może nie robi podcastów, ale też tam publikuje dużo, ale pamiętam, że miałem, czytałem tam nawet więcej niż jedną jego książkę.
I on ma takie 11 pytań, które zadaje. Niektóre są w książce, niektóre w podcaście. Nazywa się Tribe of Mentors. I takie kilka pytań sobie przygotowałem. One są super ciekawe, więc możemy sobie z tym tematem polecieć, odcinając grubą kreską.
To fajne, bo to jest też autorefleksja, nie? W sensie, jak zadajesz pytania, to trzeba się zastanowić nad odpowiedzią. Tak, tak, tak.
To jest super ciekawe pytanie, od niego byśmy, moim zdaniem, żęli, Franek. Jaką książkę najczęściej polecałeś lub dawałeś na prezent i dlaczego?
Wiesz co, jeśli ktoś buduje firmę usługową, to scaling up. Uwielbiam. Uwielbiam.
Uwielbiam.
Uwielbiam.
Uwielbiam.
Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam.
Uwielbiam.
Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam.
Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam.
Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uwielbiam. Uw Potem za 10 lat masz przeczytać Managing the Professional, B2B, coś tam, serwises firm, David Meister w każdym razie. To też bardzo mocne, tylko jest dużo ciężej się czyta, więc myślę, że to. I uważam, że to jest kompletny framework do postawienia firmy, gdzie masz interakcje z pracownikami, z klientami. kultury organizacyjne, nawet marketing, to jest tak trafne. W sensie, wiesz, tam otwierasz wstęp i masz trzy bariery do wzrostu. Nieskalowalny marketing, tam brak systemów do czegoś tam i, w sensie, systemów, które ci pozwolą skalować i coś, już nie pamiętam, chyba z ludźmi, czy coś, w sensie... Do odtoczenia. No. I po prostu patrzysz na to i mówisz, ty, rzeczywiście, w sensie, jakby patrząc na wszystkie biznesy naszych klientów, czy moje i tak dalej, to jest dokładnie to. No i wiesz, jakby i taki po prostu rozdział za rozdziałem. kluczowe decyzje jakieś wiesz cashflow jak robić i tak dalej więc to polecam na maksa.
To ja dodam od siebie, to jest książka, którą zanim polecił Marek, CEO Yorkai. Był na podcaście u mnie. Bullshit Strategy. Nie pamiętam o to, ale ją czytałem. Świetna. W ogóle właśnie to jest gość, który doradza dużym markom. Wiem, że budował strategię marketingową Coca-Coli. Jest dużo o tym całym bullshicie marketingowym. Więc to ja tak wrzucam od siebie. Wrzucam. Potem ci mogę podesłać.
Zaraz zapiszę, jak zapamiętam.
Zapisałem, żebyś potem podesłał. Tak mi się wydawało, że może ci ten tytuł pociekawić. Słuchaj, dobra, idziemy z kolejnym pytaniem. Jaki jest niezwykły nawyk lub absurdalna rzecz, którą kochasz? Takie niezbyt proste zapytania mają, co?
No nie, powiem ci szczerze, że to jest mocne. Wiesz, nie ma nic absurdalnego, jakaś tam historia, sport, takie są bardzo standardowe rzeczy.
Właśnie też mi od razu do głowy wpadło Muay Thai, które ćwiczymy razem. Ale co w tym jest absurdalnego i niezwykłego?
No właśnie. Ciekawe. W sensie może inaczej. Myślę, że jakby ktoś zobaczył poziom szczegółowości i pieczołowitości, z jaką przygotowałem swój taki second brain i to jak bardzo zrzucam swoje myśli na papier, żeby je oglądać. To mi tak uszczelniło mindset, powiem Ci, więc jakby tutaj jestem, powiedzmy, trochę nienormalny. W takim sensie, że ktoś zobaczy, jak można, jakie to może być takie, wiesz, ego-driven, takie, wiesz, powiedzmy, narcystyczne wręcz. Patrzysz i patrzysz na siebie i cały czas po prostu jak tylko jest jakaś negatywna myśl, to ją rozbijasz na części pierwsze, łagodzisz coś tam, przekręcasz i zmieniasz potem stopniowo w pozytywne przekonanie, w stylu, wiesz. No nawet, no niech weźmy przykład Muay Thai. Ja zawsze uważałem, że jestem grapplerem, w sensie jakby, że wiesz, siadam, nadtrenowałem brazylijskie jiu-jitsu, coś tam kumam, w sensie umiem to. I mówię, a nie, nie lubię dostawać po twarzy, tylko nie to, coś tam. No wiesz, przychodzisz i mówisz, dobra, to jest ograniczające przekonanie, to jest przykład, w sensie, bo jestem osobą nietechniczną. No i wiesz, w jednym mówię, dobra, to skoro jestem osobą nietechniczną, to trzeba założyć firmę technologiczną, a skoro jestem grapplerem, to trzeba iść na box thaiski. I takie rozkminianie tego, obracanie i nagle stwierdzasz, że w sumie to lubię jedno i drugie. Może nawet bardziej niż teraz, niż marketing, z którego się wywodzę i niż brazylijskie jiu-jitsu, które trenowałem. Wszystko da się obrócić i to jest takie... No nie widziałem ludzi, którzy aż tak to robią, że ludzie zazwyczaj lecą na swoim starym patencie.
Fajna metodyka.
Co są w ogóle te techniki, które właśnie w pierwszym tygodniu tego programu robię, że właśnie wypisujemy te rzeczy i pokazuję, w jaki sposób rozczłonkowywać myśli przy pomocy technik psychoterapii CBT i ACT? i po prostu zobaczyć, ile mamy takich ograniczających przekonań, że ktoś mówi, o, bo ja tam się niejasno wyrażam, nie? Ja mówię, człowieku, gadam z tobą tydzień i masz taką jasność wypowiedzi. Jak możesz w ogóle coś takiego powiedzieć? To nie jest tak, że chodzę tu w rolę jakiegoś psychologa, co ci powie, ledwo tam bełkoczysz, a ja ci powiem, że jest super. Nie, naprawdę. Ludzie, którzy mówią dziesięć na dziesięć klarownie, Ktoś im w domu powiedziałby, wiesz, jesteś kurwa głupi, nie? No i wiesz, potem ktoś powtarza i całe życie to nie poddaje tego refleksji, nie?
Fajne, fajny schemat. Kolejne pytanie. Jaką radę dałbyś inteligentnemu, ambitnemu studentowi, który dopiero wchodzi w świat biznesu, pracy?
Zaufać sobie, w sensie przyszłości, nie wiem, światu, nie wierzę w jakąś tam energię czy coś, ale Ja bardzo lubię takie pytanie, czy gdyby ktoś osiemnastoletniemu tobie powiedział, że jesteś tu, gdzie jesteś, to czy byłbyś zadowolony? Tylko jedna osoba w historii mi powiedziała, że nie. W sensie, to jest ciekawe. W sensie, że ja na przykład, jakby ktoś mi powiedział, że będę tu, gdzie będę w wieku teraz 34 lat, jak miałem 18, to ja bym się po prostu popłakał ze szczęścia. Moją ambicją było być nauczycielem historii, co też jest super, też bym chętnie był. Miałem takie myślenie, że skoro moja mama zarabia pięć tysięcy, to w ogóle jakbym zarabiał kiedyś pięć tysięcy, to byłoby to w ogóle. No jakby wiesz, to już nie chodzi w ogóle o pieniądze, tylko chodzi bardziej o przekraczanie, wiesz, wielokrotne przekroczenie jakby skali tego, co mi się wydawało możliwe, nie? Więc ja bym powiedział, że jakby to jest wiek takiej niepewności i szukania tej swojej drogi, że jakby ja bym po prostu zaufał, jakby próbował tych rzeczy, robił je szybciej i po prostu próbowałbym i robił i na pewno coś z tego wyjdzie, nie? Jak się doda do tego ten skill samoświadomości, czy jakby obserwowanie, co mi służy, co mi nie służy, co mi daje energię, co mi zabiera energię i tak dalej, to może naprawdę daleko polecieć w życiu, nie?
Tylko konsekwencje i dyscyplina, tego się przyda jeszcze.
Wytrwałość na pewno, nie? W sensie...
Ale miałem podobną optykę, jak Ciebie słuchałem też, jak byłem młody, mówię, kurde, w sensie, to jest niemożliwe, że jakby tyle sprzedawać albo tyle tego robić, ale faktycznie jest tak, że jak pchasz tą małą kulę śnieżą, jak po prostu pchasz sobie taki włóczyk i przez te kilka lat, no to tak naprawdę moja optyka, patrząc na to, że to nie jest wcale takie trudne. W sensie, to się tak wydawało, że jest tyle ludzi, tyle ludzi robi różne rzeczy, ale ile z nich tak naprawdę ten temat tak dociska, a nie tak przyciska gaz i odpuszcza pedał, nie?
zawsze się wydaje, że jest łatwiej i tak dalej, a potem zajrzesz do środka tych firm i tak dalej, widzisz, że jest naprawdę, że masz dobrze poukładane rzeczy, to jest pierwsza rzecz, a druga rzecz, że to nie zawsze musi oznaczać też, że to jest takie mozolne, że czasem w tym wieku masz, myślisz, bardzo skokowe jakby sytuacje, czyli na przykład, nie wiem, jesteś jakimś tam, nie wiem, freelancerem wideo, no jakby jedziesz, jedziesz, jedziesz i nagle po netwalku, czy zupełnie z przypadku, trafiasz jakiegoś dila, Ja miałem tak z UFC na przykład, że wszyscy moi znajomi jakby poszli do wszystkich organizacji sportów walki z znajomymi dziennikarze, a ja zostałem jako jedyny ten hobbystyczny dziennikarz za tam 200 złotych piszący jakieś newsy. Ja miałem takie, kurde i Wojsław jest w KSW, ten jest tam w MMA, a tak, coś tam i tak dalej, ten w jakimś fenie, a ja biedny kurde siedzę i nadal nic. No i pewnego dnia patrzysz, Wiesz, to fajne, bo UFC szuka kogoś tam w Polsce i tak dalej. Mózg rozjebany, praca za funty i tak dalej, bo no to były aspekty konsekwencji, ale rozwój był skokowy, nie? Czyli jakby dwa lata bycia dziennikarzem za 200 złotych przetransferowało mnie do czegoś, na podstawie czego jakby, wiesz, pozyskiwałem klientów z tej branży, potem mając taki bardzo duży autorytet, nie? Że jak oni cię zaufali, no to my też, nie?
To jest po prostu metoda małych kroczków. Teraz bym musiał przetransformować pytanie, bo u nas się płaci w zatuchkach, nie w dolarach. A Tim Ferriss zawsze pytał i to był jeden z moich ulubionych fragmentów w jego wypowiedziach w książce. Najlepszy zakup z ostatnich 6 miesięcy może być również 12. Tam zawsze jest kwota 100 dolarów, ale my zmienimy na 500 złotych. Takich, które były takim game changerem. Na zasadzie, kurde, używasz tego cały czas i to jest praktycznie użyteczne. To nie jest rzecz, która stoi w domu i można ją polecić z czystym sercem. I to nie jest reklama oczywiście.
Nie jest, nie jest, no, no. To znaczy, nie wiem, ja bardzo lubię tego łupa, którego mam na ręce.
Tak myślałem, że dobrze.
To jest w sensie taki no-brainer, w sensie jakby, ale, ale powiem ci szczerze, że jakby takie przypominanie sobie, bo np. dla kontrastu wagę Weetings, firma, która mierzy poziom tkanki tłuszczowej, nie kupujcie tego gówna. W sensie, serio, odchyły są takie, że okej, ja widzę po linii trendu, czy jest dobrze, czy jest źle, ale ten poziom... Wiem, że dużo znajomych ma innych firm te wagi, więc to też bym pomyślał, że to też jest fajne. To nie musi być najdroższa waga, też pewnie za 500 zł można kupić jakąś tam Xiaomi, czyli małe żarnko-ryżu po chińsku. to takie rzeczy, które Ci przypominają, jakby po pierwsze robią Ci grę komputerową z własnego zdrowia i ciała, a po drugie dają właśnie trafne pomiary, fajne pomiary, kompletne, bo mam i trening, i sen, i taką trochę świadomość, kiedy się zajeżdżasz. Jednym z moich największych odkryć z tej opaski jest to, że nawet jak śpię, bo śpię po dziewięć godzin dobrze bez tego, jem zdrowo i trenuję, to nadal moje ciało wysyła sygnały, że jest zmęczone, kiedy cały czas pracuję. Że jakby, że jeśli nie ma tego wyjścia na zewnątrz, na jakieś świeże powietrze, jakiegoś takiego, wiesz, poruszania się trochę bardziej, kardio, ale nie mam na myśli, że pójdziesz na boks tajski, wiesz, i trener ci się zajedzie i tak dalej. Tak, tylko takie, wiesz, jakby, nie wiem, pojeździć na rowerku, wejść na słoneczko.
Długi spacer.
Na przykład, na przykład. Ja tego w ogóle nie robię. I regularnie tak, w ogóle nie, ja byłem to zaniedbany. Tylko na wakacjach to robiłem. I dlatego miałem bardzo często duże recovery, wysokie poziom. A teraz właśnie, wiesz, jak siedzę drugi, trzeci, czwarty tydzień i tak cisnę, ile bym nie spał, jak zdrowo mnie jadł, mam recovery, wiesz, 50-60%, cały czas na żółto i tak dalej. Też miałem 3 dni, w ogóle nic nie trenowałem, wszystko było super. Siedziałem, tylko gadałem z Claude AI, tym nowym, zajebisty, pop, w sensie, To jest miażdżące i wymęczone jakbym po prostu maraton ukończył.
To ja ci powiem ciekawostkę, że ja trzech miesięcy głównie spaceruję w ciągu dnia. Jakby sobie mam... Mój zakup Airpods, Airpods Max to jest... Dokładnie, ja ci nie mieszczą w grę
w cenie, ale to...
Ale właśnie ja w nocy wstaję, bardzo wstaję o piątej i o siódmej sobie już jestem na spacerku i takie dwie, trzy godzinki spaceruję i sobie większość rzeczy właśnie wtedy pracuję na telefonie. W ogóle odciąłem ostatnio pracę na komputerze. Jestem w stanie na telefonie już zrobić i właśnie spaceruję w lasach, w parkach i mam bardzo wysokie recovery. No to znowu taki użyciłem ostatnio wątek, że trochę coli robię na tych spacerach, ale bardzo dużo jestem w spacerze. Aż Cyprian, który też jest moim psychoterapeutą, w ogóle kontaktowałem od ciebie do niego, mówi, Oskar, ty cały czas zapierdalasz, musisz w końcu siądź, nie? Bo kiedyś siedziałem dużo przy biurku, a teraz jakby bardzo mało siedzę.
Ciekawe, może muszę to przetestować.
Spacery są super.
Niby nie przepadam pracować z telefonu za tym, ale... Też nie wbijam.
Ale teraz mam tak, że jak się przyzwyczaiłem, to dłużej jestem w stanie zrobić i te 2-3 godziny spaceru jestem taki potem...
No tak, a te slackowe jakieś, wiesz, takie drobno operacyjne rzeczy, to można zrobić z telefonem.
No właśnie.
Nagrać, co w sumie za różnica, że nagrywasz luma, jak idziesz i gadasz do telefonu.
Albo głosówki na whatsappie. Ja dużo na głosówkach robię. W ogóle wczoraj, czy na przykład wczoraj znajomi pokazała zajebiście fajną rzecz, bo ja jestem fanem, czy ja nie lubię jak ktoś mi nagrywa głosówkę, ty też nie lubisz, ale jakby, no ja mam w teamie u siebie tak, że ja nagrywam te głosówki. Ale to jest jednostronne niestety. Ale jest nowa funkcja, tylko niestety telegram to ma, że nagrywasz głosówkę i automatycznie wywala ci tekst.
No, no, no tak.
To prawda.
W sensie... To jest fajne. Dlatego ja używam Luma. To w sumie... A Luma to jest... Powiem ci jeszcze jedną rzecz. Lume.ai. Jak kupisz ten za 10 dolarów miesięcznie chyba. No to tam masz transkrypcję do każdego tego. Tylko ona jest transkrypcją sekunda po sekundzie. Więc i to masz takie, że wygeneruj jakby podsumowanie albo, wiesz, jakby są różne opcje. Ja czasem przy dłuższych tych kopiuję sobie transcript i wrzucam do, wiesz, mam skrót klawiszowy na chat GPT, chociaż klot jest, jestem team klot teraz totalnie, w sensie dużo lepszy w tej chwili. i wrzucam i mówię, dobra, to jest transkrypt, wrzuć po polsku podsumowanie, nie trać żadnych ważnych szczegółów, nie? I jakby, i wiesz, mam gotową wiadomość, którą wysyłam na Slacku i wiem, że jakby, wiadomo, że jakieś krótkie głosówki i tak dalej, to spoko, ale jakby wiesz, ja czasem w weekend potrafię nagrać 20 lumów, które w poniedziałek o dziewiątej rano się wysyłają do wszystkich możliwych działów we wszystkich firmach, z jakimi się rozmawiamy.
W sensie, bo ja na przykład Luma używam tego, że u nas w firmie są procesy, wszelkie procesy w e-commerce'ie są porobione na audio, wideo, na Lumie. A ty używasz Luma jako do...
Nie no, bo czasem musisz coś pokazać, nie? Czyli na przykład bazuję na danych z BIA. No to co ja będę musiał opowiadać i tak dalej. Po drugie, jakby jest kwestia, możesz sobie przyśpieszyć, wyciąć tę ciszę, wyciąć zbędne słowa, w ogóle po angielsku to jest zajebiste. Jak mamy tą spółkę, co pracuje po angielsku, to te angielskie te naprawdę potrafią ci bardzo fajnie zoptymalizować wideo, a bez tych wszystkich m, a, m coś tam, brzmisz trzy razy bardziej inteligentnie. To fajne. Dwa w jednym, plus masz podsumowanie AI, które w ogóle możesz sobie wrzucić, wiesz, do kolejnego AI-a i wrzucić jeszcze krótsze podsumowanie i mówisz dobra, Jak chcesz pełną wersję, to masz dwudziestominutowe wideo, ale must have to jest to, że się zapoznałeś z tym, potwierdź proszę to, dzięki. I wiesz, masz na przykład weekend, kiedy wszyscy odpoczywają, co jest patologiczne, uważam teraz, w sensie trzeba to trochę z tym zluzować, teraz widzę po jakimś, po sześciu tygodniach.
Patologiczne, że odpoczywają, czy się idą?
Patologiczne, że trzeba napierdzielać tyle i że wiesz, bo też nie chcę takiego skojarzenia, że ludzie przychodzą w poniedziałek do pracy i po prostu Wszystkie działy w firmie mają, wiesz, wyznaczony kierunek, wiesz, takie centralne sterowanie. No, no, no, więc jak to trzeba znać granice, ale akurat też jest tak, że chcę to mocno chwycić, dlatego jestem w takiej fazie, że po prostu co tydzień, co tydzień kierunek, kierunek, potwierdźmy kierunek i wiesz, jak wszyscy mają dobry kierunek, no to już jakby można dopuszczać powoli. To ten LUM jest na pewno taką inwestycją, nie? W sensie... I to niewysoką. No, no, no. I Cloud AI trzecia, przecież to fajne pytanie, bo w sensie też mi się otworzyło. Cloud AI, w sensie, no muszę powiedzieć, że przewaga nad czatem GPT w inteligentności tej wypowiedzi, rozumieniu, w sensie zapamiętywaniu szczegółów z tej konwersacji wcześniej i takich wartościowych, mięsistych odpowiedzi, no to muszę powiedzieć, że top, nie? W sensie jakby, jak obserwuję tempo rozwoju tej technologii, to szczerze za pięć lat, czy dziesięć to max, dochód gwarantowany i elo, w sensie jakby.
I zmiany. Przychodzimy do pytania. Ostatniego, może przerost ostatniego, bo w sumie nie wiedziałem ile się ich zadam. Powiedziałem, że dwa, ale w sumie fajne są te pytania. Jakby wbija w pytanie, jakby trochę wbijałem w prawo i się otwierają ciekawe wątki.
Ja się też nie pytam, bo zadawałem te same. Ciekawe u mnie twoje odpowiedzi, ale jak każdy podcast będziesz odpowiadać to samo gościom, to wiesz...
Nie, to właśnie może tylko będzie na twoim podcaście. Może złapałem wizję. Nie wiadomo, co będzie dalej. Bo staram się zmieniać, żeby trochę ta formuła była ciekawa. Gdybyś mógł mieć gigantyczny billboard w dowolnym miejscu z dowolnym napisem, co by na nim było i dlaczego?
Przestań się nad sobą użalać, tam w ogóle napisane. Powiem Ci szczerze, że jakby wiesz... Z jednej strony rozumiem, że odkąd, szczególnie te młodsze pokolenia, które się wychowały w 100% na social mediach, tam jest rzeczywiście kryzys zdrowia psychicznego, ja tego nie kwestionuję. Rozumiem, że to są często tragiczne historie i mogę współczuć i tak dalej. Tylko właśnie chodzi o to, że jest jakaś pula ludzi, którzy rzeczywiście mają jakiś problem i warto, żeby inni wiedzieli, że problem istnieje. Ale poziom takiego
Jakie fajnie powiedziałeś w ogóle o Przemku Górczyka, ta rolkę. Ja bardzo lubię sobie ją słuchać. W sensie ja sobie ją tak, że dwa razy już jej udostępniłem. Ja totalnie się z tym zgadzam.
Pozy pozytywcy.
No w ogóle z całością tego, jakby totalnie przemawiasz do mnie.
Wiesz, no jakaś taka w chuj miękka gra. W sensie jakby nic nie osiągniesz w życiu od tego, że będziesz cały czas się samo diagnozować i mówić, że wszystko dookoła ciebie jest źle, że świat jest niesprawiedliwy, że work-life balance jest taki ważny. Spoko, to powiedz mi, ile osób poznasz, w sensie, wiesz, jakby, czy, jakby, wiesz, no, ja też mam Urheil Balans, w sensie byłem w dwunastu krajach w zeszłym roku, a to, że w większości tego pracowałem też tam, stamtąd, może mniej intensywnie, może z przerwami na zwiedzanie, może coś. Ktoś mówi, o, nie wykorzystałeś tego. No dobrze, to kurwa to ty jedziesz do dwunastego. I siedzi tam. Chyba się zanudzisz na śmierć. Nawet fajnie, że masz pasję, którą możesz realizować i jeszcze na tym zarabiasz i tak dalej.
Totalna zajawał.
W sensie, wiesz, zajawał. Też mnie nie przesadza, bo wiesz, właśnie o to chodzi, że życie nie jest takie, że istnieje jakiś idealny stan. I nawet jak masz ten umowy Work-Life-Balance, to ja nie uwierzę, że ktoś jest szczęśliwy, Jak po prostu zamyka komputer o 17, odpala Netflixa i ja nie uwierzę, że on się dobrze biologicznie czuje. W sensie, wiesz, jakby, że masz taki balans, że nikt cię nie ciśnie, nikt ci nie stawia wyzwań i tam robisz sobie jakieś hobby i że jesteś taki happy. Ja myślę, że ta osoba z kolei patrzy na tych i temu zazdrości tego, temu tamtego. Więc jakby ludzie niezależnie od tego, gdzie są na świecie, każdy ma lepsze momenty i gorsze momenty. Myślę, że Bill Gates czy tam, nie wiem, teraz Jeff Bezos, też ma swoje lepsze momenty i gorsze. A ten, co się najbardziej opierdala na świecie, on też ma lepsze i gorsze momenty. W sensie chyba, że ktoś ma jakiś, wiesz, jakby wyzerowany jakiś układ hormonalny, że jest jakimś, nie wiem, psychopatą, który tylko jest cały czas zadowolony. No to jakby pozazdrościć, tak? Ale nawet widać po psychotropach czasami, nie? Że ktoś wejdzie na psychotropy, wyreguluje sobie jakieś wskaźniki, że na przykład jest bardziej spokojny, mniej lękowy, ale od razu ma jakiś, wiesz, na przykład zwrot akcji, że na przykład nie chce mu się ćwiczyć, na przykład. I na przykład bardzo szybko robi się bardzo gruby. Więc jakby chodzi o to, że w życiu nie ma idealnych rozwiązań i jakby... i to takie... i ci ludzie tak cały czas chodzą. i promują jakieś właśnie takie, że nie możesz nic powiedzieć, żeby tylko komuś nie nadepnąć. Tu mieszamy dużo wątków naraz, ale to jest taki vibe tych nowych czasów, że po prostu tylko komuś nie nadepnąć na odcisk, tylko, żeby ktoś się nie obraził, tylko, żeby ktoś się nie strigerował. To jest niezdrowe, uważam, w sensie jakby nie czuję tego. A nie jestem, żeby ujawnić, nie jestem w ogóle jakiś, wiesz, prawicowy czy lewicowy, naprawdę jakby bardzo mam takie wymieszane poglądy z tych obu stron, nie, więc... Więc to nie jest ideologia. W sensie, wiesz, jakby to też wyłącza, tego strasznie nie lubię, to drugi billboard mówił, nie dla ideologii, nie? Że jakby, że tylko tam, wiesz, tylko PiS, tylko PO, albo nie wiem, albo tam tylko lewo, tylko prawo i tak dalej, to absolutnie, to wyłącza myślenie, nie?
Ale przestań się używać... A, co ja bym napisał? Ciekawe. Muszę się zastanowić.
Nie wiem, że mogę.
Możesz, oczywiście, że możesz. Ja jestem strasznym wyznawcą. Ja to bardzo mocno u siebie w social mediach promuję. Ja strasznie lubię te słowa dyscyplina i konsekwencja. Jak bym patrzył na swoje całe życie wstecz, a robiłem już różne rzeczy, byłem DJ-em, zagrałem 700 imprez, byłem prawie piłkarzem nawet, robiłem mnóstwo rzeczy, różnych wątków i zawsze to wszystkie tematy łączyło to, że byłem po prostu zdyscyplinowany i konsekwentny. I to się tak we mnie wrodziło, że nie jestem w stanie inaczej już rzeczy innych robić, przez co czasami się ludzie śmieją, choć dużo też porażek, mówiąc, żeby to nie było, nie zabrzmiało jakoś idealistycznie, ale mam taki, mam taki trochę case życiowy, że Te małe porażki ponosiłem, ale nigdy nie poszedłem do takiej dużej, sromotnej porażki przez swoją zdecydowanie konsekwencje i pokorę w tym wszystkim, co robię i przejmowanie krytyki. Więc dla mnie to są dwa najważniejsze słowa i uważam, że dzięki tym dwóm słowom jesteś w stanie naprawdę dojść do każdego miejsca i to nie jest jakieś takie... Nieosiągalne, jak się by wydawało.
Tak, tak. Reitalio mówi, że możesz osiągnąć jakby chyba anything you want, but not everything. W sensie, że możesz wybrać jedną rzecz, że właśnie nie masz mieć wszystkiego. To jest też podobny pogląd. z dyscypliną konsekwencją i odrobiną być może szczęścia, że ci nie urwie rękę na tych drodze i tak dalej, da się znaleźć drogę do tego, żeby nie wiem, zostać powiedzmy miliarderem. I ktoś mówi, ale jak to, to niemożliwe i tak dalej. No jakby są modele biznesowe, tylko wtedy musisz wiesz, wybrać może, jeżeli to jest twoim celem, to może musisz wybrać model biznesowy i takie metody dźwignie. które mogą jakby stać w sprzeczności z czymś innym. Czyli będziesz musiał z inwestorem na karku siedzieć w modelu biznesowym, którego nie znosisz, więc większość ludzi tego nie wybierze i nawet nie pomyśli o tym. Ale technicznie rzecz biorąc, naprawdę jest... Poza byciem w NBA, jak masz, wiesz, metr trzydzieści, no to jakby wiadomo, że może być ciężko, tak? Żeby też tego nie przerysowywać. Więc ja się z tym zgadzam, że to mocno prowadzi w tym kierunku. I w ogóle to jest coś, bo czasem ludzie mówią o budowaniu nawyków, nie? Ja na przykład przestałem już budować jakby nawyki, bo mam nawyk jakby, że po prostu jak robię, to robię.
On już jest po prostu, w sensie to już nie trzeba nic zakorzeniać. Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą mogę ci powiedzieć, ciekawą, którą sobie, której obok bym twoich dwóch billboardów, ten czwarty, dostawił. To ja staram się i bardzo mi się często udaje wyrzucanie z mojego życia słowa pośpiech. Kiedyś było tak, że jakby leciałem w przecinek z rzeczami, a teraz właśnie nawet te powolne dwugodzinne, trzygodzinne spacery, to np. powolne robienie śniadania, w ogóle powolne spacerowanie. Ja kiedyś zapierdalałem, w sensie nie dało się mnie dogonić. A teraz idę mega wolno i idę szybko, to sam się na tym łapię. I może to też jest wpływane na to, że mam duże recovery, że jakby Nie mam w podświadomości działania pośpiechu. W sensie jestem wyznawcą, że wolę sobie te 0,5 kroczka robić codziennie, ale codziennie, bo suma i tak mi wyjdzie większa niż gdybym się śpieszył.
Okej, to jesteś dalej, w sensie też nie można być wszystkim, ale to też ciekawe, bo powiem ci, że... To tego bym jeszcze nie był gotów przyjąć. To ci zazdroszczę trochę, bo to mam z domu, ale ja jednak mam tak, że po prostu, w sensie, muszę to wrzucić na warsztat, jak zacznie mi to przeszkadzać i rozpracować i obrócić sobie. Bo jestem pewien, że te niskie recovery umowne, ten wskaźnik, po prostu wynika z tego, że cały czas układ nerwowy jest na takim lekkim speedzie w jakimś kierunku. Ja to znam też, bo miałem to
i właśnie zastanawiałem się, z Cyprianem to rozkminialiśmy. I weszła taka rozkmina, że A możemy spróbować się nie śpieszyć? Gdzieś w podcasie słyszałem, że usunięcie sława pośpiech. Nie wiem, czy to w ogóle Greg Albrecht nie mówił na jakiejś podcasie, jeśli o siebie tak kojarzę. I ci powiem, że naprawdę, nie w każdym aspekcie się to udaje robić, nie w każdym dniu, ale te dni, w których nie ma pośpiechu, one wcale nie są mniej efektywne, one w zasadzie nie są mniej produktywne. Wręcz mam takie wrażenie, że po prostu dają mi dużą taką klarowność i czystość w myśleniu. Jak nie ma takiego, że zaraz muszę to zrobić, zaraz się to wydarzy.
To jest zwykły kamień na twarzy, 11 godzin klikam w klucz AR, odbijając od niego kolejne myśli i wtedy ociągam ten stan ducha, ale on nie jest oczywiście dla mnie w stanie ciała, jak potem patrzę na to. Chociaż nauczyłem się, że nie musisz być we wszystkim najlepszy. Jak chodzę na ten tajski, to nie mam ambicji, żeby być mistrzem świata czy coś takiego. I, a mimo to, że odkąd to zrobiłem, ani razu nie odpuściłem treningu. To już minęło, nie wiem, półtora roku, czy ileś.
Ty nie znawek, to po prostu idziesz, tak samo jak ja. Ja chodzę cztery razy w tygodniu, idę
po prostu jakby... Uuu, cztery, to ładnie.
No, cztery.
Fajnie, fajnie.
Cztery, miałem okres, że pięć. Ja już chodzę na personalne, bo właśnie nie chcę rozsadzać twarzy, no bo grałem podcasty i to jakby się nie spina.
Tylko dwa personalne w tygodniu i mieczem przy...
Ja przycisnąłem, no.
Super. A jak długo?
Siódmy, szósty miesiąc. Więc w stosunku krótko, bo ja sobie zmieniam dziedziny, wiesz. Teraz właśnie, teraz więcej wake'a, wake surf'a. Staram się tak szukać sobie czegoś ciekawego i teraz będę spadał, spadał, skakał ze czego? Z tego jak się nazywa, z niespodochronu tylko.
Panty jakieś?
No nie, właśnie z samolotu będę wyskakiwał. Skok z tandemem, o tak to się chyba nazywa. No po prostu grubo, ale właśnie dzisiaj widziałem się godzinę temu ze swoim kolegą Rafałem Jankiszem i on tam już skacze od jakiegoś czasu i powiedział mi sprawę różnych już sportów w swoim życiu, naprawdę dużej ilości, on jest sportowym gościem i nic nie daje takiego zresetowania i takiego cięcia od wszystkiego jak skok. Serfing jest podobno bardzo podobny, gdzie jesteś w stanie wyciąć wszystko z głowy, a skok jest taki, że tsz, jest to biała kartka.
Myślę, że brazylijskie jiu-jitsu dawało mi taką odcinę, w sensie taką totalną, bo jednak jak ktoś ci chce urwać głowę i tak dalej, w tym tajskim to jeszcze myślę, jakie ruchy, coś tam, ale to chyba najmocniej tak mnie wyłączało, nie?
No to w ogóle, jak się idealnie złożyło z ostatnim naszym pytaniem. Kiedy czujesz się przytłoczony lub zdekoncentrowany lub chwilowo stracisz koncentrację, co robisz?
Wiesz co, nie robię tego, ale słyszałem, że patrzenie się w jeden punkt przez 60 czy 90 sekund na maksa jakby, wiesz, nie możesz na przykład zacząć czytać, to patrzysz się na jedną literkę, siedzisz, siedzisz, siedzisz i jakby to taka mini-metodacja, która cię uziemia, nie? Ciekawe, to nie słyszałem. W sensie naprawdę, w sensie, znaczy lubiłem to raz czy drugi, bo miałem tak, że czytałem Dune'e, te dalsze części, one są takie coraz bardziej pokręcone i filozoficzne i ciężko mi było tak się, wiedziałem, że ta książka jest zajebista, ale jakby usiąść, żeby zacząć to kminić, to było trudne. I po prostu usiadałem i patrzyłem i jakoś tak wchodziło, nie? Tylko no... Wiesz co, ja po prostu potrzebuję kontroli nad swoim czasem. W sensie jakby nie znoszę braku kontroli nad swoim czasem i to jest to, co mnie najbardziej teraz spala, że ja nie mam nic problemu, żeby robić na dużej energii szybko, ale potrzebuję na przykład powolny poranek i to mi na przykład bardzo dużo daje, że ja też, w sensie w kontekście powolności, to do 12 do południa mam taki czas, że w zasadzie, wiesz, jakby coś sobie robię, coś nie robię, może będę efektywny, może nie. a potem to tempo wzrasta i wieczorem jak już jestem zmęczony to się wygaszam spodobniowo i ten rytm mi to, w pewnym sensie ten rytm mi to zabezpiecza. To nie jest tak, że o 15 jak jestem w środku czegoś to mam jakieś magiczne sposoby na to, żeby się uziemić czy coś, ale w skali takiego całego życia tygodnia to jednak te interwały, o których sam wcześniej to tak zidentyfikowałeś, To, że jednak, wiesz, jakiś taki rytm jest ważny. W ogóle wiesz, że też w biznesie rytm jest bardzo ważny, w sensie, wiesz, że to zresztą SkatingUp tego uczy, tam jest nawet taka infografika z orkiestrą, że wiesz, raz w roku strategia, raz na kwartał coś, raz na miesiąc coś, raz na tydzień coś, raz dziennie coś, nie? Jakby coraz większa granularność i mi się to, mi się to sprawdza też w życiu prywatnym, no.
Fajnie. Czyli zaczynasz pracę o 12?
Znaczy nie, no tam coś tam sobie klikam, ale bez ciśnienia. W sensie, wiesz, jakby na spokojnie śniadanie, spakować torbę treningową, wiesz, wstaję bez budzika. Raz o ósmej, raz o dziewiątej, raz o, nie wiem, dziesiąta to rzadko. I wiesz, potem pomyślałem, dobra, no o dwunastej mam trening, więc to wiesz, tak się okazuje, wiesz, tak zapierdzielam, zapierdzielam, ale tak naprawdę, no dobra, popracuję godzinę rano. Od 13.00 wychodzę z treningu, a potem cisnę nawet do 23.00 czasami. Ale jakby trochę inny rytm niż większość ludzi. Ale jakoś tak mi się dużo bardziej sprawdza.
No jak to by pasuje. A próbowałeś się koło się kiedyś rano?
Działać czy nie? Ale rano pracować? W sensie rano, rano.
Ja jakby nie chcę tutaj krzywić tej kultury, że wstaję o czwartej, trening, potem medytacja, wszystko. Bo ja mam nową strategię, to też mogę gdzieś podzielić. Kiedyś faktycznie te wszystkie śmieszne, ciekawe rzeczy robiłem. Medytacje, hof, oddychanie. Wiesz, wszystko, spisywanie sobie w łączniku swoich myśli. A teraz to wszystko według, ja bardzo lubię Hormuzjego. Wszystko w ogóle, wywróciłem do góry nogami i moja strategia polega na tym, że od siódmej idę na spacer, ale o piątej wstaję. Piąta, dwadzieścia, trześć, byłem bez budzika. To też jest w ogóle ciekawe, jak to się wyregulowało. I w minutę biorę laptopa i cisnę półtorej godziny pracy z łóżka. I to ile ja rzeczy przez te półtorej godziny robię, w sensie to jest tak, że to jest automat. Wstaję, laptop leży i tak chodzę.
Znaczy, czyli o piątej rano wstajesz i od razu łapiesz laptop?
Od razu.
To jest totalnie jakby zdrowotnie, bez sensu, patrząc jakby, ale wiesz jak to mi się sprawdza?
Nie przejmuję tego. Szczerze, powiem ci szczerze, jakiś taki wielki chyba badań na ten temat. Wiesz, to taki cool, że o Boże, nie możesz spojrzeć na telefon, tam wiesz.
Tylko nie skróluje contentu jakiegoś gówno, tylko jakby po prostu... i Hormozy tak robi. I jakby ja sobie tak mówię, kurde, spróbuj. Ja lubię strasznie gość, on łamie konwenanse. No i cisnę takie półtorej godziny do dwóch. Wypycham całość, a potem dwie, trzy godziny spaceru. Tak rzucam ci jako ciekawostkę, bo kiedyś o piątej to kończyłem imprezę, jak byłem DJ-em, więc musiałem się przestawić, nie?
Chyba wiesz, to wynika z zupełnie odwrotnego cyklu energetycznego, który na pewno dałby się przestawić, bo mi się wydaje, że przez to, że cisnę do późna, to jakby nie budzę się na takiej super świeżości i tak dalej. Ale jakby jak sobie zjem i tak dalej i mam ten wolny rozruch, to jakby mam wrażenie, że ten rozruch się przesuwa w kalendarzu. Że jakby kiedy indziej jakby pozwalam sobie być taki rozbity i zdekoncentrowany, a kiedy indziej dociskam. Ale jakby wydaje mi się, że paradoksalnie to jest to samo, tylko w innej kolejności. Tak mniej więcej, nie? Chociaż może kiedyś spróbuję.
Ja mi się w ogóle wydaje, że jest dużo tych takich różnych kultów pracy. Ja uważam, że każdy powinien sobie dopasować to, w czym on się czuje dobrze, to jak on się dobrze dekompresuje, czy to treningiem, czy jakoś sauną, czy spacerem. A nie jest tak, że jest jeden przyjęty schemat, że musi wstawać o piątej. Ja wiem, że wybrzmiało to, że staje o piątej. Po prostu lubię. Czuję się wtedy dobrze. Ale jakby nie ma idealnego sposobu. Moim zdaniem to musi być dopasowane.
że właśnie robisz coś, ale to nie znaczy, że zawsze musisz tak robić, że świat się załamie. Wiesz, ja kiedyś pisałem codziennie jedno zdanie po chińsku przez tam półtora roku, w sensie jakby to jest trudne na maksa. Uczyłem się trochę tego języka, jakby starałem się gdzieś tam to skumać. No jakby fajnie, to było fajne, a w pewnym momencie mówię, dobra, to i tak nie jest taka nauka, która sprawi, że będę płynnie mówić po chińsku. Wiesz, to klikanie w to duolingo i pisanie tych znaków, to bardziej hobby. Przestało mi to sprawiać przyjemność. No i wiesz, ciężko jest, jak masz 150... Przecież nie 150, tylko 1,5 dni, 1,5 roku. Masz zeszyt i masz tam, wiesz, cholery tych znaków, że o, teraz pokażę, wiesz, tam pisałem datę, że przestałem, nie? Takiego roguła konsekwencji też może być zgubna. A wiesz, właśnie wyrzucenie tego do śmieci, jakichś innych takich rzeczy, dobra, to się do mnie nie przykleiło. No w sensie jakby... Mam tak z medytacją na przykład. Zrobiłem różne formy, nie wiem, powiedzmy, nawet aktywnej medytacji, powiedzmy. A jakoś tak, wiesz, mimo tego, że czuję wartość tego, to po prostu nie przykleja się do mnie. To nie będę sobie rył całe życie, bani, że o, nie robię tam medytacji, nie? W sensie jakby, a może kiedyś się przyklei, nie? Właśnie bez ciśnienia.
Piękny, kończący wątek, ale to nie jest ostatnie pytanie. Bo ostatnie pytanie może być pytaniem równie ciężkim. Franek, powiedz coś, czego nie mówiłeś nigdy wcześniej na żadnym podcastzie, konferencji, evencie, wywiadzie. Coś takiego, z czym byś mógł zostawić słuchaczy, albo jakąś ciekawostkę, albo jakieś przemyślenie, refleksję. Daje ci pełną dowolność. Możesz też się na chwilę zastanowić, bo to nie jest takie...
Wtedy na takim mastermindzie ktoś mi zadał takie pytanie, to być może nie humorystyczne, a być takie zupełnie z dupy, ale pierwsze, co mi przyszło do głowy. że mówiliśmy sobie trzy rzeczy i trzeba było zgadnąć, która nie jest prawdziwa, nie? I właśnie ja tam powiedziałem, że urodziłem się w Sofii, w Bułgarii, że mój pierwszy samochód to był Jaguar Xe, nowy, z salonu. I co było trzecie? Boże, teraz mam dziurę w głowie. A to było wczoraj czy przedwczoraj. Myślałem, że to pójdzie gładko. A trzecie? A, zatrudniłem dwie, były dziewczyny na raz w firmie. I teraz, które z nich jest nieprawdziwe?
Jak mam zagłoskę powiedzieć? Muszę... Coś tam wiem. Które jest nieprawdziwe?
Kto jest nieprawdziwy z tych trzech?
Czyli dwa są prawdziwe?
No, no, no.
B?
Że B jest nieprawdziwe.
No. Nie, nie.
Samochód rzeczywiście pierwszy, tak albo grubo, albo wcale. Nie urodziłem się w Bułgarii.
No właśnie, jakby to też, ale sobie myślę, popatrzę na nazwisko, mówię, może to jakoś jest połączenie.
Nie, nie. Właśnie ludzie zakładali, że się urodziłem, skoro to wymieniam, ale jakby ten, ale... No to był taki abstrakcyjny moment. Dziadka z Bułgarii miałem, ale nawet go nie poznałem, w sensie nie zdążyłem, że tak powiem.
Czyli to było prawdziwe? Czekaj.
Tak, tak, też prawdziwe.
I tym optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszą rozmowę. W ogóle ciekawostka, wiesz, że to była nasza najdłuższa rozmowa w moim podcaście?
Jestem zaskoczony. Mamy taką tendencję, żeby się rozgadać i tak dalej.
Testowałem sobie właśnie dwa formaty. Godzinę, 45 minut. 45 minut mamy ryturyczne, są ciekawe, ale ty w ogóle z wejścia, gdzie napisałem, zablokowałeś półtorej godziny z wejścia, więc wiedziałem, że tyle to dzisiaj potrwa. Skończyliśmy. Prawie przed czasem mieliśmy lekkie opóźnienie. To i tak chyba niezbyt długi podcast, jak patrzę na twoje. Widziałem już takie wojarze pięciogodzinne.
Pięć i pół godzin to był chyba rekord czy coś, ale to była przerwa na silku tam.
Mocne. Czego ci życzyć na koniec?
No zdrowia ogólnie, w sensie wiesz, tak standardowo. Jak jest zdrowie, to sobie tam damy radę ze wszystkim.
Zdrówka, dziękuję ci bardzo i... do usłyszenia pokoju na świecie.
Nie żartuję. W sensie to, co się dzieje, też mnie tak trochę, powiem szczerze, jak czasem myślę, jestem tak wdzięczny na koniec, powiem ci, że jest spokój tutaj. Jak czasem patrzę, jak mielą tych ludzi w tych okopach, czy w jakimś tam, wiesz, w tym Izraelu, czy coś, to jakby, powiem szczerze, że mnie to, może tak mało akceptuję, optymistyczny koniec, ale fajnie by było, jakby to się troszeczkę już jednak uspokoiło, nie? Bo szkoda tych istnień ludzkich. To są prawdziwi ludzie jednak, co by nie mówić. Chyba, że żyjemy w symulacji komputerowej, a ja zakładam, że nie.
Tak, zgodzę się z tym. Dziękuję Wam bardzo i do zobaczenia w kolejną niedzielę o 9.00.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







