Porażki, wzloty i lekcje biznesowe, który każdy musi usłyszeć - Dominika Żak

W odcinku podcastu Oskar Lipiński rozmawia z Dominiką Żak, polską przedsiębiorczynią i twórczynią treści, o jej drodze od e‑commerce do budowania silnej marki osobistej. Dominika opisuje, jak osiągnęła wysokie pozycje w rankingach marketingowych i social‑media, jakie strategie organicznego contentu stosuje na Instagramie, LinkedIn, TikToku i YouTube oraz jak podchodzi do tworzenia i sprzedaży kursów edukacyjnych. Rozmawiają o lekcjach wyniesionych z porażek i sukcesów, o metodach targetowania odbiorców i monetyzacji społeczności. W drugiej części rozmowy Dominika dzieli się refleksjami na temat zdrowia i biohackingu, podkreślając potrzebę długowieczności i lepszego samopoczucia jako fundamentu trwałego przedsiębiorczości. Omawia także skalowanie zespołu, model dzielenia udziałów, zaufanie do współpracowników oraz decyzję o ewentualnym zmniejszeniu struktury organizacyjnej. Porusza kwestie równowagi między pracą a życiem prywatnym, zastanawiając się, czy dotychczasowe poświęcenia (np. rezygnacja z imprez, podróży) są warte dalszego rozwoju. Na koniec wyraża ambicję bycia globalnym ekspertem, wystąpień na międzynarodowych konferencjach i współpracy z takimi postaciami jak Alex Hormozi, Grant Cardone czy Mel Robbins, jednocześnie podkreślając, że jej dalsze plany zależą od zdrowia i osobistej satysfakcji. Podcast kończy się podziękowaniami i zachętą do interakcji ze słuchaczami.
Chapters
Powiem coś tutaj bardzo mało popularnego. Ludzie są leniami. Ludziom się nie chce. Część osób wie od razu na samym początku, że to wymaga bardzo dużo czasu, poświęcenia może paru lat. To nie jest, nie wydarzy się w rok, nie wydarzy się z dnia na dzień. I część ludzi wie i nawet nie zaczyna. Potem część ludzi wchodzi w te kursy, w mentoringi i zaczyna, ale jak widzi ogrom pracę, to możemy sobie mówić, że ma blokady, że nie ma wsparcia. Dla mnie to jest po prostu trochę lenictwo, że nie chcesz poświęcić tego czasu, żeby po prostu napieprzać.
Jakie jest w ogóle pana cełum na to, że młodzi ludzie przychodzą, biorą know-how i idą dalej? Jest jakikolwiek?
A nie można przeklinać?
Można.
Mam w dupie. Ja nie wierzę, że można osiągać super rezultaty, jak na początku nie dasz tego frycowego.
Oczywiście, chciałbym mieć... Ty masz 482 tysiące?
Mhm.
Ale zapamiętałem.
428 teraz.
Chciałbym mieć tylu followersów, ale z drugiej strony, no nie ma tyle osób z e-commerce'u, które... Oprzez. Uważasz, że tyle osób mógłbym mieć na profilu e-commerce'owym?
Mhm. I też nie zgadzam się z tym, co powiedziałeś, że nie chcesz mieć wirali.
Boję się tego trochę.
Wysoki zasięg, równa się więcej faloreców, równa się większe zarobki. Nie będzie inaczej. Jeżeli ktoś ma markę produktową i nie zaczyna robić osobistej, to jest mega błąd. Żałuję też, muszę powiedzieć, to w ogóle tego jeszcze nigdy chyba nikomu nie mówiłam, ale mam takie przemyślenia, Cześć, tu Oskar
Lipiński, jestem współwłaścicielem marki DUNK. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii Producent. Możesz spodziewać się szczerej, brudnej prawdy o marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć. Zacznę w ten sposób, że na tę rozmowę czekałem bardzo, bardzo długo. I to jest w ogóle wyjątkowy tydzień dla mnie, ponieważ w tydzień nagrywam trzy odcinki. Zaprosiłem gości, z których czekałem kilka miesięcy, nawet prawie rok. Dzisiaj ze mną jest Dominika Żak.
Cześć. Witam serdecznie. Dzięki za zaproszenie.
Bardzo fajnie, że przyjęłaś zaproszenie. Ja bym chciał dzisiaj powiedzieć wam na wstępie, o czym w ogóle sobie porozmawiamy, bo ostatnio zauważyłem w jednym z odcinków amerykańskich, że na samym początku, żeby złapać trochę uwagę tego widza, tą atencję, to warto jest powiedzieć, co on z tego odcinka się dowie i jakie rzeczy my sobie rozpracujemy na czynniki pierwsze. I z mojej perspektywy fajnie byłoby sobie porozmawiać na pewno o Marce osobistej, o Twoich lejkach, jak to wygląda, jakby o kontencie organicznym. Wczoraj też z Mirkiem Skwarkiem o tym gadaliśmy, bardzo dużo wiedzy wypłynęło w tym podcaście. O e-commerce, Twojej perspektywie na e-commerce. No i też trochę o rzeczach, które nie są takie lukratywne i piękne, bo też o porażkach, które bardzo budują w biznesie, prawda?
Tak, jasne. No lecimy.
Super. Powiedz mi Dominika, kim jesteś dzisiaj? Tak nie z Instagrama, ale tak od środka po tylu latach biznesu.
Fajne pytanie. Chyba nikt mi jeszcze tak nie zadał takie pytanie. Ja jestem dokładnie tą samą osobą, która zaczynała swoją karierę w szkole, w liceum. Może mam więcej doświadczeń. Więcej razy dostałam po pupie, mam więcej tych porażek, no i też sukcesów na koncie, ale chcę wierzyć, że ja jestem cały czas tą samą osobą i w sumie dużo osób mi mówi, że się niewiele zmieniłam. Jestem kobietą, która z pasją robi to, co robi w danym momencie. Jestem też, wiadomo, mamą, jestem przyjaciółką i jestem na pewno ogromną, przeogromną pasjonatką social mediów.
ogromną pasjantką social mediów, bardzo fajnie to brzmi. A co cię motywuje aktualnie do robienia tych nowych projektów, rzeczy? No bo jak sobie podtrzyma perspektywę budowania dość dynamicznie twojej marki osobistej, to zastanawiam się jaki jest tutaj impuls, co jest główną motywacją tego wszystkiego, co robisz?
To też jest bardzo ciekawe pytanie, bo ono jest proste, ale odpowiedź jest bardzo złożona. I tak z perspektywy czasu myślę, że mnie zawsze motywuje wzrost ludzi, którzy się ode mnie uczą. Tak było w szkole, tak było potem, jak zarządzałam ogromnym przedsiębiorstwem, jakim był Odyssey i tak jest teraz, że jak widzę sukcesy, Ludzi, którym uda mi się pomóc w jakikolwiek sposób i piszą do mnie, że się udało, że nie wiem, zwrócili etat, albo że z takiego pułapu pieniędzy weszli na taki, albo że budują te marki, to to mnie buduje, bo mam takie poczucie sprawczości i że pomogłam. Ja też pochodzę z nauczycielskiej rodziny, więc jakby to pomaganie trochę mam w genach i to mnie motywuje. A druga rzecz to jest taka, że ja kocham osiągać cele. I to mnie na maksa motywuje, jak sobie coś założę, szczególnie coś takiego bardzo ambitnego i przychodzi ten czas, że sobie myślę, zrobione. Także najbardziej chyba te dwie rzeczy, ale też nie chciałabym, żeby nie było powiedziane, że nie motywują mnie w ogóle pieniądze, bo tak nie jest. Słucham często, że ludzie mówią, a nie, pieniądze się nie liczą. Liczą się nie jako najważniejszy taki czynnik, do którego robimy to, co robimy, ale dla mnie bardziej właśnie na takiej zasadzie, że cel. że mam cel sprzedać tyle i tyle w takim i takim czasie i żeby nie wiem, co to się musi zdarzyć i jak się wydarza, no to jest to super modywacja do działania, ale też tak pracuję z moimi podopiecznymi. Ustaw sobie jakiś cel na miesiąc, na rok i musimy to zrealizować. Twoim zadaniem jest myślenie cały czas o tym, jak to zrealizować. No i to działa. Więc to mnie mocno motywuje i osiąganie swoich celów i to, że Wiesz, mam kogoś pod skrzydłami, realizuję swoje cele i chyba tyle.
Fajnie. Ja się pozwolę odnieść też trochę, bo to samo pytanie zadałem wczoraj Mirkowi Skwarkowi, bo nagrywamy dzień po dniu w ogóle. I ja ci trochę chcę powiedzieć swojej takiej historii związanej z tą edukacją, no bo ja jestem takim mikro małym żuczkiem i od roku dopiero buduję markę osobistą i edukuję.
To jeszcze nie taki mikro, to już nie taki mikro jak od roku.
Ale patrząc na to, jak długo ty siedzisz w edukacji, będąc nauczycielką, tak samo jak Mirek był nauczycielem, to jesteście, jak ja się wczoraj dowiedziałem, że jest on 18 lat, ty jesteś chyba nawet dłużej.
Dwadzieścia.
Dwadzieścia właśnie. No to macie zdecydowanie większe doświadczenie. I ja trochę się zderzyłem ze ścianą, powiem ci. Trochę miałem takie poczucie, że myślałem, że jak będę edukował, to będę wszystkim mógł być w stanie pomóc, że jak ktoś kupi mój produkt, to ja nie wiedziałem, że tylko część z tego skorzysta. I wczoraj padło takie też pytanie do Mirka. Mamy tu osoby, które osiągają sukcesy. Tak samo jak ja robię konsultacje, mastermindy. I ja kiedyś myślałem, że wszystkim jestem w stanie pomóc. Totalnie tak to nie działa. Wczoraj podała taka liczba, że Mirek jest w stanie pomóc tam. Średnio uważam, że to jest jakiś taki pułap, który do samego końca, jak ktoś dojdzie, to jest 5-10%.
U mnie to samo.
U ciebie tak samo? Nie więcej niż 10.
Ja od 1 do 10%. To zależy od programu, ale nie będzie to więcej niż 10%. Zresztą tak pokazują badania, że to jest 10%.
Dokładnie. Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do email marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedaż produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. I zastanawiam się... Co można zrobić, żeby większej ilości osób tych pomagać? Co jest największymi blokerami? Ktoś dostaje jakby na tacy rozwiązanie XYZ, nie wiem, kurs, e-booka, ale jakby nie dociera do tego miejsca. I jestem ciekawy twojej perspektywy, bo ja mam pewne przemyślenia i refleksje na ten temat, co można byłoby zrobić, ale co z twojej perspektywy może pomóc tym ludziom, bo masz ogromną wiedzę i doświadczenie w edukacji innych?
Wiesz co, mi się wydaje i powiem coś tutaj bardzo mało popularnego, ludzie są leniami. po prostu i ludziom się nie chce. I część osób wie od razu na samym początku, że to wymaga bardzo dużo czasu, poświęcenia może paru lat na to, żeby rozkręcić biznes. Zresztą sam wiesz, jak to wygląda. Nie, to nie jest, nie wydarzy się w rok, nie wydarzy się z dnia na dzień. I część ludzi wie i nawet nie zaczyna. Potem część ludzi wchodzi w te kursy, w mentoringi i zaczyna, ale jak widzi ogrom pracę, to możemy sobie mówić, że ma blokady, że nie ma wsparcia. Dla mnie to jest po prostu trochę lenistwo, że nie chcesz poświęcić tego czasu, żeby po prostu napieprzać. I to jest jedna rzecz. I na pewno, na sto procent jest tak, że ludziom się po prostu nie chce, że kalkulują, że mogą w tym czasie zrobić to, to, to, to, to. Albo no muszą się uczyć, muszą zrobić coś, co nie wiesz, że będzie mieć na pewno wynik od razu, bo tu nie ma sam, wiesz, gwarancji w biznesie, że od razu się to uda. To jest jedna rzecz. Druga rzecz jest taka, że ludzie też się, ale to jest pewnie trochę powiązane. Myślę, że ludzie się boją tego, że jak w końcu zaczną osiągać jakieś określone wyniki, to znowu będą musieli poświęcić więcej czasu, będą musieli się jeszcze więcej uczyć, bo umówmy się, to jest studnia bez dna. Nie ma tak w biznesie, że jest Konstans i ten Konstans sobie będzie, bo albo pójdzie w dół, albo zaczniesz robić coś, co będzie bardziej skalowało twój biznes, ale za każdym razem poświęcasz na to czas, poświęcasz na to pieniądze, poświęcasz na to może jakieś zasoby takie mentalne, żeby sobie z tym poradzić i ludzie się boją tego sukcesu. Boją się też porażek. To jest naturalne, że się boisz. Generalnie każdy się boi. Więc myślę, że to jest bardzo, odpowiedź na to pytanie jest bardzo złożone, bo tyle ile jest osób, Tyle jest różnych blokad i też są jakby te połączenia blokad są różne. Pewnie ty masz inne, bo masz na pewno i ja mam inne, bo też je mam i zawsze miałam i pewnie zawsze będę miała, tylko może jestem bardziej świadoma tego. Także ludziom się nie chce. Ludzie się boją, boją się przeróżnych rzeczy, boją się osiągnąć sukces, boją się osiągnąć porażkę, boją się o to, że będą sami. albo, że jak coś zrobią, to się ktoś będzie z nich śmiał, tak jak było ze mną. Ja jak zaczynałam na Instagramie, to jak wchodziłam do DZ, to po prostu mnie to paraliżowało. Wydawało mi się, że się wszyscy na mnie patrzą i że się wszyscy śmieją z mojej ostatniej rolki. I wiesz, ja mam mocny mental, a jednak mnie to dotyczyło. Nie? I więc potrafię sobie wyobrazić, co z ludźmi, którzy dopiero zaczynają, a nie mają tego mentalnego albo świadomości, że wszystko sięgnęło głowy.
mają Nie dobrego mindsetu.
Dokładnie.
No właśnie. I to jest coś, co ja zauważyłem, że kiedyś myślałem, że wystarczy dać wiedzę. Potem stwierdziłem, że wiedza nie wystarczy, więc trzeba im dać strategię. A teraz wychodzę z takiego założenia i z moich mastermindów, z konsultacji, że ja nie powinienem tych ludzi na początku edukować, tylko ja powinienem edukować ich ze zmiany mindsetu, że oni powinni sobie jakieś pewne rzeczy wyperswadować. Ja akurat mam, mam taki trochę, może nie problem, to mi się w ogóle zmienia w czasie. Ja jestem bardzo otwarty na krytykę i lubię eksperymentować. Kiedyś byłem człowiekiem, który faktycznie cisnął po 14 godzin dziennie. Tak zbudowałem ten e-commerce. Z perspektywy czasu i ostatnio też fajny był wywiad z Piotrkiem Nowosielskim, że z jednej strony mamy to można powiedzieć kulturę ciśnięcia, slow hustle. Nie slow hustle, tylko haslowanie, a z drugiej strony mamy też jakby to, że nie możesz ciśnąć zbyt mocno, możesz się przepalić. Zastanawiam się, jak znaleźć między tym balans, bo z mojej perspektywy na ten moment coś, co we mnie zakrzewiło mocno, to jest kultura, nazywa się slow productivity, czyli robisz stosunkowo mało, ale bardzo jakościowych rzeczy, które finalnie wpływają na twój biznes. i wybierasz spośród dziesięciu pomysłów, które masz, albo dziesięciu rolek, które zobaczysz, albo dziesięciu insiderów, które przeczytasz, dwa, które najbardziej mogą zlewerować się z impact do efortu. Czy uważasz, że jest w ogóle możliwość nie haslować na początku, czy jakby to jest jedyna droga?
Przede wszystkim uważam, że to, co mówisz, to nie jest dla początkujących. Jak ktoś jest na samym początku drogi, to w ogóle nie zrozumie połowy tego, co powiedziałeś.
No to zawiła filozofia moja.
Tak. A dużo ludzi po prostu chce zacząć.
Czyli musi robić.
I oni słuchają, mają tak dużo bodźców, że jeden mówi tak, że tutaj zwolni. Za chwilę drugi mówi na pieprzej, nie? I oni nie wiedzą, kogo słuchać. I najczęściej biorą kilka srok za ogon I to sprawia, że się demotywują, bo po prostu są skrajne, totalnie skrajne poglądy i nie wiedzą kogo mają słuchać. I teraz jeżeli słuchają mnie, to ja powiem na pieprzej na początku. Po prostu taka jest prawda, ktoś mnie może lubić albo nie lubić, ale ja nie zmieniłam zdanie od wielu lat, że ja się tak nauczyłam, I ja uważam, że to jest najszybsza droga, tylko że dla osób, które chcą to robić szybko, bo ja to też zawsze mówię, że ludzie tylko słuchają, że ja mówię, wiesz, pracuj, pracuj. Ale ja też zawsze mówię, zależy jaki masz cel. Zależy ile chcesz osiągnąć, zależy ile chcesz zarabiać, bo nie każdy marzy o tych milionach. Są osoby, które chcą zarabiać dziesięć tysięcy miesięcznie i one wtedy nie muszą tak bardzo.
Mogą sobie rozwijać temat w czasie, rzeczy do zrobienia.
No dokładnie, więc ludzie oceniają, że tam Różakowa ma tą kulturę za p***lu. i nie, bo to zależy czego oczekujesz. Ty już masz mindset ustawiony, więc to bym powiedziała, słuchaj stary, ale jak chcesz, no to napieprzasz trzy rorki dziennie.
Jeśli bym chciał robić 3x tego, co robię.
I masz robić to, bo za rok chcę, żebyś miał konto razy cztery. I ci powiem, i to zrobimy. bo wiem, że masz mindset ustawiony, ale jak ktoś zaczyna i ma te wszystkie blokady i słucha tych wszystkich ludzi dookoła, że można to zrobić, jak się dodaje cztery rolki w tygodniu, tak się uczypiłam rolek, ale to najlepsze przetwory, no to mnie nie będzie słuchał, będzie robić te cztery rolki i za rok nie będzie mieć rezultatów, bo chce mieć rezultaty takie, jakie ja powiedzmy obiecuję, ale pracą, to tą, co ktoś mówi, że powoli, nie? Nie wiem, czy to jest takie, czy to ma sens. Więc jak ktoś zaczyna, to rada jest taka, żeby słuchać się jednej osoby. Jeżeli czujesz vibe tego, że będziesz, tak jak ja mówię, że trzeba i obiecujesz sobie, że mnie posłuchasz przez ten rok, dasz mi szansę, żebyśmy to razem zrobili, to to wyjdzie, jeżeli to będziesz robić, nie? Ale jak chwilę będziesz tu, ale za chwilkę pójdziesz gdzieś indziej, bo ktoś mówi, że trzeba, można zwolnić, to ja nie biorę za to odpowiedzialności, dlatego że ja też nie znam tej drogi. To jest też ważne, że ja znam drogę zapier... i tego mogę cię uczyć.
I ten framework masz i go jesteś w stanie sprzedać, bo to umiesz.
I to jest moja strategia i ona jest sprawdzona od wielu lat i wiem, że to działa. Ja nie umiem uczyć inaczej, bo tego nie przeszłam na, wiesz, na swoim przykładzie, więc no nie mogę ci powiedzieć, dobra, to my zrobimy to wolniej. Ale to się rozłoży w czasie, ale obiecuję ci, że to wyjdzie. Nie obiecuję, bo nie wiem. Raczej bym powiedziała, że nie wyjdzie, bo to wszystko tak dynamicznie się rozwija, że wolałabym, żebyś sobie obiecał, że rok poświęcisz na to, co robisz, to co mówię, a potem za rok zobaczymy, czy nie trzeba przypadkiem jeszcze przyspieszyć. Więc ja nie wierzę, że można osiągać super rezultaty, jak na początku nie dasz tego frycowego.
Pełni się zgodzę z małą gwiazdką, z mojej perspektywy. Ja bardzo bym chciał, żebyśmy sobie odbijali swoje argumenty w tej rozmowie, bo to będzie super wartościowe. Super podziela się jedną rzecz. Znajdź sobie jedną osobę i nie dryfuj pomiędzy kontentem na Instagramie, który raz mówi ci w lewo, raz w prawo. To też była moja strategia, jak ja stwierdziłem, że chcę być tym edukatorem komersowym, znalazłem sobie jedną osobę. Jedną osobę, od której kupiłem, w finalnie dostanę kurs za 30 tysięcy, bo już wyczerpałem limii darmowych w treści od niego po roku. I jednego się trzymałem, w ogóle reszta rzeczy mnie nie interesowała. Ale też na przykład zauważyłem taką rzecz, że tworząc taki content, pewnie też będę sobie na czujniki pierwsze rozbijał swoją myśl, jestem ciekawy twojej perspektywy. Tworzę content dla sklepów właścicieli e-commerce. Nigdy, moim zdaniem, też Mirosław w sumie tak samo powiedział, nigdy nie stanę się tak zasięgowy, załóżmy, jak ty czy Mirosław, bo macie szerokie tematy, które idą do szerszego społeczeństwa. I sklep e-commerce jest 10 razy mniej, załóżmy, niż osób, które mają social media.
Ale będzie więcej.
Ale będzie więcej, liczę na to. Dlatego cały czas idę w tej niszy. I faktycznie, znalazłem sobie tą niszę. Tylko zastanawiam się nad jedną rzeczą. Robię tych treści stosunkowo dużo. Nie miałem chyba nad żadnego virala. Z czego jestem w ogóle zadowolony? Bo mam taką hipotezę, nie wiem, czy ty ze mną zgodzisz, że jeśli robię wartościowy content dla właścicieli e-commerce, którzy tam sprzedają powyżej 200 tysięcy miesięcznie, to każdy viral, który będzie miał temat szerszy, na przykład bardziej o social mediach powiem, zgarnie mi osoby, które nie będą w mojej target-grupie, przez co będą trochę niższy scoring tego konta, a mi zależy, żeby mieć tylko i wyłącznie właścicieli stopniów e-commerce. I mam taki problem, bo z jednej strony fajnie by konto rosło moje, a z drugiej strony, no to... niezależnie od osobach, które potem już nie będą się uczyły darmowych treści albo nie będą się monetyzowały w sposób jakiś mastermindowy. I jaka jest w takim razie droga do tych podmiotów takich, które są w nicz takiej faktycznie typu, nie wiem, gość zrobił firmę logistyczną i chce użyć innych osoby. Jak urobić firmę logistyczną?
Słuchaj, jest odpowiedź bardzo prosta na to pytanie, to ja cię przepytam teraz, a jaki jest twój cel na social mediach? Czy twoim celem jest sprzedać więcej, czy pozyskać tylko osób, osoby z e-commerce'u, czy żeby twoje konto rosło i na przykład w rok żebyś miał, nie wiem, 300 tysięcy, 300 tysięcy followersów z Polski, którzy cię znają, jesteś rozpoznawalną marką osobistą w twojej, twojej dziedzinie. To nie są, wiesz, ludzie przypadkowi.
Mój cel, moją misją, wizją i giga i całych działań jest to, żeby 90% osób uczyło się o e-commerce z treści darmowych typu YouTube, Instagram. 10% z tego zadawało się na treści, są na jakimś odpowiednim poziomie. Oczywiście chciałbym mieć, ty masz 482 tysiące? Ale zapamiętałem, kurczę.
428 teraz.
Chciałbym mieć z tylu followersów. Chciałbym mieć z tylu followersów co Mirek, ale z drugiej strony, no nie ma tyle osób z e-commerce'u.
Oprzez.
Uważasz, że tyle osób mógłbym mieć na profilu e-commerce'owym?
Mhm. I też nie zgadzam się z tym, co powiedziałeś, że nie chcesz mieć wirali.
Boję się tego trochę.
A no to bo to jest, ja się boję, a nie chcę, to są dwa inne tematy.
Boję się, bo miałem dwa i po prostu miałem dwa. To był taki wiral właśnie o tym, jak zbudować swoje ikigai, jakby cały cel jakby działań. I drugi był jakiś taki szeroki, chyba w ogóle o rolkach. Coś nawet, pewnie mieliśmy jakąś dyskusję w komentarzach wtedy. I to były szerokie tematy, ale one dotyczyły z pułapu socialmediowego, a moim corem załóżmy jest e-commerce i wiem, że te osoby, które na przykład robią sociale, robią Instagram, no bardzo mała część z nich skonwertuje i będzie miała swoje e-commerce'y i będzie robiła 200 tysięcy obrotów miesięcznie. I tu jest moja zagwozdka, jak do tego podejść? Czy ja źle myślę?
Nie, nie, że ja tu w ogóle daleka jestem od oceniania, czy ktoś robi dobrze, czy źle. Ja wiem, że Możesz urosnąć w swojej niszy, równocześnie sprzedając bardzo dobrze i równocześnie skalując biznes i pozyskując nowych klientów. Bo jeżeli masz dziennie 500 nowych osób, część organicznie, część z reklam i to są osoby z Polski. To są osoby, które z jakiegoś powodu krzyknęły, obserwuj. I nawet jeżeli 3% z tego kupi, no wiesz, jak w e-commerce'ie, niech trzy osoby kupi coś u ciebie albo faktycznie są z tego e-commerce'u, to i tak jest dużo z pięciuset, nie? A jeżeli się obserwuje dziennie 20 osób, No to to prawdopodobieństwo jest coraz mniejsze. Zobacz, a spróbuj sobie pomyśleć tak, jak targetujesz reklamy u siebie w sklepie, nie? Czy zawsze targetujesz tylko...
Oczywiście, że nie.
To jest tak samo, Oskar. Nie robiąc treści viralowych, ja też nie lubię tego słowa viral. Powiedzmy, Choć się umówimy, że mówimy treści zasięgowych, bo wirale są dla mnie, mają w tej chwili negatywny dźwięk, a treści zasięgowe każdy chce mieć. To jest taka drobna różnica, więc mówmy o zasięgach. Dla mnie to jest tak, wysoki zasięg równa się więcej falorystów, równa się większe zarobki. Nie będzie inaczej. I ja ci mówię to z perspektywy też marki produktowej, że w Dizji też tak było, że im większy zasięg miały nasze posty, nawet jeżeli to były posty o truskawkach, kotach, psach, to tym bardziej rosła sprzedaż.
Dobrze, ale, ale zwróćmy uwagę na jedną rzecz. No bo w przypadku, możemy wspomnieć nawet Dizzy z Odaga. No bo Dizzy miała, miało tańsze stosowanie produktu niż Dag, prawda? No Dag ma, no Dag ma jakby tam średni koszyk 600 złotych. No właśnie, czyli trzykrotność koszyka. Czyli jeśli koszyk jest trzy razy droższy, to potencjalnie w Polsce jest mniej osób zainteresowanych produktem 600 niż na 150. I tu bardziej chodzi mi o to, że ja się zgadzam z tym, że im większy zasięg, tym może potem więcej osób spłynąć w lejku i skonwertować na nasz wybrany cel. Tylko czy to ma też odniesienie do produktów, droższych czy premium. I nie nazywam swojego e-commerce droższym produktem, tylko bardziej chodzi mi o to, że gdybym robił treści np. wierolowe na DAG-u, bym trafiał w większości do osób, które i tak nie mają tej zasobności portfela albo np. nie mają tego e-commerce'u. I tu jest taka moja wewnętrzna rozkmina.
Jak ja bym to zrobiła, to jeżeli bym zauważyła, że przychodzą ludzie, którzy po prostu nie stać ich, to ja bym natychmiast dodała gałęź sprzedaży tańszych produktów.
I monetyzowała.
I ogień.
Ok. Fajnie, podoba mi się ta strategia. Ale jesteśmy w ogóle przy kwestiach organicznych zasięgów. Mieliśmy przyjemność porozmawiać trochę przed, a propos innych kanałów. Ja akurat prowadzę YouTube, a ty nie prowadzisz YouTube. Ale czy Instagram dalej jest twoim najlepszym kanałem organicznym, czy może jest coś innego?
Wiesz co, no ja mam konta i na LinkedInie, i na Facebooku, i na TikTok. Wszędzie właściwie, oprócz X. Tam gdzieś nie czuję tego. Pinteresta tam coś mam, ale to nie działam. Bardziej prywatnie. I powiem ci tak, że weszłam LinkedIna i natychmiast moje konto zaczęło rosnąć.
LinkedIn, nie?
Natychmiast. I był taki moment, że ja w ogóle tak, wiesz, Wtedy jak zaczynałam, no to taki mój benchmark to był Marcin Czyczerski. Pozdrawiam go serdecznie. Był prezes ECCC i tak zawsze muszę go dogonić. Muszę go dogonić. I to miałam taki cel. No to ktoś może co nas ogląda pomyśleć baba zwariowana, ale ja tak mam. Lubię to gonienie. Lubię to gonienie. No nie, nie. I on ostatnio mówi do mnie, ta może, może bym coś opublikowała na LinkedIn. Ja mówię, ale Marcin, ja odkąd odeszłam z DZ, ja tam w ogóle nawet nie wiem jak się znalazłam. Nie weszłam tam. A on mówi, no tak, przegoniłaś mnie, cel osiągnięty, koniec. Ja sobie tak pomyślałam, no faktycznie, trochę to jest takie moje, wiesz, działanie, że Ja się trochę boję wchodzić na te inne platformy, bo wiem, o i to jest powiązane ze wcześniejszym pytaniem, że bardzo dużo czasu będę musiała poświęcić na to, żebym była z tego zadowolona. A ja będę zadowolona tylko wtedy, jak od razu poszybuję gdzieś do topu. A ja jestem na tyle świadoma, jak to działa, że to będzie bardzo mnie dużo kosztowało i czasu i no wszystkiego. No wiesz zresztą jak jest, to nie ma takich półśrodków. Więc Instagram nadal jest moim takim dzieckiem numer jeden, bo ja kocham Instagram. Ja już wiesz, ja tu jestem od 2012 roku w ogóle, bo wiesz w Dizi wtedy założyłam konto i po prostu lubię się z nim tak boksować. Wiesz spada zasięg, idzie w górę, tutaj coś sprzedam, a tutaj się zastanowię jak lepiej. Na razie jest, ale nie mówię, że to się niedługo nie zrobi. bo też chcę wejść na YouTuba. W sensie może nie, że chcę, ale wiem, że to już jest w tej chwili taki must have. Ale boję się tego, że znowu...
Ogrom pracy to jest.
Ogrom pracy.
Chyba najwięcej ze wszystkich sociali. Tak mi się wydaje. Albo jak jest ekipa, tu siedzimy, jest z nami operator, trzy kamery, ktoś co idzie, dodaje, wysyła, testuje miniatury. Mega dużo, jakby, mega, mega trzeba zaangażować do tego zespół, ale wspomniałeś o tym LinkedInie. Jakby tam prowadzisz konto, jesteś z niego zadowolona, w sensie analizujesz sobie...
Nie, nie, ja prowadziłam.
Prowadziłaś.
Ale, no słuchaj, no znowu wchodzisz, tam są setki tych wiadomości. I teraz no akurat tam ja nie byłam w stanie delegować, bo na 90% tych wiadomości ludzie nie wiedzieli jak odpowiadać. Tam już jest, to już jest inny klient.
Inny trochę poziom wiedzowy jest tam.
I tam to już ja musiałam błyszczeć swoją wiedzą praktycznie, jeżeli ktoś mi nie proponował czegoś, bo to mnie też denerwowało, że ogram tych ofert.
Tam to jest w ogóle... To jest
na maksa wkurzające, nie? Ale no codziennie zdarzały się też fajne zapytania, nie? I to mnie tak absorbowało, że no musiałam w pewnym momencie wybrać albo Linkedin, albo Instagram. I wybrałam Instagram. Jakby to była taka moja naturalna ścieżka. I powiem ci, że nie myślę o tym, żeby wracać na Linkedina. On, no tak on to jest. I ja się boję nawet zastanawiać, ile tam jest wiadomości, bo nie byłam tam dwa lata. I ja chyba tam nie wrócę, no bo po prostu wiem, ile to czasu mi zajmowało.
Z drugiej strony. Ja jestem teraz w teście dwóch, robimy setki MVP, trzy miesięczne testowanie LinkedIna. Całą strategię sobie przerobiliśmy właśnie z mojego mastermindu ze Stanów. Super to rośnie. I tam hipoteza, która jest postawiona w tym mastermindzie jest taka, że najbardziej kaloryczny zasięg, w sensie takich potencjalnych klientów jest jednak na LinkedInie. Jeśli obserwujemy takie produkty high-ticketowe, droższe.
No właśnie to miałam mówić. Zależy na czymś znowu, jaki cel.
Więc ja sobie to testuję. Widzę tam ogromne pole do eksploracji. Zrobiłem sobie całą analizę strategii wszystkich twórców w Polsce, za granicą. U nas jeszcze jest mega dużo do roboty z tym, więc to jest fajne. Więc może się podzielę kiedyś z tym z wami. Ale tak, tam jest osobna osoba, która się tym zajmuje. To jest w ogóle nie do zrobienia samemu. Jest mega dużo. No ale Instagram jest jakby tym najważniejszym medium. Jeszcze mówiłaś TikTok?
Tak, no tam też mam trzydzieści tysięcy i tak sobie powoli rośnie, ale co jest ciekawe, ja na TikToka nie chodzę, nie prowadzę tego sama, ja też coś do tego przyznaję. Uwaga, TikToka prowadzą kuzyni mojej Marcelki, mają siedemnaście lat, zaczęli prowadzić rok temu.
Super.
I oni, oni się tym kontem opiekują. Robią błędy potworne, piszą czasami naprawdę głupo.
Ale działa.
Ale no trzydzieści chyba cztery tysiące mam. I też mnie opieprzają. Mówi ciocia, ale my nie możemy takich bzdur tam dodawać, bo to może i na Instagramie pójdzie, ale na TikToku nie. I weź teraz jak idziesz się malować, to tam nam nagraj coś tam, coś tam. I teraz jedziemy razem na wakacje i oni mi ubłagali, że na tych wakacjach będą mi sami też kręcić, bo mówię, że oni by też chcieli, że wiedzą, że to może szybciej rosnąć, ale na pewno nie takie głupoty, jak ja na tym Instagramie. Że to takie sztuczne, że w ogóle nie, że oni sobie tam, ale i oni to robią. Ale i tak działa.
Ja zjadłem tak samo, że recyklinguję ten treść, to sobie rośnie, nie patrzę na to w ogóle. Jest trochę gorsza kaloryka. Jedyne, co tyle osób jeżdża, to jest to, ile osób tam się przeklikuje na YouTube.
Instagramu.
Tak, ja się gorzej wiem, bo u mnie jest YouTube najważniejszym tym medium.
No i to jest znowu, wiesz, jaki jest cel.
Tak, tak.
Nie? To jest czas sobie zadać na samym początku pytanie i tyle.
W ogóle celem pośrednim tego wszystkiego to jest, powiem ci, rozmowa z ciekawymi ludźmi poza różnych perspektyw. Podcast, który miał być zasadniczo takim miejscem edukacji dla innych i ludzie z tego czerpią, stał się miejscem mojego networku, mastermindu, co cały czas.
No też się rozwijać, nie uczyć się cały czas.
Kilka ciekawych perspektyw w drodze do studia mi powiedziałaś i to było takie naprawdę bardzo dla mnie ciekawe. Wracając do tematu. trochę rozgrzebując twoje sociale i eksplorując je. Czy mogłabyś w ogóle zdradzić, ile ty masz osób w zespole, które z tobą działają?
Ja to zawsze mówię otwarcie. Jest to liczba niepoliczalna, bo nie mam, wiesz, ja nie mam takiego przedsiębiorstwa, jak było w DZ, że masz dokładnie spisane etat, nie etat wróci z etatu, to w ogóle nie byli brani pod uwagę. Nie mam nikogo na etacie. To tak jak ja. Ja, jak z Anią Skórą, moją przyjaciółką, wspomniałaś też z nią, mówiliśmy, że my sobie kiedyś wytatuujemy takie coś, że nigdy więcej etatu, nie? Bo to są problemy, jakby ja nie oceniam, jakby jak ktoś chce, to idzie na etat. Są ludzie, którzy kochają, to wiadomo, że też muszą znaleźć taką pracę. Ja już nie muszę, nie chcę i to się już nie powtórzy. No bo wiem, czego chcę, wiem, jak chcę, z jakimi ludźmi. Ja kocham pracować z przedsiębiorcami, którzy rozumieją, jak to działa. Wiesz, o co chodzi. Także to jest taka liczba trochę niepoliczalna, bo na stałe, w sensie, wiesz, żeby ktoś był cały czas, no to ja tak nie mam.
Projektowo działają.
Działają, mają zadania.
I się godzinowo tam odzwyczają.
I jakby mnie to tam nie interesuje, w jakim czasie to zrobią. To po prostu ma działać. No i kurczę, no to działa.
To ja mam takie samo podejście. W sensie i w marcu osobistej wszystkie osoby u mnie są właśnie na zadaniach, na jakichś tam procentach, na różnych.
No ale u mnie też różne są możliwości. Ale jakby mam od trzech miesięcy PM-a. który można powiedzieć, że jest cały czas. W sensie nie sprawdzam w ogóle, kiedy jest. No ma zadania, mamy statusy, tak jak kiedyś w Dizji. I bardzo mi było potrzeba takiej osoby. Która spina wszystko. Która spina wszystko, która z dziewczynami zarządza. Bo oprócz Radka nie ma tam żadnego faceta. ale freelancerzy też tam gdzieś się panowie pokazują i on to wszystko mi spina i on jest tą osobą, która ze mną ustala, czyli jest tak i tak, nie? A nie, że ja z każdym musiałam, bo ja już pewnie myślałam, że zwariuję, nie? Że tu ktoś ze mną potwierdza, tu, tu, tu, tu, tu, tu i myślę, okej, muszę mieć kogoś takiego, jak w Dizzy, no to też tak działało, nie? Że szłam do Maćka Pawła i mówię, taki jest pomysł i wy to tam rozmasujcie. I teraz mam Ratka, który jest taką moją prawą ręką i jestem super z tego zadowolona. Więc on jest tak jakby na cały czas. A mam tak, że na przykład do Instagrama mam dwie osoby.
Pozwólcie sobie przerwać. A możemy tak to rezygnować. Jakbyś tu pojawiała taka wirtualna tablica. Na górze jesteś ty.
Na górze jestem ja.
Ja jestem odpowiedzialna.
Wiesz, ja mam te moje działania w tej chwili. To jest spółka, w której jestem ja i mój Marcin, mój partner.
Bardziej chodzi mi o system zarządczy. W sensie jesteś ty i ty odpowiedzialna za strategię.
Ja jestem prezeską i jestem odpowiedzialna za strategię. Całkowicie. I na równi ze mną jest wiceprezes, mój Marcin, partner życiowy. Tak samo mieliśmy w DIZ-ie, bo to jest kalka. I u Marcina są finanse. Finanse, podatki, papiery.
Ja tego nie nawidzę.
No to zawsze tak jest.
Mirek to samo, wczoraj gadaliśmy, że jak widzę jakaś księgowa finanse, to zamykam oczy i uciekam.
Ja biorę też umowę i ja ostatnio mówię, weźcie to ode mnie, Już dwa miesiące mam tylko podpisać coś, ale jak mówię, że mam to przeczytać, to mnie telepie. I od tego jest... I te rzeczy... Marcin kocha być zamknięty w pokoju, nie pracuje z ludźmi, a ja bym, mówisz, umarła jakbym tak miała pracować. Więc co kto lubi. Więc tu jest Marcin. Ale on jest jedną jednostką, która idzie tu. Nie i on już z nikim nie pracuje. On jest sam, ogląda, rozlicza się i tak dalej. Pode mną jest Radek i jedna osoba.
To jest PM. I on spina w sensie?
Wszystko.
Czyli jakby content, monetyzację, wszystko?
Wszystko. On zarządza jakby wszystkim.
Całym ekosystemem.
No i pod Radkiem mamy tak, no nie będę mówić imionami, ale jest tak, jedna osoba jest od narzędzi. Wszystko, co jest związane narzędziowo, no bo to jest mega ważny temat i cokolwiek, nie wiem, webinar chcemy zrobić. Nie no, to Paulina to ustawia wszystko, dba o to, żeby technicznie.
Mam tylko samą osobę, rozumiem.
Wszystko działało. To są narzędzia. Druga osoba mega ważna dla mnie, też tamta Paulina, tu Paula. Paula zarządza moim Instagramem. I ja z Paulą pracuję 11 chyba lat, bo ona jest moim dzieckiem z Dizji. Jakby tam pracowałyśmy, to było tak śmiesznie, że z Dizji wszyscy dyrektorowie do mnie raportowali i Paulinka, słyszeliśmy, że jest specjalistka, nie? Więc Paulina zarządza Instagramem, dba o to, żeby posty były dodawane o czasie, żeby no wszystko, co jest związane z Instagramem.
Ale ona też zarządza, bo mówisz o strategii, ale na przykład sam content, który się pokazuje, to wy macie jakiś wewnętrzny brainstormer, rzucacie tematy, które mają być, czy ona jakby sama wymyśla, jest zdelegowana?
Nie, nie, to jest u mnie.
Tego się nie da zrobić.
Nie da się zrobić. To znaczy, wiesz, wiadomo, że wszyscy wiedzą, że ja mówię, że coś się nie da, ale tego się nie da zrobić.
Musi być twój feeling w gruncie.
Bo od razu, on był, wiesz, godzinę temu, jak zobaczyłam posta rano, którego nie zaakceptowałam, ja go zarchiwizowałam, bo jest, ja zawsze mówię, o chybne. No po prostu wiem, że to nie pójdzie, a szkoda, bo jest duży potencjał. I zaraz, wiesz, w poniedziałek, kto go zrobił, kto go zatwierdził, kto go zmontował, ja nurkuję bardzo, bardzo nisko. Ale pewnie dlatego to też działa, że jeżeli tam nie ma tego, jak ja siebie widzę, to to jest tylko jakieś odtworzenie czegoś pomysłu, to widać potem w zasięgach i ja tego nie akceptuję.
Okej, fajnie. No dobra, mamy osobę od sociali, co dalej?
Potem, no potem mamy Kasię, która, to jest w ogóle ciekawe. Kaśka dołączyła dwa i pół roku, czyli od samego początku jest ze mną. Ona jest moderatorką wszystkich kanałów, czyli komentarza, wiesz, Kasia komentuje. OK. I ja na początku bardzo długo myślałam, że przez rok sama odpowiadam na wszystkie DM-ki. A potem Kasia mi, jak się już nauczyła, wiesz, tego naszą, no bo ludzie pytają o konkretne rzeczy, więc ona się musi tego nauczyć. Ona mnie też wspiera. Ja mam tak podzielone DM-ki, że mam główne i ogólne i ona obsługuje ogólne. I jak patrzę, że coś takiego jest ważnego, ona mi przynosi to. To taki mamy system do głównej i ja to sprawdzam dwa razy w dzień. Dostajemy tyle DM-ek, że ja nie jestem w stanie na wszystkich powiedzieć. Więc jak zaczyna się mail od tego, cześć, tu Kasia z Teamu Domi, więc to wiadomo, że to Kasia odpowiada, a jak nie, to ja odpowiadam. Więc ona jest od moderacji, ale my mamy też grupy na Facebooku. Mamy grupy dla ludzi, którzy mają, biorą udział w różnych programach i tam Kasia też komentuje, ale też wiadomo, że to jest Kasia, a nie ja na przykład, nie? Więc ona, no można powiedzieć, że to jest moderator social media, to jest bardzo ważna osoba, Jak wszyscy zresztą, bo każdy ma swoje zadania. Potem mam, miałam jakby, na stałe pracowałam z kopierajterką, ale teraz to jest tak, że zlecam konkretną ilość maili albo opis produktów i tak dalej, ale cały czas ta sama osoba.
To już mamy z pięciu osób, prawda, że licząc?
Tak, nie zapomnijmy. Jest jeszcze Marta, którą znasz, ale Marta jest takim totalnym freelancerem. Marta jest o sprzedaży high ticketów, czyli siedzi na telefonie, mamy formularz, gdzie możesz się zgłosić do mnie na program, ale to są tylko klienci VIP. No i Marta się tym zajmuje i też jest inny sposób rozliczenia z takimi osobami. Boże, boję się, że o kimś zapomniałam,
ale... Najzwykłej dopiszemy w odcinku, w komentarzu.
Jest jeszcze Marynia, moja kuzynka, która dołączyła dopiero niedawno, bo ona była całe życie w Dizji i przeszła z Dizji do mnie. I ona jest na tym etapie, że chce, żeby się wszystkiego wyuczyła, bo mam taki pomysł, że za jakiś czas chciałabym zrobić taki program dla asystentów twórców. Bo wiem, że ludzie, którzy do mnie przychodzą się uczyć na high tickety, to od razu... Pierwsze pytanie do mnie, a gdzie znaleźć taką osobę, która mi to wszystko będzie ogarniać? I ja nie wiem, jak takie osoby w tej chwili znaleźć dobre.
A jak znalazłaś te? Czy one były długo z tobą?
te, które mam teraz, no to już ci mówię, że jakby, na przykład Paula była ze mną w Dizzy.
No tak, to już było.
Więc sprawdzona. Marynia była u mnie w Dizzy. Dwie graficzki z Dizzy.
Czyli trochę robisz to jak ja, że ja mam z Daga, osoby sobie miksują się. No nawet nie trochę.
No wiadomo, że absolutnie nie podbieram. No bo teraz już jest tak, że cała firma jest przeniesiona do Polkowic, więc ci co stracili pracę, no to zapraszam, ale i tak ja wiem kogo chcę. Mi po tych latach w biznesie jest dużo łatwiej, bo ja mam wszystko w telefonie. i każdego, co coś potrzebuje, to wiem, do kogo się mam zgłosić. Więc ja w taki sposób zebrałam sobie team, że pamiętałam, z kim mi się fajnie pracowała, pracowała audycja i proponowałam, żeby dołączyć i każdy przyszedł do mnie. Więc chyba musiałam coś robić dobrze. Ale też mamy takie osoby, które są u mnie na tych programach mentoringowych i oni jak szukają, to mam, to jest taka fajna konstrukcja, że jak ktoś szuka kogoś do pracy, to ja mam taką Martynkę na Instagramie Martyna z HR. Martyna jest moim dzieckiem z DZ też, była szefową HR w DZ. Raportowała bezpośrednio do mnie. Ja ją namówiłam, żeby założyła konto na Instagramie. I w ogóle śmieszne, bo ja zawsze mówię, mam taką Martynę z HR i ona sobie zrobiła taki nick i odsyłam do Martyny. I Martyna już ma bardzo duże doświadczenie, bo jak zaczynała to raczkowała, ale już teraz mówi, że ma przeglądniętych tych ludzi, co CV wysyłają. Więc ona ma tam taką bazę, że wie dla kogo, kogo ma szukać, że to dla twórcy, że takie kompetencje, że takie skills i takie wymagania i ona znajduje. I z dużym sukcesem, muszę powiedzieć, więc wysyłam tych uczniów moich do Martyny i Martyna szuka.
Jak tak sobie ciebie słucham, to masz bardzo podobną strukturę do mnie, choć ja mam oczywiście mniejszą skalę sprzedaży, ale w strukturalnie jestem bardzo podobnie, podobnie ułożony. A jakby ktoś pierwszy pieniądz zarobił, złóżmy, z produktu cyfrowego, to kogo powinien jako pierwszego zatrudnić? Tego moderatora, czy prawą rękę?
A sumę jaką ktoś zarobił pierwszą?
No dajmy na to, nie wiem, 50 tysięcy.
To ja bym szła od razu w menadżera.
Od razu, nie? Z większą ilością kompetencji. No dobra.
A może jeszcze powiemy czemu, albo ty też uważasz, że menadżera?
Wiesz co, u mnie pierwszy był, u mnie pierwszy był wideomontażysta i wirtualna asystentka, no bo ja sobie łączyłem rzeczy prywatne z DAGiem, w sensie jakby tak część zadelegowałem stąd, część stąd, no i musiałem mieć osobę, która jest cały czas u mnie na montażu, no bo podcasty go wymagają.
Ale ja uważam, że jeżeli ma się trochę większy zasób portfela, to bardzo fajnie jest pracować z kimś, kto ma Duże doświadczenie w zarządzaniu projektami i drugie, druga ważna rzecz, albo może to jest nawet pierwsza w moim topie takich wymagań, to musi być dopinacz. Po prostu, po prostu ja nie dopinam i to zresztą jak robiłam galupa, to jest gdzieś tam na 20 miejscu u mnie. Ja nie umiem dopinać, bo ja jestem, wiesz, wizjonerką. Ja mam pomysł i muszę mieć kogoś, kto ten pomysł albo mi mam, taki ma u mnie autorytet, że mi powie, słuchaj, to sprawdziłem, czy sprawdziłam, bez sensu, zaparkujmy. Ale róbmy to, to, to i to się robi i to jest zamknięte w określonym czasie. I mi są takie osoby bardzo potrzebne, no bo jak masz wizję, no to ciężko z dopinaniem, bo masz zaraz kolejną wizję, nie? I to jest taki, no może, może być problematyczne.
Mistrz operacji. Czyli to jest dla ciebie najtrudniejsze w budowaniu marki osobistej, czy jest coś innego, co ci sprawia największą trudność, albo sprawiało trudność? Co jest najtrudniejsze w budowaniu marki osobistej, twoim zdaniem? Już tak parafrazując sobie to pytanie.
ludzie, znalezienie odpowiednich ludzi, bo często jest tak, że ktoś przychodzi, nauczy się i przychodzi na swoje. I to jest taki też problem, który ja miałam w Dizi, że ja na przykład zarządzałam social mediami Dizi i ilość ludzi, która, wiesz, przychodziła, uczyła się i odchodziła, jest ogromna dla mnie. Ja się śmieję, że naprawdę jest dużo twórców cyfrowych, którzy byli u mnie, raportowali bezpośrednio ode mnie, uczyli się rok, dwa, a nigdy o tym nie mówią. Nie, nie będę mówić nazwiska, bo to w ogóle nie o to chodzi, ale nikt nie wspomina, znaczy właśnie nie nikt, ale dużo, dużo osób w ogóle się nie przyznaje, że było w Dizji, że pracowało ze mną, a tych ludzi było bardzo, bardzo dużo i przychodzili, uczyli się i za chwileczkę przychodzili i wysyłali oferty współpracy, nie?
Jak ja znam to pana całym twoim zdaniem?
Nie było, w Dizji nie znalazłam.
A tutaj?
Tutaj mam.
Jakie są panaceum na to, że młodzi ludzie przychodzą, biorą know-how i idą dalej? Jest jakikolwiek?
A nie można przeklinać?
Można.
Mam w dupie. Zaczęłam, zaczęłam, zaczęłam rozumieć, że nie będę z tym walczyć. I teraz jest tylko dwie drogi, że ktoś robi to w porządku, że się ze mną dogaduje i mówi wtedy, wtedy chcę odejść, bo chcę robić to i to. I ja wspieram nawet. Bardziej albo mniej, to też wiesz, wiadomo zależy. Ale jak ktoś to robi w taki sniki sposób, wiesz, taki, że... Szemerany. No, w ogóle ze mną nie warto zaczynać, no bo po co, nie? Myślę, że czasami nie chcę walczyć, macham ręką, ale też nie lubię pewnych sytuacji i staram się nie dopuszczać do nich, ale one się zdarzają. I jedyna jakby opcja, którą mogę powiedzieć sobie, to po prostu miej to w dupie, bo po prostu tak zawsze było i tego nie zmienisz. Ludziom możesz albo bardzo dużo zapłacić, żeby z tobą byli, ale jeżeli ktoś ma taką głowę, że nie chce pracować dla kogoś, to żadne pieniądze tego nie załatwią. No to tak ja dzisiaj nawet z przyjaciółką moją rozmawiałam, że nie ma takich pieniędzy, które by mi w tej chwili ktoś dał, żebym ja wróciła powiedzmy na ten etap, nie? Nawet prezesowski w jakiejś nie wiadomo jakiej firmie. Bo ja nie umiem po prostu się słuchać. Ja jestem niepokorna i chwilę mogę wytrzymać, ale potem już wiem, że mnie to na swój sposób denerwuje. Więc jeżeli trafisz na takie osoby i nie rozpoznasz tego od początku, że ktoś jest, że ktoś ma w celu, wiesz, prowadzenie swojej firmy, a nie ciągnięcie mojej, to żadne pieniądze tutaj nie pomogą. W Dizji miałam taki sposób, że jakby od początku wiedziałam, że ludziom, na które mi bardzo zależało, w pewnym okresie czasu dałam udziały. I tak było, wiesz, myśmy mieli duży zarząd. Ja tu dałam pięć, tu dałam, w pewnym momencie miałam dwadzieścia. I to super działało. I prawdopodobnie w tej firmie, którą mam teraz, tak się wydarzyło, bo to mam w głowie, że ja już trochę, może nie powiem, że się nudzę, ale już wiesz, już i tak wiem, że mam za chwilę inny projekt na następny rok, który i tak już przesuwam cały czas. Mogę. To jest projekt związany z e-commerce'em. Ale nie będziemy sobie w ogóle wchodzić w parade.
A ja w ogóle nie uważam, że ja się bardzo cieszę, bo za mało jest osób, które dają treści praktyczne.
Nie no, w ogóle nie ma nikogo. To co mówisz, że jest mało sklepów, to zróbmy tak, żeby było więcej. Bo jak ja zaczynałam marki osobiste, to nie było w ogóle marek osobistych. Więc czego mamy nie robić tego, żeby ludzie lepiej coś sprzedawali, nie? To jest, sklep fizyczny moim zdaniem jest dziesięć razy ciężej zrobić niż markę osobistą.
No właśnie miałem pytać.
Ale to nie znaczy, że ich nie będzie.
To się zgadza, bo dalej trend jakby e-commerce'owy, no retail to jest, fashion to jest chyba 15% sprzedaży, to jakby dużo osób jest procentowo do, przepraszam, retail to jest, 15% to jest offline, reszta to jest sprzedaż stacjonarna. Więc dużo jeszcze tego urośnie. Ale powiedz mi, fajnie temat w ogóle zahaczyłaś. Mamy 23.25. Ktoś sobie tego słucha. Jakieś tam rzeczy dowiaduje się o dymini komersie. Mówimy też o marki osobistej. Jakbyś miała coś zaczynać, to poszłabyś w otwieranie komersu czy w markę osobistą?
To i to. Równolegle bym robiła. Jakby to jest jeden z moich błędów, że robiąc DZ poświęciłam wszystko, jakby moje całe życie kręciło się wokół DZ. Do ostatniej chwili poświęcałam DZ ogrom myśli, czasu, serca i tak dalej. ale zaniedbałam przy tym moją markę osobistą, tylko że usprawiedliłam się trochę tak, że ja nie wiedziałam, że mogłabym tam i to dopiero uzmysłowił wyjazd do znanych, gdzie mnie to ktoś ktoś powiedział i od razu zaczęłam to robić, ale gdybym zaczęła wcześniej, to ja bym była już potęgą nie do zatrzymania w tej chwili. Już i tak mam duże konto, ale mam poczucie trochę stracenia może ze trzech lat. Bo wiadomo, że na początku nie, bo nie miałam wtedy nożywcem czasu, ale mogłam to zacząć robić wcześniej. I żałuję też, muszę powiedzieć, to w ogóle tego jeszcze nigdy chyba nikomu nie mówiłam, ale mam takie przemyślenia, że mogłam to robić właśnie jeszcze jako DZ. Wiesz, będąc w DZ, pomagać rozwijać też sklepy komersowe. No bo wiadomo, że mam dużą wiedzę w tym obszarze, ale nie mogłam niektórych rzeczy zrobić. A można było chyba jechać do inwestora i powiedzieć, słuchajcie, mam teraz tak, no wiesz, Zalando też nie jest sklepem, jest technologiczną spółką, może ludzie o tym nie wiedzą, że mogliśmy być tą edukacyjną formą biznesu. I teraz sobie myślę, że to było duże zaniedbanie z mojej strony. że wtedy czegoś takiego nie wymyśliłam, nie? Bo to w tej chwili, no już byśmy byli, wiesz, bazując na zasobach z wizji i inwestora i tak dalej, no to może byśmy nawet tą gospodarkę Polski na lepszy, wyższy poziom wyciągnęli, bo to są nieograniczone możliwości z takim inwestorem akurat, jaki my mamy. I myślę, że mogłam to zrobić wcześniej, ale wiesz, no nic nie dzieje się bez powodu i na pewno łączyłabym. Uważam, że jeżeli ktoś ma, opowiem tak, jeżeli ktoś ma markę produktową i nie zaczyna robić osobistej, to jest mega błąd.
To samo powiedział toż Kuba Roskosz, był u mnie jakiś czas temu w podcastie i on w ogóle stwierdził i to też się z nim akurat zgadzam, że jeśli chcesz w ogóle sprzedawać w internecie, to zrób z siebie jakiegoś eksperta w danej niszy, poudziel się na jakichś grupach, poddawaj jakiś content i zobacz, czy ty w ogóle jarasz się tym produktem, czy będziesz chciał go potem sprzedawać, budować w ogóle tego produktu. Więc jakby z mojej perspektywy zgadzam się z połączeniem tego. Ja trochę tak to połączyłem, zrobiłem e-commerce i w międzyczasie się buduje marka osobista i ilość jakby wartości płynące z tego jest po prostu ogromna. ale gdybym właśnie miał zaczynać, to bym też, też tą samą strategię przyjął, z tym, że na początku bym spróbował z marką osobistą, bo jest mniejszy koszt wejścia.
Tak, i też uważam, że nawet jeżeli ma się tą markę produktową, to najpierw zacznij tą osobistą, naucz się jak to robić, naucz się co, zbuduj tą społeczność i powolutku zacznij działać tutaj i tutaj, ale i tak finalnie, jeżeli się tego nie zrobi, to jest błąd.
A ty budując tą markę osobistą dzisiaj, z tym zespołem, który wymieniasz, czujesz wolność czy bardziej presję?
Nie, wolność. Ja nie mam, ja nic, Oskar, naprawdę nie muszę. Jeżeli czuję jakąkolwiek presję, to nakładam sama ją na siebie.
A masz teraz nałożoną?
Teraz? Nie, w tej chwili, w tej chwili nie, ale tydzień temu skończyłam, nawet nie tydzień, na początku tego tygodnia skończyłam premierę mojego kursu takiego bestsellerowego. I tu była presja ogromna, bo ja, moja głowa rozważa tylko opcje zrobienia miliona. To jest kurs za miliona, tak mówię. I więc jakbyśmy tego miliona nie zrobili, to nie wiem, jakby to było.
Ale byś zrobiła 100.
100 milionów?
Nie, 100 tysięcy.
No nie, to jest niemożliwe.
Ale gdyby na przykład, nie wiem, coś się wychrzaniło.
No nie jest to możliwe.
Nie ma takiej szansy.
Nie. No po prostu to jest jakby...
Statystycznie niemożliwe.
Statystycznie niemożliwe. Jakby jak wiesz, że masz super produkt, a wiem, że mam, jak masz społeczny dowód słuszności, czyli ten produkt był dwa lata na rynku i ja go teraz bardzo udoskonaliłam i on już był wtedy bestsellerem, a teraz jest jeszcze lepszy i mam społeczny dowód słuszności w ilościach po prostu przeogromnych. i wiem jak sprzedawać, no to może wiesz, jak był COVID, Urodizji urosło trzysta procent. Statystycznie było to niemożliwe. Jak była wojna, było ciężko, ale i tak rośliśmy. Więc moja głowa nie przyjmuje takiego czegoś, że jak zaplanuję milion, to zrobię sto tysięcy. Nie chcę nawet o tym rozmawiać, bo uczę ludzi, że to jest niemożliwe i uważam, że to jest niemożliwe.
Jest to niemożliwe? Chyba, że, ale jest taka sytuacja gospodarcza, kataklizm.
Ciekawa sytuacja, bo chwilę przed wybuchem covidu przygotowywałam strategię, przygotowywaliśmy za rządem pięcioletnią strategię dla DZ. No i robiliśmy klasyczną, klasycznego złota. Podzielone wszystko i w zagrożeniach. Ja numer jeden dałam, że to może być coś, czego w tej chwili nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Dostałam taką zjebkę za to. Musiałam to wykreślić, bo tego to się nie może wydarzyć. To był grudzień. Za chwilę się wydarzyło. Więc są rzeczy, które musimy brać pod uwagę, że mogą się wydarzyć. Ale jakby wydaje mi się, że jeżeli będziemy cały czas o tym myśleć, że dobra dałam sobie ten bufor, że mogę tego nie zrobić, to my tego nie zrobimy. I znaczy inaczej, tak jest ze mną, że jakbym dała swojej głowie bufor takiego bezpieczeństwa, że dobra to najwyżej zrobisz połowę z tego, nic się nie stanie, bo masz plan B. No to nie wiem, jakby to wyglądało.
Ja wiem, o czym mówisz. Ja jestem daleki od mindsetu tylko i wyłącznie afirmacji, ale afirmacja plus 1% everyday to jest jakby to...
No nie, no to super, bo wiesz, wiesz, dokąd zmierzasz. Jak sobie ustalisz jakąś tam kwotę x powiedzmy 10 tysięcy, że masz zrobić i sobie rozpiszesz, jak to zrobić. No kurde, mały jest procent prawdopodobieństwa, że jak masz tą strategię dobrze rozpisaną, to to nie wyjdzie. Oczywiście zdarzają się, no perfon nie zadziała, złe reklamy są zrobione.
Może ci konto wygrzało w Google.
Możesz, mogę nie pójść dobrze z torki. Może jakby w teamie ktoś zachorować, komuś umrzeć babcia albo tobie, albo ty będziesz chora. No są te okoliczności takie, które mogą się wydarzyć, ale no nie zakładajmy, że one się wydarzą, no bo wtedy raczej się wydarzą, nie? To wiadomo, prawa Murphy'ego, jak ma się wydarzyć to coś, to się wydarzy, nie?
to pytam zaraz jeszcze o e-commerce, o kilka rzeczy, które mnie interesują, ale zanim, to jestem ciekawy też tego, jakie z perspektywy czasu budowania marki osobistej na Instagramie popełniłaś największe błędy?
Marki?
No w sensie swojego Instagrama. Co uważasz, że było błędem?
Jakąś porażką? Branie udziału w konkursach. To jest niesamowite, bo tak trochę działałam w DZ, że robiliśmy konkursy, wiesz, wygraj buty w DZ. No i konto rosło. Nie można powiedzieć, że nie. To nie była jedyna strategia, bo ja tych strategii w DZ, to wszystkie, wiesz, falu za falu, wszystko wypróbowałam. I te konkursy to jest taka pułapka, bo przychodzą ludzie, nie? Ale oni nigdy nie kupują, znaczy nigdy, nigdy nie. No oni przychodzą, żeby dostać prezent, wygrać prezent i czasami zapomną dać unfollow. I ja pierwsze trzydzieści tysięcy zrobiłam tak, że zrobiłam konkurs na Tizzy i wymogiem było zaobserwowanie mojego konta na, wiesz, na social mediach tych moich. I potem wiesz, czasami brałam udział, może z dziesięć razy, ale brałam udział w konkursach, żeby zobaczyć na Marce Osobistej. No okej, przyszło tam pięć tysięcy osób z tego konkursu, ale za chwilę oni wszyscy odeszli. Jak patrzysz w Social Blade, to widzisz minus, minus, minus, minus, no i to znowu mnie to doprowadza do szału, ale sama sobie to robię. Więc jakby takie nie... Pozyskiwanie fanów w taki sposób, że ci się wydaje, że to coś da. Ja to zawsze to uczę, że to nic nie daje i to nawet gorzej jeszcze, bo potem oni odchodzą i się zastanawiasz czemu oni odchodzą, ale głowa ci nie rozumie, że to jest twój błąd. Tak jest skomplikowane.
Tak, tak, tak. Ja jestem też przeciwny wszystkim konkursom.
I lepiej mieć tysiąc takich, co przyszli, bo cię po prostu lubią i lubią twój content i przyszli, no bo to jest konto wartościowe, niż 100 tysięcy z konkursu albo z innych metod, których też wiadomo jest bardzo dużo. No jedyne, co mówię, że uważać bardzo, no bo regulamin jest regulaminem, jak się go w jakiś sposób nie przestrzega, no to możesz stracić konto bezpowrotnie i po co. Także lepiej organicznie, krok po kroku robić, bo wiem, że to działa, jak ma się swoją dobrą strategię, niż takie, wiesz, pozyskiwanie.
A reklamę?
Nie, no reklamy to musisz mieć. Ja mówię tak, organicznie jest super, jeżeli pozyskujesz ten organicznie, ale jeżeli masz budżet, jeżeli masz pieniądze, mówiąc wprost, no to super jest dopalać się reklamami, bo to działa. Jak wiesz, jak robić.
I ja sobie przypominam chyba jakiś komentarz, to było może rok temu, że właśnie mieliśmy dyskusję w komentarzach we dwójkę i ty wtedy napisałaś, że reklamy nie. Ja wtedy miałem z e-commerce'u, gdzie pakujemy mnóstwo reklamy, byłem na tak. Teraz jestem na nie.
Ale dla e-commerce'u czy dla marki osobistej?
Ja mówię o marki osobistej. I jakby przedstawić swoją perspektywę i możesz powiedzieć, jak to wyglądało u ciebie.
Tak. I prawdopodobnie jakby rok temu, możliwe, że powiedziałam, że nie, A może to było dłużej.
Pamiętam gdzieś tam kiedyś jakąś taką informację, że reklamy nie...
Ale to powiem ci dlaczego. Dlatego, że ja buduję swoją markę na tym, że mówię, żeby organicznie to budować, więc jakby jak... No to jest wbrew temu, co bym mówiła, nie? Ale jak już mam rozpracowane i wiem jak robić reklamy, które przynoszą nowych followersów, to trochę tak, jakbym dokręciła kurek, wiedząc, że woda z niego się leje, nie? Więc jeżeli masz, powtarzam, jeżeli masz budżet, który możesz przetestować i nie będziesz płakać na początku przez jakiś czas, że przepalasz, bo to jak wszystko, no to musi się dotrzeć, musi się rozpędzić, musisz przetestować, jedno działa, drugie nie działa. Jeżeli masz ten budżet i No nie wyobrażam sobie, jak już ktoś jest zaawansowany w działaniach i że ktoś nie korzysta z reklam.
Czyli sam organik może nie wystarczyć, ale dopalenie reklamami... To też miałem taką strategię długo, ale teraz tak ustałem hipotezę i uczę tego w Stanach akurat. I też to zauważyłem, że ludzie przychodzący organicznie, czy to nawet tam z rolki, czy z polecenia, bo ci z polecenia, co wiadomo, są najlepsi, mają zupełnie inną kalorykę względem jakby tego niż co przychodzą z reklam. Jestem ciekawy czy to zauważasz, a jeśli...
Wiesz co, ja od razu trochę, trochę niestety zawalę pewnie wszystko co teraz myślisz i co ja kiedyś myślałam, bo ja jak zaczynałam z Marku Osobistą, miałam tylko mentorów ze Stanów.
To, co działa w Stanach, nie działa w Polsce.
W ogóle.
Też, też to, też się zgodzę z tym.
I ja już w tej chwili nie mam tych, jakby mam, kolegujemy się, jesteśmy razem na mastermindzie, wymieniamy się z postrzeżeniami, ale to, co działa w Stanach, nie działa u nas. Ja bardziej jestem zdania, że trzeba szukać rosyjskich mentorów. Bo tam to, co robią w Rosji, to, co robią na Ukrainie, to, co robią na Białorusi, oni się tam bardzo, bardzo, jakby ten wrog wschodni. Oni są dwa lata przed nami i tak jak testowałam i nie tylko ja zresztą, to to, co tam działa, to działa u nas, to co działa w Stanach nie działa u nas. I oczywiście nie można generalizować, bo ja nie mówię, że tak jest u wszystkich, bo nie wiem, nie widziałam statystyk u innych osób. Ale ja w pewnym momencie zauważyłam to,
że no to Że trochę większy rynek, że organicznie jest mniej łatwiej urosnąć.
Że to jest, słuchaj, zupełnie inaczej, nie? No bo oni mają globalnie...
Zasięg.
Zasięg, nie? A my mamy w Polsce. I nawet jak zaczęliśmy robić tak, że no dobra, ja w ogóle, wiesz, ja szłam na masterminda i wracałam i po prostu wszystko do góry nogami. To źle, tamto źle, wiesz, to zmieniamy. Patrzę, dobra, nie działa. No to dobra, zmieniamy znowu, bo jestem taka, że ja szybko zmieniam. Jak widzę, że nie działa, to w ogóle mówię, dobra, nie miałam racji, lecimy dalej. I to było trochę takie kotłowania się, że coś zmieniałam, to dalej nie działało i dopiero jak... Można powiedzieć taką swoją drogą poszłam, że trochę wyciągnęłam z tego, trochę z tego, trochę z tego. Mówisz o Mirku z Mirkiem, kiedyś robiłam webinar, wiesz Mirek jako pierwszy mi ze mną przerobił mój webinar, tam wprowadziłam jego uwagi do swojego webinaru, duży zresztą bardzo, bo ja się od Mirka bardzo dużo nauczyłam, uważam, że ma, pozdrawiam go, uważam, że ma super ogromną wiedzę. Ale też nie do końca mi to tak działało. Działało. Teraz akurat ostatnio miałam takie fajne spotkanie z dziewczyną, która bardzo długo robi webinary. No i ona mi zmieniła webinar na dzień przed webinarem i przekonała mnie do tego, że ma rację. Po prostu pogadałyśmy i ja mówię, wiesz co, możesz mieć rację, nie? I zrobiłam, bo jakoś ja nie miałam jakiegoś takiego ciśnienia, żeby od razu w pierwszy dzień jakoś super, bo ja też wiem jak sprzedać. Jak nie w pierwszy dzień, to w drugi bym sprzedała. I to zadziałało. I widzę, że to nie jest ten amerykański sposób prowadzenia webinarów.
Ale ja się w pełni z tym zgodzę, bo tak samo jest z e-commerce'em. Ja dużo się inspiruję ze Stanów. wyciągać, ale implementację jeden do jednego, to jakby, ja dużo mówię tak, to nie przejdzie.
No trzeba dodać, wiesz, jak masz swoją wiedzę, swoje doświadczenie i też głowę na to, że sobie pomyślisz, ok, ale to w Polsce nie zadziała i jeżeli jesteś w stanie tak zrobić po swojemu, biorąc trochę stąd, trochę stąd, trochę stąd, to uważam, że to jest najlepsza droga.
Fajne, to bardzo fajnie, że to takiego wybrzmiało, ale jeszcze dopytam, no bo ty teraz budujesz organicznie plus reklamy.
Tak, ja w tej chwili mam reklamy.
No i tu mi się pojawia kolejna zagwozdka z reklamami, bo ja profil DAG-a zbudowałem na reklamach. W tamtym roku 70 tysięcy followersów, wszystko na reklamach. I no fajnie. Pewnie puszczasz posty prom i post, czy w menadżerze reklam, co lepiej ci konwertuje w ogóle?
Robię wszystko, co jest tylko możliwe. Testujemy, patrzymy, co jest, co jest dobre, ale robimy tak, że jak... I to jest w ogóle coś, co w Dizji mi działało. W ogóle to jest takie wierząco śmieszne, że ja wiem, co w Dizji działało. I jakoś nie wiem czego nie przychodzi mi do głowy, że to samo może zadziałać na marce osobistej. I dopiero w pewnym momencie myślę, a może zróbmy tak jak w Disney, nie? Działa. No dobra, to lećmy dalej. A może zróbmy tak jak... Działa. I to mogę teraz powiedzieć, bo to już nie jest tajemnicą, bo, no bo już mogę takie rzeczy powiedzieć. Co w Disney działało najlepiej?
Na pozysk followersów, tak?
Jak dodawałam posta, I on miał, ja to w ogóle tak miałam, że na przykład w 10 minut musiało być 1000 lajków. No jakby nie było, to archiwizowałam i kolejny, i kolejny, i kolejny.
A to archiwizowanie nie wpływa negatywnie?
U mnie nie.
Znaczy nie wiem, tak właśnie pytam z ciekawości.
Nie, u mnie nie. Ale to zawsze zależy, bo może ktoś powie, ja archiwizuję i to w ogóle co zasięgi.
Każde moje zeznanie.
U mnie nie. I w Dizji to było tak, że jak był ten wysoko zasięgowy post, ja mu dawałam jeden dzień i jak tylko już widziałam, że jest super zasięg, to od razu dopalałam promowanie posta, ale z telefonu. No teraz jest tak, że płacisz za to za dużo, więc ja sobie biorę takiego rodzynka, odpalam sobie komputer, I z poziomu komputera, nie, nie. Logujesz się na komputerze na konto na Instagramie i jak w ten sposób promujesz posta, to tam nie ma tych dodatkowych kosztów.
A, chodzi o IOS-y, w sensie... Tak, rozumiem, rozumiem.
Wchodzisz w ten wysoko zasięgowy post, ja wybieram automatyczną bazę ludzi, do których docieram i tam dopalam takim małym budżetem. Dla mnie małem 50 zł na dzień na 6-7 dni.
I to robisz teraz tak u siebie?
I tak robię u siebie. I jak widzę, że to nie spada, to przenoszę, przenoszę i już to daję znać dziewczynom i niech to bierze agencja i obrabia dalej. Tak, dokładnie.
Czyli teścik taki, dobra, to jest...
Ale i to działa.
Ale, ja lubię tych ale trochę. Ja też tak robiłem w DAG-u i my z tych testów mega dużo robiliśmy, tylko potem jest taki z mojej perspektywy jeden problem. Mamy kampanię na odwiedzenie profilu, czyli to nie jest zafollowowanie. I teraz tak, robisz działania organiczne, robisz działania płatne, to jak zweryfikować, czy w ogóle da się jakkolwiek, my mieliśmy z nią linkiem UTM-em, możesz wpiąć to na Instagramie i dowiedzieć się, osób klika, załóżmy. Jakbyś tam potem przeklikuje się, ale jak zweryfikować? że wydaliśmy nie wiem, tysiąc złotych i nam przyszło z tego tylu followersów. Da się, czy to w ogóle na to nie patrzą wszyscy?
Ja nie patrzę generalnie, bo po prostu ja wiem ile chce być przyrodz miesięczny, ale jest taka opcja na Instagramie, nie będę ci teraz pokazywała, bo ludzie nie będą wiedzieli. Nie wszyscy ją mają. Ja na przykład mam i wchodzę i sobie codziennie sprawdzam, bo możesz, potem ci pokażę, nie? Żeby czemu, czy jest u ciebie.
A ja wam napiszę.
I nie, nie, to takie tajemnice, ale
i tak powiedziane, nie? Może piszecie na przykład słowo sekret w komentarzu na YouTubie, podbijecie mi trochę komentarzy, to potem wyjście.
Ale jest taka opcja na Instagramie, na kilku, na niektórych kontach, to wiesz, tak jak z Instagramem jest, że jedni mają, inni nie, że sobie klikam i sprawdzam, które rolki przynoszą najwięcej obserwujących. Jakby to jest taki...
A jest, no, ja też to mam.
No i podbijasz tą rolkę.
Nie wiesz co, bo ja podbijałem, ale w tym miesiącu akurat wyłączyliśmy wszystkie reklamy, będziemy robić teraz duże reklamy na webinar.
No to błąd, bo to trzeba od razu podbić. Jak widzisz, scrollujesz, klikasz, że to z tej konkretnej rolki, to trzeba zrobić dwie rzeczy. Pierwsza rzecz, dlatego od razu podbijasz tą rolkę konkretnie reklamą.
Na automatyczną listę zawsze.
Tak. A drugą rzecz, to dajesz tą rolkę jako rolka próbna, ale już zmieniasz kopii na falu.
A, okej, dobra. To da się opublikować rolkę i zrobić ją na próbną?
Znaczy wiesz, ściągasz ją na telefon, dodajesz ją podobno, ponownie jako pruna. Możesz troszeczkę uciąć tam dwie sekundy, żeby to Instagram myślał, że to jest nowy twór, ale kopii dajesz na falu, że dajesz marzenie jakiegoś klienta swojego i zaobserwuj tam u ciebie. Jeżeli chcesz, żeby twój sklep rósł, twój e-commerce rósł bez stresu, bez tam wydawania pieniędzy, to zaobserwuj, tam trzy razy dasz Oskar coś, Oskar coś. I to działa.
Fajnie, to sobie przetestuję.
To jest jakby na logikę, nie?
No tak.
Jeżeli to zadziałało i były zasięgi. I teraz Oskar, to jeszcze lepsza rzecz, że tą rolkę próbną możesz dodawać codziennie.
I idzie wtedy do nieznajomych nowych.
Do nowych.
Fajne. To fajne do przetestowania.
Działa, na razie działa, więc trzeba jak najszybciej działać.
To sobie zweryfikuję. Dobra, zastanawiam się na temat tego Instagrama, żeby było kreską, bo tu można gadać i gadać. Chciałem tylko ja poruszyć temat e-commerce'u tak niezbyt szeroko, ale jednak dwie rzeczy mnie interesują. Byłem kiedyś na swoim spotkaniu u Marcina Rudzika, chyba to było w Norblinie. I tam było takie pytanie, co jest największym wyzwaniem e-commerce'u? I ty wtedy powiedziałaś... Logistyka. Logistyka. Czy coś się zmieniło? Czy uważasz, że logistyka z perspektywy produktów, które prowadziłaś jest największym wyzwaniem? Czy jest jakieś inne globalne, które uważasz,
że... Generalnie to jest temat rzeka, bo właściwie codziennie są wyzwania. Sam wiesz, codziennie coś się pali, codziennie trzeba gasić, codziennie jest nowy problem. Logistyka jest ogromnym problemem i był dla nas zawsze. Przez logistykę prawie zbankrutowaliśmy. Przez logistykę prawie straciliśmy firmę. No ale wiesz, na pewno systemy, to jest też, w pewnym momencie musisz mieć systemy do magazynowania, do zarządzania produktem, w ogóle do wszystkiego, nie? ERP, SAP i wszystko. W pewnym momencie musisz to i to jest mega wyzwanie, żeby to dobrze zrobić. Naprawdę, to jest ogromne wyzwanie, ale to już na pewnym rozwoju tego e-commerce'u, no nie wszyscy muszą, zresztą nawet nie ma potrzeby na początku, żeby aż tak to rozwijać. W tej chwili myślę, no bo to spotkanie z Marcinem było chyba trzy lata temu. To było trzy lata temu. Myślę, że było. Ja uważam, że w tej chwili największym wyzwaniem są zasoby ludzkie.
Czyli wracamy do tego, co powiedziałaś w marcu osobistej.
No po prostu ludzie, bo sama sobie zresztą to robię, bo mówię, możesz pracować z dowolnego miejsca na ziemi, jakby nie musisz być na etacie, możesz odejść i robić to samo, nie wiem, surfując w Australii na Bondi Beach, bo wierzę, że tak może być, no ale ktoś musi pracować. na etacie i teraz jest bardzo ciężko. Młodzi ludzie kończą studia, chcą zarabiać na dzień dobry co najmniej 5-6 tysięcy. Inaczej nie przyjdą do pracy, a my też potrzebujemy tych, wiesz, w firmach też muszą być ci juniorzy. Naczynia powiązane. Nie zawsze w firmie są fundusze na to, żeby tych ludzi zatrudniać. Ci ludzie nie chcą przyjść, bo nie dostają pieniędzy. Przydałoby się w firmie mieć menadżerów z dużym doświadczeniem, ale to już są wymagania ogromne. Chcielibyśmy powiedzieć, dobra to przyjdź, dam ci mniej, jak się sprawdzisz, dam ci więcej, ale to już tak nie działa. I myślę, że zasoby ludzkie to jest ogromne wyzwanie dla liderów, żeby namówić kogoś takiego, żeby przyszedł do pracy, a potem w ogóle żeby został.
I to w takich e-commerce'ach troszkę już rozwiniętych tam nie ma, bo na starcie i tak mają już wszystko sam, więc...
No to na starcie, jak robisz wszystko sam, to priorytety, żeby, żeby sobie potrafić ustalić, co jest najważniejsze, bo czasami robimy rzeczy, to wiesz, też tak działa człowiek, że no najpierw te łatwe zrobię, nie, full tych łatwych, a to, co jest najważniejsze, to zostawiamy na koniec, a na koniec mówię, dobra, to zrobię jutro, a to powinno być odwrotnie. Wiesz, klasyczny model żaby, zjeść rano, priorytety są bardzo ważne.
No właśnie, wiem o tym modelu żaby, o którym gdzieś komunikowałaś na socialach, a jest jakaś metoda, która ci też pomaga w tym w ogóle podejmowaniu decyzji, jak do tego podchodziłaś. Miałeś ogrom rzeczy do zrobienia.
Nie chciałabym, żeby ktoś robił to samo, co ja, nie? Bo to, żeby było jasne, że to nie jest rada, rób to samo, bo ja po prostu pracowałam non stop, nie? Krew mi się lałam, lałam ze zmęczenia i tak pracowałam, bo robiłam wszystko. I nie chcę absolutnie do tego namawiać, bo to po prostu, to jest bardzo ciężkie, jakby też narażasz się swojej zdrowie, mental i tak dalej. Ale no ja nie znalazłam tego wyjścia z sytuacji i prawdopodobnie nawet nie miałam czasu wtedy, żeby szukać tego rozwiązania. Dla mnie pewnego rodzaju rozwiązaniem było to, że mi pomógł Paweł, mój ówczesny chłopak, potem zresztą dyrektor wieży e-commerce'u i mój wiceprezes. Pomogła mi ciocia, kuzynka, mama, tato, siostra i stworzyłam sobie taki rodzinny ekosystem do pomocy, ale w prowadzeniu firmy. Ale nie mam takiego rozwiązania jak na początku. No jeżeli nie mamy tych ludzi, to jest po prostu bardzo, bardzo ciężko. No może na godzinę, żeby przynajmniej ktoś przyszedł i zabrał nam te rzeczy takie. Opracujesz z powodzeniem maili, taka wirtualna asystentka. Przecież my nie musimy mieć kogoś od razu na te 8 godzin dziennie. Bo my tak liczymy, że 8 godzin to tyle pieniędzy.
A nawet nie powinniśmy.
A nawet nie ma potrzeby zresztą na początku. Niech nas ktoś odciąży od tych... W ogóle no może taka prosta rzecz. Może spiszmy sobie co najwięcej nam zajmuje czasu, żeby ktoś nam ten czas pomógł odzyskać. Że te takie drobne rzeczy. Bo wiesz, to czasami się okaże, że my scrollujemy Instagram i robimy research. Trzy godziny. A może to można komuś zlecieć, że ktoś ci przyjdzie tylko z tabelą i powie to, to, to i to do zrobienia. a może odpowiedzialny na maile, a może DM-ki, no nie wiem, każdy jest inny. Żeby wyłapać te rzeczy, rozpisać sobie może przez tydzień, prowadzić jakiś notatnik, a może się okaże, że jedzie ktoś do, nie wiem, do Lidla i robi tam trzy godziny zakupy, a to może po prostu można to komuś zlecić, nie? Bo już wszystko można zlecić. Każdy człowiek jest inny.
I wtedy nie było, jak ty miałaś ten krew, pot i łzy, to nie miałaś takiej możliwości, bo nie było habirtualnych ostatek.
Nie, wtedy nic, Oskara, nie było. No kogo ja mogłam poprosić? No mogłam poprosić ciocię, która wcześniej nigdy nie pracowała i ciocia się zgodziła mi pomóc. No ale też orałyśmy od początku. Mój Paweł, tak jak mówiłam, chłopak ówczesny, no też studiował wtedy i tak w wolnej chwili zaczął na te maile odpowiadać. Powstawało dizi powolutku, dlatego to trwało dwadzieścia lat. No bo ja też nie wiedziałam, wiesz słowo delegowanie, strategia to w ogóle były obce jakby mindset, ja tych słów w ogóle nie znałam.
To się pojawia w jakimś czasie zupełnie.
No, dlatego jakby ja nie wiedziałam jakby, wiesz, no od kogo miałam się uczyć, no skąd mogłam wiedzieć? Nie miałam od kogo by się uczyć.
No dobra. To teraz pytanie takie podsumowujące. To teraz jest łatwiej wiedząc, że możemy pozyskać wiedzę, czy jest trudniej, bo jest większa konkurencja?
I łatwiej i trudniej. Nie ma takiej jednoznacznej odpowiedzi, bo jest szybszy dostęp do wiedzy, ale jest więcej konkurencji przez to. Można dużo więcej zrobić, ale też trzeba mieć za to dużo więcej finansów. Myślę, że trzeba po prostu tak trochę zbalansować, ale i tak wszystko zbiega się do tego, że trzeba podjąć decyzję, że się to robi. I jak się robi systematycznie, że ma się dyscyplinę, żeby to robić, jak ma się tak głowę ustawioną, że muszę to zrobić i chcę i zrobię to za wszelką cenę, to czy to było 20 lat temu, czy 10, czy teraz, to musi wyjść.
A uważasz, że łatwo jest ustawić sobie samemu głowę, czy psychoterapeuty?
To jest bardzo trudno.
A ty ustawiajesz sobie samemu, czy go używasz z jakichś psychoterapeutów biznesowych?
Znowu tak i nie, bo ja nie wiedziałam, że tacy ludzie w ogóle, wiesz, istnieją, że są takie książki, więc przez wiele, wiele lat robiłam sama, aż przyszedł proces inwestycyjny i no wiesz, Jak życie, że jak poświęcałam dużo w firmie czasu, trochę mi się zaczęło w domu sypać. Małe dziecko jest, ja nie miałam czasu, zaczęłam się zastanawiać, czy to ma sens, bo dziecko rośnie bez mamy. Przychodziłam do domu, to mówię, Boże, Dizzy sobie beze mnie nie dadzą rady. No takie wiadomo. I było mi ciężko i koleżanka mi kiedyś powiedziała, przyjaciółka, mówię, słuchaj, ty chyba nie dasz rady tego ogarnąć sama, bo masz pytania, do których nie znajdujesz odpowiedzi. Mówię, ja też nie wiem, jak to na to odpowiedzieć, ale jest taka babeczka Tatiana w Warszawie, może byś się z nią skontaktowała. I wtedy właśnie tak było, że ja się umówiłam z Tatianą Miedewicz-Płocz, ona bardzo mi pomogła. I ona mi zaczęła mówić, no tego nie musisz, najpierw priorytety, najpierw zrób to, potem zrób tamto, nie wszystko naraz. I ona mi bardzo pomogła i to było takie jakby zasianie tego ziarentka pracy nad mindsetem. Ale jak zobaczyłam, jak bardzo mi to pomogło, no to zaczęłam, już potem nie miałam coacha żadnego. Jak mam teraz potrzebę coś tam rozkminić, to dzwonię do Tatiany, bo już się przyjaźnimy, już ona nie jest moim takim terapeutą. Ale też bardzo dużo dały mi spotkania z twórcami, którzy np. Mirek Swarek, on ma mańce ze stali.
Bardzo ciekawa osoba.
I taki luz i spokój od niego bije. Nie wiem, trudno powiedzieć, jak on do tego doszedł, że ma taką głowę, ale właśnie spotkania, nawet online z takimi ludźmi, bardzo dużo mi dają, że widzę, że można, że ktoś poleci książkę albo jakiś tam podcast, że każdy tak ma. Ja tam od zawsze miałam syndrom oszusta i to jest takie, się nawet tego nie wstydzę, bo wiem, ale ja wiem, jak on nadchodzi, wiem, że muszę to sobie przetrawić głowie i wiem też, że to przechodzi. Więc to nie jest, wiesz, łatwe. Pozbycie tych wszystkich, pozbycie się tych blokad. Tylko, że to coś samo nie zrobi. Albo musi się iść do jakiegoś kołcza i pewnie równolegle czytać, wiesz. podcastować, oglądać różne podcasty i też pracować nad sobą.
Nie tylko nad wiedzą, ale nad mindsetem, nie?
Nie, no, ale w ogóle, tak jak przedtem mówiłeś, ja na przykład każdy swój kurs zaczynam modełem o cele i mindset. Ewizja, misja, wartości, cele i mindset. To jest, ja wszystkie kursy tak zaczynam. Tak kiedyś nie robiłam, ale dopiero doszłam do tego, że o, nie robię kursu, kurs beznadziejny. Myślę, co? Jak ktoś może w ogóle powiedzieć, że to... a to się okazuje, że głowa jest nie gotowa na to, żeby w ogóle taki kawał tego, tej wiedzy zrobić i potem, żeby wdrożyć. Więc ja zaczynam od, od mindsetu i, i widzę, że to musi tak być, że ludzie sobie nie zdają sprawy z tego, że po prostu mają głowę nieprzygotowaną na sukces, porażki, dużo pracy albo właśnie na to, żeby sobie powiedzieć dość, teraz muszę odpocząć. Jak głowa nie działa, to nic nie zadziała i ciężko jest tak samemu to wszystko ogarnąć.
Myślę, że bardzo ciężko. Zgadzam się z tym, że rozmowy z innymi, to już na podobnym poziomie.
Albo tam, gdzie chcesz dojść. Wszyscy tak mówią, ale tak jest. Znajdź sobie kogoś takiego, gdzie jest takie miejsce, gdzie ty kiedyś chcesz być i po prostu zobacz, jak to się... Zadawaj pytanie.
Stań się jego cieniem.
No dokładnie. I to działa.
No dobra. Powoli dobiegamy do końca naszej rozmowy. Dużo ciekawych, wartościowych treści. Ale zastanawiam się w tym wszystkim, Gdzie ty byś właśnie chciała być za te pięć lat? Chciałabyś mieć dużą firmę powiązaną z marką osobistą? Gdzie ty gonisz?
Nie wiem, Oskar, powiem ci. U mnie to jest ciekawe, bo u mnie się zmienia dynamicznie. Czasami mówię, koniec, już mi się nie chce. Już teraz czas na odpoczynek, ale ja bym zwariowała, jakbym miała odpoczywać cały czas. Moja mama zresztą poszła na emeryturę wiele lat już po tym, kiedy mogła pójść i mówię, że to był w ogóle największy błąd, jaki ona zrobiła, że na to w ogóle emeryturę poszła. I u mnie chyba jest to samo, że ponieważ ja jestem trochę po tych wszystkich latach w biznesie uzależniona od dopaminy, adrenaliny, to jakby mi ktoś odciągnął kurek, zakręcił kurek, przepraszam, to by było po mnie. Prawdopodobnie to się nie szybko wydarzy, ale ja się też nudzę, że jak osiągam jakiś tam pułap osiągnięcia celów, to muszę mieć ten kolejny i to jest niebezpieczne dla zdrowia w ogóle, dla serca i tak dalej. Ale ja to kocham i pewnie będę mieć kolejne projekty.
Chciałaś to kiedyś zmienić, czy nie?
Nie. No jest mi super z tym. Po prostu ja się realizuję, dobrze się czuję.
A może masz takie vision board, że za pięć lat chciałabyś mieć pięć osób pod sobą, być największą marką w Europie Wschodniej. Czy coś takie masz w głównym celu?
Chciałabym być rozpoznawalnym twórcą, ekspertem, strategiem w skali światowej.
Czyli po wniosku trzeba będzie content robić?
Wiesz co, będę, nie boję się też tego. Nawet ostatnio, chyba w tamtym tygodniu, wyszedł taki ranking twórców i jestem globalnie na dziewięćdziesiątym pierwszym miejscu.
Robiąc po polsku?
Mogę ci wysłać, Agata Koman mi podsyłała i mówi, czy widziałam, że tam jestem chyba na trzecim miejscu.
Ale w tematyce social, tak?
Jest dwa, jeden w tematyce marketingu, a drugi social mediów. Na jednym jestem na piątym miejscu, na drugim na trzecim i wiesz, patrzę na mnie i mówię, czy ja jestem na pierwszym, nie jestem, nie? No to już, dobra, przynajmniej ten rok mam ogarnę, nie? I to jest takie moje, A jak
będziesz na pierwszym, to co potem?
No to na pierwszym globalnie.
No wiem, ale już będziesz na pierwszym. Coś się znajdzie.
Coś się tam pewnie znajdzie. Trochę w ramach żartu mówię. Wiadomo, że ja nie mam ambicji, żeby być pierwsza, bo wiem. Kiedyś rozmawiałam, to nie będę mówić nazwisk, ale z naprawdę bardzo dużym twórcą, największym na świecie, jednym z największych na świecie. I on mi powiedział, ile on dodaje dziennie contentu. Ile ludzi tam pracuje.
To jest korporacja.
Ile czasu on i jego żona poświęcają na pracę.
To już się domyślam, kto.
To sobie myślę, Chyba nie dla mnie.
Czyli jest jakaś skala, w której można być zadowolonym, to jest fajne?
A ja jestem, żeby było jasne, ja jestem mega szczęśliwa w tym, co robię i co osiągnęłam w tej chwili. To nie jest tak, że czuję niedosyt szczęścia. O tak można by było powiedzieć, nie? No bo czego w sumie by mi jeszcze może brakowało? Ostatnio przez jakiś czas zaczęłam bardzo dbać, od jakiegoś czasu dbam o zdrowie, więcej ćwiczę i robię jakieś tam badania, żeby to ogólnie, wiesz, Biohacking, trochę może w to wchodzę, ale też nie, wiesz... Taki umiarkowany...
Lekko, nie?
Zaczynam się tym interesować, żeby... Lepiej żyć, wiesz, lepiej się czuć dłużej i tak dalej. I możliwe, że to dziś jest jakiś kierunek dla mnie, ale też widzę to na świecie, że ci przedsiębiorcy, którzy... Wszyscy dbają o to. To każdy o to.
Masz jakiegoś łupa albo aura, czy nie?
Właśnie czekam na aurę. Właśnie nawet dzisiaj mówiłam, że muszę do nich zadzwonić, bo dwa tygodnie już mi nie wysyłają.
Ja miałem ten sam problem. Łupa zamówiłem. Kiedyś dwa miesiące czekałem. Teraz zamówiłem, przyszedł mi od razu. Z aurą jest jeden problem. Jakbym już ćwiczyła, ale to niewygodnie się ćwiczy w tym, więc łupie do tego jest lepsze. Tak z moich perspektyw osób, które używają łupa, to mogę polecieć.
No ładne. Dzisiaj muszę tam do nich napisać, że tak miało szybko przyjść, że już chyba
miesiąc czekam na to. Nie wiem o co chodzi. Nie przyszło.
Tak?
Nie przyszło? Nie, nie przyszło. Mówiłem o trzech miesiącach i nagle mi przyszło. Ale wysłali mu w ogóle inny niż chciałem, więc to też...
No ciekawe, ale to na pewno jest gdzieś tam jakiś kierunek. Dla mnie to taka długo, powiedzmy długowieczność, żeby, żeby dobrze się czuć, dobrze wyglądać, dobrze głowa była, żeby pracowała. To raz, ale jak wiem, no bo też wiadomo, że wcześniej też wiedziałam, że to nie, to nie jest orkiestra pięciu osób, nie, tak jak u mnie, czy tam siedmiu.
No to ile osób musiało być w teamie, żeby być na pierwszym miejscu w Europie?
W Europie to chyba nie jest jakoś tak trudno. Nie chcę skłamać, ale wydaje mi się, że Polska jest krajem najbardziej rozwiniętym, jeżeli chodzi o stworzenie media.
Też gdzieś czytałem taki raport kiedyś.
W ogóle w Europie. Wydaje mi się, że coś takiego czytałam. Ale też nie chcę zmyślać, bo to nie jest tak, że wiem, czytałam.
No tak, to jest jakaś hipoteza.
Wydaje mi się, że nie jest ciężko być pierwszym w Europie aż tak bardzo, ale to ja nie mam takich też ambicji, bo jak to policzysz, że w Europie? No nie wiadomo, nie ma takiej Europy.
Ilość followersów jest jakimś tam miernikiem, ale nie jest takim konkretnym.
Bardziej myślałabym o takiej skali globalny, że jestem zapraszana jako taki ekspert na jakieś konferencje takie, gdzie, wiesz, stoję na scenie, wiesz, z Alexem Hormozim, z Grantem Cardon, z kobietami, które są naprawdę, mają ogromne, ogromne konta, nie, z Mel Robbins na przykład i tak dalej. I to, to może by mnie gdzieś tam podłechtało trochę moje, moje ego, ale ja jestem bardzo świadoma tego, ile czasu i pracy... Zajęło pracy, zdrowia, czasu. I przecież w dziedzinie było to samo, że mogliśmy się jeszcze rozwijać, iść do tego miliarda i ja mogłam tym zarządzać, ale jak usiadłam i dyrektor finansowy, pamiętam, do niego mówi do mnie, ale w Polsce mamy ścianę, żeby zrobić miliard na tym, co sprzedajemy, no to nie zrobimy, nie? I tu jest mój plan. Ja na to patrzę. Myślę, kurwa, pięć lat, no to na bank, nie? A inwestor chce w rok. I mówię, dobra, trzeba znaleźć złoty środek, ale to jest tam 16 godzin pracy dziennie, nie? No i w pewnym momencie podejmujesz takie decyzje, że albo tak, albo tak. No i pewnie gdybym może miała 30
lat, To byś zastanowiła się.
To bym leciała dalej, nie? Ale w pewnym momencie sobie myślisz, może tyle już za mną, nie? Tyle straciłam tych imprez, tyle straciłam tych wyjazdów, na których ciągle byłam na telefonie albo na Zoomie. Rodzice nie są coraz młodsi, wiesz? Ile mi jeszcze z nimi czasu zostało? No wiesz, już dużo, bardzo osiągnęłam. No ile tych okładek jeszcze, ile tych Forbes może być. No wiesz, tak zaczynam się zastanawiać, czy to na koniec dnia faktycznie jest warte tego wszystkiego. Może także, a no i na tą chwilę uważam, że nie.
Ja też uważam, że nie.
Możliwe, że mi się to zmieni, ale nie sądzę, bo już zaczynam trochę czuć życie inne niż było kiedyś i chyba trudno by od tego życia by mi było teraz odejść, tak mówiąc, mówiąc wprost. No to jest ogromny team, którego ja już nie chcę mieć.
Takim jest mieć mniejszy team niż marca osobista.
Ja to wiesz, ja to mówię jeszcze raz, że ja gdzieś opracowałam tą metodę w Lizji, że dałam udziały i ludzie potem, czując się częścią firmy, bardzo mi pomagali, a jak ja odeszłam, oni wszyscy zostali, wiesz, i oni dalej mi prowadzili tą firmę. I myślę, że tutaj będę chciała zrobić dokładnie to samo. Tam zadziałało super, w ogóle wiesz, Przyjaźnimy się dalej z ekipą, z DZ, ten projekt komersowy dalej będę robić z moimi chłopakami z zarządu, z DZ i mam do nich stuprocentowe zaufanie i w ogóle uwielbiam. I chciałabym dalej z nimi coś robić, bo po prostu naprawdę kocham spędzać z nimi czas. Wiesz, bo tak jak dzisiaj rozmawiamy, wiem, żeśmy się tak kłócili, Oskar, że ten mówi tak, ja mówię, że nie, ale tak, ale w końcu wiesz. Bo śmialiśmy, szliśmy dalej. Bardzo mi tego brakuje. Te cele, one są takie ciekawe, no bo to się cały czas dynamicznie rozwija. Nasze marzenia też się zmieniają. Ja teraz marzę o czymś innym niż tam pięć, dziesięć lat temu, nie? Ale nie sądzę, żeby to się kiedyś skończyło. Tfu, tfu, jeżeli oczywiście zdrowie mi dopisze, nie? No bo to jest znowu to, co mówię o tym biohackingu, że zaczęłam się tym bardziej interesować.
To jest bardzo ważne. to życzę ci tutaj w tym wytrwałości i dziękuję za rozmowę.
Dzięki za zaproszenie i też dziękuję za rozmowę. Super była.
Godzinka dwadzieścia pięć. Tak długo rozmowę przeprowadziłem tylko i wyłącznie z Frankiem Georgiewem ostatnio. Nie wiem czy kojarzysz.
Nie wiem.
Właściciel agencji Tigers.
Dużo filmów. A, no tą agencję to kojarzę.
No słuchajcie, jeśli wam się rozmowa podobała, to proszę o jakąś reakcję i komentarz na sam koniec. Lekkie call to action musi być zawsze.
Oczywiście. Huk na początek.
Huk już mam już tyle, że będzie dużo rolek z tego.
Tak, no.
Tak, bardzo fajna rozmowa taka, filozoficzna trochę, też emocjonalna w pewnych aspektach, ale też dużo powiedziałaś ciekawych rzeczy, takich merytorycznych z tego Instagrama, co ja sobie też wyciągnąłem, bo te rozmowy, moi drodzy, są dla was i byłyby w priorytecie dla was, ale ja z nich czerpię też bardzo dużo, a jak nie wiem, czy nie najwięcej. Dzięki wielkie i do usłyszenia w koniec niedziely. Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







