Sprzedała 650 000 smoczków przez telefon i znajomości | Karolina Cwalina-Stępniak

In this Polish‑language podcast episode, host Oskar Lipiński interviews Karolina Cwalina‑Stępniak, co‑founder of the baby‑product brand Lu, best known for its pacifiers ("smoczki"). The conversation traces the brand’s origin story – from Karolina’s personal need for a medically‑sound pacifier, through product design, Polish manufacturing, and the substantial investment required to create the mould (≈800 k PLN) and bring the product to market (≈2 M PLN total). Karolina shares concrete performance metrics: roughly 650 000 units sold within two‑to‑three years, with a large share of sales driven by community‑based, influencer‑led word‑of‑mouth and event marketing. Distribution is a hybrid model of a direct‑to‑consumer online shop, selective retail partners, and concept stores. Marketing relies heavily on personal networks, influencer collaborations, family‑doctor endorsements, and strategic bundling, resulting in high repeat‑purchase rates (monthly replacements) and a wide colour palette that fuels repeat buying. Operationally, Karolina describes the team’s division of labour (e.g., Ewelina handling analytics and operations) and the decision to stay away from venture capital, instead using private investors and careful legal structuring for co‑founders. The latter part of the interview shifts to anecdotal experiences at industry events, awards from the Orange West agency, and the importance of networking – from spontaneous dinner conversations that lead to new e‑commerce contacts, to the role of LinkedIn in connecting with peers. Karolina reflects on the difficulty of measuring KPIs in a relationship‑driven business, the value of “unknown” connections (e.g., truck drivers, slaughterhouse workers) and the need for founders to be comfortable selling their tools in person, not just showcasing them online. The episode ends with a light‑hearted thank‑you and a reminder that personal magnetism and networking are as crucial as the product itself.
Chapters
Nikt normalny by tego nie zrobił, pewnie. 99% osób uważało, że to jest w ogóle chory pomysł i jak ja chcę zarobić na produkcie za 35 złotych. Sama forma do smoczka to było około 800 tysięcy złotych. Tak około 2 milionów, żeby zrobić, rozumiesz, smoczek.
Ilość sprzedanych produktów?
Aktualnie myślę, że około 650 tysięcy, a pamiętaj mamy dwa lata, a rocznie rodzi się 240 tysięcy dzieci. Jak nie masz smoczka lu, no to albo o tym nie słyszałeś, albo jesteś ignorantem. Ludzie patrzą na nas, zazdroszczą nam, że to działa, ale sami nie podejmują tego ryzyka i myślę sobie, no nie kłumacie tego. Siedzcie w miejscu dalej, jak siedzicie, no.
Brak komputera. Myślisz, że to komputera kiedyś zaczniesz używać?
Po co mi on? Ja muszę odpisać na maila, odpiszeć z komórki, zrobić sociale, dzwonić i się spotykać. Ktoś mnie często pyta, czy mam plan B. Ja mówię, nie mam planu B, bo ja mam plan A i choćby się nie wiem co działo, ja to zrobię. U mnie jest nieperfekcja progres cały czas, rozumiesz? I myślę, że dużo ludzi też nie jest tam, gdzie jest, bo ich z dusza na maksa ta perfekcja.
Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka Duck. Moment zawieszenia przy płatności, każdy sprzedawca zna ten problem. Klienci dodają produkty do koszyka, ale opóźnienie w płatności lub obawy o bezpieczeństwo prowadzą do utraty sprzedaży i zaufania. W ramach opłatniczy Elavon została stworzona, by transakcje przebiegały szybko, płynnie i bezpiecznie. Tak, aby Twoi klienci byli zadowoleni i chętnie do Ciebie wracali. Elavon oferuje szeroki wybór metod płatności. Blik, Apple Pay, Google Pay, karta Visa, MasterCard, Pay by Link oraz szybkie przelewy. Dzięki zabezpieczeniom karty są chronione, co daje Tobie spokój i Twoim klientom. Finalnie liczy się to, by proces działał, a płatność została zrealizowana. Chcesz dowiedzieć się więcej, porozmawiając ze specjalistą do spraw płatności? Kliknij w link w opisie i zostaw swoje dane kontaktowe. U.S. Bank Europe DAG prowadzi wolność gospodarczą pod nazwą Lavon Merchant Service i podlega nadzorowi Centralnego Banku Irlandii. eDron to CRM z Marketing Automation zaprojektowane dla e-commerce. Działa już kilka minut po bliskawicznej integracji z Twoją platformą. Dostajesz gotowe scenariusze automatyzacji i newslettery dopasowane przez AI do Twojego sklepu. Do klientów docierasz poprzez e-mail, sms i whatsapp, a narzędzie onsite zwiększają konwersje na stronie sklepu. Wsparcie działa świetnie. Zwrot z inwestycji jest szybszy niż u konkurencji, a plan darmowy pozwala otoczyć od zera złotych. Jeśli prowadzisz mały lub średni sklep, to narzędzie jest dla Ciebie. Sam korzystam z niego w DAQ i osiągam świetne rezultaty. Paxi uprości Twoją logistykę e-commerce w Europie, a odbiór z Twojego magazynu, szybki dostawy do 23 krajów i lokalne adresy zwrotne. Mają własną sieć kurierską, a ty jeden punkt kontaktu, otrzymując szybkie wsparcie i stałe standardy doręczeń. Automatycznie generuj listy przewozowe i śledź trasę przesyłek dzięki integracjom z popularnymi systemami e-commerce. Paxi.pl, porozmawiajmy o Twoich wysyłkach do Europy. Poszukujesz opakowań jak serwis do pakowania? Skorzystaj z Hejka Pak, mojego partnera podcastu, na pierwsze zakupy rabat 60 zł. Link znajdziesz w opisie. Hejka Pak oferuje ekspresową dostawę nawet 24 godziny, bezpłatne próbki do produktów oraz 100 dni na zwrot. Również dla firm. Revolife to polska marka suplementów opartych na badaniach klinicznych. Znam Kube, założyciela marki od lat i wiem jak bardzo dba o jakość. Sam sprawdziłem ich produkty i naprawdę czuć różnicę. Większość suplementów na rynku to marketing i ładne etykiety. Revolife robi to inaczej. Każdy skład jest czysty, bez wypełniaczy i oparty na nauce. Współpracują z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi, a ich produkty są projektowane tak, żeby faktycznie działały. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Słuchajcie, dla tych, co nie poznają studia, postanowiłem zainwestować całe zero złotych w nową scenografię, żeby wyczytać, czy znać, czy wam się bardziej podoba ta sceneria, czy te drewniane elementy bardziej przykuwały waszą uwagę. Słuchajcie, zanim zaczniemy, dzisiaj będzie taki trochę dłuższy wstęp, bo patrząc na moje odcinki, bardzo szybko daję możliwość przejęcia od razu pałeczki swojemu gościowi, żeby opowiedział więcej o sobie, ale ja chciałem trochę zacząć od pewnej historii, która miała miejsce no tak licząc ze dwa albo trzy tygodnie temu, spotkaliśmy się w samolocie na drodze powrotnej z konferencji e-commerce'owej z Rzeszowa i tam padły takie słowa od ciebie, że nie używasz laptopa, że zbudowałeś markę na influence marketingu bez budżetu, rozdając to za darmo dużej ilości influencerów, że ta marka bardzo szybko urosła, co jak się okazało potem, nawet moja narodzona te produkty posiada. Więc jest to... styl budowania biznesu trochę inny niż mój, ale też ma jeden taki wątek bardzo bliski mojemu sercu, dlatego chciałem to dzisiaj w ogóle rozbić i zacząć od tego właśnie, że ten dzisiejszy podcast poruszymy pod kątem takich dwóch osobnych ścieżek. Biznesu, który jest zbudowany data-driven, czyli na wszystkich parametrach analitycznie i biznesu, który jest zbudowany przez network, przez ludzi i przez to takie energetyczne ciepłe, ja to nazywam, działań. Jak ci się podoba wstęp?
No piękny, piękny, ale myślałam, że zaczniesz od tego, jak w ogóle się w tym Rzeszowie znalazłam.
No właśnie.
No bo co ja robiłam na konferencji e-commerce'owej?
Ale zanim to, to jeszcze jednak oddam ci ten głos, jak każdemu gościowi możesz powiedzieć o sobie w kilku słowach.
Nazywam się Karolina Cwalina Stępniak. Zaczęłam swoje życie od tego, że skończyłam prawo, a poszłam w lewo, jak to mówię. I się śmieję, że o prawie się więcej dowiedziałam przez to właśnie, jak wygląda życie, bo miałam różne przypadki i bardzo duże upadki w życiu, które sprowadziły mnie na drogę, którą teraz kroczę. Czyli dużo inwestuję, mam kilka spółek. Aktualnie w ogóle będę też organizować wielkie wydarzenie networkingowe. Mam swój podcast, który nagrałam z Dorotą Sierakowską, osobą od inwestowania, od pieniędzy, od ekonomii. Sugar Ladies, specjalnie taka nazwa, bo skoro są Sugar Daddies, to czemu nie ma Sugar Ladies? No i jakby na ten moment tyle. I cały czas chodzę ze swoim papierowym kalendarzem i poszerzam swój network.
Super. Ja dzisiaj na pewno bym chciał się skupić na tym jednym z twoich projektów, czyli na Marce. No właśnie, może powiedz jeszcze więcej o Marce i zdrać się tak w liczbach, ile ona ma, co to za brand. Czy może ktoś kojarzy moich słuchaczy? Na pewno tak będzie.
Słuchaj, Marka to lukic, która 24 kwietnia będzie obchodzić dwa lata. Jest to marka, która powstała, a propos to, co też Hanas łączy, biznes rodzinny. Tutaj marka powstała dzięki mojej mamie, która mnie odwiedziła, jak ja byłam w ciąży, dosłownie, aby zobaczyć pokoik mojej córeczki. No i tam leżał smoczek. I mama wzięła ten smoczek do ręki, a moja mama nie przewiera w słowach, ale nie będę tutaj brzydko mówić, i powiedziała, Co to jest? Na co ja jej odpowiedziałam? Smoczek. A moja mama, skąd to wzięłam? Mówię, mamo, no bez jaj. Poszłam do sklepu i kupiłam. A ona, dlaczego ten? A to był smoczek, który był bardzo popularny swojego czasu, bo on miał bardzo ładny design. I moja mama nie mogła uwierzyć, że ja go kupiłam dlatego, bo miał ładny design, a nie sprawdziłam informacji, co to za materiał i tak dalej i tak dalej, bo też powiedziałam mamie, że mamo teoretycznie, no to nie ma takiej jakby informacji. Mówi się, że jedni kochają, drudzy nie, że jest zły, niedobry, ale co to robi i dlaczego ten smoczek w buzi dziecka? No to jakby nie ma czegoś, przynajmniej ja czegoś takiego nie słyszałam, każdy jakiś tam miał swoje racje. A mama mi zaczęła mówić, że nie taka tarczka, nie ten materiał, że on puchnie w buzi, to powoduje to i to ze zgryzem później dziecka, że nie ten kształt. Mówię, Jezu, dobra, ale też jak wiemy, iPhone'y tudzież inne telefony nas zaczynają podsłuchiwać i mojej mamie chyba zaczęły się wyświetlać w ogóle różne smoczki. I zaczęła mi je wysyłać. I ja mówię, no i co, jakby po co mi ta informacja, że tam zaczęła mi wysyłać różne informacje tudzież firmy. No i mama moja mówi, że nie może po prostu uwierzyć, że ludzie naprawdę, właśnie à propos, teraz kupują bez żadnych informacji na temat zdrowia. Ja mówię, no to Boże, nudzi Ci się, to zrób smoczek swój. Taki, który będzie dobry i który będzie ładny. I od tej informacji, serio, i tu jest też bardzo ważna kwestia, bo Dopiero dziś wiemy albo dwa lata temu już wiedzieliśmy, że wszystko co masz na rynku to jest z katalogu w 99 procentach od chińskiego producenta i od 20 lat Oscar nie było nic nowego. I gdybyśmy poszli tym tropem, w pół roku mielibyśmy swój smoczek jakiś tam w ładniejszym dizajnie i opakowaniu. A moja mama, tak jak medycyna się zmienia, ortodoncja się zmienia, rozrysowała gumeczkę, która ma specjalne wkleśnięcie na język, żeby ten język nie ruszał się w buzi dziecka, żeby nie zabierał dużo miejsca w buzi dziecka. Jest z silikonu medycznego. Wszystko produkujemy w Polsce, wszystko z naszych materiałów. I powiem Ci tak, trzeba było zamrozić olbrzymie pieniądze, żeby zrobić własną formę na trzy lata.
I na razie jeszcze nie mów jakie, bo ja będę chciał jeszcze dopowiedzieć o samą skalę tych działań. Czyli tak, dwa lata.
No trzy. Trzy lata.
Dobra, ilość sprzedanych produktów? Myślisz, że ile to mogło być?
Wiesz co, aktualnie myślę, że około sześciuset pięćdziesięciu tysięcy, a pamiętaj, mamy dwa lata, a rocznie rodzi się dwieście czterdzieści tysięcy dzieci rocznie.
Dobra. Sprzedaż przez własny sklep, jakichś pośredników, jak wygląda model?
Mamy sieci, mamy koncept story dziecięce i mamy własny sklep, który również dobrze sprzedaje, a czasem się dziwię, przychodząc do biura, dlaczego, bo przesyłka kosztuje, a i tak zamawiają, ale powiem ci, jaki mamy myk.
Dobra, w to zaraz też głębiej wejdziemy. Strategia marketingowa, czego używacie? chcę na przykład rejestrować te naczynki pierwsze, potem wchodzimy sobie głębiej i wejdziemy jeszcze w produkt, ale tak, żeby ktoś miał świadomość ilości sztuk, jak długo jest marka i co w ogóle robicie.
No to tutaj tak jak zaczęłam, zamiast po pół roku mieć produkt, nie wiem, sześć razy taniej i iść jak inni kupić właśnie o reklamy i tak dalej robić to wszystko, co się nie znam, czyli jakieś roasy, croasy i tak dalej, bo pamiętaj, ja nic nie wiem na ten temat.
To właśnie, to będzie bardzo fajne, bo
ja bym chciał Tak, ja nic nie wiem na ten temat. Robi ktoś tam produkt, go wypuszcza, są te reklamy, okej. Ale tak robi jak każdy. A my, tak jak ci powiedziałam, to była inwestycja wielka po to, żeby czekać na własną formę, a to jednak jest długi okres czekania i zrobić jeszcze wszystkie badania. To trwało strasznie długo i o to chodzi, że nikt normalny by tego nie zrobił pewnie, ale Dlaczego ja to zrobiłam? Bo miałam rodziców, mam dalej na szczęście i siostrę ortodątkę. I chodzi o to, że właśnie jak wejdziesz na nasz profil, masz pełno treści prozdrowotnych a propos smoczków, a propos higieny jamy ustnej i tak dalej. Więc to jest jakby coś, co nas totalnie też wyróżnia.
I to jest w ogóle ciekawe, bo jak ktoś słucha moich podcastów dłużej, to bardzo wierzę, słynę z tego, że ja zawsze komunikuję, że te wszystkie rzeczy związane z analityką, z reklamami, to jest jakby jakiś tam koszyk rzeczy istotnych, ale to, co jest najistotniejsze, to jest produkt. A produkt, a jeszcze lepiej, jak produkt nie tylko i wyłącznie ma produkt market fit, czyli rozwiązuje konkretny problem tak jak wasz, ale jeśli jest founders market fit, a u was to bym powiedział, że jest, no, Family Founders Market Feed, czyli tak naprawdę duże zainteresowanie każdej z osób w rodzinie. I jak ktoś mnie ostatnio spytał, o jakim produkcie sprzedawać. Krzysiek musiał otworzyć nowy e-commerce, to powiedziałem tej osobie, że ja właśnie dwa, trzy lata spędziłem na doprecyzowaniu produktu. Zrobiłem to w ogóle jako pierwszą rzecz, więc fajnie, że jesteś tego przykładem, że poświęcenie się dwuletnie, tak dwu, trzyletnie.
Trzyletnie, żeby wyszedł ten produkt taki.
Jak długo koszt?
A wiesz co, sama forma do smoczka to było około 800 tysięcy złotych, a dolicz sobie jeszcze wszystko, no tak około dwóch milionów, żeby zrobić, rozumiesz, smoczek. I teraz powiem ci szczerze, 99% osób, jakie pytałam, rozmawiałam o tym, uważało, że to jest w ogóle chory pomysł i jak ja chcę zarobić na produkcie za 35 złotych. I uwierz mi, że pewnie takich tyłki dzisiaj bolą, że No dobra. Nie wiem.
Zastanawia mnie jedna rzecz. Czy te 800 tysięcy złotych to było tak, że ty weszłaś all in? Czy ty miałaś jakąś strategię MVP, czyli strategię takich małych kroczków, nie wiem, jakiegoś małego budżetu? Czy ty poszłaś za intuicją, czy za danymi?
za intuicją i to właśnie jestem dla tego dzisiejszym gościem od intuicji. U mnie to było tak, że ja przed smoczkami, jeszcze nawet w trakcie jak to się wszystko działo, byłam w startupie, który był świetnym startupem, ale niestety moja wspólniczka chciała za szybko żyć na bogato. To była głośna sprawa. Zapraszam na moim Instagramie. Mam cały live godzinny z moim prawnikiem, gdzie ją obnażamy ogólnie z różnych rzeczy i ja też bardzo głośno na swoim Instagramie mówię o tym, co mnie spotkało i jak reaguję na osoby, które po prostu są oszustami. Niemniej chodzi o to, że w tamtym czasie właśnie byłam w startupie pod tytułem inwestorzy i tak dalej i tak dalej. I wiem jak się inwestorzy zachowują, jak coś nie pójdzie, więc sobie przyrzekłam, że nikt w życiu nie chce mieć żadnych inwestorów w żadnej swojej spółce. Mówię tutaj o po prostu funduszach i to jest jakby moje zdanie jako Karoliny Cwaliny. Inni niech robią inaczej. I ja po prostu będę tylko i wyłącznie pieniądze pozyskiwać od inwestorów prywatnych, którzy jakby wierzą produkt, firmę, czy w osobę. Więc tutaj było tak, że jestem jakby ja, jestem moja mama, jest moja wspólniczka, z którą współpracuję i wszystko robię. I nawet dzisiaj z nią rozmawiałam, że Oskar muszę was poznać, bo ja ciebie czytam i mówię Ewelina. Więc dojdziemy do tego, że to nie tak jest, że biznes idzie za moją intuicją. Ja mam taką osobę jak ty, tylko po prostu z drugiej strony, która ze mną te biznesy tworzy. I w każdym razie, I zebrałyśmy ludzi, bo wtedy akurat był bardzo ciężki moment, nie było pieniędzy, takich różnych dofinansowań i tak dalej. I zebrałyśmy po prostu też prywatnych inwestorów, ale chodzi o to, że tak szłyśmy na grubo, żeby od razu wszystko zrobić, postawić firmę, postawić biznes, wszystko wyliczyć i po prostu ruszyć z tym.
A nie było w tobie strachu, że jednak idziesz all in, czy to jest twoja strategia po prostu?
Zawsze tak robię, chyba ze wszystkim. Ktoś mnie często pyta, czy mam plan B. Ja mówię, nie mam planu B, bo ja mam plan A. I choćby się nie wiem co działo, ja to zrobię. Po prostu znajdę ścieżkę, żeby wykonać plan A.
No dobra, ale powiedziałaś też o kwestiach takich związanych ze wspólniczką, z którą wyszedł pewien kwas, tak można by to było nazwać. A co byś powiedziała founderom, którzy właśnie są w spółkach, mają te osoby, czują się bezpiecznie? Jakie zabezpieczenia na przykład teraz... Bo teraz
to ja wszystkich odsyłam do prawnika. Już jak słyszę, że ktoś robi biznes na gębę i później sobie usiądziemy do umowy spółki, to mam PTSD dosłownie. Zaczynam się trzęść od środka. Ja myślę sobie, Jezu, błagam, nie rób tego. A więc tutaj odsyłam do prawnika od razu i powtarzam, że umowy są na jakby właśnie, żeby je robić na te dobre czasy, bo one się przydają później na te złe czasy. Ale jak jest dobrze, trzeba o wszystko zadbać.
Czyli można zanotować sobie taki punkcik, że jak nawet teraz macie wspólników, jesteście z nimi happy i biznes idzie do przodu. Fajnie?
Fajnie, ale żeby to wszystko sobie układać i porządkować, naprawdę.
Dobra, to my porządkując naszą rozmowę, wróćmy do tego tematu produktu, bo ja chciałem tak chronologicznie pójść.
To poszliśmy z tym, że robimy i są moi rodzice i jest ta wiedza i teraz Oskar, no to jest tak. Ja się śmieję a propos reklam znowu ustawianych przez inne firmy, jak właśnie nagle wszystkie smoczki współpracują z ortodontami. Tylko nikt ich twarzy nie widział. Rozumiesz? Czyli zobacz, wymyśliłam coś sobie, pięknie łyknęło. Reklamy innych, widać, są zainspirowane. A u nas masz tych ortodontów. Masz moją siostrę, która nagrywa te materiały, mojego tatę, moją mamę i tak dalej. Więc to też jest coś takiego, że my mamy prawdziwych brand hero, tak zwanych. I tutaj ciężko to podważyć, bo to, że się wypowie, już nie ujmując nikomu, ale położna, czy pediatra, czy neurologopeda, no z całym szacunkiem, ale to nie są lekarze ortodonci, więc też chodzi o to, że tak jak na przykład ktoś tworzy produkt i tak jakby się boi, co ludzie powiedzą, to my nie mamy sobie tego. Jeszcze łącznie z tym, że jestem ja i jak ktoś ma jakieś wątpliwości, to się konfrontuje, więc tym bardziej. Jakby tutaj działamy wspólnie na naszą rzecz i myślę, że to jest wielki plus, że po prostu stoją za tym prawdziwi lekarze i tak to zbudowaliśmy. A kolejne rzeczy, no to wiesz, wejdziesz na luj i tak jak Zresztą też mam do ciebie przecież interes. Mówiłam ci w samolocie i pociągnę dziś później ten temat. My robimy świetne collaby, my robimy świetne eventy i tak dalej, które też się niosą szeroko, przez co Lu to już nikt nie powie ci, że jakby tylko smoczek, tylko taki po prostu marka dziecięca. Może to są smoczki?
Tu mamy na samej górze nazwę Lu. Ja bym chciał, żeby to co powiedziałeś rozliczyć na czynniki pierwsze i co determinowało trochę wasz sukces. Bo z tego co na razie wyłapałem to jest tak. Na samej górze, Founders Family Market, FIT ja bym to nazwał. Mamy social proof w postaci osób... Jeszcze
moja siostra urodziła synka i używa tych smoczków.
Czyli jeszcze w ogóle real time social proof. Czyli jakby mamy kwestię znaną z lekarzami jako social proof. Druga kwestia, którą zaraz omówimy, na dużą skalę influence marketing. To jest druga rzecz. Trzecia, No właśnie, a te produkty są tak, że ktoś kupuje i wraca po nie, czy to jest jednorazowy zakup, no bo w dobie tego, jak ciężko jest kupować nowych klientów... To już ty się
ucz, bo zaraz będziesz miał córeczkę, smoczek jest, trzeba go wymieniać co miesiąc. Guma się zużywa.
Czyli to jest produkt, który ma wysoką retencję.
Higieniczny trochę, tak. I on co miesiąc. I teraz sobie pomyśl, jak mamy, nie wiem, 28 kolorów i mamy teraz stylizują swoje dzieci i chcą, żeby do każdego outfitu miało fajny kolorek plus Oscar. Też dostałeś ode mnie świecący w nocy.
To bardzo ważne. Wiem, wiem, wiem.
To wyobraź sobie, że co miesiąc mama kupuje tak z 10 kolorów.
Czyli koszt połyskania klienta jest niski, zaraz do tego przejdziemy przez influence marketing. Pewnie marketing szeptany też w grupie mam rodzących w danym roku to się szybko rozprzestrzenia. A ile średnio na przykład klienta kupuje takich produktów? Macie takie dane?
No Jezu, mamy, ale myślisz, że ja...
Ileś ci wydaje?
Słuchaj, no teoretycznie średnio, jak tak słyszę od naszych dziewczyn, to jak mama co miesiąc robi jakieś zakupy, no to tak przynajmniej przez naszą stronę, a tak jak mówię, jeszcze pewnie tutaj w jakimś sklepiku kupi aptece i tak dalej, to jest tak po 7-8 smoczków.
Okej. No to retencja jest bardzo wysoka.
Dokładnie, a poza tym ja ci też powiem, bo widzisz, tak jak... Jakby tutaj mówimy, liczby, intuicja. Ja mam coś takiego, że tak jak powiedziałam Tobie, jest Ewelina, która jest Tobą 2.0, od myślenia, jest naszą królową operacji. Też ja zawsze to podkreślam, bo ja mam, nie wiem, jakąś taką manię tego, że jakby muszę powiedzieć, że jestem ja, ale ja sama to nic nie zrobię. Ja mam naprawdę dookoła siebie super ludzi i właśnie jest Ewelina i są nasze dziewczyny w biurze i tak dalej i one robią tą świetną robotę, czyli one tak naprawdę patrzą co, jak. idzie newslettery, nie newslettery, jak coś się sprzedaje, kto wraca, kto nie wraca. Ta cała robota jest zrobiona, tylko chodzi o to, że jestem ja i nagle mówię, dobra, słuchajcie, bo tylko że widzisz, chodzi mi o to, że nie odpieram się na danych czy coś, tylko myślę, co bym chciała. I mówię tak, słuchajcie, no bo tak sobie siedziałam z Kają, a Kaja to jest szefowa firmy Your Kaja, już teraz dużej firmy kosmetycznej. I mówię do nich, no i tak wiecie, ja uwielbiam te ich błyszczyki. Dodawajmy je dla mamy, że dziecko będzie miało smoczki, a tu błyszczyki. I my co miesiąc dostajemy ileś set błyszczyków od Kai po prostu i dodajemy do smoczków. Pamiętaj, że błyszczyk kosztuje więcej niż jeden smoczek. a że Kai też się to podoba, bo akurat mają linię też dla mam, no to dodaje nam jeszcze maść do sutków i nagle wychodzą inne do nas firmy, przychodzą i mówią, ej, a może my jeszcze byśmy coś dali i oni jeszcze nam chcą za to płacić. Rozumiesz? A klientka dostaje paczkę ze smoczkami i jeszcze tu ma maść, tu ma jakieś chrupeczki zaraz dla dziecka z Bobowity będą, czy mleczko, a tu jeszcze maść na sutki. No to dlatego później, tak jak Ci mówię, wchodzę do biura i mówię, boże, naprawdę u nas tyle ktoś zamawia w tym sklepie? Mając już i te smoczki na każdym rogu? Ale to dla nas też jest wtedy super klient i nigdy nie mogę uwierzyć w te liczby właśnie takiej sprzedaży detalicznej. Myślę sobie, kurde, właśnie intuicyjnie to zrobiliśmy, a mega to poszło.
Jak sobie Ciebie słucham, nasuwa mi się na myśl taka moja refleksja pewna sprzed kilku lat, gdzie ja, jak słuchacze też dobrze wiedzą, budowałem pierwsze lata DAG-a właśnie w podobny sposób, mniej w danych, dużo intuicji, dużo działań takich eventowych, proklienckich, związanych z influencerami, mnóstwo kolekcji, z 17 kolekcji zrobiliśmy wspólnie. I powiem Wam, drogi słuchaczu, że jak wszedłem w tą stronę taką mocno analityczną, bo jakby z tego teraz bardziej, może nie, że słynę, ale propaguję to mocno i też bardziej to biznes analitycznie analizuję, to przez to, i ty tego nie masz, tego trochę się zazdroszczę, że przez to, że kiedyś balansowałem na takiej relacyjności, takim content marketingu, brand marketingu, to ciężej podejmuje się decyzję w ogóle, na przykład czy wejść w tą współpracę, albo czy podjąć takie działanie z eventem, gdy masz całą w głowie maszynę związaną z liczeniem. I to jest moim zdaniem, jak ciebie słucham, masz tą Ewelinę, która jest tą
taką... Tak, ona jest i ona często stopuje.
Ale gdybyś ty weszła w takie rzeczy analityczne, to byś na 100% straciła tylko energię, która dał i to jest bardzo fajne...
Ja w swoim życiu pracowałam na etacie 9 miesięcy i ja, uwierz mi, jak ktoś mnie ogląda pewnie dziś, a widział mnie przez te 9 miesięcy czytaj osobę, która siedziała, nie miała werwy żadnej w sobie, ogólnie nie wiedziałam, co tam robię, patrzyłam na wszystkich z taką też pogardą, że w ogóle nasze życie jest marne, bo jakby ja ogólnie jestem taką osobą, jak nie wsadzisz w coś, co nie jest po mojemu, to jest w ogóle ja, to jest trochę tak, jak się śmieją ludzie, że widać, kiedy kogoś nie lubię. Ja się nie odzywam. Ja siedzę i moje przyjaciółki mnie klepią po prostu po nogach i mówią powiedz coś, a ja mówię nie chcę mi się. I moją jedyną pracą życia właśnie te 9 miesięcy była rekrutacja. I ja na tej rekrutacji, zawsze powtarzam, byłam najgorszą rekruterką świata, bo ja jak potrafił ktoś przyjść po dwóch minutach, wiedząc, że ta osoba mi nie pasuje, po prostu nie zadawałam pytań i koleżanka obok mówiła, zapytaj o coś. A ja mówiłam, nie chcę mi się. Ja już nie widzę tego. Więc ja naprawdę, Oskar, muszę mieć taką Ewelinę do tych danych i tak dalej.
To jest super połączenie.
Ale ja, no Jezu, nigdy w życiu. Nigdy w życiu takich rzeczy nie mogę robić, ale z drugiej strony się naprawdę świetnie spełniam tej swojej roli.
No dobra, zaraz też rozpracujemy twój dzień od czynniki pierwszej i powiemy dlaczego pracujesz bez lapela, bo to jest ciekawe jak na dzisiejsze czasy. Ale co byś jeszcze dołożyła do tego koszyczka rzeczy, które ja wymieniłem, determinujących to, że udało wam się odnieść sukces?
Po pierwsze, no to tak jak mówię, że jedno to jest produkt, który, no mówmy się, 20 lat nie masz nic nowego.
Brak konkurencji.
Nie, zahaczmy później do eksportu. Pamiętaj, żebym ci coś przy eksporcie powiedziała. Nie, że brak konkurencji, ale masz nowość i to jeszcze Made in Poland, która też, jak wychodzi Made in Poland w tym kontekście, że my wiemy jakie badania wykonujemy, A naprawdę była wielka, głośna sprawa ze smoczkiem niby made in Swiss, ale no nie był in Swiss, który miał naprawdę szkodliwe substancje BPA i musieli wycofać partie z całego świata. I chodzi o to, że Oskar, ja też kupuję chińskie rzeczy, ale jak już dajesz coś dziecku do buzi i dziecko to się, to jest to produkt, nad którym jakkolwiek się zastanowisz, że dobra, już wolę zapłacić tą złotówkę drożej, ale ono to będzie miało w buzi. Rozumiesz, o co mi chodzi? Jest granica. Dlatego my mamy tylko smoczki, łyżki gryzaki, trwają prace nad butelką, która będzie taka sama, zupełnie inna jak smoczek i koniec. My nic więcej nie chcemy mieć w tej firmie i wszyscy mówią, że o Boże, o Boże, jeszcze zróbcie, nie wiem, łyżki, znaczy te talerze, miski i tak dalej. Ja mówię, po co? W Pepco se kupisz, bo to wyparzysz w zmywarce i masz tak naprawdę, szczerze, gdzieś. A to zastanowisz się i nie trzeba więcej. Mamy fajne collaby i różne inne akcje. W każdym razie chodzi o to, że to naprawdę było takie wow, bo wiesz, jak jesteśmy gdziekolwiek, no to wszystko inne widziałeś, a tu masz jakby nowość. To jest po pierwsze, a po drugie, tak jak powiedziałam, to jest zgodne z tym, co się dzieje teraz. Na przykład wiesz, te wszystkie starszej daty, panie położne, które twierdzą, że, nie wiem, smoczki są złe, no to niech poczytają nowe badania, które mówią o tym, że dziecko musi ssać. Jak nie ssie, to nie oddycha nosem. Jak nie oddycha nosem, to oddycha buzią i łapie wszystkie zarazki świata. Więc jakby o to też chodzi. Stworzyliśmy produkt, gdzie cały czas mówimy oddychaj nosem, oddychaj nosem. Więc to jest bardzo ważne. Więc tutaj kwestia, że to jest nowość. Kwestia, że mamy te poparcie lekarzy. No i najważniejsza rzecz to, no właśnie to jest to, co ja robię. Ja, Oskar, jestem, mówię, na swoim będzie zaraz 13 lat. Ja, i to też influence marketing, to nie jest tak, że ja wiesz, Znam, bo właśnie to jest to a propos zahaczyć co ja robię. To nie jest tak, że ja znam influencerkę i jej to wyślę. Większość tych influencerek, ale mówię tych, które pokazują te nasze produkty i tak dalej, to są moje takie prawdziwe koleżanki. I to nie jest tak, że ja z nimi sobie piszę na Instagramie co tam. To są moje koleżanki, z którymi ja się spotykam, z którymi ja wyjeżdżam na wakacje, które są u mnie w domu, ja jestem u nich w domu. I teraz najważniejsze, jak wygląda mój dzień. Mój dzień to są głównie spotkania, bo ja często jest tak, że ja muszę komuś, kto mi pomaga, pomóc wcześniej cztery razy. I ja pomagam, nawet tak jak teraz, dzwoni kumpel, że potrzebuje lekarza i szybszego przyjęcia gdzieś do szpitala, czy ja kogoś tam znam. To są takie pomoce, a nie, że hej, czy nie wiem, pożyczysz mi kasę, to to jest najmniejszy problem. Największy to jest naprawdę pomóc komuś załatwić i tak dalej. I ja będąc w tym świecie wcześniej, wiedziałam jak to działa, wiedziałam, że nie ma nic za darmo, wiedziałam po prostu, że jakby, jakby, że te moje relacje na pewno się przydadzą w takim kontekście później promowania tej mojej marki, więc też jakby, tak jak mówię, swoje dopomogłam, zrobiłam i tak dalej. I my pierwszego dnia, no mówię, mieliśmy naprawdę, to jest jak gra komputerowa, się śmieję, że po pierwszej nocy wiedzieliśmy, że to po prostu wystrzeli.
Wszyscy o tym mówili.
Już nie mówiąc o mnie, gdzie od roku mówiłam, że będzie spółka zimowa, a później wiosenna, a później letnia, a później jesienna. I wszyscy się zastanawiali, a ja stałam i w ręce to trzymałam i mówiłam, tutaj trzymam spółkę jesienną. A wszyscy się zastanawiali, co to może być, bo mówię, nikt nie sądził, że robimy smoczek. Wszyscy nas posądzali o, oczywiście o kosmetyki, o suplementy, ciuchy może w ręce bym nie zmieściła, ale no smoczek dla dzieci. I jak mówię, powiedziałam, że to będą smoczki, to każdy miał takie Ale jak? Jak Ty chcesz na tym zarobić? No a od pierwszego miesiąca zarabiamy i to bardzo dobrze.
Jeśli jesteś founderem e-commerce z solidnymi fundamentami i chcesz skalować w dzisiejszym rynku, nie rób tego sam. Na tym etapie biznesu kluczowe jest to, kim się otaczasz i skąd czerpiesz wiedzę do kolejnych decyzji i kto wspiera Cię w tym procesie. Dokładnie o tym jest Master e-commerce Hub, czyli mastermind, którzy wchodzą na wyższy poziom dzięki dostępowi do ponad 1 miliarda złotych wspólnego doświadczenia i wiedzy. W środku udajemy członkom latacji zestaw strategii, frameworków, narzędzi sprawdzonych przez realne biznesy, a przede wszystkim dostęp do właściwej sieci innych founderów e-commerce'owych, dzięki czemu skalowanie staje się strategiczne, a nie oparte na intuicji i zgadywaniu. Przestań działać w pojedynkę i marnować swój cenny czas oraz kapitał próbując rozwijać wszystko samodzielnie. Nie musisz już tego robić. Niestety nie mogę zagwarantować Ci miejsca, bo aplikacji jest więcej niż jesteśmy w stanie osób przyjąć, ale zawsze możesz spróbować. Link ze szczegółami do Master e-commerce Hubu znajdziesz poniżej. W ogóle ostatnio czytałem sobie taki raport o niszach produktowych, które będą eskalowały w najbliższych latach i tam właśnie jedną z nich była nisza Baby Tech, czyli to są produkty dla dzieci powodujące bezpieczeństwo i to jest coś, co będą rodzice chcieli kupować. Więc idealnie się w tą niszę tak by the way ściliśmy, bo ona będzie bardzo eksplodowała.
Moje koleżanki jak to mówią, jak masz inny smoczek, to jest po prostu wstyd. Znaczy moja Ewelina mi nie pozwala tak mówić, bo ona jest właśnie tak wyedukowana, że nie wolno mówić źle o klientach, o konkurencji, bo ja to uważam w ogóle, że jak Polak mały nie ma Smoczka Lu, to jest skandal, bo te podatki są w Polsce i to dziecko się tu wychowuje i że w ogóle jesteśmy najlepsi i mamy tu innowacje i patent i wtedy Ewelina mówi, nie mów tak, nie można tak mówić, ale swoje myślę. W każdym razie, ale tak ogólnie, tak jak się śmieję właśnie, to nawet same moje koleżanki mówią, że wiesz Karolina, jest, zobacz, masz dużo różnych rzeczy, ale z tej kategorii jest dużo dobrych rzeczy. No ale na przykład smoczek, no co? No wszystko inne jest produkowane w Chinach. Wszystko inne jest te same od 20 lat. Jak nie masz smoczka lu, no to albo o tym nie słyszałeś, albo jesteś ignorantem.
No dobra, a powiedz mi, powiedziałaś, wspomniałaś, że na starcie, że zawsze jesz all in. No ten projekt wyszedł. Mamy tutaj kilka ciekawych komponentów, czemu się to udało, ale też widzę, że masz taką pasję w oczach, opowiadasz o tym z taką ekscytacją cały czas. A miałeś projekty, które cię nie wypalały?
No właśnie, bo to też nie. Dlatego mówię, Lu wyszło, ale wcześniej był ten startup, który no mówię, on akurat upadł przez tutaj pazerność. Niemniej on też był świetny i on też jak my ruszyliśmy, to była platforma Hair Impact, No my mieliśmy mega sukcesy, ale mega. Wszyscy wiedzieli, co to jest Hair Impact. Każda dziewczyna szukająca pracy zapisywała się na nasze eventy, na naszą platformę. to... Była, nie wiem, znała nasze socjale, nasze akcje i tak dalej. Więc to trochę jest tak, że inaczej. Jak ja się w coś angażuję i w to wierzę, to ewidentnie. Ja na przykład mam teraz Oskar. Widziałam, że ty tam bierzesz jakieś swoje suple, a ja mam swoje suple szalone, ale słuchaj...
Ja biorę suple naszego partnera podcastu Revolife. Swojego kolegi Marki zresztą.
Ale nie, no to ja mam z kolei tak, że ja znam właścicieli od lat Helflapsa, bo oni są z Białegostoku. Więc ja też, a propos, Oskar, to jest kolejna rzecz, ja jestem bardzo lojalna. Ja mam tak, że Przez to może, że mi na przykład, bo może to chodzi o to, że mi niczego w życiu nie brakowało, to ja nie jestem sprzedajna w stylu takim, że ja idę za czymś w co wierzę, albo na przykład jeżeli ktoś jest dla mnie dobry, to mimo większych pieniędzy ja tej osoby nie zdradzę, bo Bo nie, bo pieniądze tu nie grają roli. Nawet mam takie rolki, że niektórzy chcą się za szybko nachapać, a tak życie nie wygląda, bo później możesz za to beknąć szybko, a ja jestem bardzo lojalna i każdy to też wie. Albo mam tak, że ktoś robi coś, to się trzymam tylko tej rzeczy i na przykład potrafię w ogóle nie mieć współpracy, bo moja koleżanka ma to, to nie wezmę współpracy płatnej po prostu. bo to pieniądze nie grają roli. No i w każdym razie zawsze się trzymałam tego half-lapse'a. Chodzi o to, że nie patrzyłam na nic innego, mimo że tych supli powstało, a powstało. I powstaje cały czas. I jeszcze się mówię przyjaźnie z Paulą Ichnatowicz, naprawdę, tutaj i nasi mężowie, i my, i tak dalej. No i w pewnym momencie pojechałam w listopadzie do mojej takiej psiapsi do Madrytu, która jest totalnie, ona jest taką, wiesz, hardcore'ową biohackerką, nie? Że to już jest, ja patrzę i nie wierzę, już tam wiesz, już jak włączyłam telefon w jakimś wyciszonym, ciemnym pokoju, to myślałam, że mnie zabije, rzuci tym telefonem we mnie. No i ona mi powiedziała, jakie ona bierze właśnie suplementy. No i to chodzi po prostu o to, że to są suplementy brytyjskie, czytaj, niestety Unia Europejska ma swoje nakazy, więc stężenia. Na pewno są mocniejsze, plus, że to jest właśnie też taka firma Longevity i w ogóle. No i to też nie są suplementy typu witamina B, tylko ja już mówię, wiesz, NMN-y, jakieś Sirt6, wszystko co mi odbudowuje ciało i tak dalej. I ja, Oskar, ja się czuję jak na haju, ja się czuję jak naćpana, ale do tego stopnia, że ja nawet nie miałam jet laga przed, po, w Stanach, na przykład jak byłam, ja po sześciogodzinnej operacji wyglądałam tak, jakbym spała pół godziny i moi rodzice po 500 euro na to wydali. Ja po prostu nie umiem oszukać sobą. I ja mam taką sprzedaż tych supli, gdzie Hirschlaff'sa tak nie sprzedawałam. Bo ludzie jak mnie widzą, o to też chodzi, jak ludzie mnie widzą, to mówią, Dobra, to ja je kupię, bo one nie są tanie, to nie jest tak, to nie są tanie rzeczy. Ale ja mam nawet, pokażę ci przypinkę w telefonie, te dwie wisienki, ja tam chowam te suple. Ja jestem po prostu, wiesz, sfiksowana, więc to chodzi o to, jak ja do czegoś dołączam albo ja coś robię, to po mnie widać. I ogólnie ja jestem taka, staram się w życiu być spójna. I na przykład często właśnie się śmieję, że ktoś coś reklamuje, załóżmy, jak mówimy o tych suplach, a jest zwyczajnie chory. I myślę sobie, Jezu, co to za reklama w ogóle. Więc myślę, że też te NMN-y u mnie dobrze weszły, bo jak ludzie mnie podglądają i ten mój tryb życia, typu jak to moja przyjaciółka mnie pyta, co dziś robiłaś, a ja jej opowiadam. Ona mówi, matko, ja w tydzień tyle nie robię. I ja wtedy jej mówię, moje supleanka. I ona mówi, chyba muszę to zamówić. Więc jakby chodzi mi o spójność i o autentyczność. I mówię, ja nie jestem sprzedajna.
To bardzo dobra cecha. Totalnie nie pamiętam jakie pytania im zadałem, bo odpłynęliśmy na jakąś inną orbitę, ale wiem o co w głowie chciałem spytać Cię.
Ale ludzie są, i ja cierpię Oskar, bo ludzie są sprzedajni i właśnie tylko a propos jest bardzo i dlatego smoczki są wdzięcznym tematem, bo właśnie jak Influencerzy inne smoczki promują, a się rzadko zdarza, ale były takie influencerki, które np. wzięły inny smoczek. To wyobraź sobie, że ja później dostawałam zdjęcia ich dzieci, bo były gdzieś na spacerze jakieś, no coś, co w ogóle jest niebezpieczne. Ktoś zrobił zdjęcia, a tam nasz smoczek w buzi.
No to tak, to faktycznie.
Albo jest już hamuger, mogę tu mówić nazwami, ale no chociaż nie, nie będę, bo jeszcze mnie tu zabiją w biurze, też mnie każą się często przytknąć.
My też się wytniemy na rolkę, będzie problem.
W każdym razie jest na przykład, wiesz, wielka influencerka, dostaje nasze smoczki, jeszcze prosi o inne kolory, bo koleżankie używają, po czym wrzuca film, promując zupełnie inne. Te właśnie, które moja mama zobaczyła jak byłam w ciąży. I wiesz jaki jest nasz największy sukces? Że oczywiście ona używa naszego później i każdy to widzi, bo nasze koraliki są widoczne z daleka. Ale największy sukces jest taki, że ma 100 komentarzy, jak ty możesz dać ten smoczek swojemu dziecku, przecież on psuje zgryz. I ja myślę sobie, no brawo, to jest nasza robota.
No ale jednak na koniec dnia korzystasz z influencerów i ta marka powstała w dużej mierze na influencerach, myślisz?
Nie, no słuchaj, ale to właśnie o to chodzi. Ja korzystam i tak jak mówię, to są moje koleżanki, które pokazują moje produkty, ale z drugiej strony ja tak samo, wiesz, albo polecam ich produkty, bo właśnie,
Ale to macie jakąś grupę ambasadorów, w czym wysyłasz smoczki każdemu koło, spotkasz się, nie poznałaś samolotu i dostałem smoczki. Jak ma się strategia na tych influencerów?
Znaczy, ciebie spotkałam, bo podbiegła Agnieszka. Agnieszka, pozdrawiamy cię. I powiedziała, Oskarowi rodzi się dziecko. A ja mówię, no dobra, ładny chłopak, pewnie właśnie fashion. Ładny chłopak, ładnie ubrany, to na pewno żona też fashion.
Już miała.
No i widzisz, i miała. I jak tutaj potraktowałam to, że jakby jak znajoma mówi, wyślij mu te smoczki, to ja mówię, dobra, wyślij, jakby wiesz, wiadomo. Ale, ale tak, to nie to, że może podchodzę na ulicy. Niemniej to jest coś takiego, że po pierwsze, tak jak mówię, no, mam te swoje koleżanki, które, tak jak powiedziałam, to są moje prawdziwe koleżanki, które...
Jak duża grupa to jest? No bo to jest trochę podobna historia jak było na początku z Hellflapsem, że tam też było dużo...
No właśnie, ale to masz i zobacz jak to zadziałało i za tym idzie reszta, bo jak te moje pierwsze użyły, a to były naprawdę, wiesz, nazwiska bardzo duże, które były w ciąży i każda taka... Znana osoba w ciąży od razu miała nasze, czy to Zosia Zborowska, czy to Olga Kalicka, czy to Marina Łuczenko, czy teraz jak Olga Frycz, to od razu ma z nami kolor i tak dalej. No to pamiętaj, że za tymi osobami idą też te kolejne, które też je obserwują i później nawet jak one są w ciąży i my do nich piszemy, to jak, nie wiem, pisałyśmy do Meli Kotelu, którą wiesz, no nie mówię Influencerka, ale osoba, którą bardzo lubię muzycznie i ona, no przecież dziewczyny ja już mam, wiesz o co chodzi, że to już tak idzie. A poza tym i to są influencerki, bo ambasadorowie naszej marki to są już ortodonci, neurologopedzi, stomatologowie, połowodne, specjaliści i my mamy całą grupę takich ambasadorów.
Ok, no dobra, ale idąc od samego początku, na początku... Jezu, ale dzisiaj mam wiązankę słów. Dajesz wartość na samym starcie tym ludziom, budujesz sobie z nimi relacje, nie z taką wizją wykorzystania i promocji, ale po prostu kolegujesz się z nimi i ci najwięksi te produkty dostali, a potem się to rozprzestrzeniło na wszystkich mniejszych. To jest jedna rzecz. Co jeszcze marketingowo robicie, co działa?
No to jest, mówię, influence marketing, ale tak, no mamy te collaby.
Mamy naprawdę super... To porozmawiajmy o tym, bo to jest... Ty coś w ogóle mówiłaś mi w samolocie o jakimś naszym collabie, ale już nawet nie pamiętam, o co tam chodziło. Jakieś wisienki, coś?
Dobra, nie zdradzaj, ale ja ci powiem, o co chodzi. I to będzie też fajne i powiem ci, i to, co chcemy z tobą zrobić, to właśnie tego nie ma. Bo my zawsze też myślimy sobie, co można zrobić, żeby tego w takim... W takim wydaniu po prostu nie było, ale tak, są to collaby z dużymi markami. No i znowu Oskar, to jest tak, że ja te marki po prostu znam właścicieli, bo nikt normalny by nie poszedł do takiej marki i pewnie by mu nie uzał. No niestety, no to jest coś takiego, że tak jak mówię, 12 lat, wiesz, nie wiem, ale już na pewno z 10 różnie.
Czyli trochę idziesz taką strategią, ja użyję swojego szargonu marketingowego, outbound marketingu, czyli mega szeroko siejesz i z tej szerokości wszystkich działań takich górnolejkowych wpada finalnie 650 tysięcy zamówień.
Tak, tak, tak. Ale to mówię, to jest też tak, wiesz, że te sieci z sieciami dealuje. Mówię, to wiesz, Oskar, to jest może o tyle ciężej, bo ja jestem ponad 12 lat. Ja przez te 12 lat napisałam 5 książek, mam swoje, wiesz, już wyrobione.
Dostałaś się influencerką, jest ci łatwiej.
Dokładnie, wyrobione już mam swoje nazwisko na Instagramie. Ja bym miała kobietę u roku glamour w stylu, że znam i dziennikarzy i znam nie wiem, influencerki i znam różne firmy, bo przecież też miałam różne współpracę, więc no nie powiem ci, że jestem kimś, kto o założę markę i odezwę się, żeby nie wiem, zrobić dzień matki z Beriz. No i każdy z Beriz powie temu komuś okej. Rozumiesz, to tak nie wygląda. Ja po prostu mam już to za plecze. Dlatego też mi o to chodzi, żeby to powiedzieć szczerze, że wiele osób, które zaczyna od zera i od początku, najgorsze, co mają zrobić, to się porównywać. Bo jeżeli ktoś się porównuje do 12 lat mojego doświadczenia i budowania tego networku i znajomości, no to nie. Tylko z drugiej strony, mówię, są ludzie, którzy mi umniejszają mówiąc, o ta nie ma komputera i takie rzeczy robi. No ale właśnie, ale oni nie wiedzą co ja robię, a ja robię to, że cały dzień gadam, gadam, gadam i uwierz mi, że były pierwsze urodziny Lou. No i właśnie wiesz, jestem taką osobą, wpadam raz w tygodniu do biura, statusy, tutaj wszystko wiesz, na karteczkach rozpisane i tak dalej. No i wiesz, no i każdy co on robi, co on robi. Po czym przychodzi do urodzin Lou. Są urodziny, przychodzi nie wiem, naprawdę wszyscy kogo możesz sobie wyobrazić przychodzą. Jest ponad nie wiem 400 osób, super partnerzy i tak dalej. Ja, wiesz, gadam, gadam, wiadomo, cały dzień lawiruję tam i następnego dnia, a i po tym jeszcze jadę na urodziny przyjaciółki córeczki do sali zabaw, potem jeszcze widzę się z przyjaciółkami, wracam do domu po pierwszej, przyjeżdżam na dziewiątą do biura następnego dnia i moje dziewczyny wyglądają jakby dosłownie z krzyża zdjęli. Ja na nie patrzę i mówię, co się stało? A one, no jak to co? No wczoraj, a ja, ale co było wczoraj? One, no urodziny, a ja, Mówię, że co? Co wy robiłyście? W sensie, nawet chodzi, że co ja robiłam, bo ja mam takie, no... Mnie to nie kosztuje energii tyle, co normalnego człowieka. I póki normalny człowiek nie zobaczy, że tu trzeba pogadać, tu ten, tu sram, to tu zrobić, tu... Tak samo jak z Instagramem. Wszyscy po prostu... Jakby mój Instagram jest tak zwanym pamiętniczkiem. I ja wszystko robię szybko i teraz. I każdy na przykład, nie wiem, jest na jakimś evencie, I nie wiem, ostatnio byłam Ramówka, Wiosenna, Sefory. No i siedzę właśnie z dziewczyną, która odpowiada za tam influencer marketing. I mówię do niej, dobra Ania, to ja już tu super, super popatrzyłam, wszystko wstawione, idę dalej. I ona w takim szoku, jak to? Jak to już wstawiłaś? Ja mówię, ale w sensie, że co?
To tam jest akceptacja, pewien brief, to ty nie przetrwałaś.
Nie, nie, ja mogłam sama, tylko chodzi o to, że Że ja tego nie przeżywam, że później tu zwolnienie w pewnym czasie ciąga. Ja to daję. Czyli u mnie jest nie progres, jakby u mnie jest nieperfekcja, a progres cały czas.
Danych zbędzają perfekcję.
Dokładnie. I ja tak robię. I myślę, że dużo ludzi też nie jest tam, gdzie jest, bo ich zdusza na maksa ta perfekcja.
ale to się w pełni zgadza na tym początkowym stadium, po prostu musisz pchać. Im więcej pchasz, tym więcej, tym więcej po prostu masz dobrego. Ja dalej będę wracał i układał ramowo tę rozmowę. Kolaby, kolaby. No właśnie, no sobie pogadajmy o tych kolabach, no bo to jest coś, co ja też w Dagu robię. W tamtym roku zrobiliśmy tam z muskatem, z na oko. W tym roku chyba robimy z Evelinem, z Narem, z wami. Zobaczymy co wymyślisz. Co myślisz, jaka wartość płynie z tych kloaów? Ja bardzo ludzi namawiam do tego, no bo jeśli ktoś tych ludzi w swojej sklepie, w bazie ma i ty ich masz, to dlaczego byś się nie wymienił wspólną wartością? To jest taki drugi filar? Ja wiem, ale jestem ciekawy twojego zdania, żeby zachęcić trochę osobę.
Nie wiem, bo to jest coś takiego, że babcia mi zawsze powtarza, bo tak jak ci powiedziałam, ja nie jestem sprzedajna, ludzie są sprzedajni. Ja jestem lojalna, ludzie wcale nie są lojalni. Ja po mojej oszustce też widzę jak się, wiesz, ktoś ci pluje w twarz, a udają, że pada deszcz. Jak działa Warszawka i tak dalej. Ja to dużo rzeczy naprawdę ostatnio, tak jak ci powiedziałam, ja nie planuję moich postów typu, bo to trzeba powiedzieć, czy to, tylko ja planuję pod tytułem, dobra, co mnie ostatnio zdenerwowało, wkurzyło, zobaczyłam, że ludzie są whodli.
Wkurwiło powiedziałaś.
Wkurwiło. Właśnie. to tak dam, nie? I później są te moje właśnie rolki, że ludzie, typu, że nie, że ludzie chcą, żebyś ty stała w miejscu, a nie poszła do przodu, że ludzie się cieszą, jak tobie jest tak naprawdę gorzej, bo jak jest tobie, bo moje hasło życia prawdziwych przyjaciół, poznaje się w sukcesie, albo te rolki a propos, że wiesz, ludzie właśnie chcą za szybko na tobie zarobić i nie budują nic z tobą prawdziwego, bo chcą się nachapać, a to tak w biznesie nie działa, bo czasem trzeba zrobić dużo rzeczy za darmo, dopiero później to zmodynizujesz. I tak dalej, i tak dalej. I po prostu tutaj jest tak samo, że ja coś wiem, że działa, a ludzie patrzą na nas, zazdroszczą nam, że to działa, ale sami nie podejmują tego ryzyka. Czytaj, zgłaszamy się do jakiejś marki, że robimy fajny collab i oni by nam do tego pasowali, ale muszą kupić 100 sztuk. 100 sztuk, wyliczyłam, to tam nie wiem, 9 tysięcy złotych by ich kosztowało. Boże, mniej. Nie no tak, 9 tysięcy złotych musieliby na to wydać, ale patrz, my mówimy o nich, drugi zasięgowy brand mówi o nich, robimy jeszcze pod to event i tak dalej, a oni, że no nie, nie, bo tutaj i myślę sobie, no nie kłumacie tego, po prostu nie kłumacie i myślę sobie siedzcie w miejscu dalej jak siedzicie, no i to właśnie tak jest, że ludzie tego nie rozumieją. A 9 tysięcy złotych to nawet nie jest rilsu dobrej instagramerki.
No nie jest.
No i jak ja mam mówić ładnie o takich osobach, które właśnie później tyłek ich boli, ale oni nie wiedzą, że żeby zrobić biznes trzeba w niego inwestować i tyle.
No i jest jeszcze jedna rzecz, którą ja bym dopowiedział. Tak jak DAG powstał, słuchajcie, jak dobrze wiecie, a może właśnie ktoś wpadł przypadkowo i nie wie. DAG powstał w dużej mierze też na collabach, na live marketingu, na influencerach, na społeczności, tam 70 tysięcy osób w grupie na Facebooku. No to to są rzeczy, których może tu i teraz nie jesteście w stanie zmierzyć ROI, czyli jakby zwrotu z inwestycji, tak jak u ciebie. No nie zmierzysz idealnie ROI z takiego eventu, ale w dłuższej perspektywie mierzysz po prostu całościowy wynik, który masz. To jest coś, dlaczego ludzie trochę się tego obawiają. Na przykład takich eventów czy influencerów płatnych, co się każdy obawia. Co jeszcze robicie? Powiedziałaś o eventach. Jak to wygląda?
Tak jak ty mówisz z grubego C. Ja zawsze mówię, jak robimy czy collaby, czy eventy, to zawsze myślę o takich markach naprawdę turbo zasięgowych i tak dalej. Tak samo eventy. Od razu eventy zaczęliśmy robić na grubo. Zrobiliśmy na przykład z Jungle Academy wielkie Halloween i u Wierzmino tam w ogóle byli wszyscy. I to był po prostu szalony Halloween w Jungle Academy. Co to w ogóle ma wspólnego ze smoczkami? A na przykład teraz mieliśmy wielki event w Smart Kids Planet. I teraz patrz, jest Smart Kids Planet. który nam daje w czwartek po południu swoje miejsce, gdzie mogłoby zrobić ileś urodzin po ileś tysięcy złotych. I ono nam daje to miejsce i robimy taki event z partnerami, ze świetnymi specjalistami, super goście, że już nam po tygodniu pisze, było tak świetnie i będziemy robić wspólnie Mikołaja. No bo oni właśnie, bo dlatego ja kocham Smart Kids Planet. Nie wiem, ty jak będziesz podrośnie, twoja córka, no właśnie, to zobaczysz. To jest miejsce dla dzieci, które tak samo Widać, że te miejsce powstało przez ludzi, którzy kumają biznes. To jest takie miejsce w Norblinie, gdzie masz różne strefy tematyczne dla dziecka, ale te strefy to jest na przykład paczkomat Allegro, albo mały sklep Carefura, albo stacja kosmiczna z Samsungiem zrobiona. Więc automatycznie ty jak kumasz biznes, wiesz na czym oni też zarabiają, żeby mieć na czynsz, a wszystko inne, zarabia, dzieci, zabawy, urodziny i tak dalej. I oni po prostu, mówię kumając biznes, wiedzą, że też takie eventy trzeba organizować i w ogóle, bo to po prostu przyciąga i później jak Wiesz, ktoś na przykład, a propos, byłam w szoku, wiesz jak te miejsca są oblegane w wakacje? Wiesz dlaczego? No bo powstają w ogóle już turnusy, kolonie tam dla dzieci i tak dalej. I później, wiesz, myślisz sobie, Boże, co mam z dzieckiem zrobić? Smart Kids Planet.
Każdy z tych pomysłów to jesteś ty prowodyrem tego?
Takich tak. No bo ci mówię, no od czegoś muszę być, jak już nie mam komputera.
Cały dzień rozmów. Tak ujęłaś. Brak komputera. Ale myślisz, że to komputera kiedyś zaczniesz używać? Czy będziesz te całe...
Jak to chodzi? Po co mi on? Żeby co, zrobić prezentację? No to ktoś mi zrobi. Zresztą teraz wyjaju, to wiesz... Już też nie mów mi, że ktoś będzie się męczył nad tym pół dnia.
No nie no, apkugamap zrobisz w sekundę.
Ja muszę odpisać na maila, odpiszeć z komórki. Ja muszę, wiesz, zrobić sociale, dzwonić i się spotykać.
Nie męczysz się... W ogóle powiem ci ciekawostkę. Ja bardzo się męczę rozmową z ludźmi. W sensie energetycznie mam tak, że... Moje suplementy. Tak, to można wyjąć. Ale rozmowy mnie mega męczą. W sensie mam skumulowane w jednym dniu i wolę sobie siedzieć sam z telefonem, z jajem i z kawą w ręku gdzieś w pokoju. nie męczysz się tym, jakby nie czujesz takiego, no bo energia jaką emanujesz, też masz ADHD, mówiłaś.
Mam, ale to mi w życiu pomogło chyba na maksa.
No właśnie, no na pewno, ale nie masz zmęczenia takiego fizycznego pod koniec dnia, będąc na takich wysokich obrotach, albo nie wiem, regeneracji fizycznej czujesz dobrze.
Znaczy, wiesz co, teraz to akurat jestem w fazie operacji różnych, bo i nie mogę ćwiczyć, ale tak to na przykład też chodzę na siłownie i się śmieję, że to jest najlepsze, co dla głowy mogę zrobić w ogóle, jeżeli chodzi o pójście na siłownię. I to mnie tak dobrze nastraja. No a tak, no to się nie męczę.
A masz gorsze dni, kiedy nie jesteś uśmiechnięta i nie naładowała tak energią?
Mam, ale zazwyczaj wynika to z tego, że właśnie zawiodę się, wkurzę i tak dalej. Ale tak, żeby się jakby... Bo mówię ci, Oskar, jak ja coś czuję, ty byś od razu zobaczył. Jak ja coś czuję, to ja tak w to wchodzę, że na przykład, o, miałyśmy teraz wyjazd integracyjny, nie? No i wszystkie moje dziewczyny pracują na komputerach. Więc wyjazd integracyjny to jest moment odpoczynku. No a ja sobie siedzę i tak, tu coś zanotuję, tu odpowiem, tu ten. I one właśnie mówią do mnie, a co ty pracujesz? Gdzie ja oczywiście siedzę, że przecież ja nie pracuję. Ale o to chodzi, że ja nagle tak, tu se siadłam, to zrobiłam od razu rozpiskę, bo ja mam rozpiski roczne, miesięczne, tygodniowe, dzienne i to wszystko ręcznie. Zrobiłam sobie rozpiskę miesięczną tygodniowo, rozpiskę na poniedziałek. Jako, że dwa dni ogólnie nie spotykałam się z ludźmi, to właśnie to wtedy się regeneruje. Wpadłam na pięć nowych pomysłów. I to nie jest tak, że ja cierpię. Ja to uwielbiam.
Czym jest rozpiska dzienna, miesięczna, roczna?
Pod koniec listopada robię rozpiski roczne. Nie w grudniu, bo kocham grudzień, celebruję grudnia każdy dzień. Sama jestem z grudnia, mój tato jest z grudnia i przyjaciele i po prostu grudzień to, choćby nie wiem co się działo, kocham grudzień. Więc pod koniec listopada robię rozpiski roczne i mam cztery. Jedna dotyczy pracy, druga siebie, trzecia tak zwanych ziomków i rodziny. Nie, to są i koszty. No i ja sobie tam po prostu to wszystko porządkuję. I najlepsza właśnie jest rozpiska ziomeczków, bo to jest na takiej zasadzie, że mam swoich przyjaciół, mówię, od dziecka takich i do dziś. I też często mówię, że nie ufam ludziom, którzy nie mają przyjaciół od dziecka, bo nie wierzę, że można się tak zmienić i w ogóle. To znaczy, że na złe się zmieniasz, jeżeli nagle nie masz przyjaciół od dziecka. Ale jeżeli widzę, że to działa tylko w jedną stronę, to jest out. Dlatego zawsze każdy na przykład pisze, Hej, co u ciebie, bo zaraz trafię na czarną listę. Więc też się śmieję, że na moje eventy przychodzą ludzie, bo ja mam listę i ja zaznaczam, kto nie przyszedł. I jest tak, jak ktoś mi dał znać, to oczywiście nie trafia na czarną listę, a jeżeli ktoś nie przyjął w ogóle, znaczy nie ma już takich, że mi w ogóle nie odpiszą, czy będą, czy nie będą, ale jeżeli nie da znać, to jest czarna lista, no bo ja a propos uważam, że jeżeli coś organizuje i daje temu dużo energii, czasu i pieniędzy i ktoś po prostu się tak zachowuje, to znaczy, że mnie nie szanuje. I ja to też mówię bardzo otwarcie i wprost i dlatego, no właśnie, ja się z Oskar konfrontuję bardzo. Ja potrafię podejść do kogoś i na przykład ostatnio koleżankę spotkałam i powiedziała mi, że Widziałam, że mnie odobserwowałaś, co się stało i widziałam, że się blada zrobiła i mówi. A ja mówię, widziałam, zauważyłam. Ja mówię, co ci zrobiłam? No bo ja się konfrontuję od razu. Więc tak samo jest z ludźmi. Mówię, czarna lista.
I wszystko w kajeciku.
I wszystko w kajecie i jeszcze sprawdzam. I zawsze każdy wie, że po evencie biorę tą listę, bo każdy, na przykład ktoś zaznacza, kto był, kto nie i sobie zaznaczam, kto mi nie dał znać. A już mało takich jest, naprawdę, już jest mało. Ostatnio robiłam właśnie event z Dorotą Sierakowską. To był 17 luty, spadł śnieg znowu. Była 18, to się nawet nikt nie spóźnił. Było 265 osób. I się wszyscy śmiali, że to jest efekt czarnej listy.
Ciekawa strategia, ale działa.
Ale słuchaj Oskar, ja ci mówię, ja też dużo ludziom naprawdę pomagam i oni wiedzą, że mogą na mnie polegać. Uwierz mi, że w tym właśnie patologicznym trochę świecie, gdzie ludzie nie mają w sobie żadnej moralności i są sprzedajni i nie są lojalni, to uwierz mi, że jak trwoga to zawsze, taki jest hasło, jak trwoga to do cwaliny, bo ja naprawdę pomogę.
No to jest bardzo fajne, co mówisz, bo to jest autentyczne, takie ludzkie, niewyrachowane biznesowo, nie zrobione na liczbach i ja bym jeszcze powiedział jedną rzecz, że odporne na to, co nadchodzi.
Ale czasem staje się, bo ostatnio miałam taką nieprzyjemną sytuację biznesowo, gdzie poczułam się dotknięta, o tak bym powiedziała. No właśnie, no bo to też jest tak, że widzisz, są ludzie, czasem jak sobie z chatem gadam, bo chcę odpisać to, co ja myślę i wtedy czat mi mówi, nie odpisuj tak do tych osób, za dużo emocji, go to nie obchodzi, rozumiesz, więc ja, bo już czasem naprawdę bym popłynęła, no ale jestem i też moja inna przyjaciółka się śmieje, że czemu ludzie sobie robią ze mnie wroga, kiedy wiedzą, jaki ja mam podły, bo ja, Moja babcia, która do dziś zresztą pracuje, 86 lat ma, słuchaj, jest psychiatrą, jeździ na dwa miasta i ogarnia totalnie w ogóle wizyty online i tak dalej. I moja matka tak samo, dlatego wiesz, u nas też a propos silnych kobiet i w ogóle w domu. I babcia zawsze mówiła, że jestem zero-jedynkowa i po prostu u mnie albo czarne, albo białe. I ja mam tak, że dla swoich ludzi zrobię dosłownie wszystko. Dosłownie. Nie ma tak, że ktoś zadzwonię i powiem OK, sprawdzę. Tylko to się dzieje w tej sekundzie. Ja w tej sekundzie załatwiam. Jak ktoś mi prosi o pomoc, to ja za pięć minut dostarczam odpowiedź. Tak, nie, co robimy i w ogóle. Nigdy nie ma, że coś jest dla mnie mniej ważne. Zresztą zawsze mówię, że czas jest, tylko priorytety są u każdego inne. I po prostu są sytuacje, kiedy ktoś przegnie i czasem wystarczy zdanie dwa. I była ostatnio właśnie taka sytuacja. No i zrobiłam takie dwa ruchy, które są takie bardzo wyrachowane. Ja już mówię mojej innej przyjaciółce, że no staję się suką po prostu. Ale to życie na mnie wymusiło.
No ale to odpowiadanie tu i teraz nie powoduje, że pracujesz bardzo dużo godzin dziennie? Gdzie ty właśnie pracujesz dziennie?
Cały czas tak naprawdę jestem głową. Znaczy, mam tak, że dużo śpię, bo kolejna rzecz, ja nie będę z tych, co wstają o piątej rano i nie będę mówić, że to jest sukces świata. Ja muszę spać do ósmej trzydzieści dziewiątej i moje dziecko było śpiące i moje przyjaciółki uważały, że ona taka jest, żeby przetrwać, bo serio pola była taka, że przychodziła teściowa. 8 rano, 8.30, a ona, my wstawaliśmy, a ona dalej spała i ona mówiła, że my coś dosypujemy. W każdym razie ja śpię długo i później zaczynam swój dzień, ale ja przynajmniej dwa, trzy razy w tygodniu jeszcze wychodzę, przed północą wracam, bo zawsze jakaś spotkanka, niespotkanka i tak dalej. Mam, tylko że to jest po 20.30. I kolejna rzecz. Ja mam tak zwane złote godziny, bo jest to, że później zaczynam dzień czytaj od 10, no i mam Tak, że 17.00-17.30 odbieram córkę z przedszkola i ja mam później z nią złote godziny. Więc każdy, kto mnie zna, wie, że 17.30-20.30 ze mną się nie umawia. Ja nie odbieram telefonów i tak dalej. I też, Oskar, o to chodzi. Jak ludziom pozwolisz i dasz im palec, wezmą rękę. Nikt się ze mną nie spotyka o tej porze, nikt nie proponuje spotkania o tej porze, cali o tej porze i nie dzwoni do mnie o tej porze, a jak dzwoni, to mnie przeprasza i pierwsze, co mówi, przepraszam, wiem, że masz złote godziny.
Granice.
Granice. A później mam koleżanki, które wiesz, właśnie są tymi, że mają rytm dobowy i one o 10 idą spać. I ja wtedy mówię, to idziesz spać, mamy krótsze spotkanie, no ale albo się widzimy, albo nie jesteśmy koleżankami, no trudno.
Bardzo szanuję. Ja mam tak samo złote zasady, tylko spotkania w poniedziałki. Jezu, to w ogóle tak Ciebie słucham, nie wiem jak moje ciało byłoby w stanie w ogóle spotykać się z kimś, Jezu, po szesnastej. Ja się spotykam do szesnastej max.
Ja wiem, bo ja na przykład mam coś takiego, tak jak teraz, że po tobie, wiesz, i cały czas tu mail, tu telefon, tu ten zadzwonię, no i odbieram córkę. Dzisiaj mamy hulajnogi z moją sąsiadką i zawsze jak kończymy, tak po dwudziestej i ona zawsze tak na mnie patrzy i mówi, dzisiaj siedzisz, czy coś robisz, a ja Nie, dzisiaj, ja akurat dzisiaj mam, ja mówię, no że dzisiaj i tak będzie, że dzisiaj po hulajnogach o dwadzieścia trzydzieści, jestem właśnie z koleżankami. No i ona się zawsze śmieje i mówi, jak ty masz na to siłę? I tak przed północą, jak wjeżdżam do garażu, jest jej balkon, zawsze robię zdjęcie, bo ona seriale ogląda. I ja tak, Halina, wróciłam. I ona zawsze mówi, Boże, bo nikt nie wie, jak ja daję radę.
Ogromna ilość energii. No dobra, a po co robisz to, co robisz?
Dla pasji, dla zajawki i dla satysfakcji i to też kolejna rzecz, że ja zawsze powtarzam, że gdybym miała żyć dla, serio, gdybym miała żyć dla pieniędzy, to bym pewnie, nie wiem, chyba poszła na OnlyFansa, naprawdę. Ja nie wierzę, jakie pieniądze można zarobić. Stopy bym pokazywała, cokolwiek, żeby się tylko nie umęczyć jeszcze. Ale w momencie, kiedy mam coś robić dla satysfakcji, to ja się mogę umęczyć, bo to mnie nie męczy w sumie z drugiej strony. No i to musi być coś, co mnie po prostu napędza. Dlatego nigdy nie robiłam czegoś, co się opłacało, tylko co, tak jak z tymi smoczkami. To jest coś takiego, że... To jest fajny projekt, to jest misja. Tak samo było z Her Impact. To była misja. Kolejne spółki, które wyjdą, będą też tak a la misyjne.
No misyjne, ale z drugiej strony powiedziałem, że od samego początku dużo zarabiacie. Więc jaki jesteś w stosunku do pieniędzy aktualnie? No bo pasja pasją.
Wiesz co, tak jak ci powiedziałam, ja nigdy nie musiałam, znaczy, ja jestem z domu, że mi nigdy niczego nie brakowało. I też mi tata zawsze powtarzał i mnie uczył, że zazdrość jest najgorszą z możliwych rzeczy, gdyż jak komuś zazdrościsz, to musisz wziąć wszystko od tej osoby. A ja na przykład jestem, kolejna rzecz, ja mam cudowną rodzinę, cudowną. Jak ja sobie czasem myślę, że ja bym musiała, nie wiem, mojego tatę, moją babcię, mamę zamienić na czyjeś dobra materialne, których po prostu mi w życiu nie brakowało, Myślę sobie, w imię czego? Więc ja mam coś takiego, że te pieniądze, one są, jak robisz to się zawsze pojawią. Ja się zawsze śmieję, że one gdzieś tam krążą, niczego mi w życiu nie brakuje.
A czy lół ma jakieś cele wzrostowe, obrotowe, czy po prostu sobie płynie?
Nie ma. I to się dzieje. I to się dzieje, bo teraz wiesz, w Polsce zaraz jeszcze będą dwa miejsca, w których chcemy być, bo to też jest kolejna rzecz, że każdy nas pyta o... Rosman, że już mogę chyba mówić tym. A my tam w ogóle nie chcemy być, bo półka ta dziecięca jest dla mnie tragiczna. I tam nic widać, nie inwestują w to. A obok każdego Rosmana w mniejszym mieście jest Smyk. No to wolę zainwestować w Smyk. O to jakby mi chodzi. A te marże i tak dalej powodują, że ja nic wtedy tak naprawdę na tym nie zarobię, jakbym chciała. Więc też chodzi mi o to, że ludzie na przykład, którzy się na pewnych rzeczach nie znają, myślą, że trzeba być wszędzie. I podają też takie, wiesz, duże te sieci, bo myślą, że to jest gwarancja sukcesu, a czasem to w ogóle tak się nie ma do tego.
Poza tym jest jeszcze jedna kwestia, że twój produkt kupuje się kilkukrotnie w tym okresie. No właśnie, to jest w sumie długi okres. Co jest ha minus tego biznesu?
Półtorej roku.
Półtorej roku i demografia, ona spada, jest teraz konstant.
Ale tak jak ci powiedziałam, ona spada, ale co mnie to obchodzi.
Czyli tak masz dużo zagospodarowania rynku.
Dokładnie, to jest jedna rzecz, więc chcemy być tak naprawdę, poczyścić różne takie mniejsze sklepy, gdzie jesteśmy, żeby wręcz było nas mniej. Jeszcze wejdą, może właśnie tutaj zaraz ogłosimy dwie sieci. No i to koniec. I jeżeli chodzi o jakby tutaj, znaczy koniec, w sensie chcemy to pielęgnować, żeby było fajniej, więcej ogólnie się sprzedawało. A tak, no to mówię, po pół roku naszej działalności, co też jest dla niektórych w ogóle szokiem, ale my po pół roku pojechaliśmy już na pierwsze targi zagraniczne i my już sprzedajemy za granicą. My już dopieszczamy deale dystrybucji na inne kraje. I po prostu my wiemy, że nasz produkt jest wdzięczny, bo to co mamy w Polsce, możemy po prostu zeskalować na kilkanaście, kilkadziesiąt tak naprawdę różnych krajów. A wiesz, a to nie ma sezonowości, terminowości.
Rozmiarów. Jest tanie w logistyce.
Dokładnie, my jeździmy na przykład, zobacz, my jeździmy na targi z walizkami i mamy dwie walizki z naszymi smoczkami. Koniec.
A jakie w ogóle jesteście skali obrotu teraz? Bo o to nie spytałem na początku.
Nie wiem, Ewelina mnie nie pozwala, w ogóle ja to...
Ale mamy ilość, 650 tysięcy sprzedanych. Może trochę więcej?
No może więcej, bo jeszcze tych z innych krajów, ale się śmieję, że Ewelina mnie nie pozwala o takich rzeczach mówić, bo czasem właśnie coś mojej sąsiadce Halinie, jak powiem i zadzwonię do Eweliny i mówię, Ewelina, bo tutaj Halinie powiedziałam, że coś tam, to później takie baty zbieram,
więc Ewelina... Trzyma w ryzach.
Mówi to tajemnice przedsiębiorstwa, a ja okej. Niemniej jak mówi, zresztą można trochę sprawdzić.
Ilość można sobie przeliczyć, tylko że to jest moczek, to nie jest jakiś rocket science. Mam pomysł na sam koniec.
Tylko to smoczki, aż są gryzaki, łyżki, kolaby.
Naprawdę patrząc pod kątem takich idealnych cech biznesu e-commerce'owego jest retencja. Ja mam takich siedem swoich cech. Produkcja w Polsce europejska spełnia. Idąc dalej. Mały produkt, czyli tani w magazynowaniu, spełnia. Retencja niezwykle wysoka. Minusem pewnie ten czas, że tylko półtora roku, ale przychodzą nowe osoby z poleceń. Brak rozmiaru. Kolejny plus, czyli brak zwrotów. Właśnie nie ma ciekawych zwrotów, nie?
Znaczy rozmiary, mamy trzy rozmiary.
A to widzisz, ja tego nie wiedziałem.
Nie, no mamy, no naucz się. Mało tego Oskar, naucz się, że jest 0,3 gumeczka i ona jest tak mała, że jakby twoja mała ją wypluwała, to spokojnie, bo może być tak, że ona jest po prostu dla niej za malutka i na przykład kolejny rozmiar jej dobrze wejdzie.
No to będę za tydzień te rzeczy analizował.
Więc to to, ale rozmiar jest smacz gumki, ale samo opakowanie jest zawsze to samo.
Więc takie same koszty amagazynowania.
I się nie przeterminować. Znaczy pięć lat ma, ale no błagam cię.
No nie, to nie będzie długo leżało.
I kolory i tak dalej. Jest to wdzięczny produkt. To tak bym powiedziała.
Bardzo wdzięczny.
Ale mówię ci, zobacz ile czasu, ile pieniędzy kosztowało nas, żeby tak zaryzykować. Każdy mówił, przecież są smoczki. Dzieci się, tak, są smoczki, dzieci się mniej rodzi. Jak ty chcesz na tym zarobić? Rozumiesz? Ja tylko to słyszałam. I słyszysz to non-stop, non-stop.
Ej, na co idziesz?
No, a ja myślę sobie, no, tylko tu jest, widzisz, mnie zawsze, mnie zawsze motywuje, jak ktoś negatywnie powie. Typu, nie zrobisz. Ja powiem, tak, to zobaczysz. I to zawsze tak jest.
Fajnie. Zgubiłem myśl przewodnią, ale już mi wskoczyła długowiec, więc ją mam.
Eksport mieliśmy. Teraz głównie musimy dopieścić tą Polskę. Plus idzie butelka. To jest bardzo ważna rzecz, Oskar, bo z butelką jest to samo. Wszystkie butelki jakie masz, to już jest... Wyrób chiński. I wszystkie mają te same smoczki. A nasza znów będzie miała, wiesz, to będzie nasza butelka. I to jest bardzo ważne. To jest jedna rzecz. I to, no bardzo, bo to jest tak trochę, wiesz, po smoczku najważniejsza rzecz, którą matka kupuje i będą zestawy, wszystko i tak dalej. Więc to jest jedna rzecz. A druga rzecz a propos też tego eksportu, że zobacz, to co ja zrobiłam w Polsce, to widzimy na bazie wchodzenia do innych krajów. Co się zadziało w Polsce, a jak teraz trzeba na inne kraje się, wiesz, postarać tak naprawdę, żeby to też poszło. Pomysł jest taki, widzimy po Amazonie, jak jesteśmy w różnych krajach, że jednak te informacje, które dajemy, nasz design i tak dalej i tak działa, bo nasze produkty się po prostu tam dobrze sprzedają i się bronią. I też to jest znowu coś innego, więc to jest fajne. Ale z drugiej strony, no, dlatego szukamy bardziej też takich, wiesz, dystrybutorów, którzy, no, też podchwycą takie, wiesz, takie działania, które my robimy tutaj w Polsce, żeby trochę to mocniej wyhajpować.
Fajny pomysł. Dobra, na koniec weźmy sobie, odbijmy tę myśl tego potencjalnego naszego collabu, o czym, jakby to miało wyglądać. Zróbmy to live i niech ludzie to ocenią, czy to ma sens.
A no dobra, no to niech ocenią, czy to ma sens, no bo...
Ja też odbiję, powiem co o tym sądzę.
Taki live... Bo chodzi, słuchaj, o to, że my, tak jak ci powiedziałam, chcemy wszystko produkować w naszej fabryce w Polsce. Więc są rzeczy, które po prostu, no, nie opłaca nam się robić tą formę, bo nie będziemy się bić później jednak z rzeczami, które, tak jak mówiłeś, twoja żona ma wszystko w wisienki. Zapewne ma to z Conga Sloyda. Ja też kocham Congę Sloyda. Niemniej jest to serio chiński wytwór sprowadzony i napisane Designed in Denmark, Made in China. Ja nie będę walczyć nigdy z kongesem, no bo po prostu mi się to nie uda, ale są to rzeczy, które tak jak ci mówię, sama mam kupuję i już jakby wiesz, bez jaj, nie róbmy z siebie świętych. No i przez to, mówię, nie opłaca nam się robić własnych form, na przykład do sakiewki na smoczek, takiej wiesz, sylikonowej, no bo to możesz kupić w ogóle temu za dwa złote, w kongesie za stówkę, to też jest za te dwa, ale z wisienkami. Niemniej nam się to, mówię, nie opłaca. Z drugiej strony nie opłaca nam się zrobić czegoś takiego, wiesz, właśnie co jest, no bo matka na koniec dnia i tak ci kupi to w pepko temu i tak dalej. Więc jak siedziałyśmy z naszymi dziewczynami, które, tak jak ci powiedziałam, są wielkimi fankami i nie wyjdę stąd póki nie dostanę tego kodu zniżkowego, bo musimy kupić prezent izie naszej zaraz.
Swoje na dziesięć.
I w każdym razie trzeba, trzeba ten kot nam. To właśnie dziewczyny jako fanki mówią, że kurde no, są te wszystkie do wózków, są te wszystkie wiesz, silikonowe jakieś tam kosmetyczki i tak dalej, ale z drugiej strony jesteśmy smoczkiem, który właśnie matka kupuje pod stylizację dla dziecka, jara się, że dziecko ładnie wygląda. Nasza klientka też jest taką matką, która no wtedy kupując taki smoczek jakby że wiesz, jest modna, ma fajne rzeczy i tak dalej. No i one jak się dowiedziały, że idę do ciebie na podcast, no to mówią, kurde, a zagadaj z Oskarem, czy nie zrobić właśnie, nie sakiewki na smoczek takiej typowej, typu właśnie, jak te takie ogólnie sakieweczki, wiesz, miękkie kosmetyczki, albo te sylikonowe, tylko właśnie taką ładną, jak robiliście inny collab, bodajże z Sensu Mare, taką wiesz, skórzaną, która będzie nie przy... Z Słodermem zrobiliśmy. Tak.
Z takich etui na pomadki.
Na pomadki.
Super się to sprzedało.
Żeby zrobić etui na smoczek, ale ładny, który będzie przypinkuł do torebki. Wiesz o co mi chodzi? Nawet jakiejkolwiek. Jak nawet ktoś ma nie Daga, a Chanel, to będzie ładna, na przykład taka wiesz, a la krokodyla, skórka czarna. Wiesz o co mi chodzi? I matka, można powiedzieć, zawsze ma ten smoczek przy sobie. Ale ma w czymś ładnym, a nie w czymś, gdzie tam rzuci w wózek fotelik brzydkim. Tylko wtedy ma przy sobie, tak jak ja mam swoje, zobaczysz, suplementy w moich wisienkach przy telefonie.
Ja pamiętam, jest samolot, to pokazywałaś. Ja myślę, że to jest fajny pomysł, ponieważ to technologia tego, co musiało być w środku. No bo my, jak robiliśmy na przykład takie collaby z Muscatem, to robiliśmy twójne okulary. Takie doczepiane. Jak robiliśmy z Weathermen teraz, to robiliśmy...
Wiesz co, w środku najlepiej jakby była jakaś cerata, żeby można to było zdezynfekować.
Zrobimy grupę na Whatsappie i tam z dziewczynami w marketingu Ci połączymy.
Ale żeby to było takie ładne, taka sakiewka, ale ładna do każdej możliwej torebki, czegokolwiek. Takie i wiesz, później smoczek już nie będzie, a to sobie włożysz słuchawki, suplementy. Wiesz o co chodzi. To będzie zawsze Ci przyda.
My to kiedyś robiliśmy, tylko w środku bez tej ceraty tak zwanej. Ale zapisujesz. Ja w ogóle, przecież jak notowałem, to nie, że siedziałem sobie na Instagramie, ale ja sobie często notuję jakieś różne rzeczy z rozmowy. No, nie, to ten pomysł mi się podoba, bo jest to, no, patrząc jak fajnie, w ogóle tak abstrahując, jak ok, stary, słuchajcie, jak my zrobiliśmy to collab ten ze swedermen, tą hawierę dzień 400 takich etui sprzedaliśmy, się wyprzedało momentalnie jako limitowana kolekcja, więc...
A nas po prostu już tak męczą, no bo to prawda, wiesz, jak ktoś wchodzi do naszego sklepu, no to w sumie to tak, pierwsza to nas męczą o zawieszki do smoczka, a my nie możemy tego zrobić, bo skoro tyle gadamy o jamie ustnej, to ci od razu powiem, że później się do nas by przywalił każdy możliwy neurologopeda tego świata, bo jednak nasz smoczek jest... O, kolejna rzecz o naszym smoczku. On waży 8 gram. On jest turbo lekki, żeby nie obciążać buzi dziecka. Więc jak dasz mu tą zawieszkę i dziecko to ciągnie na przykład, no to to jest niespójne z naszą tą. Więc każdy musi sobie to kupić, byle nie u nas. Rozumiesz? Bo to się przydaje, ale ja nie mogę tego sprzedawać, żeby się nie narazić na hejt. A tak samo jest z tą sakiewką, no bo jednak kupujesz smoczek, no i on ci się gubi, lata i wiesz.
To jest fajny pomysł. Mi się to podoba. Ja daję okejkę, puszczę dalej do zespołu.
Zobaczysz jak twoja mamunka.
Ona będzie forsowała ten pomysł.
I na pewno przyjdziesz, powiesz jej, zapytasz ją, ej a co mamy na smoczek i zobaczysz, że na pewno ma coś takiego wiszącego, szylikonowego, zobaczysz.
Pójdę do domu i spytam. Słuchaj, dobrnęliśmy twoje godzinka dziesięć. Szybko nam ta rozmowa pomknęła. Ja bym chciał zaznaczyć na samym końcu dla was, słuchacze, że dzisiejsza rozmowa też była po to, żeby pokazać, że nie wszystko, co jest data-driven i co jest zbudowane na danych, jest jedyną kluczową drogą. To, co na pewno odróżnia ciebie i jaka jest moja refleksja na koniec od osób, które są influencerami, i którzy, jest dużo influencerów, którzy próbowali robić swoje biznesy i mieli właśnie tą, taką lekkość tego marketingu organicznego, łączenia ludzi, ale nie mieli z tyłu tej osoby, która jest operacyjno-techniczna. Ewelina. Bo bez tego, ja uważam, że jest nierealne.
Nierealne i żeby nie było, mam Ewelinę, mam świetny zespół, mamy świetnych specjalistów. I to jest bardzo, ale to bardzo ważne, bo mówię, bez tej Eweliny to ja bym se, no właśnie, mogła pogdybać. I tak samo mamy ludzi, mamy agencje i mamy te roasy i wszystko, tylko
ja... To i tak jest zakomane przez wasze wyniki świetne, pamiętamy.
Ale oni twierdzą, że wszystko, co idzie, to dzięki tym reklamom, a ja na to patrzę i mówię.
To jest bullshit.
Na pewno. I to jest takie, wiesz, tarcie się, bo ja w to nie wierzę.
To jest bullshit, to ci mogę teraz powiedzieć.
Mało tego, my mamy, a jeżeli chodzi w ogóle o lół, To my w ogóle nie mamy reklam sprzedażowych. A wiesz dlaczego? Bo jesteśmy na tak dużych marketplace'ach, żebyśmy się skanibalizowali. Więc my mamy reklamy świadomościowe. Rozumiesz?
Tak.
Co też jest fajne, że nie muszę kupować reklam.
Bo byliśmy na drogi koszt połyskania i biznes nie byłby tak rentowny.
Tak. I nagle, wiesz.
To jest podobna sytuacja jak u nas. W sensie, my tam wydajemy z 50 tysięcy miesięcznie na reklamy jednak.
Jezu. Nie znam takich, tych.
Ale trochę większy pewnie obrót.
No tak.
Ale i tak te 60%, 70% sprzedaży to jest właśnie z społeczności, z tego, że ktoś usłyszał markę od influencera, z eventów. Więc tym optymistycznym akcentem dziękuję za dzisiaj. Chyba, że chciałabyś się podzielić jakąś złotą, ciekawą myślą albo czymś, co cię wkurwiło. Może czym byś chciał zostać moich słuchaczy podcastu?
Znaczy nie, no bo to tam już może twoich słuchaczy tak może nie obchodzić, co mnie tam ostatnio zdenerwowało, ale nie mniej, no bo tak à propos. Co ja robiłam na tej konferencji, że commerce.
No właśnie, na samym końcu zapomnieliśmy o tym.
Dokładnie, bo to myślę może być ciekawe, że zobacz.
Duży event.
Ale tak, to było tak, że swojego czasu, a propos, dostałyśmy z Eweliną Maila, że dostałyśmy nagrodę od agencji Orange West.
Tak, organizującej e-commerce.
Tak, i ja miałam takie do Eweliny, ta jasne, bo 3-4, każda nagroda dzisiaj jest opłacona, więc mówię do Eweliny, ta jasne. No ale przyszedł drugi mail, że my mamy być na jakiejś gali. Ja mówię, ty, ale po co my tam, jakby, ty coś płaciłaś, Ewelina? No przestań, w życiu. A ja mówię, no dobra, olać. Po czym nagle trzeci mail, że my naprawdę mamy tam być. Ja piszę do tej pani, ale my naprawdę tam mamy być? Ta konferencja, jakby ta, to jest, to się odbywa? Ona mi pisze tak. Ja mówię, ale, ale że tak za darmo? No mówię, nie wierzyłam. I ona mówi, że tak, że mamy przyjść. A ja, okej. I dostałyśmy nagrodę i byłyśmy takie, Kurde, nikt nam nie uwierzy, że dostałyśmy nagrodę, a każdy pomyśli, że zapłacone. No i będąc, no oczywiście jak to ja, bo widzisz, to jest trochę tak, że ja często nie umiem zmierzyć swoich KPI, bo jak to Ewelina mówi, nie wiadomo gdzie ja pójdę, kogo poznam, kogo zaczepię, bo ja potrafię, wiesz, stać w kolejce, kogoś zagadać, być na lotnisku, zaczepić kobietę. Ostatnio się śmiałam, że byłam, to nie jest akurat powód do, chwały na kursie redukującym punkty karne. I tam też mam nowych kolegów z rzeźni, z ubojni, kierowców TIR-a. Powiedzieli, że zawsze mogę na nich polegać. Nigdy nie wiesz, jakie te znajomości będą przydatne. Więc ja zawsze ze wszystkimi się dogadam. No i w każdym razie też na tym bankiecie. Ja, Karolina bez komputera. Nie wiem, jak to się stało. Zaprosili mnie na konferencję Rzekomers. Więc tym bardziej niech ci to do myślenia, że Coś tu jest nie tak. No i na tej konferencji, jak już naprawdę, bo myślałam, że to żart, ale napisali, że mam być, no to ja robiąc prezentację myślę sobie, ja nie wiem o czym ta konferencja, co to w ogóle ma być. Ale dobra, no powiemy o tym, że właśnie biznes bez komputera, ale inne te ścieżki.
Ale działa.
Ale działa. No i słuchaj, i byłam na tej kolacji. I byłam na tej kolacji i poznałam znowu niechcący jeden bardzo fajny, on się nazywa Pedro Grabowski, może znasz? Pozdrawiamy go, on jest tego świata e-commerce. I od razu zrobił wielkie zakupy w sklepie Lubo, jego brat rodzi dziecko, więc też do mnie dziewczyny, kto to nie jest, a ja mówię, a taki kolega poznałam na kolacji. Więc one mówią, a ciebie to ludzie naprawdę słuchają w siemno. A druga osoba to był taki Kuba. No i o co chodzi? I ten Kuba, no mózg taki, opowiedział mi o swoim produkcie e-commerce'owym i w ogóle co robi. I ja mówię, Boże.
Kuba Zwoliński chyba.
Nie, Neandertyl.
Nie, nie, nie.
Może, ale jak będziesz chciał, ci powiem co on robi. W każdym razie o co chodzi? I on do mnie podchodzi i właśnie mówi, że ma taki produkt, nie inny. Ja mówię, Boże, zajebiste, ja to chcę. I ja mówię, napisz do mnie. A on w tym momencie mówi, zaprosiłem już cię na Linkedinie. I ja mówię do niego, a co ja wam z tym zaproszeniem zrobię? Jakby typie, z czym jest Linkedin? Ja mówię, co ty w ogóle, o co chodzi? I wtedy zrozumiałam, a propos świata e-commerce,
że oni wszyscy się znali na Linkedinie.
Nie, że jedno, że siedzicie na Linkedinie.
Ja i siedzę, ja jestem na Instagramie.
Dobra, ale jedno to jest Linkedin, ale druga rzecz, możesz mieć te najlepsze narzędzia do sprzedaży, ale jak ty nie umiesz prawdziwemu przedsiębiorcy sprzedać tych narzędzi, no to właśnie, mów o nich na konferencjach i na tym będzie koniec.
I Ty, Motyw, jesteś Magnetem. Dziękuję ci bardzo za dzisiejszą rozmowę.
Dziękuję.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałbym Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







