Sprzedałam e-booków za 6 MLN (oto jak to zrobiłam) - Eliza "Elajza" Wydrych - e-commerce

Eliza "Elajza" Wydrych sold 110,000 e-books for 6 million zloty by building a personal brand over 17 years. She moved from blogging to digital products because they have higher margins, uses a 40,000-person newsletter with 30% open rates, and reinvests 90% of revenue into real estate so she can work six months a year.
Chapters
Ja pamiętam takie miesiące, kiedy to już było rozkręcone, powiedzmy po 5 latach mojego blogowania, że ja potrafiłam zarobić 150 tysięcy złotych miesięcznie.
Dlaczego ty nie robisz już teraz kampanii, skoro to były takie pieniądze?
Byłam jedną z pierwszych osób, która zaczęła zarabiać na prowadzeniu bloga, która uczyła się o tym i uczyła agencję i rozwijała to. To jest dla mnie bardzo ważne, żeby mieć swój work-life balance taki, gdzie mniej więcej w ciągu roku pracuję w sumie 6 miesięcy, a 6 miesięcy nie.
No i sprzedałaś za 6 pięknych milionów.
Dokładnie.
Jak się z tym czujesz?
W sprzedaży uważam, to co jest najważniejsze, to to, że ludzie mają mieć poczucie, że ty rozumiesz ich problemy.
A nie to, że tylko rozwiązujesz.
Gdybym ja miała teraz zaczynać zupełnie od
początku... To to byś zrobiła. Nie jest to proste.
Nie jest to proste.
Co ci ostatnio nie wyszło w twoich projektach?
Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać tu szczere i brudne prawdę marketingu e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe miękko. Napisz do mnie teraz na Instagramie kurs, a podeślę Ci darmowy 6-dniowy mini kurs o e-commerce. Gratulacje!
Blisko 20% z was subskrybuje mój kanał, ale nadal 80% tego nie robi. Więc chciałbym cię zachęcić do subskrypcji. Kliknij teraz w przycisk subskrybuj.
A jeśli cenisz moje wartościowe treści, które
dodaję na YouTubie, to będzie takie fajne mikro wsparcie. Dołożysz cegiełkę do tego, co otworzę każdego dnia. Przechodzimy do kolejnego odcinka. Dzień dobry, witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj zacznę sobie taką swoją prywatną historią, bo może część z was wie, a może część nie wie, ale gdyby nie mój dzisiejszy gość, to prawdopodobnie nie było mnie tu dzisiaj, nie byłoby podcastów, nie byłoby konferencji, nie byłoby tak dużej ilości postów na Instagramie, nie byłoby dzielenia się tą wiedzą praktyczną i merytoryczną. Gdyby nie pamiętny grudzień 2023 roku, gdy razem z Elizą siedzieliśmy sobie na rooftopie, podziwialiśmy zachód słońca na Bali i zostałem tam przyciśnięty do muru, że mam zrobić personal brand i dzielić się wiedzą. Cześć Eliza.
Cześć, ale słodko.
Tak było. Czasami to jest też tak, że niby wiesz, że masz tu więcej, chcesz się nie udzielić, ale potrzebujesz takiego pchnięcia do przodu i trochę tak było w tym przypadku, prawda?
Ja tak mam, że jak widzę potencjał niewykorzystany, to mnie to boli. A u ciebie widziałam wszystko, co gwarantuje sukces w tym świecie.
To miłe.
Konferencja z Buta w e-commerce to projekt, który powstał w mojej głowie już jakiś czas temu. Jako prelegent dużej ilości eventów e-commerce'owych, marketingowych, brakowało mi takiego eventu, który będzie bezpłatny, na który będzie mógł przyjść każdy i będzie to event, który będzie niezwykle merytoryczny
i kaloryczny w wiedzę.
Brakowało mi eventu, w którym cała Prawa i Agenda będzie wypełniona praktykami. Praktykami mniejszymi, większymi, którzy przeszli od punktu A do punktu B i chcą się podzielić swoją historią oraz tym, w jaki sposób im udało się dokonać pewne rzeczy. Już 27 marca organizujemy drugą edycję konferencji z Buta w e-commerce. Wyjątkowe wydarzenie dla właścicieli sklepów internetowych. Na ostatnim evencie mieliśmy blisko 700 osób na żywo w szczycie oraz ponad 3000 zapisanych uczestników. Chciałem cię serdecznie zachęcić, bo event jest bezpłatny. Tak jak cała moja działalność w internecie, staram się dawać dużo darmowej wartości, żebyście mogli uczyć się na błędach oraz inspirować się od praktyków. Chcesz zostać partnerem tego wydarzenia i zareklamować swoją firmę? Napisz do nas na marketingmałpaoskarlipiński.pl Zanim zaczniemy
i przejdziemy do meritum i porozmawiamy o sprzedaży, o tym co lubimy najbardziej, to mogłabyś się przedstawić, powiedzieć czym się zajmujesz, przedstawić taką krótką swoją historię działań online nowych. Ile to już trwa?
Od początku.
W skrócie, w pigułce.
To wszystko zaczęło się 17 lat temu.
Dinozaur.
Kiedy miałam 16 lat. Mój brat najstarszy miał strony internetowe z grami i to były takie momenty, kiedy ja zarabiałam swoje pierwsze pieniądze, bo zaproponował mi pracę. Możesz dodawać gry, za każdą grę będziesz dostawała tam 5 złotych. A ja zawsze, odkąd pamiętam, chciałam zarabiać pieniądze. Chciałam mieć swoje pieniądze. I byłam bardzo chętna do jakiejkolwiek pracy. Więc dla mnie to był idealny deal. Przyszły moje urodziny, 16. I mój brat zaproponował, że da mi jedną z tych stron z grami flashowymi. No to urodziny. Ale już nie wypłaci mi tej kwoty, którą zarobiłam przez ostatni miesiąc, no bo to już jest moja strona, ja mogę sobie sama na niej zarabiać. No i byłam wzdruzgotana, ponieważ ja chciałam te pieniądze i ja już wiedziałam, co sobie za nie kupię. I nie widziałam zupełnie tego, co on robi, że on daje mi wędkę zamiast ryby. I trochę zajęło mi, żeby skumać, o co chodzi, że ta strona to jest tak naprawdę coś, co mogło mi się przydarzyć najlepszego. Ja tam bardzo dużo się nauczyłam, bo ja tam robiłam SEO. Ja tam byłam copywriterem, bo żeby dodać każdą grę, najpierw musiałam z nią w nią zagrać i potem napisać tysiąc znaków unikalnych, opisujących tę grę. Więc ja wtedy pisałam. A musiałam nazywać to pod kątem SEO, ogarnąć reklamy, adsy, sprzedaż powierzchni reklamowej, współpracę z agencjami reklamowymi, więc to było dla mnie Cudowna lekcja. I przez wiele lat się tym zajmowałam, zarabiałam. On mi tak jakby wypłacał te pieniądze, bo to wiadomo, wszystko było na jego koncie. Miałam nastolatko. I w pewnym momencie mi się to już znudziło, bo poczułam, że to nie jest coś, co ja chcę robić. Założyłam sobie bloga. Studiowałam już wtedy psychologię. Bloga modowego stricte.
Czy to prawda, że to był pierwszy blok budowy w Polsce?
Nie.
Jeden z pierwszych?
Jeden z pierwszych. Tak. To wtedy raczkowało. Nie było wiele blogerek. I ja w ogóle nie wiązałam z tym żadnych poważnych planów, bo na początku to było po prostu fun. To był fun dla nas wszystkich. To były takie internetowe pamiętniczki. Nikt nie zarabiał pieniędzy, bo tam nie było pieniędzy. Nie było mowy o tym, że można na tym zarabiać. I pamiętam jakąś sytuację na jakimś prezspotkaniu H&M. jak podsłuchałam rozmowy dwóch dziewczyn, które dzieliły się tym, co dostają w barterze od jakichś firm. I że one same piszą do tych firm, że mogę wam zaproponować poznań blogów zamiast za, nie wiem, buty na przykład. I dla mnie to było odkrycie życia, że ja mogę na tym zarabiać. I zaczęłam pisać z propozycjami reklamowymi do różnych marek. I to był czas, w którym i blogerzy się uczyli marketingu, takiego i agencje i marki i byłam jedną z pierwszych osób, która zaczęła zarabiać na prowadzeniu bloga, która uczyła się o tym i uczyła agencję i rozwijała to.
Dużo to były pieniądze w tamtym okresie? Patrząc na to, co się dzieje teraz?
To były duże pieniądze. Ja pamiętam takie miesiące, kiedy to już było rozkręcone, powiedzmy po pięciu latach mojego blogowania, że ja potrafiłam zarobić 150 tysięcy złotych miesięcznie. 100 tysięcy, może nie jakby co miesiąc, bo wiadomo, że czasami było więcej briefów, czasami było ich mniej, jak były takie miesiące w agencjach, które są takimi miesiącami suchymi. Ale to były bardzo duże pieniądze. I ja pamiętam, że ja miałam wysokie stawki i miałam bardzo dobre zasięgi. W najlepszym momencie mój blog generował 300 tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie. Było bardzo dużo. I ja też bardzo dużo tych kampanii reklamowych robiłam. I wtedy to było jeszcze do przyłknięcia przez ludzi. Dzisiaj. To już by nie przeszło. Ja pamiętam, że ja miałam na przykład 10 kampanii reklamowych, 15 kampanii reklamowych miesięcznie.
Był taki pchapój o świeżości trochę. Teraz jest przesyt tego. Dlaczego ty nie robisz już teraz kampanii, skoro to były takie pieniądze?
Bo mi się to nie opłaca. Bo sprzedaż e-booka, który jest w stanie wygenerować zysk na poziomie 350 tysięcy, versus kampania reklamowa, za którą mogę dostać dziesięć, już nie wiem, jakie dzisiaj są stawki, przez to, że jest tak wielu mikro-influencerów i to się bardzo rozproszyło. Jest też bardzo, bardzo wielu twórców dzisiaj. Nie mam pojęcia, jakie są stawki. W każdym razie, po pierwsze, mi się to nie opłaca, bo to są, w porównaniu do tego, co zarabiam z e-booków, to są małe pieniądze, a po drugie, jako twórca musimy mieć świadomość, że nasi odbiorcy mają ograniczoną zawartość portfela, więc ja Mnie ma zależeć na tym, żeby oni kupowali moje produkty. A jeżeli ja będę im pokazywać cały wachlarz innych, no to wiadomo, że te pieniądze im się zmniejszą. A ja chcę, żeby kupowali moje produkty.
Do sprzedaży booków jeszcze na pewno dzisiaj przejdziemy, ale ostatnio moim gościem był Kuba Roskosz i tam poruszaliśmy temat tego, dlaczego warto budować marki osobiste. Nawet jak chcesz zacząć w e-commerce to tym pierwszym punktem, który powinieneś spełnić, to jest próba budowania marki osobistej w internecie, czyli bądź co bądź, stawania się po jakimś czasie influencerem.
Głównym parterem podcastu jest Marka Duck, który jesteś współwłaścicielem oraz dyrektorem e-commerce. Torebki skórzane szyte od 30 lat w Lublinie. Bardzo się cieszę na to, że znalazłem partnerów strategicznych, z których usług na co dzień korzystam. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niego korzystam jako Marka Duck. GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedasz produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. dla sklepów internetowych oraz innych biznesów online. Nowoczesne usługi dla flot oraz błyskawiczne do ładowywania telefonów. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Nie przedłużając, zapraszam Cię do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarzlipiński.pl oraz zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść praktycznych informacji e-commerce oraz marketing.
Ty tym influencerem, twórcą internetowym jesteś już 17 lat. To jest ogrom czasu i po tak długim W tym czasie powiedz mi, jak uważasz definiuje się dobrego influencera? Jaki zestaw kompetencji on powinien posiadać? Bo powiedziałaś o pisanie. Uważam, że pisanie jest kluczowe, bo pisanie to jest potem bardziej efektywna reklama, lepszy newsletter, lepsze produkty. I fajnie, że zaczęłaś ten temat w ogóle od copywritingu, ale co jeszcze definiuje dobrych influencerów i jak się nimi stać? Bo ci właściciele marek powinni być influencerami swoich brandów.
Ja uważam, że kluczowe jest budowanie relacji z odbiorcami. I świadomość tego, w jaki sposób my możemy wywierać wpływ. Influencer to jest ktoś, kto wywiera wpływ. Więc my musimy wiedzieć, jak to robić. I tak naprawdę ogrom mojej wiedzy na temat sprzedaży i coś z czego ja korzystam od pierwszych dni, to jest wiedza na podstawie takiego słynnego psychologa Cialdiniego, który mówi o metodach wywierania wpływu. I fun fact jest taki, że właśnie o tym pisałam swoją pracę magisterską, która brzmiała metody wywierania wpływu na czytelników w blogach modowych i lifestyle'owych. I tam było 7-8 metod, które sprawiają, że wybierasz wpływ. I prawda jest taka, że wszystko co robię w necie i moja sprzedaż i budowanie mojej marki osobistej opiera się właśnie na tych metodach. Między innymi, lubienie i sympatia. Ludzie, żeby coś od Ciebie kupili, żeby się do Ciebie przekonali, muszą Cię polubić. Muszą mieć jakieś punkty styku. I to mogą być drobne rzeczy. Możesz pochodzić z tego samego miasta, możesz być w podobnym wieku, możesz mieć podobne zajawki. Oni muszą się utożsamiać w jakiś sposób z Tobą, żeby nie było tego muru między Wami. I im więcej masz followersów, im więcej pieniędzy zarabiasz, im wyższy masz status, tym bardziej w ich oczach się od nich oddalasz. I oni jakby patrzą na ciebie, patrzą do góry zamiast patrzeć wprost. że jesteście ziomkami, że ty jesteś, że ja jestem taką girl next door, jestem ich ziomalką, ja rozumiem ich problemy i tak dalej. Więc moją rolą, mimo tego, że mam taki standard życia, tyle zarabiam, mam tyle followersów, jest zbudować połączenie z tymi ludźmi, żeby oni czuli, że ja rozumiem ich problemy, że ja też tam byłam i że generalnie jestem taka jak oni. To, że ja pokazuję autentyczną siebie, prawdziwą, czyli czasami, jak nagrywam storki na przykład, przez przypadek przeklnę, albo przejęzyczę się, albo powiem coś głupiego. Ja tego nie usuwam i nie nagrywam na nowo, tylko ja to wrzucam, pokazując, że ej, ja... To nie jest tak, że moje życie jest idealne. Nie wiem, mam jakiś problem, jakieś smutki. Pokazuję prawdziwą siebie. I wiadomo, że nie pokazuję wszystkiego, bo to też nie chodzi o to, żeby być absolutnie w stu procentach szczerym i eksponować całe swoje życie. Każdy powinien mieć jakieś granice tego, na ile się pokazuje. Też w ramach ochrony po prostu samego siebie. Ale ta autentyczność, ta prawdziwość, to, że oni mogą się utożsamić ze mną. I w sprzedaży uważam, to co jest najważniejsze, to to, że ludzie mają mieć poczucie, że ty rozumiesz ich problemy.
A nie to, że tylko rozwiązujesz.
Tak, bo... Jak laska, która jest w jakimś miejscu, według mnie, kompletnie odklejona, mam poczuć się połączona z nią? Jak ona nie rozumie moich problemów? Ona w ogóle nie wie, co się dzieje tutaj. Na przykład zaczynam dopiero działania w świecie twórców internetowych. Jestem na początku. Jak ona ma mnie zrozumieć? Przecież ona już jest 16 lat w branży i jest już na poziomie eksperckim, powiedzmy. I ja na przykład, ja nie pamiętam wielu rzeczy na początku, dlatego dla mnie rozmowy z tymi ludźmi i kontakt i słuchanie, jakie, jakie, jakie oni mają problemy, są dla mnie super źródłem informacji, na przykład do zbudowania jakiegoś produktu dla nich. I ja chcę wiedzieć, ja chcę rozumieć, ja sobie wtedy przypominam. Faktycznie, ja też tak miałam. Ja też się bałam pokazać pierwszy raz swoją twarz w internecie, bo myślałam sobie, co powodzą moi znajomi. Jak ja mam pokazać, że ja mam bloga? Wiesz, jak ja mam pokazać swoją twarz? Ja przez wiele miesięcy nie wrzucałam zdjęć o jakiejś stylizacji, nie pokazując w ogóle twarzy, bo się wstydziłam. żeby ktokolwiek mnie zobaczył, że ja coś takiego robię, bo by mi było głupio. I ja dzisiaj jestem w zupełnie innym miejscu, ale pamiętam jak to było i rozumiem ludzi, którzy są w tym miejscu. I oni czują się przeze mnie zrozumieni. Oni mogą mnie słuchać, bo ja przeszłam tę drogę i osiągnęłam sukces. Więc oni mogą podążać za tym.
A uważasz, że w obecnych czasach dość dużej ilości treści, że tak powiem, zbyt dużej. Jest cały czas miejsce dla nowych twórców, czy jednak jest to dość ciężkie? Będąc 16 lat na rynku, masz na pewno ciekawy look na to.
Wiesz co, ja uważam, że jest miejsce dla ciekawych osobowości, dla ciekawych pomysłów. Raz na jakiś czas pojawia się ktoś zupełnie... Raz na jakiś czas, ale to jest mało.
W sensie dużo tych osób nie ma, nie?
Gdybym ja miała teraz zaczynać zupełnie od początku.
To co byś zrobiła? To już będzie na rolkę na pewno. Nie jest to proste.
Nie jest to proste.
Nie jest to proste, bo nawet w moim przykładzie, gdzie tych treści dość dużo dodawałem w ostatnim roku, to było mi łatwiej, bo miałem background social proofu wyników e-commerce'u Daga. Gdybym tego nie miał i chciał prawić morały i mówić ludziom, róbcie tak, tak czy tak, no to bez tego social proofu byłoby to osoba, kolejny wyimaginowany marketer mówiący, opowiadający treści z internetu. Jesteśmy trochę w takich czasach, że jest z jednej strony duża łatwość w tym, żeby zostać jakimś, jakimś personalem, personal brandem, jakąś jakaś osoba, która zna się w danej rzeczy i prawi to w internecie, to jest dużo łatwo z jednej strony, a z drugiej strony jest tyle ludzi, którzy mówią, jak mamy żyć, że ciężko jest w sumie wybrać tych, którzy mówią prawdę i którzy faktycznie nam pomogą.
Wiesz co, jak ja sobie patrzę na to, kogo ja lubię słuchać i od kogo ja lubię się uczyć, to mam takie, jest kilka czynników. Bardzo ważne jest to, żebym ja właśnie polubiła i utożsamiła się z kimś. Czyli nie irytuje mnie jego barwa głosu, gestykulacja, wiesz, tak jakby... Fikcja jest też bardzo ważna. Absolutnie, to jest istotne. Ktoś może mieć niesamowitą wiedzę, ale sposób w jaki ją przekazuje, energia w jaka jest, absolutnie nie do zaakceptowania dla mnie. Więc ja potrzebuję kogoś z przyjemnością, kogo będę słuchać, kogoś, kto jest zajawiony tematem, zakochany, kto jest pasjonatem. Ja mogę słuchać o wszystkim, jeżeli ta osoba jest zajarana, bo opowiada o tym z taką pasją, że chcesz tego słuchać. To jest po prostu piękne, jeżeli ktoś jest zakochany. Dla mnie to jest podstawa, podstaw, temat, jakim ja się zajmuję. Ja muszę wejść w niego mega głęboko. Ja muszę się w nim zakochać. Produkt, jaki tworzę, musi być absolutnie, w moim odczuciu, kompletny, genialny. I ja mam być zajarana tematem na maksa. I ja wtedy tą energią sprzedaję. I ja mogę wziąć temat, który jest totalnie nieseksi i nie cool, ale ja widzę w nim potencjał. To jest też coś, co ja robię w mojej pracy. Widzę temat, który jest zupełnie nie seksyjny. Ludzie nie widzą w nim potencjału, ale ja widzę ogromny. I ja wtedy to biorę i ja wtedy ładuję tam swoją energię, zajawkę i potem opowiadam o tym ludziom.
No właśnie, to jest bardzo ciekawe dla osób, które może tak dobrze się nie znają, a są słuchaczami mojego podcastu. To coś, co dla mnie pamiętam było takim zjawiskiem, takim trochę game changerem, jak miałem czas opowiadać o tym. To nie jest tak, że jesteś blogerką modową, blogerką, która tworzy e-booki związane z dietami, tylko ty żyjesz swoim życiem. i ty mówisz, ej dobra, mega interesuje mnie lołko, on poprawi moje zdrowie i ty w tym temacie się doktoryzujesz w pewien sposób i dopiero potem to sprzedajesz, czyli nie jest to, po pierwsze nie ma w tym nudy, bo ciężko jest sprzedawać ten sam produkt. w tej samej tematyce w dłuższej perspektywie, tylko ty zmieniasz swoje życie na lepsze. Automatycznie przez to też odbiorcy mają wydłużony lejek sprzedaży np. o pół roku. I dzięki temu zmieniasz życie tych odbiorców. I to jest ciekawa strategia, która nie jest w ogóle wykorzystywana przez większość twórców, tylko jednak jak ktoś jest jakby jakiejś jednej niższej specjalistą, to nie chce wchodzić w kolejne.
To jest coś do wszystkiego, to jest coś do niczego. A ja z moim ADHD mam bardzo dużo zajawek i mam bardzo dużo zainteresowań. Jak coś mnie zainteresuje, to ja wchodzę to na maksa głęboko. Na maksa głęboko. Do tego stopnia, że siedzę na PubMed czy Researcher's Gate i przeglądam wyniki badań na jakiś temat. To jest taka strona internetowa, w której masz ogrom jakichś wyników badań na każdy możliwy temat. Więc jak mnie w pewnym momencie zainteresowały kobiece hormony i cykl kobiecy, I jest bardzo mało literatury w Polsce o tym. To jest bardzo popularne za granicą, ale w Polsce jeszcze nie. Więc ja musiałam siedzieć w badaniach i potrafiłam siedzieć. Ja nie wiem, ja spędziłam 60 godzin czytając badania i ja miałam ciary. Ja miałam ciary na całym ciele, bo to było tak fascynujące. I stworzyłam książkę o tym, jak żyć na przykład w zgodzie z cyklem menstruacyjnym. Jak jeść, jak ćwiczyć, czego nie robić, na co uważać. To jest wiedza bardzo mało powszechna w Polsce. A ja odkryłam, że jest absolutnie istotne z punktu widzenia kobiet, Często robimy rzeczy wbrew sobie, wbrew swojej biologii. I jakby ta świadomość pozwala nam lepiej żyć, jakby wspierać swoją kobiecość, ale też swoje zdrowie. To jest absolutnie kluczowe. I wiesz, ja się tym zajarałam i wzięłam temat zupełnie z kapelusza. I powiedziałam ludziom, ej, słuchajcie, to jest mega ważne i to, że my kobiety tego nie wiemy, to, że nas tego nie uczą już w podstawówce, to jest dramat, to jest straszne. I sprawiłam, że ten temat stał się hot i cool i książka, którą napisałam, oczywiście pod okiem wszystko, co zostało zweryfikowane przez lekarkę, która jest endokrinolożką, bo jednak nie mam ekspertyzy w tym temacie i mimo tego, że to wszystko było absolutnie zweryfikowane badaniami naukowymi...
Potrzeba papierku.
totalnie, to ta książka sprzedała się w ponad 4 tysiącach egzemplarzy.
I to, znając twoje wyniki na Storii, znając twoje wyniki, jakie masz w newsletterze, bo często sobie o tym rozmawiamy, jest statystycznie niemożliwe. Jest to jakaś konwersja na jakimś chorym poziomie. No i sprzedałaś e-booków. Ostatnio siedzieliśmy w kawiarni i pokazywałaś mi dostęp do swojego panelu ze sześć pięknych e-booków. Jak się z tym czujesz?
Ta liczba robi wrażenie. Pamiętam, że miałam napisać bio o sobie i zawsze pisałam że sprzedałam prawie 100 tysięcy egzemplarzy produktów, ale nigdy nie sprawdzałam tak naprawdę ile. Myślałam sobie, pewnie jakieś 80 tysięcy to już jest prawie 100, prawda? Jest bliżej niż dalej.
Dobrze, dobrze.
I to fantastycznie brzmi. A potem sprawdziłam, ile tak naprawdę sprzedałam od tego 2018 roku. I się okazało, że tam było ponad 110 tysięcy egzemplarzy. I cała ta kwota to 6 milionów złotych. I miałam taką myśl. Wow, gdzie są te pieniądze?
No właśnie, gdzie są?
I zaraz potem sobie pomyślałam, no przecież wiesz gdzie są. I pomyślałam sobie, że to bardzo mądre i rozsądne z mojej strony, że lwią część tej kwoty, 90% tej kwoty zainwestowałam w nieruchomości. I to dlatego, że wiedziałam, że trzeba coś z tymi pieniędzmi zrobić, że one tak nie mogą leżeć na koncie, bo inflacja, bo zawsze słyszałam, że pieniądze muszą na siebie pracować. Tylko, że ja nie chciałam pracować więcej. Czyli nie chciałam tego inwestować w jakiś nowy biznes, jakiś nowy pomysł, w jakiś, nie wiem, startup, cokolwiek, bo ja nie chciałam pracować więcej. To jest dla mnie bardzo ważne, żeby mieć swój work-life balance taki, gdzie mniej więcej w ciągu roku pracuję w sumie sześć miesięcy, a sześć miesięcy nie. I każda inwestycja, która wymaga ode mnie zaangażowania, która nie jest takim projektem na miesiąc, dwa, trzy, nie wchodzi w ogóle u mnie w grę. W ogóle się w to nie angażuję, bo ja mam zajawki na rzeczy, mam hiberfokus na rzeczy i on trwa tyle, a potem się kończy. Ja potrzebuję przerwy, a potem zajaram się czymś innym. Więc inwestowanie w nieruchomości jest dla mnie najbezpieczniejsze.
I nieobciążające.
I nie dodaje mi więcej pracy. Domy, w które zainwestowałam na Bali, będą w stu procentach ogarniane przez agencję, więc ja nic nie będę musiała robić, oprócz płacenia podatków i przyjmowania przelewów. I to dla mnie to jest idealne, bo pieniądze na siebie pracują. je gdzieś zamrożone. One w sumie właśnie rosną na... Ta kwota rośnie na... Jakby te nieruchomości rosną na wartości, ale nie dodają mi więcej pracy. I nie mam odpowiedzialności. Dla mnie to jest w życiu najważniejsze. Żebym w tych momentach, kiedy nie pracuję wcale, żeby nie dostawać żadnych mailów, żadnych telefonów, nie mieć żadnej odpowiedzialności, żebym mogła być takim takim małym kotkiem na kanapie, który ogląda Netflixa. Albo zajara się właśnie nowym tematem i kupuje sobie 10 kursów i 50 książek. Albo podróżuje po świecie w ramach szukania inspiracji.
Brzmi to pięknie.
To jest idealne życie dla mnie.
Rozpracowując, na czynniki pierwsze, 6 milionów złotych sprzedanych we bukach, wypunktujmy sobie to. Zajawienie tematem to jest jedno. Druga rzecz jest taka, że społeczność budowana przez 17 lat, czyli czas. Reklamy chyba tylko i wyłącznie remarketingowe. Nigdy nie pozyskiwałaś nowych odbiorców płatnymi, nie? Tak domniemam. Czyli długi, organiczny content. Co ciekawe, idąc dalej tym tropem, to nie jako specjalista, ale jako osoba, która gdzieś tam zna się trochę na UX i na SEO, twoja strona wcale nie jest idealna. Ona wcale nie jest idealna. Jakby tam można było podkręcić tą konwersję na pewno jeszcze bardziej, ale to nie jest potrzebne. Pokazuje to to, że tak naprawdę mocna marka osobista budowana przez 17 lat i z tego co się orientuję, działania głównie storiesowe sprzedają. Nawet chyba nie jest to kontynuowane na feedzie, prawda? To jest przerażowe. Jest to raczej tak sporadycznie.
Dla mnie Instastories jest najpotężniejszym narzędziem sprzedażowym.
A gdyby nagle zaczęły spadać zasięgi, to masz zabezpieczenie jeszcze jakieś?
Mam newsletter całkiem potężny.
Myślałem, że zapomniałaś, bo miałeś przypomnieć, że masz.
No, on jest całkiem potężny. Duża baza? 40 tysięcy osób.
Open rate po wskazówkach?
30%.
O, dobre.
Średnio, no. Facebook, ale on tak już sobie tam średnio żyje. Blog, blog, sklep. Tam jest wciąż sporo wejść organicznych.
A rozwijasz to jeszcze? Stories tylko, nie? Stories jest najprostsze zbudowania relacji. Tak naprawdę patrzę po sobie. Uważam, że newsletter daje możliwość takiego przeczytania maila w postaci trochę listu, który jest fajnie napisany, ale nie ma tej interakcji wideo.
Wiesz co ja zauważam? Bardzo często to, że ja mówię codziennie do tych ludzi,
To nie zapominają o tobie.
Pokazuje swoją siebie, oni mnie znają, moją gestykulację, moją barwę głosu, moją twarz. Czasami jak idę sobie ulicą i widzę jak ludzie mnie rozpoznają i widzę ten pierwszy wzrok. To jest wzrok jakby zobaczyli znajomego. I wtedy po ułamku sekundy jest takie Kurde, przecież ja jej nie znam. Przecież to jest laska z internetu, nie? I takie mają takie... Przywracają się do porządku na twarzy. Ale ja już widzę to, wiesz, jakby widzę to, że oni mnie rozpoznali i patrzą na mnie jak na koleżankę, jak na znajomkę. I to jest właśnie to. To jest właśnie to, na czym mi zależy. Żeby oni mieli do mnie taki stosunek. Że jestem ich ziomalką.
To jest fajne.
I to daje Instastories. To jest najpotężniejsze... Dla mnie to jest najpotężniejsze narzędzie sprzedażowe.
To co jeszcze? poza tym, co ja sam wywnioskowałem, znając Ciebie, spowodowało, że sprzedawałaś te 100 tysięcy bułków. To jest dalej jakby liczba totalnie odrealniona
od... Wiele czynników, na pewno te wszystkie metody sprzedaży, wywierania wpływu. Ale to też jest coś, o czym ja mówię. Czyli ja komunikuję, ja bardzo zapraszam ludzi za kulis całej sprzedaży. Jak ja robię sprzedaż, to ja robię z tego wielką rzecz. Czyli ja im pokazuję wykresy sprzedażowe, ja im pokazuję, zobaczcie, to, że ja wam mówię, że już się sprzedało tysiąc egzemplarzy w jeden dzień, to jest nic innego, jak społeczny dowód słuszności. Czyli ja wam to mówię i wy wiecie, wow, że tysiąc osób kupiło tę książkę pierwszego dnia, to tysiąc osób nie może się mylić. Ja też kupię, ja też chcę. Albo jest u mnie taki case, że śledzimy ten wykres sprzedażowy i ostatniego dnia jest zwykle największy armagedon. I to w ciągu dwóch ostatnich godzin. To jest chore, co się dzieje. I jest ogrom osób, które czekają do ostatniego dnia, żeby podbić wykres. I oni czekają, zwykle kampania u mnie trwa trzy tygodnie sprzedażowa, i oni czekają na ostatni dzień, żeby być częścią tego sukcesu. Wiesz, oni, oni chcą widzieć ten wysoki punkt i oni chcą wiedzieć, że to jest to. Ja robię sobie też nagrody. Wcześniej robiłam tak, że za każdy tysiąc sprzedany, robiłam sobie jakąś nagrodę, czyli nie wiem, jakąś wycieczkę, kupowałam sobie jakąś rzecz. I oni też się czuli, że są częścią tego.
zakładają, mają cegiełkę tego sukcesu sprzedażowego. Czyli to nie jest tylko Twój produkt, tylko produkt, który oni mają duży wpływ.
Oni mają ogromny wpływ. Ja bardzo ich angażuję. Już jak tylko wpadam na pomysł i czuję, że ja chcę to robić, to ja już ich informuję. Słuchajcie, wpadłam na taki pomysł, ale jeszcze Wam nie powiem, bo to jeszcze się rodzi w mojej głowie, ale to będzie taki produkt, bo ja już to czuję, ja już to wiem, że on będzie zajebisty. I jakby podkręcam temperaturę. Potem publikuję, co to będzie, dla kogo, mówię językiem korzyści. Już od samego początku ja już jestem podjarana. Już oni widzą moją energię. Nie mogą się doczekać. Już szybciej. Kiedy? Kiedy premiera? Czy już można zapłacić? Czy już mogę ci... Czy już jakaś przedsprzedaż? Wiesz, jeszcze nie ma produktu.
I ty jesteś jedyną osobą, którą ja kojarzę, która właśnie pokazuje ten wykres i dzieli się informacjami.
Ja to uwielbiam.
To mnie trochę, powiem ci też, kiedyś zainspirowało i teraz jak mamy dropy Daga i tam się sprzedaje tych torebek kilkaset w godzinę, to też dodaję to na Instastories, choć kiedyś myślałem, ej, a może ludzie będą zazdrościć tej sprzedaży.
Bo jest wiele osób, które się tego obawia.
A nie jest chyba tak.
Absolutnie nie. Oni się czują częścią tego, jak ja ich proszę, słuchajcie, wybieramy okładkę. I ja robię trzy okładki i oni wybierają. I faktycznie ta wybrana przez nich okładka ląduje. I ona nie zawsze jest moim pierwszym wyborem. Ale środek jest mój. Ja jestem za to odpowiedzialna. Ale to niech ludzie wybierą okładkę, książki, którą sobie później kupią. I oni głosują. Ja im pokazuję, zobaczcie ile osób głosowało. Wiesz, jakby oni są zaangażowani w produkt od początku. Mają, czują, że mają na niego wpływ, są jego częścią. Potem wiedzą, że te pieniądze, które ja z tego zarobię, zainwestuję na przykład w dom na Bali, a potem odbieram klucz do tego domu i się wprowadzam i oni są... Ja dołożyłam cyrkiełkę do tego. Ja jestem częścią tego.
to jest wieloletni lejek, w którym raz na jakiś czas sprzedaż, ale tak to głównie po prostu pokazujesz całe swoje życie. A błędem jest to, że ludzie chcą budować społeczność i mają od razu fokus na sprzedaży. A to jest jakaś taka wypadka baza, czyli lat tobie to zajęło, nie? I mi się zdaje, że analizując sobie tych wszystkich twórców internetowych, którzy wykluli się w niedawnym czasie i oni są tu i teraz tej sprzedaży, to tego nigdy im się to nie uda w ten sposób. To może być bardzo krzywdzące i trochę może być to strata czasu.
Tak. I też wiesz, kwestia tego, jak dużo tych produktów się tworzy w ciągu roku. Na przykład dla mnie trzy produkty to jest max. W tamtym roku na przykład publikowałam tylko jedną książkę. W tym to są trzy projekty. Dwa lata temu to były chyba tylko dwa. Ja chcę, żeby te moje sprzedaże były wyjątkowe, wiesz, żeby te produkty, które tworzę, też nie wyskakiwały im co miesiąc. Absolutnie uważam, że niech każdy robi, co chce i ma swoją strategię, ale ja osobiście nie mogę patrzeć i wyciszam osoby, które co miesiąc publikują, sprzedają nowy kurs, nowego, wiesz, jakby... Ile treści jesteś w stanie przyswoić?
Nie za wiele.
Czy panie wiedzy bez sensu? W ogóle uważam, że to coraz to nowe, bo wiesz, ludzie kupują i myślą, że samo kupienie to już jakby coś zmieni, nie? A ja bym chciała, żeby to było bardziej takie... jakieś racjonalne, tak świadomie wybierać, od kogo chcesz się uczyć. Żeby, ja chcę, żeby ludzie znali metody sprzedażowe. Ja, to też jest jakaś taka moja misja, że ja uczę ich, że zobaczcie, to jest społeczna dowód słuszności, tak? To, że ja wam mówię, że jestem psycholożką i piszę książkę o tym i o tym, to też sprawia, że wy mi ufacie bardziej, no bo ja wiem, o czym mówię. Reguła autorytetu, reguła niedostępności. Akcja promocyjna trwa trzy tygodnie. I moim celem jest, żeby ludzie wiedzieli, że to trwa tylko 3 tygodnie, mają tylko 3 tygodnie na zakup. I im bliżej idziemy do końca, tym większe jest napięcie. Ludzie nienawidzą myśleć, mieć takiego poczucia, że jakaś świetna okazja przejdzie im koło nosa i już nigdy więcej jej nie będzie.
i jak sobie tak ciebie słucham, to jest dokładnie to samo, co my robimy w Dagu. Jak ktoś słyszy, na przykład słucha tego podcastu dzisiaj, jest twórcą internetowym, przepraszam, nie jest twórcą internetowym, a właśnie ma swój sklep e-commerce'owy, no to u nas jest tak samo. U nas są tygodniowe sprzedaże, jest społeczność, z której my rozmawiamy z ludźmi, czego oni potrzebują. To wszystko da się przełożyć jeden do jednego w e-commerce'ie, bo jesteśmy cały czas w takiej sytuacji, że zarówno mało twórców internetowych działa w ten sposób, a już sklepów internetowych to prawie Prawie nikt. Nikt nie prowadzi tego dialogu. A ten dialog jest najważniejszy. I on się właśnie wziął od takich osób jak ty i innych twórców, którzy tworzą produkty razem z odbiorcami. I to jest ten lewar, który rekomenduje wszystkim, żeby zaczęli w końcu wykorzystywać. A nie skupiali się tylko i wyłącznie na reklamach. Bo tutaj koleżanka Eliza siedząca przede mną za sześć baniek sprzedała bez reklam.
Na pewno była tam jakaś część reklam.
Alterymarketing chyba, nie?
Tak, ale chyba przy czterech produktach w sumie były reklamy. I zawsze słyszę od wszystkich, że ogromna jest konwersja, że ostatnio złotówka robiła 11 złotych. I osoba, która zajmowała się reklamami, sama była zaskoczona. I jakby tłumaczyła to tym, że mam tak silną, zbudowaną markę, że to po prostu świetnie leciało.
To jest najważniejsze. Marka osobista w internecie. Takie jest moje stwierdzenie. I to zresztą powiela się już w którymś odcinku podcastu. Gości, którzy przychodzą mówią to samo.
A jest nie tak, że się niektórzy boją tej marki osobistej? Że jeżeli firma będzie miała frontmana... To
nie jest polskie na pewno. To jest amerykańskie. I ten model dopiero u nas przychodzi. Ale jak sobie patrzę na takie marki, które osiągały sukcesy przerażawe, nie wiem, typu Laurella, to tam zawsze wstała silna osobowość za tym. A u nas nie ma tego aż tak dużo, więc to jest jakieś pole do zagospodarowania.
Ja myślę, że ludzie lubią się utożsamiać z kimś, że jest jakaś marka, oni chcą wiedzieć, kto za nią stoi, jaka historia jest tego człowieka.
Tak.
To jest ciekawe.
Co go zmotywowało do zrobienia tego.
Jakie są jego sukcesy, jakie porażki, w ogóle jak wygląda jego życie.
Porażki.
Wiesz ile jest w Google? Fraz Eliza, Eliza Wydrych, partner Eliza Wydrych, coś tam. Ludzie są ciekawi takiego, wiesz, mega prywatnego życia. Są takie sfery, które u mnie zawsze były tabu i jakby w ogóle ich nie rozwijałam, bo to było gdzieś tam moje granice prywatności. Relacje na przykład partnerskie, związek. I to jest coś, co rodzinna maksa ciekawi. Oni chcą wiedzieć więcej. I też to, że masz granice i nie odpowiadasz na jakieś pytania, to też budzi, wiesz, jakiś taki szacunek, że okej, nie wszystko jest na sprzedaż. Nie wszystko jest do pokazania. Są jakieś świętości. To jest fajne.
Użyłaś słowa porażka. Wiesz, że to jest mój ulubiony temat. Mój pierwszy mastermind był o porażkach. Zawsze rozmawiam o porażkach. Co ci ostatnio nie wyszło w twoich projektach?
Koniec podcastu. Bardzo ciekawa sytuacja to jest. Bardzo jestem wdzięczna za to, bo wiem, że mogę się dużo z tego nauczyć i I choć to jest niekomfortowe bardzo i rozczarowujące, bo masz już jakieś oczekiwania, bo wiesz, jak rzeczy się sprzedają. Ja mogłam założyć, że jak publikuję e-booka kulinarnego, to on zarabia 350 tysięcy.
Statystyka.
Bo tak zawsze było. Jak jest jakiś e-book o pieniądzach, zarabianiu, sprzedaży, 600 tysięcy, 900 tysięcy w trzy tygodnie. Pewne. Jak jest to psychologia, 300, pewne. I teraz publikuję ebooka kulinarnego z przepisami low carb. Pewniaka, absolutnego pewniaka. Easy money. To jest dla mnie zawsze easy money. I absolutnie przyjemność stworzyć ebooka kulinarnego, bo uwielbiam gotować, kreować, wymyślać. przepisy, robić zdjęcia. Składa się Bóg. Ja prawie wszystko w tym procesie wydawniczym robię sama, bo to uwielbiam. Więc... I co? Pierwszy dzień. A jeszcze zanim pierwszy dzień, no to jest ten bardzo ważny etap, jak promocja produktu na etapie jego tworzenia. To jest coś, o czym ja zawsze uczę, że to jest absolutnie kluczowy etap. Musisz rozgrzać ludzi, musisz mówić językiem korzyści, poznać ich obawy, odpowiedzieć na te obawy, zapytać, jakie są wasze problemy w tym temacie, czego się obawiacie, co byście chcieli, co myślicie o tym e-booku, czy już Czy planujecie kupić tego ebooka? I na przykład ktoś mówi nie, bo za drogi. Nie, bo nie interesuje mnie schudnięcie. Nie, bo słyszałam, że low carb to jest niezdrowe dla cholesterolu. I te wszystkie odpowiedzi, to jest dla mnie baza, na której ja mogę bazować, żeby ich przekonać. Więc to wszystko zawsze robię. Miesiąc to jest minimum dla mnie na promocję książki, a zwykle dwa miesiące są takie idealne. Ale tym razem było inaczej. Tym razem przeleciałam z Bali do Lublina, pomyślałam sobie idealny moment na stworzenie ebooka kulinarnego Low Carb na jesień. Perfekto. Przecież każdy teraz jara się low carb, każdy chce, każda laska nie obrazi się jak schudnie kilka kilogramów tkanki tłuszczowej. Każdy, myślę, chce być zdrowy, poprawić sobie wyniki badań i tak dalej. W sumie idealnie. Więc zaczęłam gotować i tego ebuka zrobiłam bardzo szybko, bo w 4 dni ugotowałam 44 dania, sfotografowałam je. Tydzień mi zajęło stworzenie całej książki.
Lekko się czułaś wtedy? Czy to było obciążające?
Bardzo lekko. Absolutnie wspaniale. Cudowny proces, kreatywny. Ja mam ADHD, więc wiesz, codziennie inne danie, codzienne inne zdjęcie. Później kolejny etap, edycja tych zdjęć w Lightroomie. Potem kolejny etap, skład tego e-booka. Wiesz, ja kocham proces wydawniczy, bo ja mogę być tyloma rzeczami jednocześnie. I po prostu to jest dopaminowy prysznic. Więc wszystko cudownie, fajnie. Podgrzewam. Ludzie wybierają okładkę. 11 tysięcy osób zagłosowało w sumie na okładkę.
Ile było otworzeń stories, bo to jest chore też. Statystycznie niemożliwe.
Z 20 chyba? 25 tysięcy.
Czyli połowa osób wzięła udział w tej konwersji.
Tak, tak, tak. To jest crazy. Więc co sobie myślisz?
Ten e-book będzie strzałem dziesięcioletnim.
11 tysięcy osób, ok. Więc sobie tak myślę, no dobra, niech Niech cztery kupi. Może pięć? Dobra, cztery. W ciągu całego trzytygodniowego okresu promocyjnego. No i jest pierwszy dzień. Wiesz, miałam tak naprawdę dziesięć dni na rozgrzanie ludzi, co jest ekstremalnie krótkim okresem. Ale myślę sobie, ten temat już jest tutaj u mnie długo. Chyba już nie muszę tak ludzi rozgrzewać. To jest kolejny e-book. Uwielbiam moje e-booki. Niektóre były bestsellerami, więc świetnie się zawsze sprzedawały. Pierwszy dzień. Sprawdziłam sobie specjalnie, ile się sprzedawało w pierwszy dzień każdego z tych e-booków. No tam było minimum 1300 sprzedanych egzemplarzy w pierwszą dobę. No i przychodzi pierwsza doba, pierwsza godzina. I pierwszy raz mi się to zdarzyło, że zaspałam na premierę. Premiera była o 10 rano. a ja zostałam o 11.30 i też pojawił się w moim życiu pewien dystraktor, który sprawił, że nie dałam z siebie tego, co zwykle. Nie dałam tej energii, nie byłam taka zajarana, nie dzieliłam się tym wszystkim. Byłam gdzieś podzielona i dzień premiery, ja się obudzę 11.30 i myślę sobie, dobra, no to oni już wiedzą, że już to półtorej godziny to jest w sprzedaży. Wchodzę do sklepu, patrzę na wyniki sprzedażowe, a tam Pięćdziesiąt sprzedanych egzemplarzy.
Pięćdziesiąt, to musiało boleć.
Po pierwszej dobie nie było nawet dwieście. Gdzie normą było u mnie tysiąc trzysta. I mam takie, oh fuck, coś poszło nie tak. Zasięgi tygodniami spadły, nawet czterokrotnie bym powiedziała.
Ty w ogóle trafiłaś, takie okienko trzydniowe było na Instagramie, że był mega spadek u wszystkich.
Ja w życiu nie widziałam takich niskich zasięgów nigdy. Ja wiem, że podczas sprzedaży liczba wyświetleń spada i u mnie zawsze ona spadała. Nie była jakaś duża różnica. Zwykle to spada do 3% nawet. U mnie to spada... jak zwykle mam powiedzmy 30, czasem 35, to w sprzedaży mam zwykle 20, 25. To jest super, ekstra. A wtedy miałam 5, 6 i miałam takie fuck.
I co czuje wtedy królowa ebuków?
Byłam zszokowana, rozczarowana, ale ja jestem osobą, która od razu szuka rozwiązań i chciałam zrozumieć tego, bo musi być jakieś rozwiązanie na tę sytuację. To jest nienormalne, nigdy w życiu tego nie było.
Przypomnij, ile buków wydawałaś do tej pory?
Siedemnaście.
Pierwsza wpadka?
Nie. Druga. Pierwsza też dotyczyła byka kulinarnego, też z przepisami low carb, ale jeszcze wtedy nazywaliśmy to białkowo-tłuszczowe. I to nie był w ogóle trend temat, jak teraz. Ja chodziłam do dietetyczki, która na podstawie moich wyników badań insulinoporności uznała, że trzeba się zainteresować tematem białkowo-tłuszczowych posiłków. ale to jeszcze nie było w mainstreamie. I ja, wiesz, z tą wiedzą myślę sobie super ekstra, ja ludziom powiem, że te śniadania białkowo-tłuszczowe to jest w ogóle najlepsze, co może być dla glikemii w ogóle, dla poczucia, dla utrzymania energii. Jak jesz dużo węgli na śniadanie, zaraz chce ci się spać, chce ci się zaraz jeść. Więc mówię super, ale to było za wcześnie. I ta książka się sprzedała, jak normalnie one się sprzedają 3-4 tysiące egzemplarzy, ona się sprzedała 1500 egzemplarzy. I to była moja pierwsza porażka.
Porażka, ale też timing. Ja uważam, że w ogóle kluczowy jest timing i mógł być brak świadomości właśnie.
Absolutnie. Ja uważam, że nie zrobiłam wystarczająco dużo, ale też myślę, że nie miałam na tyle zasobów i czasu, bo teraz low carb jest promowany przez dietetyków, wiesz, wszyscy
na... Może to jest zbyt popularyzowana jest ta hipoteza, dlatego ta sprzedaż jest gorsza, że ten timing już mógł minąć. Ciekawości tematów, w sensie, że już jakby sprzedałaś trzy e-booki. I dużo już powstało o tym w internecie narracji. Jakby ja się nie pytam każdego znajomego, a każdy jest low-carpo, low-keto. To może było też z tym związane.
Może tak być.
Przegrzany temat.
Ja jednak myślę, że jesteśmy teraz po pierwszym, dokładnie po pierwszym tygodniu sprzedaży. I sprzedało się 500, 600 egzemplarzy mniej więcej.
Jaki masz cel sprzedażowy, bo ten podcast pewnie wyjdzie po zakończeniu. Ciekawe, czy trafisz.
Więc założenie na samym początku było takie, że 350 tysięcy ten buk robi. Potem ja on takie, dobra, do 200 dobiję. I takie jest idealne, idealna kwota. Ale jak dobiję do 100 tysięcy, 120, to będzie fajnie. To będzie super idealnie, bo 120 tysięcy za siedem dni pracy.
To brzmi całkiem klawo.
Jest całkiem spoczko, zwłaszcza, że moje koszty powstania tego e-booka to... Ty robisz wszystko sama. 3,5 tysiąca złotych za korektę, redakcję i za dietetyczkę.
A tak robisz wszystko sama.
A tak robię wszystko sama.
Nie umiesz czy nie lubisz delegować?
Deleguję, jeżeli uważam, że to jest naprawdę zasadne, czyli w życiu sama nie zrobiłabym korekty i redakcji książki. Nigdy w życiu bym się tego nie podjęła i nikomu tego absolutnie nie polecam. Chcę, żeby te e-booki, w których ja nie mam ekspertyzy, czyli zdrowie, był zweryfikowany albo przez lekarza, albo przez dietetyczkę kliniczną. I mimo tego, że mogłabym użyć programu, który by mi obliczył makroskładniki, kalorie każdego posiłku, to jednak chcę, żeby na pokładzie był specjalista, który mi powie, że to jest Absolutnie uważam, że jeżeli nie masz w czymś ekspertyzy, a jara ci jakiś temat, wchodzisz w niego głęboko i chcesz dzielić się wiedzą. Super. I pamiętam jak wydawałam e-booka o cyklu. To nie jest temat mojej ekspertyzy, ale zajarałam się tym, weszłam w to bardzo głęboko. Stworzyłam książkę, która była na pograniczu napisana, bo było tam dużo medycznej wiedzy, ale ona była przepuszczona przez mój filtr, więc napisałam to w taki sposób, że to było przyswajalne i ciekawe dla ludzi. Ale pamiętam, że to spotkało się z bardzo dużym sprzeciwem środowiska medycznego na Instagramie. Było bardzo dużo osób, które były oburzone tym, że kim ja jestem, że piszę takie książki na taki temat, gdzie nie mam ekspertyzy. Dla mnie było oczywiste, że to wszystko, co napiszę, musi zostać zweryfikowane przez specjalistę, przez lekarza, który się w tych hormonach specjalizuje. Ale dla tych ludzi to i tak było za mało. I pamiętam, że ktoś mi napisał, słuchaj, dzięki ci za tę książkę, bo ja nie miałam o tym zielonego pojęcia, a żaden z tych lekarzy nie Nie ma takiej siły otarcia. Tak, ale też nie ma nawet pomysłu na napisanie czegoś takiego. Nie zajmuj się tymi tematami, bo kim ty jesteś, ale generalnie no... Niby to
moja strefa, ale nie szufladka.
I pamiętam, że bardzo się bałam tuż przed premierą tej książki, bo bałam się tego, że ktoś to zbojkotuje i że
Że będzie drama.
Tak, że będzie drama, że wiesz, bardzo łatwo można coś tak zinterpretować, żeby zrobić z ciebie idiotkę, głupią laskę, która chce... Ja miałam bardzo wiele takich sytuacji w ciągu mojej kariery siedemnastoletniej, od samego początku. Od momentu, kiedy zaczęłam zarabiać na blogu i moje stylizacje miały jakieś takie luksusowe marki, jakby te produkty były bardzo luksusowe, już od wtedy słyszałam, że to jest niemożliwe, żeby studentka psychologii sama zarabiała takie pieniądze, więc na pewno ma bogatego ojca. albo mam sponsora, albo wiesz, jakby na każdym etapie słyszałam rzeczy. Kim ty jesteś, żeby wydawać epokę kulinarnego? Nie wiem, jesteś po jakiejś gastronomii, nie wiem, kim ty jesteś. Wiesz, tak jakbym nie mogła mieć zajawki na gotowanie i nie mogła sobie wymyśleć. Tak. Albo kim ty jesteś, żeby pisać o cyklu? Jestem kobietą. Temat mnie dotyczy na maksa i się nim zajarałam i chcę edukować. Kim ja jestem? No może nikim, ale przynajmniej wykonałam taki wysiłek, żeby zrobić potężny research, stworzyć książkę, która jest przyswajalna, która jest zweryfikowana i która pomogła wiele kobietom zrozumieć siebie i nie wiem, żyć zdrowiej. i wiedziałam, że może być z tego burza, wiedziałam, że może być jakaś afera, bo bardzo duzi influencerzy w temacie medycznym byli oburzeni tym, co ja robię, ale wiedziałam, że ta moja misja jest większa i mimo tego, że jest takie ryzyko, ja i tak w to idę.
Jak te dramy na ciebie wpływają? Idziesz pod prąd, czy jednak jest to podcinać ci skrzydła?
Wiesz co, przy okazji tej książki naprawdę się stresowałam. Bo oni, bo ktoś wyciągnął moje stories i zinterpretowały je w taki sposób, pokazując, zobaczcie, ta laska jest głupia. I jak ona w ogóle mogła to napisać? Przecież jedno wyklucza drugie. A ja tłumaczyłam, To było takie pytanie. Eliza, a jak ja biorę leki, jak ja biorę tabletki antykoncepcyjne, czy ja też mam naturalny cykl? Czy też ta książka będzie dla mnie? No i nie. Ktoś, kto jest na antykoncepcji hormonalnej, nie ma cyklu takiego, nie ma fluktuacji hormonów. Więc ja to wytłumaczyłam i ktoś zrobił screen i wytłumaczył swojej społeczności. Zobaczcie, jaka idiotka. No przecież właśnie po to bierzesz hormony, żeby nie mieć cyklu. A ja tłumaczyłam to komuś, kto zupełnie nie miał o tym pojęcia. I ktoś zrobił, no, idiotka. I wy chcecie kupić książkę z takiej osoby? I wiesz, bardzo łatwo zrobić z kogoś idiotkę. Idiotę.
I w takich momentach masz tak, że trochę ci się nie chce, czy jednak brniesz to?
Brnę w to.
I jesteś zawsze ze swoją racją.
Nie, nie ma opcji, nie ma opcji, żeby mnie coś takiego zatrzymało.
A miałaś momenty wypalenia w tym 17-letnim stażu twórcy? Miałam, miałam. Bo to strasznie długo się dzieje. Ja robię już co rok i ostatnio nawet miałem tak, że ej, kurczę, te podcasty co tydzień to jest duże obciążenie. I miałem taki moment, że trochę mi się nie chciało.
Tak, oczywiście.
Jak ty sobie z tym radzisz?
Pamiętam taki moment, jak byłam blogerką i zaczynałam od bloga modowego, potem mi się trochę znudziło. Było bardziej lifestyle'owo, psychologia, podróże, wiesz, tego było bardzo dużo i ja umiec najgorzej, kiedy dochodzę do sufitu. Czyli wszystko już jest, wiesz, super zarabiam, mam jedne z lepszych zasięgów w Polsce i nie wiesz, w którą stronę dalej iść.
Już wszystko jakby... Ta droga jest fajna.
Ta droga jest super.
A ten szczyt jest nudny.
I często jesteś tam sam, sama.
I nie możesz z tym porozmawiać.
Nie. I ludzie, w zasadzie, za bardzo nie rozumieją i myślą sobie, wszystko masz, o co ci chodzi.
Wszystko, nic.
Tylko masz sufit. A ja uważam, jakby my jesteśmy takimi osobami, które potrzebują mieć, wiesz... Cały czas. Tak.
Lewo, prawo, lewo, prawo. ADHD. Pomaga czy przeszkadza?
To zależy na... To zależy...
W pracy twojej.
W pracy mojej. Dla mnie ADHD to jest super power. Ja uważam, że to, gdzie tutaj jestem, absolutnie zawdzięczam mojemu mózgowi, temu, że mam ogrom zainteresowań, ciekawość, jestem głodna, jestem głodna informacji, jestem głodna zrozumienia, jak coś działa, jak mi coś zajara, mam hiperfokus. To jest coś takiego, że na maksa chcesz zrozumieć, chcesz wiedzieć, do szpiku chcesz dojść. żeby mieć pełny ogląd. I ludzie z ADHD często mają tak, że jak się czymś zajarają i wejdą głęboko, chcą się tym podzielić. W naszym przypadku dzielenie się równa się zarabianie kasy, no bo zwykle robimy z tego jakiś produkt i po prostu to idzie w świat. Ale też nie chcę romantyzować ADHD, bo są osoby, które absolutnie sobie nie są w stanie poradzić z tym, że nie mogą się właśnie skupić. Bardzo dużo dystraktorów jest w tym dzisiejszym świecie i ciężko o to, żeby właśnie skupić się na jednej rzeczy. Albo bardzo dużo może być trudności wywołanych taką strukturą mózgu. Dla mnie to jest super power i pamiętam jak robiłam sobie właśnie diagnozę psychologiczną. Zawsze wiedziałam, że mój mózg trochę inaczej pracuje. i usłyszałam, że tak, mam bardzo dużo objawów ADHD, ale mam tyle strategii stworzonych samodzielnie, że to mi w ogóle nie przeszkadza w życiu. Są oczywiście takie obszary, w których są pewne wyzwania dla mnie, ale generalnie wykorzystuję to wszystko do swoich korzyści i uważam, że jestem tu, gdzie jestem właśnie dzięki temu. Wiesz, jak 17 książek wydanych od 2018
roku, Trochę mieszkań na Bali i jakieś tam sześć bali zrobione.
W trzech różnych tematach. Psychologia, biznes, zdrowie. Ja się jaram tym, że ja na początku roku napiszę książkę w obszarze zdrowia, potem psychologia i biznes. To jest ekstra. Ja się zajaram tematem, wskakuję w niego głęboko, tworzę produkt, sprzedaję. Sprzedaż to jest w ogóle coś, co absolutnie kocham. Jestem handlarą i kocham sprzedaż, kocham analizować te wszystkie wykresy, kocham to, że mogę real time sprawdzić, że to, co właśnie teraz powiedziałam, bazując na jakiejś metodzie wywierania wpływu, robi pik sprzedażowy. I ja to jeszcze mogę, zobaczcie, ja to powiedziałam teraz i zobaczcie na ten pik. Pamiętam taką sytuację, że była 22, któregoś dnia sprzedaży i nagle był jakiś taki duży pik sprzedażowy. I wrzuciłam to, że słuchajcie, kompletnie tego nie rozumiem. Jest środa, 22 i nagle pik. Ja nic nie mówiłam cały dzień. jakiegoś takiego, wiesz, niesamowitego. I jakaś leska mi napisała, wiesz co, ja właśnie kupiłam, bo to jest moment, gdzie moje dzieci już leżą w łóżku i ja mam czas dla siebie i sobie scrolluję, przeglądam i właśnie kupiłam twoją książkę. Może inni też tak mają. Więc ja to wrzuciłam i pomyślałam sobie, Boże, jak ja uwielbiam to, że ja się cały czas uczę tyle o sprzedaży, ja nie mam dzieci, ja nie wiem jak to działa i nagle się dowiedziałam, że coś takiego jest. I to Stories wywołało kolejną lawinę sprzedaży, bo ludzie, którzy mają właśnie położyć dzieci, pomyśleli sobie, Dobra, to jest dobry moment teraz, żeby kupić tę książkę, bo to jest jakby, okej, przypomniałaś mi, dzięki. I to bywało jeszcze większą lawinę sprzedaży. Więc ja powiedziałam, ja znowu zrobiłam screen i wrzuciłam. Zobaczcie w ogóle, jak to działa, niesamowite. I dla mnie to jest absolutnie fascynujące, że ja się cały czas mogę uczyć.
I nowe rzeczy poznajesz. Tak. No dobra. To jakie ty masz jeszcze wyzwania, marzenia sprzedażowe? Czy jest coś, co byś chciała jeszcze osiągnąć?
Myślałam, że nie jestem w stanie już zrobić takiej sprzedaży, jak przy okazji e-booka o pieniądzach i zarabianiu, gdzie sprzedało się produktów na ponad 900 tysięcy w trzy tygodnie.
Ile to jest ilościowo?
Ponad 11 tysięcy.
To jest konwersja na poziomie 50% z historii swojego.
Jak?
Nie wiesz, nie? Może nie, że nie wiesz, ale ja ci powiem przygadę, od której nie dochodzę w moich jakby rozmyśleniach, że ktoś mnie pyta, w jaki sposób my sprzedajemy kilkaset torebek w godzinę. No i ja totalnie nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie. W sensie, tyle rzeczy się wydarzyło po drodze w ostatnich czterech latach, że ja, okej, niektóre rzeczy są analityczne, jestem w stanie przeanalizować, ale niektóre, no, nie cholera nie jestem w stanie przeanalizować. I sam się z tym zastanawiam. Nie wiem, czy też tak masz. Jak to jest możliwe, że mamy 40 tysięcy osób w grupie na Facebooku, że jest gigantyczna aktywność i nie ma takich drugich grup na Facebooku w naszej branży? I jak to jest, że my jako jedyni sprzedajemy takiej ilości torebek? I nie ma odpowiedzi na to pytanie. W sensie, ja wiem, jakie rzeczy wykonałem, ale które z nich były najważniejsze, mogę domniemać. Niektóre analityczne jestem w stanie potwierdzić, ale to jest domniemanie, że to trochę jest timing, szczęście. Czy u ciebie jest tak samo, czy nie? Czy wiesz, jak sprzedałaś 17 tysięcy książek?
Wiem, że ten temat jest bardzo hot. I ludzie widzą, moje podejście do pieniędzy, to ile ja zarabiam, to co ja później robię z tymi pieniędzmi i że ja faktycznie je zarabiam. Czyli jeżeli ja im... Ta książka nie była o tym, jak zarobić pieniądze i jak pracować, by zarobić pieniądze. Ta książka była o moim mindsecie dotyczącym pieniędzy i zarabiania. To była książka o pieniądzach i zarabianiu, którymi ja podzieliłam się swoim mindsetem, który uważam, jest genialny. I ludzie chcieli go poznać, bo założyli, że jeżeli poznają mój mindset, to może też tak będą mogli. Zresztą... Tak to działa. Mamy w psychologii taką... takie coś jak modelowanie, czyli obserwujesz kogoś, kto cię imponuje na przykład i dzięki obserwacji jesteś w stanie przyswoić sobie sposób myślenia, pewne zachowania i wdrożyć je do swojego życia. Czyli tak jakby potrzebujesz mieć inspirację, jakiś role model.
Mentora.
Dokładnie, za którym podążasz. I to nawet nie musi być kontakt jeden na jeden. Wystarczy, że obserwujesz tę osobę, uczysz się. O Jezu, ona tak myśli, a ja zupełnie mam inne podejście. Wiesz, każdy z nas ma zbiór różnych przekonań wyniesionych z domu, czy takich, które się pojawiły w procesie socjalizacji. I nagle spotykasz kogoś takiego, kto ma takie super podejście do kasy, zarabia. dużo, żyję ekstra. Dream life. I ty też tak chcesz. Chcesz poznać to. I dla mnie to jest bardzo wdzięczny temat. Ludzie kochają pieniądze.
trochę odbiegasz od tematu w ramach twojego ADHD, bo chciałaś powiedzieć o tym, że sprzedałaś książkę, sprzedałaś, w sumie to nawet nie książkę, a masterclassa, dumnie brzmiącego, o sprzedaży. I jak ty mi powiedziałaś o tym, że chcesz takiego zrobić, ja mówię, co ty, Liza? Ile osób z twoich obserwatorów sprzedaje swoje produkty? To jest jakaś mała część.
Ja mówię, co?
Ty sprzedasz 200-300 sztuk. Ja miałem takie, what the fuck? Że jakby tam, ile tam było tego sprzedaży? 600 koła chyba?
Tak, 650 tysięcy, no.
To jest crazy na maksa.
I to był produkt, który kosztował 229 złotych. Dużo. I to były w sumie półtora godziny nagrań i dwa PDF-y. I ja nie wiedziałam zupełnie, jak to się sprzeda. I ja chciałam coś takiego zrobić. Pierwszy raz wideo format. Gadaliśmy o tym, że to jest, wiesz, ciekawe i... Inne. Tak.
I obciążające czasowo też.
Dokładnie. To też zajęło mi tydzień, tak naprawdę, zrobienie tego. I ja nie wiedziałam zupełnie, jak to się sprzeda. I pamiętam, że ty byłeś pierwszą osobą, która mi powiedziała, bitch. A ile tych twoich followers'ów faktycznie coś sprzedaje? I pamiętam, że mi to zablokowało, mi to coś w głowie.
Tak można by było to przeanalizować, że więcej osób chce się zdrowo odżywiać, wersus osób, które sprzedają coś.
Tak. I wtedy siadło mi trochę.
Miałam takie... Że złą energię wprowadziłem?
No, tak jakby podcięło mnie to. że skoro, wiesz, ty tak mówisz, znasz się na sprzedaży, no ja nigdy nie sprzedałam wideo, nigdy nie w takim temacie. Wiem, że sprzedaż to jest coś, co umiem świetnie robić i wiem, że ludzie wiedzą o tym i chcą się ode mnie uczyć i miałam wydać e-booka o tym, ale nie wiem. I wtedy moja koleżanka Ada mi powiedziała, ale ty nie sprzedajesz tego do ludzi, którzy coś sprzedają. Ty sprzedajesz wizję życia, takiego jakie ty masz. I mówisz historię. Pewnego dnia zdecydowałam się wydać e-booka, mimo tego, że moi najwięksi mentorzy, wielkie nazwiska w branży wydawniczej mówiły mi, że e-booki się w Polsce nie sprzedają. I jeden mi powiedział, mentor, jak sprzedasz 500 e-booków, to będzie dobrze. I ja sprzedałam tego pierwszego e-booka w sumie 11 tysięcy egzemplarzy. I ja wiedziałam, że oni nie wiedzą, bo żaden z nich nie wydał e-booka samego w sobie. E-booki zawsze były dorzucane do wersji papierowej. Jak dasz ludziom wybór, oni zawsze wybiorą papier.
Normalne.
Tak. Ale jak nie dasz im wyboru i dasz im wartość i będziesz mieć zbudowaną markę, oni pójdą za tobą. Nawet się śmiałam, że jak wydasz coś na glinianej tablicy, to oni to kupią, bo to będzie, wiesz, dla nich wartość. I nie pamiętam, co mówiłam i do czego ja teraz dążę.
ADH, ADH.
Ale...
Rozmawialiśmy o tym, że ja skillowałem twój pomysł.
Tak, i moja koleżanka mi powiedziała, no właśnie, słuchaj, ty nie sprzedajesz do ludzi, którzy coś sprzedają. Ty sprzedajesz im wizję tego, jak może być. I jaka była twoja droga? Od zera? Poprzez podjęcie decyzji niewinnej?
Do milionera.
Tak. I tak sobie pomyślałam, czyli ja generalnie to uderzam do wszystkich moich followersów.
Bo oni są z twojej strony obeznani przez lata. To był ciekawy punkt, którego ja nie zwróciłem uwagi.
Jestem jej wdzięczna. Ada, jak to oglądasz, to cię dziękuję, bo ona mi naprawdę... Wiesz, to było wyzwanie, nie?
Dla mnie to było ciekawe bardzo. Ale to pokazuje, że czasami wszyscy się mylą.
I też ciężko przewidzieć rzeczy.
No zobacz, tu na przykład, że teraz jest wtop, lekka wtopa.
W życiu bym, wiesz, tygodni. Wiem, że mam jeszcze dwa tygodnie. Wiem, co zrobiłam źle. Musiałam całkowicie przeorganizować całą moją strategię i ja wierzę, że ja to dociągnę.
Ale jest to i tak super nauka, learning.
Wiesz, co mi to też dało do myślenia, że a co jeżeli Ebookowa przygoda idzie ku końcowi i generalnie w moim życiu tak jest, że co 7 lat ja zmieniam wszystko. Czyli najpierw było 7 lat tych stron z grami, 7 lat blogowania i niedługo skończy się 7 lat pisania ebooków, sprzedawania ebooków.
No właśnie. Ja tak powiem ci szczerze pokątnie, że mam zagwozkę z tymi jabłkami, że było boom. Ty jakby byłaś jedną z pierwszych albo pierwsza, nie wiem, to już musisz sobie to definiować.
Na pewno miałam potężne wyniki sprzedażowe jako jedna z pierwszych.
A ktoś sprzedaje więcej od ciebie jabłków w Polsce?
Nie wiem.
Trzeba było sprawdzić, ale chyba raczej jesteś w topce, nie?
Na pewno jestem w topce.
I za sprawą tego dużo ludzi też chce sprzedawać i trochę to się może wypalić za jakiś czas. Ja staram się tego pokazać, że największym problemem tych e-booków też jest to, tak mi się wydaje, że dużo osób je kupuje, tak samo produktów cyfrowych. i już potem nie będą skłonni do zakupu po raz kolejny.
Tak.
Część przerobi, część nie przerobi do końca i już nie ma motywacji do kolejnego zakupu.
Prawda. I wiesz co mnie ostatnio irytuje bardzo na rynku? Paczki e-booków. Nie wiem czy ty to wiedziałaś. Właśnie widziałem.
Jest jakiś taki nowy trend. No my też pisali, że masz tam jakąś całość ze sprzedaży.
Nie mam pojęcia ile już tych paczek powstało. Bardzo dużo. Ale kupujesz 60 e-booków.
Za 150 złotych.
Za 150 złotych, czyli jakby koszt trzech e-booków. Dla twórców to jest super deal, bo jeżeli paczka kosztuje 200 zł, to ja jako twórca dostaję 120. Nawet raz wynegocjowałam, bo chciałam zobaczyć, na ile oni są w stanie. I wynegocjowałam 147 zł.
Z ustów?
Tak.
No tak, ale model jest świetny. Mała prowizja dla nich będzie bardzo... Model jest świetny.
Moje koleżanki robią na tym po 100 tysięcy w tydzień.
Kto to przerobi?
Nikt.
To jest tylko FOMO.
I dla mnie to obniża wartość e-booków.
Jako produktu.
Tak. Znowu wracamy do momentu, trochę, kiedy e-booki były dorzucane za darmo na newsletter. Albo kiedy były tanimi broszurkami, gdzie nie miały wartości. I nie wzięłam udziału w żadnej z tych paczek. Regularnie dostaję propozycje. Mogłabym tam wrzucić e-booka, który się już kompletnie nie sprzedaje, tak? Tylko żeby być częścią tej paczki i zarobić hajs. Ale dla mnie, jako dla, że tak powiem, matki e-booków, bo tak nam nie mówią,
Taki będzie tytuł. Matka e-booków.
To jest dla mnie takie, co wy robicie?
Obniżacie wartość e-booka.
I długofalowo to jest kilowanie ogólnie e-booków jako formatu wartościowego, jakościowego.
To co będzie dalej po tych e-bookach? Byliśmy na lunchu wcześniej i rozmawialiśmy o tym. Mi się wydaje, stawiam taką hipotezę, że problemem jest największym nie dotarcie do wiedzy, ale prowadzenie po tym za rączkę. I będą powstały takie produkty, które będą zrzeszały jakąś mniejszą liczbę osób i żeby ktoś nie tylko dostał możliwość wyedukowania się, ale żeby był sprawdzany, trochę jak w szkole. I że to jest taki... Tego dużo się nie ma w Polsce, ale że to jest taki trend, który który będzie dawał większą wartość w takim long termie osobom, które mają mniejszą motywację do przyswajania wiedzy. Nie taką jak ty, że wbijasz się w temat jak Kret i ja i tam przewiercamy się do samej głębiny. Tylko trzeba będzie zagospodarować tą przestrzeń dla osób, które tylko triggerem jest zakup, a potem zapominają.
Wiesz co mi się podoba? Koncepcja mastermindów. ale takich, że jest jakiś lider. Czyli ja, Eliza, otwieram grupę Mastermind dla sześciu osób, które mają jakieś biznesy i zaznajamiam się z każdą, jakby mamy jakieś tam jeden na jeden, poznaję, co tam, jakie są problemy, jaką widzę drogę i tak dalej. Działałam dużo jako mentor, też robiłam bardzo dużo audytów i pracowałam z wieloma twórcami, więc jakby pamiętam, że to było fajne, lubiłam to. ale tego już było tak dużo, że się jakby też wypalasz, nie? Bo dajesz coś, co masz najcenniejszego, swój czas. A taka grupa Mastermind, to jest fajne, to mi się podoba.
Tylko może jakoś zcyfryzowana, na większą skalę. Nie wiem, jak to jakby mogło wyglądać. Że jest jakiś zasób wiedzy, na przykład gdzieś, w którym sam musisz zapoznać się i trochę pomocy.
Albo coś takiego, że masz właśnie pięć osób i to trwa trzy miesiące, ale to jest bardzo drogie.
Takich hi-hi ticket.
Jest taki totalnie ekskluzywny klub i wtedy ja jestem w stanie na tych pięciu osobach totalnie się skupić i faktycznie... I dowieć większą wartość. Tak. Więc to mi się podoba. Ja mam tak, że jak mi się zmieniają te drogi, to ja czuję, ja już czuję zmianę. Już mi mrowi w środku, że ja czuję, że to już idzie ku końcowi. Absolutnie wciąż uwielbiam pisać i tworzyć, sprzedawać,
ale... To też jest trochę pociągające, że nie wiem co będzie.
No. Ja mam wewnętrznego stratega takiego, któremu ufam w stu procentach, a w obszarze biznesu to w ogóle ufam tak na maksa. Takim, wiesz, intuicji, takim przeczuciu, że co dalej. Ja jeszcze nie wiem co, ale wiem, że w środku, zupełnie na nieświadomym poziomie, jest jakaś strategia, że wiesz, ja łapię te wszystkie rzeczy, jakie się dzieją, obserwuję trendy Ja jeszcze tego nie uświadamiam sobie, ale w środku gdzieś tam już się na coś szykuje. Nie wiem na co. Ale jestem totalnie spokojna o to, bo wiem, że ta następna rzecz będzie równie zajebista i osiągnę taki sukces, jaki osiągnęłam w każdej z tych poprzednich.
Będziemy w stałym kontakcie i coś wymyślimy. Ważne jest, żeby tworzyć taką grupę sobie ludzi właśnie, którzy robią te rzeczy i stale się komunikować i podpatrywać, żeby nie być takim solo. Trochę tym twórcem internetowym jesteś taka osamotniona w tym zawsze, nie? Pod koniec dnia.
Ciężko jest ci powiedzieć o swoich problemach do osób, które zupełnie nie... Leon, czemu to mówisz? A jak my sobie pogadamy, albo pogadamy sobie z ludźmi z branży, to masz takie, o w końcu ktoś mnie rozumie. Albo ma te same problemy, albo ma już rozwiązanie na ten problem. Na przykład ja mam bardzo, wyzwaniem dla mnie jest outsourcing. Ty jesteś w tym outsourcing jeszcze. I na przykład wiele się też, wiesz, od ciebie uczę. Jakby ty też mnie przekonujesz. naprawdę nie musisz robić rzeczy. Ja jestem taką z osią samością, że po prostu masakra, jestem wszystko zrobić w stanie sama. A taka perspektywa inna jest dla mnie mega cenna.
I tym pięknym, optymistycznym akcentem dostaliśmy taką gestykulację zza szyby, że musimy kończyć. Tak się rozgadaliśmy. Dziękuję ci bardzo.
Dziękuję.
Czy jest jakieś jedno zdanie, z którymi chciałabyś zostawić słuchaczy podcastu z buta w marketing? Jako twórca internetowego od 17 lat.
Chyba mam. Taka moja filozofia tego, co robię. Ucz się, zdobywaj wiedzę, doświadczaj, a potem dziel się tym. To jest moja filozofia życiowa, że to jest super.
i cały czas się uczy. Niech nauka będzie stałym procesem Twojego życia. Niech nie kończy się w dniu odebrania dyplomu, licencjata.
Nie wiem, ciekawy, głodny świata, głodny wiedzy. Wszystko się przyda. Wszystkie kursy, jakie zrobisz, chociaż to jest bez sensu. Ja zrobiłam jakiś kurs na Wedding Plannera, zupełnie pomyślałabyś bez sensu, ale usłyszałam tam takie zdanie, jedno zdanie, które jest ze mną do dzisiaj.
I mam nadzieję, że takie zdanie Ci się padło również w naszym odcinku, gdzie ktoś mógł się zainspirować. Dziękuję Ci bardzo.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trapi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







