Wydał 0.5 MLN ZŁ na reklamę w miesiąc | Piotr Szyszka | Z buta w marketing Podcast - Oskar Lipiński

In this episode of the "Z buta w marketing" podcast, host Oskar Lipiński interviews e‑commerce founder Piotr Szyszka (Tortli). They discuss the shortcomings of dropshipping, the role of formal education versus self‑learning, and the financial realities of launching an online brand, including typical startup budgets (around 100 k PLN) and the massive ad spend Piotr reached (≈0.5 M PLN per month) across multiple European markets. The conversation moves to cross‑border expansion, logistics hurdles such as cash‑on‑delivery, and team scaling. Piotr emphasizes the importance of mentorship, networking with more experienced peers, and continuous learning through books, courses, and conferences. He then promotes Tortli’s personalized product line—customizable shirts, bags, and prints—highlighting seasonal campaigns (Mother’s Day, Valentine’s Day, Women’s Day) and noting a recent increase in male customers. The episode ends with a call for listener feedback and a brief promotional plug.
Chapters
Problemem jest to, że ludzie nie mają po prostu wiedzy, a agencje trochę chcą naciągnąć na to, ale z drugiej strony to jest biznes, musi się to spinać. Dropshipping to już w ogóle najgorsze, co może być moim zdaniem w obecnych czasach, więc mocno hejtuję dropshipperów. Ile najwięcej wydałeś na reklamę w jednym miesiącu? Żeby w tym e-commerce'ie jakkolwiek się udało, żeby faktycznie miało to jakąś longtermową wizję, to musisz mieć unikalny, zajebisty produkt. Nie da się moim zdaniem robić efektywnie biznesu czy e-commerce'u, będąc starym gruchotem, a nie najlepszym dobrze maszyną. W sensie, pewnie ci się wywalisz. Cześć, tu Oskar Lipiński, jestem właścicielem, dyrektorem e-commerce marki DAK. Masz dosyć pierdolamento? Możesz się spodziewać tu szczerej, brudnej prawdy o marketingu i e-commerce. Bez lukrowania rzeczywistości, 100% praktycznej wiedzy i soczyste marketingowe mięcho. Napisz do mnie teraz na Instagramie, Oskar Lipiński, prawda, a podaję się ci nieoczywistą prawdę, o której nikt nie mówi.
Cześć!
Jesteśmy kilka dni po pierwszej publikacji podcastu z Łukaszem Chwiszczukiem i dostałem od was naprawdę bardzo fajny feedback, z czego jestem niesamowicie zadowolony. I chciałem wam powiedzieć, że pierwszy odcinek zabrał ponad prawie tysiąc wyświetleń. Dzisiaj postanowiłem, że dodam trochę pytań, które zadaliście mi na Instagramie w okienku i przedstawię naszego gościa. Słuchajcie, poznajcie Piotrka. Piotrka, którego znam dwa albo trzy lata. Piotrek był w moim mastermindzie. Pracował dwa lata w agencji, z którą kiedyś ja też współpracowałem, Promotrafik. No i to, co jest wyjątkowe, to Piotrek założył markę trzy lata temu, czyli w tym samym okresie, co ja. No i urósł bardzo prędko, bo od zera do 200 tysięcy, ponad 200 tysięcy zamówień na wielu rynkach zagranicznych. Poznajcie Piotrka Szyszkę, który Może trochę więcej teraz opowiem sam o sobie. Czy o czymś zapomniałem?
Cześć. No tak, pracowałem dwa lata w agencji marketingowej, niecałe w zasadzie. Od trzech lat, prawie w kwietniu już minął trzy lata, odkąd prowadzę markę Tortli. Tortli to jest sklep internetowy, w którym sprzedajemy, ale też produkujemy personalizowane kupki, koszulki, obrazy, generalnie rzeczy, które można dać komuś na prezent, jeśli chcemy sprawić komuś przyjemność, wywołać uśmiech. No i z marketingiem myślę, że ogólnie mam do czynienia już coś koło pewnie siedmiu, ośmiu lat, może nawet nieco więcej studiowałem też jakby na kierunkach marketingowych, ekonomicznych, więc ta moja przygoda z e-commerce'em i z marketingiem zaczęła się już, no już ładnych parę lat temu.
Wrzuciłeś od razu wątek studiowania, który tutaj poruszamy często w podcastach, właśnie skąd czerpać tę wiedzę i co byś powiedział o studiowaniu marketingu? Czy to jest tak, że ta wiedza się tak szybko zmienia, że ciężko jest na nią nadążyć? Czy studia marketingowe mają sens? Czy jakbyś dzisiaj miał podjąć decyzję, czy chcesz zacząć nowy kierunek studiów? To byś zaczął, czy jednak byś czytał książki, słuchał podcastów, rozmawiał z ludźmi? Jak uważasz?
Wiesz co, pewnie ta druga opcja, słuchałbym podcastów, czytał książki, rozmawiał z ludźmi. Ja studiowałem na licencjacie, to była ekonomia, więc tamtego marketingu to było gdzieś tam na jednym semestrze. Studia magisterskie robiłem już typowo z mediów społecznościowych w zarządzaniu. No wiele się zmieniło od tego czasu, tak? Ja pamiętam jak wtedy skupialiśmy się na jakimś tam robieniu postów organicznych i dawało się robić fajne zasięgi, fajne wyniki. Dzisiaj te posty, powiedzmy na Facebooku organiczne, no to mało gdzie da się coś z tego wykręcić, powiedzmy sobie szczerze, tak? Jest pewnie jakiś tam procent marek może, które to robią dobrze i fajnie. w którym to wychodzi, ale jest to na pewno cięższe niż kiedyś. Więc odpowiadając na pewno książki, podcasty. Dzisiaj głównie dla mnie taka forma jest najkorzystniejsza. Pewnie studia też nie zaszkodzą, tak? Bo jednak masz gdzieś tam styczność z osobami, które też podzielają twoją pasję, jeśli tą pasją jest marketing. Możesz się od kogoś czegoś dowiedzieć, może ktoś coś ciekawego przeczyta. Na pewno będąc w tym środowisku studyjnym, marketingowym, będzie ci łatwiej gdzieś tam złapać kontakty niż nie będąc. Ale mówiąc szczerze i wprost, to pewnie więcej dowiesz się z podcastów, książek czy kursów.
Podzielam twoje zdanie. No studia są fajne, budują fajny network, przede wszystkim z wykładowcami. Ja to już kiedyś wspominałem o tym też w podcasie z Mateuszem, ale są czasochłonne, czyli trzeba bardzo czasu poświęcić na tej uczelni, który nie do końca jest w stu procentach efektywny zawsze, więc jakby też trochę to podzielam. Dobra, powiedz mi Piotrek, bo twoja kariera, performance marketera w agencji Promotrafis, z której ja też kiedyś współpracowałem, jak wcześniej już wspomniałem, no nie trwała długo, trwała dwa lata. Co się wydarzyło w twoim życiu, że po dwóch latach pracy, gdzie często ludzie mniej lotni są przez dwa lata nawet juniorami, postanowiłeś otworzyć własny e-commerce z tak dużym sukcesem po tym okresie?
Wiesz co, dwa lata, ja uważam, że to jest i tak wynik, myślę, że średni jeśli chodzi o czas pracy w agencji. Może nie powiedziałbym, że bardzo krótki, ale gdzieś tam są badania, że ta praca w agencji właśnie gdzieś tak często trwa, powiedzmy średnio dwa, trzy lata. Wynik dwóch lat jest uznawany za wynik poprawny przez właścicieli agencji, z tego co z nimi rozmawiam. Pewnie ze względu na to, że jest to dynamiczne środowisko, pewnie też stresujące, często się zmieniające. Ja od zawsze chciałem gdzieś tam mieć własny biznes i mówiąc na rekrutacji wprost w Promotrafik, już jakby powiedziałem, że mnie ta przedsiębiorczość interesuje, jara. Chciałem w przyszłości mieć swój biznes, swój e-commerce, a Promotrafik było świetną opcją na tamten czas, żeby po prostu się też tego nauczyć. Mieli wtedy świetnych klientów. Nadal pewnie mają fajne, fajne marki z tego co gdzieś tam ich obserwuje. Wspominam ten czas bardzo fajnie. Sporo się tam nauczyłem. Gdzieś tam też rozmawiając o agencjach no to Promotrafik na tle wszystkich agencji jakie gdzieś tam poznałem czy słyszałem myślę, że naprawdę wypada bardzo dobrze jeśli chodzi o jakość. obsługi. Nie wiem, jakie ty miałeś doświadczenia, bo wiem, że byłeś klientem. Pewnie się zaraz wypowiesz, natomiast ja mogę powiedzieć po sobie, że jeśli chodzi o jakby takie wartości, którymi kierowała się ta agencja, czy sam zarząd, czy kadra menedżerska, to naprawdę nie było tam sytuacji, gdzie ktoś by mówił, słuchajcie, nie wiem, dokładajmy komuś, jakiemuś klientowi inną usługę, bierzmy więcej kasy. Jeśli coś nie szło, jakaś usługa, to często po prostu ze strony osób przełożonych było tak, że okej, no to powiedzmy klientowi wprost to nie idzie, tak? Przynajmniej tak było za moich czasów. Obstawiam, że nadal jest tak jest, nadal tak jest.
To były chyba te same czasy, mi się wydaje, albo bardzo podobne, w których ja byłem lub lekko przed, lub lekko po.
Wydaje mi się, że ty mogłeś być jeszcze chwilę po, po tym jak ja odchodziłem. Natomiast nie, no mam bardzo fajne wspomnienia z Promotrafik. Oczywiście pewnie w każdej agencji zdarzają się jakieś błędy i klienci, z którymi idzie gorzej, lepiej. Czy chociażby trafisz na gorszego specjalista, tak? Jeśli w agencji pracuje, nie wiem, 70 osób, no to z samej statystyki, tak, możesz trafić na kogoś, kto po prostu nie dowiezie ci wyniku i często niestety się to w agencjach dzisiaj zdarza, to widać, tak. Natomiast ja z Promotrafik mam fajne wspomnienia, super osoby tam poznałem, no i wiele mi to dało i myślę, że Promotrafik ogólnie praca na etacie w takiej agencji sporo sprawiła pozytywnego, że udało się to tortli otworzyć i że dzisiaj jako, tako sobie radzimy.
Brzmi jak dobra reklama w Promotrafik, więc ja lekko muszę wbić kij w mrowisko. Też uważam, że tutaj jeśli chodzi o zarząd, czy to właśnie Robert czy Strystian, z którymi rozmawiałem, nie mam nic do zarzucenia, ale ja swego czasu, to było miesiąc temu, bardzo mocno kilowałem agencje, za to, że są nietransparentne i nie są szczere. I w przypadku Promotrafik niestety taki zarzut też mam, że nie było tyle jej transparentności, ale chciałem dodać, że to wynikało z dwóch problemów. Pierwszym problemem było to, że ja jako lajk e-commerce'owy Przyszedłem na spotkanie, gdzie był head, junior, senior, owner i dostałem estymację z kosmosu. I wtedy zostałem oszukany, mówię wprost. Ja to już też komunikowałem wiele razy. Zostałem oszukany, bo to nie miało racji bytu. Miałem beznadziejną stronę, beznadziejne ceny, beznadziejne zdjęcia i to by się nie udało. I to jest coś, jaki zarzut mam akurat do tej agencji, mówię to wprost, szczerze i otwarcie. że jakby to było bardzo nietransparentne, ale z drugiej strony ja nie miałem wtedy wiedzy. Więc problemem było to, że agencja była trochę nietransparentna w swoich działaniach i większa agencja taka jest, że jakby obycują złote góry, bo wiesz, dobrze wiesz chyba, że się nie zgodzisz, że nie zawsze jest ten wynik tak łatwo dobyć i to nie jest wina agencji zawsze, tylko wina tego, że klient ma słaby produkt, że nie ogarnia biznesowo, nie ogarnia e-commerce'owo, nie wie, jakie ma marże na produkcie. Więc ja taki statement, który chciałbym wygłosić, że problemem jest to, że ludzie nie mają po prostu wiedzy, a agencje trochę chcą naciągnąć na to, ale z drugiej strony jest biznes, musi się to spinać. No więc to jest jakby moje podejście do agencji. Myślę, że nie musimy dalej tego poruszać, tylko chcę, żeby też słuchacze wiedzieli, jak to wyglądało z mojej strony. No dobrze, powiedz mi Piotrek, w którym momencie tej pracy stwierdziliście, dobra, chcę robić ten e-commerce? Co się takiego wydarzyło? No bo to jest dość diametralna zmiana. Pracowałeś dwa lata w agencji. To jest w ogóle też ciekawe, że tylko dwa lata to jest dobry wynik. Nie wiedziałem tego wcześniej. No i coś takiego wydarzyło, że stwierdzili, że dobra, robimy to. Jakby był jakiś impuls, nie wiem, coś cię może wkurwiło. Może dostałeś jakieś super propozycje od znajomych. Jak ta historia zaczęła się?
Wiesz co, zaczęło się to tak, że zgadaliśmy się pewnego razu z Michałem, którego poznałeś, jednym z moich wspólników, że chcemy zrobić e-commerce. Po prostu on też miał gdzieś tam taki mindset, że chce robić coś swojego. Też go ten e-commerce pasjonował. No i z upewnym przypadkiem gdzieś tam wieczorem u mnie w domu zgadaliśmy się, dobra, róbmy to, nie. Michał był tutaj takim mocniejszym myślogniwem, które chciało mocniej to robić. Ja byłem na początku trochę sceptycznie, mi gdzieś tam zamysł tego średnio leżał. Ale ostatecznie okej, podjęliśmy tę decyzję, wzięliśmy trzeciego wspólnika Szymona, którego też poznałeś, byliśmy na obiedzie kiedyś. Ja Szmona znałem z liceum, to był mój kolega z miejscowości, w której się wychowywałem. No i zrobiliśmy to w trójkę, dosyć szybko nam to gdzieś tam wystrzeliło. No i właśnie tu pomogły też te, nazwijmy to, skille agencyjne, tak? Czyli ja byłem mocny w tym performance marketingu, Michał był mocno taki seowy, techniczny, Szymon był produkcyjny, czyli umiał ten produkt zrobić i mieliśmy taką mieszankę, gdzie każdy miał swój obszar, w którym mógł mógł się wykazać. Ja też, zanim poszedłem do Promotrafik, no to jakby też mnóstwo kursów jakiś pokupowałem, wiesz, książek, szkoleń, co się dało, no to jakby oglądałem, słuchałem, uczyłem się, robiłem gdzieś tam jakieś kampanie, więc miałem ten background już wcześniej. No i tak to się zaczęło.
Okej, to fajnie, że jest taką mieszanką, w sensie trzy postacie spotkały i każdy coś swojego wrzucił. To powiedzcie mi, czego wam zabrakło, jakie błędy położyliście na początku swojej przygody z tym e-commerce'em? A drugie pytanie. Jakim byliście budżet na start? Jeśli chcesz w ogóle o tym mówić, bo to jest kwestia wrażliwa, ale jakby ktoś słuchający nas, jutro sobie siądzie ze swoim ziomalem na południowej kawce i dosiądzie się trzeci ziomal i oni stwierdzą, że chcą zrobić e-commerce, to co oni powinni w ogóle, od czego powinni zacząć? Nie mając skilli, bo skillet to muszą się nauczyć.
No tak, skillet to jest podstawa, tak?
Czyli wiedza.
Wiedza to jest podstawa. Jeśli chodzi, pytasz o budżet. Byłem właśnie o to pytany na jednym z podcastów i tam rzuciłem chyba kwotą, z tego co pamiętam, coś koło 30 tysięcy i później jeden ze wspólników mnie poprawił, że to było dużo więcej. Faktycznie to było dużo więcej. Jakby nie skojarzyłem paru faktów. No myślę, że myśmy na start pewnie minimum ze 100 tysięcy w to włożyli. Jakby sam zakup jakichś podstawowych maszyn, takich bardzo prostych, to było z kilkadziesiąt pewnie tysięcy. Jakby nie traciliśmy kosztów jeśli chodzi o marketing, tak, agencje, SEO, tworzenie sklepu, to wszystko robiliśmy sami wewnątrz, więc tutaj nie płaciliśmy żadnej prowizji do agencji. Jakaś tam pewnie dobra czy średnia agencja wzięłaby za sam performance od nas, nie wiem, 5 tysięcy powiedzmy, SEO kolejne 5, jakiś content marketing, prowadzenie social mediów. stworzenie sklepu robi się za chwilę 50 tysięcy, tak? Myśmy to wszystko robili sami, więc tutaj mogliśmy zaoszczędzić sporo środków.
Ok, super. To gdybyście nie mieli tego skilla i tej wiedzy, czyli bylibyście właśnie tymi trzema ziomalami, którzy sobie siedzą i chcą zrobić ten e-commerce, to, to jest pytanie, które zadaję też na każdym podcastie, to jak myślisz, dziś mamy 13 marca 2024 roku, wpadasz na genialny pomysł e-commerce'owy, ile hajsu potrzeba na to, twoim zdaniem?
Jeśli nie masz wiedzy, to ja nie pchałbym się pewnie w e-commerce, to po pierwsze. Bardzo dużo osób się do mnie zgłasza z jakimiś pytaniami, czy na konsultacje, gdzie ktoś ma świetny pomysł. I czasem ten pomysł faktycznie jest okej.
Ale to tylko pomysł.
Tak, produkt, który ktoś sobie wymyślił wygląda bardzo fajnie. Tylko rozmawiasz z tą osobą i nagle słyszysz tak, no jakby reklamy sama ustawić nie potrafi, totalnie nic, nie? Może gdzieś tam jakiś jeden kurs sobie kupiła, ale dopiero ma go przerobić. Choć po tym kursie i tak tej reklamy nie ustawi, powiedzmy sobie szczerze. Zrobienie sklepu, słyszę, że ktoś, jakaś tam agencja wysłała ofertę, 40 tysięcy, ktoś się zgodził, nie? Inwestują ludzie naprawdę duże środki, nie mając totalnie zaplecza e-commerce'owego, jeśli chodzi o wiedzę. I ja widzę, że pewnie 95% tych pomysłów realnie no, skończy się po nie wiem, po pół roku klęską, tak?
Tak, jest taka statystyka, że chyba to Marcin Meissner, którego też znamy, że już idziemy na event e-commerce obywajutrze, powiedział, że Tylko 9% sklepów w Polsce ma dobrą rentowność. I ja też prowadzę te konsultacje. Ja na trochę większą skalę sobie trochę się rozbujałem z tym, choć jak pamiętam, że zaczynałem, to pytałem ciebie, jak z tego podejść jeszcze pół roku temu, bo to było w wakacje. I też widzę, że to jest ten problem, że właśnie ludzie chcą, bo jest taki trend, bo te wszystkie platformy, wiesz, za 25 zł otworzysz sklep, tutaj dropshipping, oj to już dropshipping to już w ogóle najgorsze, co może być moim zdaniem w obecnych czasach, więc mocno hejtuję dropshipperów. Zapraszam, zapraszam na podcast z RepSuperzy. Więc jest to generalnie problem. Myślę, że to jest w ogóle fajny moment, żeby też wyrzucić taką sobie małą stawkę reklamową, że jeśli macie jakiś problem e-commerce'owy, to zapraszam do konsultacji i warsztaty do mnie. Jak napiszecie do mnie konsultacje na Instagramie, to odpiszę wam i Piotrek również, bo Piotrek jest chyba jedną z nielicznych osób albo W sumie jedyną chyba, którą znam, która jakby jest właścicielem e-commerce'u i dowozi duży wynik i robi też konsultacje, nie?
Tak.
Jakby nie ma takich osób dużo na rynku. Są tylko tacy teoretycy, którzy gdzieś tam byli dyrektorem w jakimś dużym e-commerce'ie.
No wiesz co, teraz się zacząłem nad tym zastanawiać, no to faktycznie ja też chyba tak na szybko nie kojarzę.
Bo ja chciałem taką wiedzę nawet kiedyś od kogoś przyjąć, ale nie było kogo w moich czasach. Nie wiem, czy tak było u ciebie, czy ty, bo ja jednak rozmawiałem, wiesz, tu z gościem z agencji, tu z gościem od pricingu, jakby pojedyncze tematy, ale żeby tak całościowo ktoś mi przedstawił, to nie było.
No teraz jest trochę tak, że pewnie też to potwierdzisz, łapiemy się gdzieś tam wspólnie wewnętrznie, nie, jako właściciele e-commerce'ów mamy gdzieś tam jakąś grupkę osób, z którymi się czasem łapiemy, no to jest trochę łatwiej, no ale faktycznie jak zaczynałem, ja też nie miałem z kim porozmawiać.
Te mastermindy to jest super sprawa. Ty byłeś na dwóch moich edycjach, chyba z tego co pamiętam. Teraz już go nie mamy.
No ja byłem na tej online, nie?
Tak, tak, tak. Ale to już teraz taki fajny wątek wrzucam. Ja mam taki w ogóle plan docelowy z tym podcastem, żeby za jakiś czas zrobić małe takie eventy zamknięte, na przykład śniadania e-commerce dla e-commerce managerów, na zasadzie robisz 500 tysięcy rewek, zapraszamy chętnie i jakby potem może jakieś wyjazdy.
Może jakiś wyjazd weekendowy.
Tak, ale jakby moim zdaniem bardzo ważne jest to w tych mastermindach, to też jakby do was, drodzy słuchacze, że jak nawet będziecie zrobić mastermindy z mini, z mniejszą skalą, czyli robicie 20 tysięcy obrotu, to spotykajcie się z ludźmi, którzy robią podobną skalę albo troszeczkę wyższą. Bo bez sensu spotykać się z ludźmi, którzy robią milion obrotu, a wy jesteście na 20 tysiącach, bo to jest inna skala problemów, więc zupełnie.
Tak, no zgadzam się w 100%.
Dobra, jak jesteśmy przy pieniążkach, to powiedz mi, bo to jest strasznie dla mnie ciekawe, Piotrek. Ile najwięcej wydałeś na reklamę w jednym miesiącu?
To mogło być gdzieś w tamtym roku w mocnym okresie sezonowym u nas i pewnie będzie to kwota pod pół miliona złotych.
Piotrek wydał pół miliona na reklamę i myślę, że ta rolka pójdzie viralem. Ja wam powiem, że ja o takich kwotach to nawet w przestrzeni roku i tak ich nie wydaję.
Mamy inny produkt. To po pierwsze, weźmy też pod uwagę, że my mamy te rynki zagraniczne, tak? Czyli tych sklepów jest tam parę czy paręnaście w mocnym piku sezonowym, więc to też troszkę inaczej się rozkłada, tak? To nie jest jeden sklep taki jak u ciebie, że wydajemy pół miliona na jednym sklepie.
Łatwo się zasypia z myślą, że wydajesz pół miliona w Ether, w Google i Facebooka czy tam w inne systemy?
Wiesz co, tu znowu muszę troszkę wrócić do tej pracy agencyjnej i tam pracując z dużymi sklepami, takie kwoty, wiesz, to był standard, więc jestem do tego przyzwyczajony. Gdybym nie miał tego backgroundu, to pewnie byłaby jakaś obawa, że może coś tam gdzieś się wysypie, nie? Wiesz, dużo słyszałem np. od właścicieli innych sklepów, że były historie, gdzie na przykład jakiś pracownik, nie wiem, niechcący wydał gdzieś 100 tysięcy na Facebooku. Gdzieś była jakaś impreza.
Przekręcił myszka w prawo kusza.
Potem wiesz, się wydało. Bolałoby to. U nas się na szczęście nie zdarzyło. Mam nadzieję, że się nie zdarzy, ale były takie historie.
Własny biznes trzeba bardziej pilnować. No dobra, jak jesteśmy przy tych rynkach zagranicznych, na ilu rynkach sprzedajecie?
Łącznie wyszliśmy na 14 rynków i mamy teraz taką strategię, że tamten rok był takim mocnym rokiem u nas, gdzie zaczęliśmy mocno patrzeć na rentowność. Myślę, że to był w ogóle taki rok WeCommerce, gdzie się patrzyło mocno na tą rentowność i nie tylko na przychód, ale faktycznie na to, ile się zarabia. I sporo z tych rynków wstrzymywaliśmy bądź wygaszaliśmy. W tym roku znowu wracamy do strategii wychodzenia na rynki zagraniczne, więc zaraz pewnie dojdą kolejne nowe rynki, na których nie byliśmy. Łącznie wyszliśmy na 14 rynków. W tej chwili aktywnych mamy pewnie coś koło może ośmiu takich, gdzie faktycznie lecą reklamy, działamy i tych zamówień jest przynajmniej tam kilkadziesiąt dziennie.
To jak wygląda testowanie takiego rynku? Bo to jest dla mnie ciekawostka. Macie tak, że macie określony budżet na przykład na rynek załóżmy czeski i jakby jeśli tam osiągnacie rentowność, to pakujecie dalej? Czy jakby założenie jest zupełnie inne? Że macie jakby całościowy budżet i patrzycie gdzie jest najlepszy zwrot z inwestycji? No bo każdy rynek jest inny. Jak ja sobie pomyślę na 14 rynków, no to to jest jakby Dla mnie duże wyzwanie by to było, sprzedawać na tak dużej ilości rynków, ale może chcesz trochę więcej o tym powiedzieć.
No na pewno jest to wyzwanie, wiesz. My wszystko robimy sami wewnątrz, tak? Mamy team zbudowany wewnątrz.
Jak dużo, od razu to pytam.
Łącznie w tej chwili pracuje u nas około 20-25 osób. To się mocno zmienia, jeśli chodzi o piki sprzedażowe, bo po prostu na produkcji tych pracowników w piku często w bardzo krótkich okresach czasu musimy rekrutować więcej i bywa tak, że w jednym tygodniu na przykład potrafimy 10 czy 15 osób nowych wziąć, które na przykład za miesiąc, które są tylko na miesiąc czy na dwa. Ten rok jest akurat o tyle ciekawy, że te piki są cały czas u nas i jak sobie to porównujemy do poprzedniego roku, no to nie spodziewaliśmy się, że na przykład w danym okresie będzie tak duża sprzedaż i nie byliśmy na to przygotowani, więc cały czas walczymy z tym zatrudnieniem, a nie jest to też proste dzisiaj, w dzisiejszych czasach. Team marketingowy, taki typowo e-commerce'owy, to myślę, że to będzie coś koło pewnie siedmiu, ośmiu osób łącznie ze mną na ten moment. Jeśli pytasz o te rynki, na pewno do każdego rynku trzeba podchodzić indywidualnie. Rynek rumuński na przykład jest bez porównania innym rynkiem niż na przykład niemiecki. Wiesz, na rynku rumuńskim stawka za kliknięcie na Facebooku na przykład to będzie 70 groszy, tak przybliżając, uśredniając, w Niemczech to będzie 3 zł, czyli 4 razy więcej, ponad. Więc tego budżetu wiadomo, że w tych Niemczech trzeba mieć więcej, żeby chociażby pozyskać tą ilość ruchu, która da ci jakieś sensowne wnioski czy dane, które będziesz mógł sobie przeanalizować. Więc tu do każdego rynku po prostu ten budżet dostosowywujemy indywidualnie. Ale dajemy takiemu rynkowi do sprawdzenia powiedzmy około 3-4 tygodnie max.
Krótko.
Krótko, tak. Startujemy gdzieś tam z budżetami. Są to raczej, raczej naście tysięcy na test, jeśli chodzi o kanał sprzedażowy. Staramy się nie wydawać więcej. I tak to wygląda. Trzeba zwracać na pewno uwagę na czas dostawy. Jeśli testujesz jakiś rynek, musisz się nauczyć jaki jest realny czas dostawy. Nie to co ci powie firma kurierska, bo to też podobnie jak z agencjami możesz usłyszeć wiele. Usłyszysz 24 godziny, to jest realnie 90 godzin. nawet i 5-6 dni czasem, więc musisz to na własnej skórze po prostu przetestować, nawet w jakim stanie te paczki dochodzą, bo to też zależy od narodowości i tego jak kurierzy, jak firmy kurierskie pracują, od tego ilu klientów odbiera paczki. To też jest bardzo ciekawe, że są rynki na przykład w Polsce, gdzie klienci z reguły odbierają te paczki, to to nie jest tak jak na przykład na Rumunii, gdzie wiesz, potrafi ci na przykład nie wiem, 60% osób nie odebrać paczki, tak? A w przypadku personalizacji tak jak u nas, no to produkty idą do kosza.
A właśnie.
Więc to boli też finansowo.
To kiluje, kiluje cashflow.
Bo wiesz, tworzysz produkt, płacisz za niego, tracisz czas roboczy, godziny pracowników, opłacasz tych pracowników, ponosisz koszt wysyłki, a realnie produkt do ciebie wraca i nie masz co z nim zrobić, tak.
A w Rumunii jest tak, że tam się jakby głównym kanałem wyboru dostawie za pobraniem, zakup dalej?
Tak. Cały czas główna metoda dostawy to są pobrania i w wielu rynkach nadal tak jest. Słowenia to samo, Chorwacja.
Brak zaufania, myślisz? Od czego to jest zależne?
Myślę, że tak. Tym też można zarządzać i optymalizować. Wiesz, są metody, Mamy parę jakichś takich naszych wewnętrznych, wiesz, metod typu, wiesz, optymalizacja ceny tej dostawy, tak, że robimy tą cenę dostawy za pobraniem tak mniej atrakcyjną dla klienta, żeby jednak on wybrał tego kuriera. My nawet do tego kuriera czasem dopłacamy. żeby on tylko nam zapłacił z góry, tak? Mówię kuriera, chodzimy o płatność z góry. Więc można to troszeczkę to optymalizować, no ale to nadal to są testy, testy, testy.
I jak tak tego słucham, to naprawdę dużym wyzwaniem jest taka ekspansja zagraniczna, czyli cross-border. I myślę, żeby zakończyć ten temat taką grubą kreską, żeby nie wchodzić za bardzo w technikalia, bo część słuchaczy pewnie jeszcze chciałaby zacząć tą sprzedaż w Polsce. Chcesz powiedzieć, jakie są twoim zdaniem, w waszym przypadku takie top pięć rynków najbardziej rentownych na ten moment u was?
Wiesz co, może tak ogólnie, nie tyle co w naszym przypadku, a nawet ogólnie, bo to się sprawdza i u nas, ale też u gdzieś tam klientów, którym pomagam. Na pewno ciekawym rynkiem są Czechy, Słowacja. One widzę w większości biznesów polskich się sprawdzają. Pewnie też ze względu na to, że są to kraje podobne do nas jeszcze, jeśli chodzi o, powiedzmy, takie nawyki klientów, czy ogólnie o społeczeństwo. Rynek rumuński wspomniany, jest nadal stosunkowo tani i bardzo szybko rozwijający się, jeśli chodzi o rynek e-commerce, ale też całą gospodarkę rumuńską, oni się bardzo szybko rozwijają. Ja myślę, że za parę lat naprawdę bardzo fajnie ten rynek będzie wyglądał i dla Polaków będzie bardzo fajny, jeśli chodzi o wychodzenie tam ze sprzedażą. Rynek słowański, rynek chorwacki, niemiecki w niektórych branżach też bardzo fajny. Nas bardzo kuszą Stany Zjednoczone. Jest tam ten rynek e-commerce bardzo rozwinięty, natomiast tu jest kłopot z tą wysyłką i z tą logistyką, ale walczymy i mam nadzieję, że w tym roku się uda też i tam wyjść ze sprzedażą.
Fajne plany ambitne, nawet jakby w naszych rozmowach nie wspominałaś o tym, więc też dla mnie ciekawostka. Krótka reklama, której się nikt nie spodziewa i reklama, która dotyczy nas. Słuchajcie, chcielibyśmy was zaprosić na swoje Instagramy, Oskar Lipiński i Piotr Szyszka. Ja działam, właśnie nie wiem, czy działasz na Instagramy tak aktywnie, czy sobie raczej LinkedInowo bardziej wolisz, że tak powiem, rozmawiać z ludźmi biznesowo?
Na pewno nie tak aktywnie jak ty.
Ja to oszalałem w tym roku, codziennie raz, raz, raz. Nie mogę tego oglądać, ile dodajesz tych treści.
Ale nie, czasem sobie wrzucę jakąś storkę, wiesz, książki, którą czytam, czy jakiś kurs, który oglądam, coś podlinkuję.
Wpadajcie do nas na Instagramy. Nic nie sprzedajemy, tylko dzielimy się wiedzą. I teraz taką dyskusję chciałem podjąć z tobą. My o kilkukrotnie podejmowaliśmy o tym. Załóżmy taką sytuację, Piotrze. Mamy już sklep internetowy, mamy ten fajny produkt, czyli taki jak ja, miajty. Dobrze wchodzimy z timingiem, mamy wiedzę. I teraz powiedz mi, jak podejść do struktury budowania ruchu na stronie i lejków. Powiedz mi, jak do tego ty podchodzisz, bo masz duże doświadczenie, byłeś performance marketerem, jakby też budżet pół miliona złotych, który wydałeś w najlepszym miesiącu, no świadczy o tym, że masz o tym pojęcie. Więc od czego w ogóle zacząć? Jak w ogóle tak dużo kasy wydawać? Jak wydać pół miliona w reklamy w najlepszym miesiącu?
Ja zawsze każdemu powtarzam, żeby nie skupiać się tylko na jednym źródle ruchu, czyli jeśli, nie wiem, jesteś performance marketerem, tak jak ja byłem, no to nie skupiaj się tylko i wyłącznie na robieniu tych reklam w Google, na Facebooku, TikToku, Pinterest'cie, gdziekolwiek, bo możesz czasem dostać blokadę. Zaraz możemy o tym porozmawiać, bo mi się taka przytrafiła parę dni temu, więc zaraz możemy to rozwinąć. My dążymy w tortli cały czas do dywersyfikacji tego ruchu i staramy się każde źródło ruchu sobie rozbudowywać tak, żeby ono nam przynosiło realnie płacących klientów. I mówię tu o SEO, mówię tu o właśnie płatnych kampaniach w każdej platformie TikTok, Instagram, Facebook, Google. Nawet chcemy coraz mocniej w YouTube'a teraz inwestować. Mówię tutaj o social mediach organicznych, też budowie tych swoich profili Instagramowych, żeby też troszeczkę zrzeszać tych klientów tam. Jakaś nawet grupa na Facebooku, co też pewnie już wspominałeś w podcastach lub na swoim Instagramie.
i normalnie bym ci dał do końca, ale powiem ci coś, czego się nie spodziewasz. Ty mi powiedziałeś jakieś dwa tygodnie temu, że Oskar, ty masz grupę 22 tysiące osób, jest nowy cel reklamowy na Facebooku, aktywność dołącz do grupy. Czy ty sobie wyobrażasz to, że ja tą reklamę odpaliłem trzy dni temu i ja mam codziennie po 50 osób, które dołączają do grupy i puściłem ją zarówno remarketingowo do odbiorców, którzy byli na stronie i do broad audience, do nowych i mam taką rozkminę, że chyba przesunę te budżety z Instagrama, w których ładowaliśmy opór pieniędzy, na grupę na Facebooku, bo tu jest jakieś po prostu szaleństwo. Jakby się nikt w ogóle nie bił w tych aukcjach o tych ludzi, bo nikt chyba o tym jeszcze nie wie.
Możliwe. Mi się nawet twoja reklama wyświetliła. Miałem cię dzisiaj o to pytać, czy to już jest ten cel, bo wiem, że nie mogłeś tego ustawić, a już się udało. No właśnie, miałem cię o to dopytać.
Było to tygodniokoby 2050.
Może jakiś remarketing mnie złapał, nie wiem. Ale wyświetlało mi się faktycznie z przyciskiem odwiedź grupę, więc pewnie to ta reklama. Fajnie, że są wyniki. Właśnie miałem cię o to dopytać, jak to u ciebie wygląda. Nowy cel reklamowy na Facebooku, tak? To co wspomniałeś, pewnie mało osób jeszcze z niego korzysta. Mało osób o nim wie, on się dopiero pojawia. U mnie się on pojawił na rynkach zagranicznych, na kontach zagranicznych, dlatego ci o tym pisałem, żebyś sobie zerknął. Nie wiem, ty pisałeś do supportu.
Wiesz co, nie pisałem, samo z siebie nagle się pojawiło, ale czekałem miesiąc na to prawie. Jak się pojawiłem, mówię, robimy od razu testy.
No to super.
Nie przerywając tobie, choć teraz sam zastanawiam się o czym ty mówiłeś przed chwilą.
Rozmawialiśmy o tej dywersyfikacji źródeł ruchu. To kończąc myśl, każdemu polecam dywersyfikować te źródła ruchu, nie skupiać tylko na jednym kanale. W miarę możliwości róbmy wszystko co się da, social media organiczne, płatne reklamy, budujmy społeczność. Róbmy dzisiaj nawet rolki, wiesz, YouTube Shortsy. Próbujmy wykorzystywać te formy, które jeszcze organicznie, fajnie gdzieś tam da się zboostować, tak? Czyli dzisiaj pewnie właśnie wspomniane rolki, może jakieś YouTube Shortsy, TikToki. Oczywiście w zależności od branży, tak? Bo może nie wszędzie się to przyjmie, ale no próbujmy dywersyfikować te źródła ruchu. Bo tak jak wspominaliśmy, mnie na przykład parę dni temu przydarzyła się przygoda, no nie pierwszy raz zresztą z Facebookiem, gdzie dostałem jakąś blokadę na konto prywatne, gdzie nie mogę ustawiać reklam, pisać na Messengerze. Mogę odczytywać wiadomości, ale no dostałem blokadę. Tak, zostałem zbanowany. Kończy się ta blokada chyba jutro.
A za co?
Nie wiadomo. Nie jestem w stanie się dowiedzieć. Do supportu nie da się dostać, no bo mam zablokowanego messengera, więc wyskakuje błąd, jak chcę się dowiedzieć do supportu. Nie wiem. Komunikat był taki, że zostały naruszone jakieś własności intelektualne. Zacząłem gdzieś tam klikać w ustawieniach Facebooka. Nie wiedziałem nawet, że jest taka opcja. Można było sobie sprawdzić historię twoich aktywności, które były przez Facebooka uznane za jakieś tam niedozwolone. I właśnie aktywność, którą wysłałem koledze. Zdjęcie reklamy konkurencji. Tam na tej reklamie była jakaś koszulka i kubek konkurencji na Messengerze. To wysłałem i widziałem w dzienniku tej aktywności, że to gdzieś tam było przez Facebooka uznane za zakazane, więc pewnie to było to. No ale sytuacja co najmniej dziwna, tak? I wyobraźmy sobie teraz, że bazujemy tylko na samym Facebooku i Instagramie, tylko tam robimy reklamy.
Leżymy, nie? Następnym razem, jak masz jakiś problem miał, to odezwij się do mnie. Ja akurat znam taką w miarę wysoko postawioną osobę w siedzibie Facebooka w Polsce. Wczoraj miałem do niego wpaść na kawkę, więc konsultacje tylko u mnie. Żartuję sobie oczywiście, ale też możesz się odezwać, bo wiem, że taka osoba pomaga z takimi rzeczami. To jest mój znajomy. z zagranicy. No dobrze, to dywersyfikacja. To wszystko pięknie brzmi, Piotrek, tak? Róbmy rolki, róbmy YouTuba, róbmy Facebooka, jeszcze newslettera do tego bym dołożył, jak najważniejsze.
Tak, nie powiedziałem tu o mailingu, o influencerach, to też są fajne kanały, tak.
Wszystko pięknie, tylko powiedz mi, od czego zacząć? No... I jeszcze może, może zanim się, jeszcze dam ci dojść do głosu, żebym przytoczył taką czysto hipotetyczną sytuację. Piotrek, lat tam 23 dajmy na to. Ma fajny produkt. Ma tam znajomych, którzy ogarniają ten produkt. I od czego na start? Czy jakby od SEO? Czy zacząłbyś od Facebooka? Mamy ten mikrobudżet. Chcesz, żeby ci słuchacze, którzy są z nami na każdym odcinku, dostali takie początkowe Pomysł, jak w ogóle z tym zacząć, bo ja wiem, że trzeba robić wszystko. Ja też to dywersyfikuję, bo to jest bardzo duże niebezpieczeństwo, ale może zróbmy taką dyskusję, jak ty uważasz, a potem ja się do tego odniosę.
No ja na pewno zaczynałbym od płatnych działań, od SEO. No też na pewno bym to robił, ale nie oczekiwałbym tu rezultatów. To SEO nie da ci, wiesz, zakupów tu i teraz. Minie trochę czasu, zanim to zacznie działać, o ile zacznie w ogóle działać. Czasem, czasem po prostu ciężko się przebić, tak.
Nie da się.
Nie da się, tak. Po prostu powiedzmy to szczerze wprost. Choć są pewnie branże i obszary, kategorie, gdzie można nadal to zrobić. Więc na pewno no ten performance marketing może ci dać najszybciej rezultaty. Równocześnie na pewno budowałbym brand i markę, ale to też pewnie będziesz wspomagał performance marketingiem, tak? A szedłbyś w Google czy Facebooka? To zależy od tego jaki masz produkt. Weźmy sobie pod uwagę na przykład Tortli, naszą markę. to u nas my nie sprzedajemy produktu, który już ma jakąś markę, czy może być mocno wyszukiwany w wyszukiwarce. Jeśli byśmy sprzedawali dzisiaj na przykład buty marki Adidas czy Nike, no to Google jest świetnym rozwiązaniem, bo tego szuka miliony osób codziennie, tak? Musimy się w tej wyszukiwarce znaleźć. Jeśli my chcemy dopiero wykreować ten popyt na dany produkt, no to Facebook czy Instagram czy TikTok jest świetnym rozwiązaniem do tego. Więc jeśli mamy produkt do słuchaczy, który nie ma zbudowanej marki, nie jest jakoś mocno pożądany, no to w Google będzie nam ciężko.
Ja tu wrzucę swoje pięć groszy, że jeśli otwierasz w sklepie, chcesz być dystrybutorem, dajmy na to pił mechanicznych i masz trzech dużych konkurentów, którzy sprzedają piły mechaniczne od pięciu lat w internecie i ty masz ten sam asortyment, nie masz budżetu, nie masz strony internetowej tak dobrej jak oni, to to się kurwa nie uda. W sensie, bądźmy sobie szczerzy, będziesz walczył ceną, nie złapiesz rentowności moim zdaniem nigdy i ja uważam, to jest, jestem ciekawy, jak się do tego odniesiesz, że żeby w tym e-commerce jakkolwiek się udało, tak, żeby faktycznie miało to jakoś long-termową wizję, to musisz mieć unikalny, zajebisty produkt. Jak tego nie będziesz miał, to będziesz zawsze boksował z jakby ceną zresztą, w przypadku Google'a, no bo nie wykreujesz sobie potrzeby zakupu w Facebooku tym, że masz piłę mechaniczną, która jest w tej samej cenie, co jest w sklepie XYZ, czy nie?
I tak i nie, bo jakby te algorytmy mediów społecznościowych też są coraz mądrzejsze, tak to powiedzmy i one potrafią już dzisiaj przy odpowiednim ustawieniu kampanii dotrzeć do osób, które mogą tego szukać, prawda? Nie wiem, ktoś szuka sobie piły mechanicznej wspomnianej przez ciebie, no to Facebook gdzieś tam już i tak może wiedzieć, że ktoś na te tematy, czy pisał, czy szukał gdzieś tam w sieci, czy na Facebooku, czy klikał takie reklamy. Więc może uda ci się doszć. Tylko teraz to, o czym ty wspomniałeś, no jak masz konkurować ze sklepami, które są pięć lat na rynku, czy dziesięć, czy piętnaście czasem, które mają pewnie niższe ceny tego produktu niż ty, jak startujesz.
Bo jest większa skala.
Bo jest większa skala, bo oni robią 50 milionów rocznie i oni z tym dystrybutorem, z tym hurtownikiem mają już wynegocjowane lepsze ceny niż ty, gdy zamawiasz, nie wiem, 10 pił na start. No nie wygrasz ceną, tak? Często sklep masz też dużo gorszy, bo ten sklep, który sprzedaje 10 lat, on już zainwestował w ten swój sklep miliony złotych pewnie przez te lata. Ma porobiony UX, ma porobiony fajny content, fajnie pokazane produkty przedstawione. Ty tego nie masz, no więc jak masz konkurować? I dla mnie dzisiaj robienie sklepu z rzeczami, które już jakby istnieją, nie wiem, wspomniane na przykład buty, tak? Marki Adidas. No jest to turbo ciężkie, no chyba, że naprawdę stoi za tobą ogromny kapitał i wiedza i komersowa. Masz 100 milionów, jest za tobą fundusz jakiś inwestycyjny. Możesz próbować, choć to też jest ciągle walka jakąś tam marszą, promocjami i też nie wiadomo, czy ci się to uda, nawet z kapitałem.
Poza tym taka marka jak Adidas, może bardziej Nike, ale oni ucinają dystrybutorów. Zacznijmy też od tego, że marki typu Nike'a, wszystkie noweczki kupisz tylko na Nike'u. I to jest też jakby trend, który idzie, dlatego wracamy do tematu, że jak nie masz zajebistego produktu, to nawet się nie pchaj w telecommerce, bo zostaniesz dystrybutorem załóżmy lakierów do paznokci, tak?
Tak.
I otwierasz markę z lakierami na paznokci, dajesz ją po dystrybutorach, tam się buduje jakby świadomość tego, a potem ucinasz tych dystrybutorów, no bo na cholerę są ci dystrybutorzy w takiej longtermowej wizji. I tu jest jakby czerwona lampka dla dystrybutorów i czerwona lampka dla tych, co tworzą te marki, że Każdy patrzy tak naprawdę docelowo do swojej kieszeni, nie?
Zgadzam się. Ogólnie, wiesz, jakbyśmy mieli to tak spuentować, no to e-commerce moim zdaniem dzisiaj jest strasznie ciężkim.
Przejebane jest.
Tak, jest potwornie ciężką branżą. To tylko ładnie tak brzmi. Bo wiesz, my mówimy tu jakieś wzrosty zamówienia, ale wiesz, w rzeczywistości to jest trudny obszar. Mała liczba firm odnosi sukces i powiedzmy to wprost musi to wybrzmieć. Jak ja widzę jakieś gdzieś tam tiktoki czy rolki, że ktoś tam zrobił 300 tysięcy obrotu na dwóch sklepach i cię nauczy, jak to robić i będziesz leżał na plaży, to tak się działa.
No to jest prawda. Poza tym jest niski próg wejścia i to jest największy problem. Wiesz, na jakiejś tam platformie w Sosobie otworzył się sklep za złotówkę, tam za pierwszy miesiąc, onboarding, no i to jest ten problem. Ale żeby nie było tylko negatywnie, to wspomnę tutaj słowa Mateusza, który był ostatnio u mnie i on powiedział, że my dopiero raczkujemy z e-commerce'em. On powiedział, że E-commerce w Polsce, już nie pamiętam, nie przeszedłem badania, ale robi na ten moment, jest warty, robi obrót, jest obrót, tak, 65 miliardów złotych i to jest to samo, co robi Biedronka. I to jest tylko dalej 9% retailu, więc jakby jest duża możliwość jeszcze skalowania, ale tylko dla tych, co już płyną na tej fali.
To prawda. Weźmy pod uwagę też, ile osób zaczyna kupować online, tak? Ta liczba cały czas rośnie z roku na rok. Ludzie się przyzwyczajają do tego. Pandemia to też mocno przyspieszyła, ale też dużo osób młodszego pokolenia, które dzisiaj mają, nie wiem, 16-17 lat, za 2-3 lata będą pełnoletnimi osobami. One już będą dokonywać zakupów dużo częściej niż osoby np. 10 lat temu, które miały 18 lat, prawda? Więc cały czas liczba kupujących online rośnie i to jest na pewno pozytywny taki wydźwięk.
I Gen Z będzie miało większy portfel. I jakby ci ludzie będą coraz więcej zarabiali. A jak sobie ułatwiasz pracę? Masz jakieś automatyzacje, masz jakieś narzędzia jaj, z których korzystasz na co dzień? Czy jest coś takiego w twoim takim daily working?
Może firmowo bardziej, co wykorzystujemy w Tortli, no to jeśli chodzi o automatyzację, no to na pewno korzystamy z jakichś takich rozwiązań, które nie wiem, w czasie real time pokazują nam wyniki. Tu możemy dać nazwę aplikacji Mixed Analytics. To jest trochę takie zastępstwo Supermetrixa, który jest dosyć drogi powiedzmy sobie, który wypluwa nam wszystkie dane z naszego silnika sklepowego z Shopify'a, z paneli reklamowych do jednego pliku, który mamy jakby później przerzucamy do Looker Studio. I tam widzimy chociażby liczbę sprzedanych produktów codziennie po kategorii posortowane, realny zysk netto. Z tym długo walczyliśmy, mieliśmy kłopot, żeby poznać ile my realnie każdego dnia zarabiamy. Ile we wtorek, ile wczoraj, ile przedwczoraj było tego zysku netto, ile kosztowała nas produkcja tego towaru, który sprzedajemy, ile wydaliśmy na reklamy, koszta inne, pozostałe, koszty wysyłki, logistyki i tak dalej. Dzisiaj mamy to spięte fajnie. Więc z takich rzeczy na pewno tutaj aplikacja wspomniana pomogła. Poza tym, jeśli chodzi o AI, no to tutaj w kontekście SEO to to akurat bardziej Michał się tym zajmuje, ale wiem, że się wspomaga już sztuczną inteligencją w kontekście SEO i gdzieś tam fajnie u nas niektóre artykuły porankowały, gdzie przynoszą nam ruchu. On nie jest jakoś turbo kaloryczny, jeśli chodzi o wartość, o sprzedaż, o wartość koszyka. Ale no przynosi ten ruch, on później jest gdzieś tam remarketingowo dopinany, więc też się z tego cieszymy. Z takich automatyzacji na pewno cała produkcja u nas jest mocno zautomatyzowana. Pamiętam, że jak zaczynaliśmy, dla nas wyzwaniem było zrobienie 30 kubków dziennie. Robiliśmy to 8 godzin.
To była rentowność.
Tak, a dzisiaj wiesz, jesteśmy w stanie zrobić nawet i 2 tysiące kubków dziennie. Nie zwiększając aż tak bardzo zatrudnienia przy tym. Więc tak naprawdę kosztuje nas to tyle samo pieniędzy, a możliwości produkcyjne wzrosły powiedzmy tam kilkusetkrotnie nawet. Więc tutaj sporo zrobił właśnie Michał Wspomniany pod tym kątem jeśli chodzi o automatyzację produkcji. Wszystko mamy spięte też z Baselinkerem. Baselinker pozwala dzisiaj na wiele fajnych rzeczy, choć niestety staje się coraz droższy.
Tak, tak. Miałem rozmowę z Baselgerem w tym temacie.
Tak, może się pojawi jakiś konkurent, który troszeczkę... Tak, ale migracja, czas migracji też
to jest coś za coś, nie?
Coś za coś, ale jeśli jest ten monopol, no to też nie zawsze to dobrze działa, bo za rok, dwa te ceny mogą być jeszcze gorsze, no i nie będziesz miał i tak co zrobić, nie? I myślę, że w kontekście automatyzacji AI, no AI, no na pewno to wspomniane SEO, gdzieś tam jakieś może aplikacje do tworzenia wideo, wiesz, contentu, no to tak. Ale też muszę powiedzieć uczciwie, że nie jesteśmy jakimś mocnym prekursorem, jeśli chodzi o AI, który wdraża, wiesz, e-commerce nagle, wszystkie nowe technologie z tym związane. Jakoś, nie wiem, nie mieliśmy okazji, nie wiem jak u ciebie.
U mnie jest tak, że ja sobie ostatnio zacząłem dużo bawić się narzędziami. Ja mam kilka fajnych narzędzi i pierwszym z nich jest Viral Finder. I to jest takie narzędzie, w którym rzucasz na przykład tematykę niższy, że jesteś, nie wiem, ogrodnikiem. Dodajesz tam informację i wypluwa ci AI dane najlepszych ogrodników na całym świecie i najlepszy ich content. Pod względem jakby klikalności, engagementu, jakby lajków. Więc jakby ja tego używam. Używam tego, co Michał mi właśnie polecił, to jest CopyMate. I do tego neuron writera i to łączę w temacie SEO. Oraz używam do swojego personal brandu dużo rzeczy. Ja używam Manny Chata do Instagrama. Ja używam też... Czego jeszcze używam? Muszę sobie zobaczyć swoje Notion, bo już nie pamiętam. No ale ja mam też dużo rzeczy pospinanych przez Make'a, takich poautomatyzowanych w ciągu dnia. To z Notion, to jest pospinane z Sano. No jakby dużo tego jest i to faktycznie ułatwia im pracę. A powiedz mi Piotrek, Jak wygląda dzień pracy gościa, który wydaje pół miliona reklamy w najlepszym miesiącu? Dużo pracujesz?
Dużo i niedużo. Ja mam taki dzień pracy rozłożony. Mam jakby takie postanowienie, bardzo lubię sport i mam w tym roku, choć w tamtym też, nie mam dnia w tygodniu, gdzie tego sportu nie ma. W zasadzie, jak sobie teraz te statystyki podsumowywuję co miesiąc, no to Wychodzi mi średnio około półtorej aktywności dziennie.
O, dużo.
Tak. Jest gdzieś tam squash, jest trening siłowy, jest K1, boks, są spacery, jest bieganie, więc codziennie aktywność jedna lub dwie przynajmniej. Robię sobie jeden dzień przerwy, to jest przeważnie albo sobota, albo niedziela, gdzie po prostu się regeneruję. Plus do tego jakieś masaże raz, dwa razy w tygodniu, żeby troszeczkę Ten sam schemat. Tak. I to sobie wrzucam w różnych okienkach czasowych, czasem z rana, czy siłownie, na przykład w południe, gdzie jest mniej osób na tej siłowni. No przez to, że nie pracuję na tacie, to mogę sobie wyjść w ciągu dnia i skorzystać z tego, czy ta siłownia jest mniej oblegana. To jest fajny plus na pewno. Ale pracuję, pracuję no pewnie dużo. Moja narzeczona powiedziałaby, że za dużo. Lubię wieczorami bardzo pracować, jak jest spokojniej i ciszej. Nie ma, wiesz, takiego nawału maili, wiadomości. Lubię w weekendy pracować bardzo. O Jezu, najlepsze może być. Na tygodniu w ciągu dnia pracuje mi się najgorzej.
Tak, tak.
Nie wiem czemu tak jest, ale no niestety. Ale nie, staram się jakby tą pracę mieszać właśnie z tym sportem. Ten sport dużo mi daje, jeśli chodzi właśnie o taką trzeźwość umysłu, głowę. Nie mam już od paru lat żadnych, wiesz, złych myśli, złego nastroju. Chodzę uśmiechnięty, co na pewno, to na pewno pomaga. Dbam o odżywianie, tak samo staram się gdzieś tam konsultować z jakimiś dietetykami, trenerami, żeby troszkę się wspomagać, bo nie jestem tutaj ekspertem. No tak to wygląda.
I u mnie wygląda to bardzo podobnie. Też myślę, że ciekawostką będzie jak ja wrzucę, choć osoby, które mnie obserwują na Instagramie, wbijają na mojego Instagrama Oskar Lipiński, to będą wiedziały. To jest świetne, co powiedziałeś, że ty lubisz pracować wieczorami. Ja lubię pracować o poranku od czwartej do, czasami od piątej do siódmej, ósmej. I ja ostatnio sobie przeanalizowałem to na takim narzędziu, że ja osiemdziesiąt 80% pracy, jaką wykonuję, robię właśnie wtedy. Ja już w ciągu dnia potem mało jestem w stanie zrobić dobrych rzeczy. To są jakieś kole, głównie kole, ale to takie deep roskmina, to jest tylko i wyłącznie nad ranem. Wieczorem nie jestem w stanie, bo jestem już dętka, w sensie 20-21 nie widzę na oczy. Jak sobie wjedzie w sauna albo sobie jedzie jakiś masaż. Ale to jest niezwykle istotne, co powiedziałeś, bo nie da się moim zdaniem robić efektywnie biznesu, czy e-commerce'u, będąc starym gruchotem, a nienajlepioną dobrze maszyną. W sensie, w pewnym momencie się wywalisz.
Zgadzam się. Ja też testowałem to wczesne wstawanie. Nadal czasem wstaję. Czwarta, trzydzieści piąta. Choć u mnie, nie wiem jak u ciebie to wygląda, czy codziennie to robisz, u mnie... U mnie był ten kłopot, że późno chodziłem spać. Jakby próbowałem chodzić wcześniej, udawało się to tydzień, dwa, ale często było tak, że gdzieś coś wieczorami jeszcze trzeba było załatwić. Ktoś zadzwonił, czy coś komuś odpisać, czy po prostu sam z siebie chciałem popracować. Jak chodziłem spać o 24, to ciężko potem o tej czwartej wstać. Ale robię sobie takie okresy nadal cały czas, gdzie faktycznie idę wcześniej spać i robię sobie taki tydzień, dwa, gdzie zaczynam pracę o tam czwartej, piątej.
Tak, ja też... W tym podcastie nie ma żadnych promocji, ale chciałem powiedzieć wam, że mam gościa, który zajmuje się... Ja to nazywam performancem. On ma o dietę, o trening, o badania. To jest mój kolega Bartek Czajka. Czajka Nutrition, znajdziecie go na Instagramie. I naprawdę uważam, że w tym temacie nie polegajmy na tych wszystkich coachach z YouTube'a i Instagrama, tylko tu trzeba bazować na danych. Tak jak w e-commerce'ie bazujemy na danych, tak samo tu bazujemy na danych ciała. Więc podbijajcie do Bartka, jak chcecie. Nie ma żadnych kodów. U mnie też nie ma żadnych kodów, ale gość robi robotę.
Ja się muszę odezwać.
Tak, no super, będziesz zadowolony na pewno. Słuchaj, zostało nam ostatnio takie pięć pytań, szybkie odpowiedzi. Skąd czerpisz wiedzę e-commerce marketing?
Z książek, z podcastów, głównie z rozmów z takimi osobami jak ty, czyli z właścicielami e-commerce'ów. To mi daje największą wartość, ale to są książki, podcasty, właśnie te wspomniane rozmowy, czasem jakieś szkolenia, konferencje. Jedna konferencja już niedługo przed nami.
Tak, za dwa dni. Dobra, co cię najbardziej wkurwia w branży e-commerce?
Myślę, że to, że ciężko czasem przewidzieć co się może stać i że wiele rzeczy jest takich, które nie zależą od ciebie. Na przykład sezonowość w e-commerce. W naszym przypadku ona jest bardzo duża. I choćbyśmy my stawali na głowie, robili co się da pod kątem performance marketingu, kampanii z influencerami, no to jest okres, w którym po prostu nie jesteśmy w stanie sprzedawać, bo klientom nie jest potrzebny nasz produkt. I widzę to w wielu branżach niestety. A jestem świadom, że wiele osób nie docenia tej sezonowości i uważa, że jak zmieni jakieś ustawienie np. w kampanii na Facebooku czy w Google to nagle ta sprzedaż wzrośnie bardzo drastycznie. A po prostu nie da się nic zrobić bez taki okres.
I wtedy też frustracja od tego duża dochodzi. To jaka jest jedna rada dla osób, które chciałyby zacząć e-commerce lub właśnie karierę performance marketera w agencji?
Na pewno próba, nie wiem, porozmawiania z kimś bardziej doświadczonym, z kimś, kto już tą drogę przeszedł.
Na przykład z tobą?
Na przykład ze mną lub z tobą lub z osobami podobnymi. Jest, jest paru właścicieli, którzy na pewno by się na to zgodzili. Tak, my znamy fajnych, mamy kolegów, z którymi rozmawiamy, którzy na pewno by nie odmówili rozmowy. My sami gdzieś tam, ja czy ty, wiem, że próbujemy rozmawiać z tymi, którzy są już przed nami te parę kroków. Część osób się zgadza porozmawiać, część nie. No ale warto podpytywać. Książki na pewno ja wiele czytam. Wiadomo, coraz ciężej z takiej książki wynieść coś wartościowego. Mówię tu o całej książce. Czasem po prostu przeczytasz jakieś zdanie, które ci da tego pstryczka i ci się zapali lampka w głowie, że okej, może to zróbmy. Ale książki, szkolenia, konferencje. Rozmawialiśmy trochę o studiach. Pewnie jeśli nie wiesz na co pójść, na jaki kierunek, a interesuje cię ten marketing czy e-commerce, no to idź w tym kierunku. Ale nie liczyłbym też, że to sprawi, że będziesz świetnym e-commerce menadżerem czy dyrektorem e-commerce.
Okej Piotrek, powoli zbliżamy się do końca, a na końcu mamy blok promocyjny. Możesz powiedzieć o swoich produktach. Dużo tutaj nas osób słucha. Fajne są te twoje produkty. Ja mam jako mężczyzna problem, żeby przeklikać się przez te wszystkie konfiguracje, ale powiedz coś więcej jeszcze na samym końcu o tortli. o tym produkcie, kto go wybiera, czy komuś go zarekomendował, może jakiś zaraz się zbliża święto. Dzień Kobiet był w sumie.
Dzień Kobiet był, ale zbliża się Dzień Matki. U nas to jest mocne święto, więc tutaj rekomenduję wszystkim dzieciom, czy nawet tatusiom zakup naszych produktów. My sprzedajemy, tak jak wspominałem na początku, kupki, koszulki, obrazy, torby. To wszystko jest personalizowane. Można sobie wybrać rodzinkę załóżmy, czy przyjaciół na naszym produkcie. Wszystko personalizuje się w naszym kreatorze na sklepie. Wybiera się kolor włosów, kolor ubrania, koszulki, jakieś dodatki, czy postać ma trzymać drinka w ręce, czy nie, kolor butów, oczów. Więc można sobie gdzieś tam podobiznę siebie, czy swojej rodziny stworzyć. Dużo osób kupuje u nas na prezent. Koleżanka robi koleżance prezent urodzinowy, czy na jakiś wieczór paniński, czy właśnie na wspomniany dzień ojca, czy dzień matki, czy na święta, na przykład, czy walentynki, czy dzień kobiet. Więc zapraszamy na tortli.pl. Może nawet z jakimś kodem rabatowym gdzieś tam w komentarzu coś podeślę.
Z buta dziesięć.
Z buta dziesięć na przykład. Więc zapraszamy do odwiedzenia. No kupują u nas głównie kobiety. Tak jak ty wspomniałeś, nie chce ci się tego personalizować.
Ja miałem mega problem. Mówię, stwierdzałeś coś do koszyka.
Ile trzeba rzeczy wybrać? Tak. Czasem jest tego za dużo faktycznie i testujemy może czasem właśnie próbując zadawać wzory z mniejszą ilością personalizacji. Choć powiem ci ciekawostkę, że w tym roku kupuje u nas zdecydowanie większy cej mężczyzn niż w poprzednich latach.
Ciekawe.
Tak, nie wiem z czego to wynika, ale jeszcze do tego nie doszliśmy, ale tak, dużo więcej mężczyzn kupie niż zawsze.
No dobrze, Piotrze, dziękuję ci bardzo za rozmowę. A ty, drogi słuchaczu, odpowiedz mi na jedno bardzo ważne pytanie. Czy było merytorycznie, czy było pomocnie? Czy może czegoś zabrakło? Jeśli czegoś zabrakło, to dodaj teraz pytanie w komentarzu na YouTubie i na Spotify. Na Spotify będzie też pewna ankietka, więc jeszcze raz dzięki. 50 minut. Ja jestem w ogóle zwolennikiem takich podcastów, raczej 45-50. Merytoryka, mięsko, nieowijanie w bawełnach. Dzięki wielkie.
Dziękuję bardzo.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







