Zbudował firmę telemedyczną od zera. Maciej Mazurek o AI, social mediach i nudnym biznesie

In this extensive interview, Oskar Lipiński talks with entrepreneur Maciej Mazurek about the evolution of his telemedicine company FutureMed (Radamed). Mazurek reflects on the chaotic early days of telemedicine in Poland, the importance of regulatory compliance, and how personal branding helped legitimize the sector. He shares a candid story of a customer‑service crisis and why he personally steps in to protect the brand. The conversation delves into his partnership with Kasper, a young co‑founder whose mindset and mentorship accelerated growth, and the origin of the business idea—a Tinder date with a psychiatrist that revealed the inefficiencies of online prescription services. Mazurek draws parallels between e‑commerce and telemedicine, emphasizing that the same growth‑hacking playbook applies. He recounts a charitable golf auction with Rafał Brzoska, illustrating the value of high‑level networks and the lessons learned from that experience. The interview also covers scaling challenges, the need for dedicated HR leadership, and the shift to remote, non‑office work. Finally, Mazurek offers forward‑looking advice: embrace AI, continuously upskill, take bold risks, and leverage mentorship, while sharing his daily routine and personal productivity habits.
Chapters
Pieniądze większe zarabia się na nudnych rzeczach, a nie na doniosłych startupach.
Jaka jest historia w ogóle tego, że sobie pograłeś z Rafałem Brzozkow w golfe?
BoringBitnessSexyLife w That's My Style. Budujemy największą firmę telemedyczną w Polsce.
Ale dlaczego to telemedycyna?
Pomysł się wziął z randki z Tindera. Jeśli chodzi o aktualną firmę, robimy to trochę ponad dwa lata.
Ilu pacjentów obsłużyliście przez te dwa lata?
Kilkaset tysięcy pacjentów. To tak naprawdę jest e-commerce, tylko zamiast majtek, załóżmy, się sprzedaje konsultację lekarską. Ja się w ogóle bardzo cieszę na przykład z tego, że dużo osób myśli, że to jest trochę taka szara strefa, że coś z tym jest nie tak.
I już już takie komentarze mogą się pojawić tutaj.
Ale takich komentarzy jest dużo, dlatego że początki tej branży faktycznie były nieciekawe. Zaczęło się wszystko od marzeń robienia fajnych rzeczy, do tego były potrzebne pieniądze. Czasem do robienia fajnych rzeczy są potrzebne fajne rzeczy, które też trochę kosztują. Ludzie myślą, że usługa coś różni od produktu, a prawda jest taka, że usługę trzeba sproduktyzować, żeby można było ją skalować. To jest takie przerażające, że często wiedza, którą my dzisiaj zdobędziemy, ona już jest nieaktualna za rok, więc musimy mieć bardzo dużą też umiejętność do tego, żeby się oduczać.
Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka DAK. Partnerem odcinka jest Elavon, który od ponad 30 lat wspiera firmy w bezpiecznym przyjmowaniu płatności. Niezależnie od tego, czy prowadzisz sprzedaż w sklepie stacjonarnym, czy przy użyciu terminali płatniczych, czy sklepu online e-commerce, Elavon dostarcza terminale płatnicze i bramkę online w jednym miejscu. Z usług Elavon korzystają już 2 miliony klientów w 36 krajach, ceniąc szybkość i obsługę ponad 130 walut. To kompleksowe rozwiązanie, które pozwala oszczędzić czas i zwiększyć skalę sprzedaży. Dowiedz się więcej klikając link Elavon w opisie poniżej. U.S. Bank Europe DAG prowadzi działalność gospodarczą pod nazwą Elavon Merchant Service i podlega nadzorowi Centralnego Banku E-Drone to CRM z Marketing Automation zaprojektowane dla e-commerce. Działa już kilka minut po błyskawicznej integracji z twoją platformą. Dostajesz gotowe scenariusze automatyzacji i newslettery dopasowane przez AI do twojego sklepu. Do klientów docierasz poprzez e-mail, sms i whatsapp, a narzędzie onsite zwiększają konwersje na stronie sklepu. Wsparcie działa świetnie.
Zwrot z inwestycji jest szybszy niż u
konkurencji, a plan darmowy pozwala zacząć od zera złotych. Jeśli prowadzisz mały lub średni sklep, to narzędzie jest dla Ciebie. Sam korzystam z niego w DAQ i osiągam świetne rezultaty. Paxi uprosi Twoją logistykę w e-commerce w Europie. Odbiór swojego magazynu, szybkie dostawy do 23 krajów i lokalne adresy zwrotne. Mają własną sieć kurierską ad1.kontaktu, otrzymując szybkie wsparcie i stałe standardy doręczeń. Automatycznie generuj listy przewozowe i śledź trasę przesyłek dzięki integracjom z popularnymi systemami e-commerce. Paxi.pl, porozmawiajmy o Twoich wysyłkach do Europy. Poszukujesz opakowań jak serwis do opakowania? Skorzystaj z Heyka Pak, mojego partnera podcastu, na pierwsze zakupy rabat 60 zł. Link znajdziesz w opisie. Hejka Pakof, który ekspresował dostawę na 24 godziny, bezpłatne próbki produktów oraz 100 dni na zwrot. Również dla firm.
Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał.
Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę.
Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj.
To takie małe mikro wsparcie, które da
mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Stresik jest w ogóle, czy nie?
Lekki?
Nie powiem rzeczy.
Pierwszy podcast w życiu.
Super, no to fajnie. Jak pierwszy podcast w życiu, to można powiedzieć, że już zaczęliśmy. Bo ostatnio też nie robię takich wniosłych otwarcie naszych rozmów, tylko po prostu w krótkim small talku zaczynamy naszą rozmowę. Moi drodzy, słuchajcie, Maciek ostatnio zaczął się często pojawiać na moim wallu. Z racji tego, że historia jest również taka i to już nie pierwsza osoba, która jest z Lublina. Podobno kiedyś się przeczyliśmy, podobno się rodzice kiedyś się, również ty się przeciąłeś z nimi na nartach. A ja się z tobą przeciąłem kilkukrotnie w ostatnim czasie w internecie, no bo maksymalizacja contentu takiego jakościowego, jakiego dajesz, przyciągnęła moje estetyczne oko.
Dziękuję, bardzo miło mi to słyszeć.
Jak słyszałem twojego Instagrama, to zobaczyłem taki slogan, dokładnie brzmiący Boring Business, Sexy Lifestyle. Widzę też wypad na golfa z Rafałem Brzoską, widzę dużo podróży. Można powiedzieć, że życie na pełnej, ale też prowadzenie biznesu. Jak byś siebie określił, czym się aktualnie zajmujesz?
Zawsze mówiłem, że łączę kropki, czyli jestem przedsiębiorcą. Jeśli chodzi o ten cytat, Boring Business, Sexy Life, That's My Style, to jest to cytat, z którym się najbardziej utożsamiam, który mnie najbardziej określa, dlatego że faktycznie widzę, że nauczyłem się w bardzo młodym wieku, że pieniądze większe, zwłaszcza od zera, zarabia się na nudnych rzeczach, na prostych biznesach, nie na doniosłych startupach, które gdzieś tam próbowałem robić, jakieś aplikacje mobilne, ale zauważyłem, że Najprostsze są te proste biznesy i faktycznie dzięki nim mamy to seksowne życie, na które mi bardzo zależało. Bo jak sobie myślałem, od czego tak naprawdę zaczęła się moja droga do bycia przedsiębiorcą, to w sumie byłem jako dziecko i sprzedawałem na działkach jakieś tam rzeczy, ale mam wrażenie, że ta prawdziwa droga do przedsiębiorcy zaczęła się od marzeń, od tego, że czytałem jakieś książki typu Harry Potter, to wierzyłem w tę magię, czytałem Heruba, byłem specjalnym agentem, czytałem jak Feliksa na tajnikę, ja byłem tym czwartym wtedy i te książki mi pokazywały jako dziecko, że można marzyć, można robić fajne rzeczy, ale do robienia tych fajnych rzeczy w dużym życiu się okazuje, że potrzebne są pieniądze. Więc trzeba coś robić. No to trzeba coś robić, co daje te pieniądze. No i jak się okazało, że najfajniejsze pieniądze się zarabia na tych nudnych rzeczach, bo te zaczęły mi wychodzić po tym, jak te seksowne mi nie zaczęły wychodzić, to tak się skończyło.
My rozbijemy sobie te naczynniki pierwsze na pewno w dzisiejszej naszej rozmowie, ale też w kuluarach przed chwilą jak siedzieliśmy na kanapie przed studiem, powiedziałeś, że liznąłeś w swoim życiu dropshippingu i że byłeś pierwszą osobą, która wprowadziła metody polskich płatności na Shopify'a?
Tak, ja zaczynałem właśnie przygodę i to był mój pierwszy biznes, na którym zarobiłem tak naprawdę pieniądze. Sklepy internetowe w modelu dropshipping, czyli w takim modelu, że ja nie odpowiadałem za wysyłkę, tylko współpracowałem z hurtownią, która bezpośrednio wysyłała.
Który to urok?
2017, więc to naprawdę wtedy wchodziło. Z Shopify w Polsce, mam wrażenie, nikt nie korzystał, ale on był fajnie zintegrowany ze wszystkim, no oprócz polskich płatności. I do teraz pamiętam, że jak stawieliśmy pierwszy sklep, to jedyna metoda płatności to była PayPal. No i jak musiał być klient zdeterminowany, żeby kupić te rzeczy, że wchodził na stronę internetową w Polsce, miał metodę płatności tylko PayPal i tak kupował? No to teraz jest niespotykane, bo PayPal teraz jest trochę bardziej popularny w Polsce. Wtedy nie było. My na początku tylko to robiliśmy i faktycznie jak wprowadziliśmy trochę naokoło te integracje z polskimi systemami płatności, już nie pamiętam co wtedy to było, chyba T-Pay albo PayU, tylko musieliśmy to zrobić całkowicie customowo, jakoś obejść trochę system, no to konwersja się zwiększyła kilkukrotnie po prostu. To pokazało, że jak jedna mała zmiana może faktycznie wiele dać. Wystarczyło podpiąć te polskie metody płatności. Ale z tym był duży problem, no bo nikt nie robił Shopify'a w Polsce. Nikt nie był tego nauczony, co dopiero raczkowało, wchodziło tak naprawdę.
No dobra Maciek, z 2017 to było 9 lat temu? Byłeś jedną z pierwszych osób, która dotknęła dropshippingu w Polsce? Albo która zarobiła tam duże pieniądze?
Myślę, że nie jako pierwszy, bo sam znam osoby, które były przede mną i które działały zwłaszcza w ramach Allegro i tam zarabiały pieniądze, ale myślę, że byłam na pewno jedną z pierwszych osób w Polsce, która zaczęła to robić i potem zrobiło to na dużą skalę.
2017. Ile lat to trwało?
No tak naprawdę po covidzie gdzieś tam to zaczęło iść w dół, więc najbardziej dynamiczne były Najbardziej dynamiczny okres to był okres mniej więcej po tym dwa lata jak zacząłem, bo się nauczyłem tak naprawdę tego robić w ciągu dwóch lat i potem mogłem to skalować. Potem trwało to 2-3 lata i od tamtej pory cały czas w dół.
No to co są jeszcze ludzie, którzy wszem i wobec w naszym ukochanym internecie głoszą prawdę, że dropshipping to twój sposób na sukces?
Jest to fajna fraza. Faktycznie kiedyś to bardziej działało. Teraz też uważam, że to może zadziałać, bo to jest tylko model logistyczny. Aczkolwiek faktycznie sam e-commerce po prostu stał się o wiele trudniejszy w ciągu lat. Dlatego, że duże marki przez lata wydawały bardzo duże budżety na to, żeby podnosić tą świadomość swojej marki. I ciężej jest się teraz przebić. Jeżeli chodzi o dropshipping, to sprzedajemy zazwyczaj te same produkty, co ma wielu innych sprzedawców. Zaczynamy konkurować ceną. Jak konkurujemy ceną, no to wtedy w systemach reklamowych już nie mamy budżetu, żeby kogoś przebijać. Finalnie nie mamy marży. Nie mamy marży. Albo dokładamy, albo nie sprzedajemy. Więc jest to teraz naprawdę trudne, żeby zacząć od dropshippingu. i na pewno tego bym nie rekomendował, jeżeli ktoś chce zacząć e-commerce. W ogóle, ja bym nie rekomendował zaczynania e-commerce jako pierwszy biznes w naszych czasach, dlatego że próg wejścia bardzo mocno wzrósł względem ostatnich lat i to nawet nie chodzi o próg wejścia związanych ze samymi pieniędzmi, które są potrzebne na inwestycje, bo faktycznie w dropshippingu one nie są wymagane jakieś duże, bo nie musimy mieć magazynu, ale poziom wejścia wzrósł, dlatego że wzrósł poziom wiedzy minimalnej w ramach każdego, w każdej dziedziny, która jest w e-commerce.
I to jest narracja, która też się przewija zawsze w moich rozmowach. Ja sam, prowadząc e-commerce i mając kontakt z founderami e-commerce'owymi, mówię, że to jest po prostu naprawdę ciężki kawałek chleba, bo wtedy, kiedy ty zaczynałeś, no to było tak, że wystarczyło wrzucić reklamę w metę, jakieś proste kampanie z napisem kup teraz i to szło.
Tak, znaczy ja w ogóle zaczynałem od tricków marketingowych, to też dlatego szło. Przykładowo trickiem marketingowym było to, że sprzedawałem jakieś naszyjniki, które wyglądały w taki sposób, że niby z butelki nalewa się wino do kieliszka. I to miało ładne zdjęcie. Robiłem oznacz koleżankę, która to musi mieć. Co się wrzucało na Facebooka? Wszyscy to oznaczali. Wtedy naprawdę bardzo mocno wirylami wszystkie te treści szły. Nie wiem, czy to pamiętasz, jak było dosłownie oznacz, udostępnij to coś tam. Wszyscy to po prostu robili.
Polajkuj serduszko.
Polajkuj serduszko, tak. I nie dość, że ja to wrzucałem w Adsy, to to szło bardzo mocno organicznie. I to jeszcze były takie czasy, że ja w Adsy, jak to wrzucałem w Adsy, to z ruchu płatnego miałem, załóżmy, 100 tysięcy wyświetleń, a organiczny mi kolejny milion nabijał. I faktycznie z czegoś takiego się tworzyła sprzedaż i to było wystarczające. Kolejna rzecz, tak jak mówisz, wystarczyło zrobić średniej jakości sklep internetowy. Wszystko na średnim poziomie. Kilka rzeczy nawet mogło być słabych. Zrobić w miarę okej reklamę. I to szło. Faktycznie to, co wtedy trzeba było potrafić robić, to w ramach systemów reklamowych odpowiednio targetować, odpowiednio to ustawić, bo kiedyś to było trudniejsze. Było więcej opcji, więcej możliwości. Teraz to wszystko robi automat. Ale wtedy to było kluczowe i tak naprawdę mogłeś zrobić średnią kreację, średni produkt, średnia cena, konkurencja była mała, popyt był duży i to szło.
Zamknę ten temat naszego dropshippingu, bo chciałem zrobić takie krótkie wprowadzenie, zaraz że dużo osób u mnie słuchaczy to są właścicieli e-commerce, żeby pokazać, że masz ten background biznesu internetowego i ten biznes, który też tworzysz, to też na koniec dnia jest biznes internetowy.
Tak jest.
Ale zanim wejdziemy i rozłożymy sobie ten biznes czynniki pierwsze, bo to jest dość ciekawy biznes z dość ciekawym wzrostem, to chciałem się jeszcze cofnąć do pytania, które było na samym początku a propos marki osobistej. No bo to, co wspomniałem w pierwszych słowach naszej rozmowy, to dużo treści, dużo jakościowej treści, która mi się przebija na feedzie. Co cię w ogóle skłoniło, żeby tak uderzyć z karabinu w 2026 i zacząć publikować tak dużą ilość treści, no ciekawych, no wyjazd z LAFM Brzoską, granie w golfa, jakieś podróże. Wszystko zmontowane, tak jak ci powiedziałem, naprawdę tip top. Po co?
Po co? Cofnę się do tego, od kiedy zacząłem tak naprawdę tworzyć swoją markę osobistą, czyli od kiedy założyłem Instagrama, bo każdy z nas, tak jak przed chwilą rozmawialiśmy, tworzy markę osobistą świadomie lub nieświadomie. Dla mnie marka osobista to było zawsze dodawanie ładnych zdjęć na Instagrama i filmików, robienie swoistego pamiętnika. A jako, że robiłem dużo, mam wrażenie, ciekawych rzeczy dla innych, bo robiłem jakieś wyzwania sportowe, wchodzenie na góry, ciekawe aktywności i tak dalej, no to ludzie chętnie to śledzili, obserwowali mnie. I mimo, że nie miałem tego sprofesjonalizowanego i nie wychylałem się, jeśli chodzi o jakiekolwiek treści biznesowe, jakiekolwiek dzielenie się jakimiś mądrościami, bo też tak szczerze mówiąc, nie czułem legitymizacji do tego, żeby komuś mówić, jak ma żyć, komuś mówić, jak ma robić, tylko dlatego, że zarobiłem kilka milionów złotych, to ja już mogę każdego uczyć. Nie uważałem tak. Uważałem, że zwłaszcza, że obracałem się zawsze przy osobach starszych, bardziej doświadczonych i wiedziałem, gdzie jestem na tej osi czasu, no to co ja się będę wychylać na tej zasadzie. Przyszedł rok 2026, aczkolwiek to już, mam wrażenie, ta myśl kiełkowała rok wcześniej, że ta marka osobista, mimo że jest prowadzona nie jakoś super profesjonalnie, bo ja to wszystko robiłem samemu, czasem robiłem jakieś nagrania, żeby to ładnie wychodziło, już mi bardzo dużo daje. Daje mi dużo, jeśli chodzi o kontakty, daje mi dużo, jeśli chodzi o możliwości Tak naprawdę to wszystko jest związane z kontaktami, z ludźmi, no bo to tego dotyczy. Ja niczego nie sprzedawałem, ale przez tą markę osobistą swoją poznałem kilka fajnych osób, miałem jakieś możliwości biznesowe i tak dalej, więc w 2026 roku uznałem, okej, czas to sprofesjonalizować. Dużo osób też mi mówiło, Maciek, możesz zacząć nagrywać vlogi, bo ty masz jakieś fajne wyjazdy i tak dalej. A ja i tak miałem coś takiego, że ja potrafiłem spędzić po sześć godzin montując jedną rolkę. Potrafiłem myśleć... Co?
Zajawka.
Zajawka. Tak, ja to wszystko robiłem w zajawki. Lubiłem ładne zdjęcia, ładne filmiki, pokazać w fajny sposób fajne rzeczy. I gdzieś tam dużo ludzi to doceniało, więc w dwudziesiątym, dwudziestym szóstym uznałem, okej, sprofesjonalizuję to i też poczułem, że jestem już na etapie, gdzie faktycznie mogę dać ludziom wartość. Dużo ludzi mi już wcześniej, nawet jak ja nie pisałem, nie głosiłem jakiejś Nie mówiłem nic o biznesie, a mi pisało, o, ale mnie Maciek zainspirowałeś. Dostawałem bardzo dużo miłych wiadomości i nie ukrywam, to też jest takie budujące, budujące pewność siebie tego, że można dać komuś jakąś wartość, no bo na koniec dnia to o to chodzi, żeby komuś móc dać jak największą wartość. No i poczułem, że okej, to już jest ten etap w życiu, że trochę osiągnąłem, różne rzeczy robiłem, jestem w stanie dać jakąś wartość ludziom. Więc dlatego zacząłem to profesjonalizować i wziąłem się na poważnie.
No i fajny benefit z tego, o którym rozmawialiśmy wcześniej, że to bardzo pomaga w rekrutacji.
Bardzo. Właśnie między innymi... I w nowych projektach. Dokładnie. Tak jak wcześniej mi zadałeś pytanie dotyczące tego, po co ja tak właściwie robię tą markę osobistą, bo większość ludzi jak zaczyna robić markę osobistą, to mam wrażenie po to się inwestuje, żeby od razu dostać zwrot z tej inwestycji, czyli sprzedawać kursy, jakieś takie bezpośrednie elementy. U mnie jest trochę na onward, bo mi zależy na tym, żeby po pierwsze faktycznie zainspirować ludzi, dać ludziom wartość, dlatego że ja też wiem, że jak uczę innych, to uczę samemu siebie. samego siebie. I kolejną sprawą jest to, że... i zgubiłem wątek.
To, jak zgubiłeś wątek, to ja dopowiem coś od ciebie, że ja również miałem taką samą ideę w ogóle, jak zacząłem budować tutaj swoją markę osobistą, podcasty, wyjazdy, jakieś eventy, że to wszystko wyszło no właśnie z chęci pokazania, jak to wygląda od bebechów, zainspirowania, podzielania się swoją historią, nie radzenia, ale pokazania na dokładnych wynikach, a dopiero potem u mnie, ja akurat kursów nigdy nie robiłem, ale potem powstał pomysł, żeby tych wszystkich ludzi, którzy mnie tutaj słuchają, po prostu zjednoczyć, dlatego też powstały społeczności moje komersowe. Bo to jest piękne spotkać się z tymi ludźmi, z których teraz widzisz tu przez ekranik, porozmawiać, doradzić coś. Ta energia dużo daje.
No jasne, jak się buduje społeczność, jeszcze się łączy tych ludzi, to też jest fantastyczna sprawa. Wracając, przypomniałem sobie co miałem jeszcze dopowiedzieć. Miałem dopowiedzieć to, że ja liczę na Wykorzystanie marki osobistej pośrednio, na tej zasadzie, żeby przede wszystkim móc zrekrutować fajne osoby, które nie tylko mają dobre kompetencje, odpowiadające stanowisku, tylko też pasują kulturą organizacyjną, bo gdzieś tam na to bardzo mocno kładziemy nacisk przy zatrudnieniu ludzi, żeby wszyscy do siebie pasowali. Ktoś mnie obserwuje albo kolega mnie obserwuje, kogoś, kto by mógł polecić, no to wiem, że będzie większe szanse na dopasowanie, będzie łatwiej znaleźć taką osobę, łatwiej będzie zachęcić do pracy i tak dalej. Kolejna sprawa to są właśnie te kontakty, to jest networking, to jest niesamowite możliwości, jeśli chodzi o jakieś kolejne współpracy, jakieś partnerstwa strategiczne, czy nawet poznać się z kimś, kto zawsze był inspiracją i wyciągnąć coś z tego dla siebie.
I dobrnęliśmy w etapie naszej rozmowy w minucie 13, takie wstępne intro przed nami. No właśnie, do tej rotacji, czy do Twojego aktualnego biznesu. Co to za biznes i jak mógłbyś opowiedzieć o nim w liczbach?
Jasne. A więc budujemy największą firmę telemedyczną w Polsce pod firmą FutureMed. Mamy m.in. marki jak Radamed, I polega to na tym, że aktualnie zapewniamy konsultacje lekarskie w jak najkrótszym możliwym czasie, nawet do 15 minut z możliwością uzyskania recepty, zwolnienia, skierowania albo po prostu skonsultowania się z lekarzem pierwszego kontaktu.
Ile lat?
Ile lat to robimy? Jeśli chodzi o aktualną firmę, robimy to aktualnie trochę ponad dwa lata i łącznie w tym biznesie jestem przez cztery lata. Zacząłem kiedyś z innymi wspólnikami, jednak współpraca się po prostu nie układała, uznali, że mamy... uznali, że po prostu ja za dużo podróżuję, za mało pracuję, ja miałem na to troszkę inny pogląd.
Jak to wygląda wejście na Instagrama, jak to właśnie praca i podróże wyglądają.
Ja uważam, że to można łączyć.
Ja również, bo ja też bardzo podróżuję, więc ten wątek odbijemy, jak to właśnie łączyć.
Tak, da się to łączyć, no ale z tamtymi wspólnikami uznaliśmy, okej, mamy inne na to pomysły. Ja do razu powiedziałam, że ja to po prostu będę robić po swojemu, żeby mi nie mieli za złe. Dogadaliśmy się po prostu uczciwie. Ja zacząłem to robić samemu, bez nich, a raczej nie samemu, tylko z nowym wspólnikiem i bardzo mocno to się rozrosło.
Ilu pacjentów obsłużyliście przez dwa lata?
Kilkaset tysięcy pacjentów.
Kilkaset tysięcy pacjentów. Jakiś procentowy wzrost? Bez konkretnych liczb?
Ciężko powiedzieć, bo na początku był bardzo dynamiczny, a załóżmy, ostatni rok rośniemy po 7% z miesiąca na miesiąc. Więc to jest całkiem dużo.
Ilość osób w zespole?
Ilość osób w zespole, w administracji takich biurowych mamy ponad 30 osób. Plus dodatkowo kilkudziesięciu lekarzy, którzy cały czas obsługują konsultacje.
No dobra. I robisz to wspólnikiem.
Tak.
Tak jestem, myślę, to telemedycyna, ale z drugiej strony to jest trochę e-commerce.
Tak jest i nie ukrywam, dlatego wszedłem w ten biznes cztery lata temu, bo uznałem, że mam bardzo dużo wiedzy e-commerce'ową, wiem jak tworzyć lejki marketingowe, jak robić strony internetowe, jak zadbać o UX, o SEO, o to jak robić social media i pewnie mógłbym wymienić jeszcze kilka innych elementów. Więc tak naprawdę to jest kwestia zmiany usługi, że zamiast wysyłki produktów łączy się z lekarzem.
Tak na przykład lepsza marża. Nie ma zwrotów.
I tak, i nie. Nie jest to łatwy biznes. Nie powiedziałbym, że to jest łatwiejszy biznes, czy z wyższą marżą. Marża tutaj nie jest aż taka duża, bo jednak lekarze zarabiają sporo i nie ma co się dziwić, bo jednak 6 lat studiów to i są wymagające studia. Zarabiają dobrze w innych miejscach, więc tutaj nie ma jakiejś automatyzacji, nie ma niczego na bocie. Faktycznie lekarz musi przejrzeć indywidualnie, poświęcić swój czas. Więc marża nie jest jakaś olbrzymia na tym. Ale faktycznie się to fajnie skaluje. Uważam, że dajemy bardzo dużą wartość ludziom. Fundament biznesu jest mocny i myślę, że to będzie po prostu bardzo rosło.
Czym jest ten fundament biznesu, że jest taki mocny?
Fundament? Fundamentem jest wystarczenie wartości w postaci tego, że faktycznie obsługujemy te konsultacje bardzo szybko i jakościowo. U nas jakość nie oznacza tego, że wystawiamy dokument taki, jaki pacjent chce. U nas jakość oznacza to, że po pierwsze na jakość właśnie wpływa czas, a po drugie jakość rozmowy, jakość konsultacji, czy lekarz zaproponuje ewentualnie inne leczenia, czy lekarz podpowie w zaleceniach coś, co jeszcze ktoś może zrobić. Na tej zasadzie, że Nie jesteśmy automatem do recept. Na tej zasadzie, że ktoś wnioskuje o receptę.
No bo często tak jest postrzegana ta branża, nie?
Tak, dlatego, że miała na początku bardzo słaby PR. To powstało w COVID-zie.
I brak regulacji?
Był brak regulacji na początku, przez pierwsze lata. Były różne osoby, które to wykorzystywały i faktycznie, no niektóre podmioty po prostu nadużywały przepisów. W sumie tych przepisów też nie było, no ale tak naprawdę robiły niezgodnie z etyką lekarską. i wystawiały jak leci. I to się potem odbiło szerokim echem w branży i do teraz jest po tym ślad po prostu, że niektórzy myślą, że tak jest. No ale na szczęście weszły regulacje, zmieniły się przepisy, limity, recep, większość urzędów się po prostu tym zainteresowało. Ja się osobiście z tego bardzo cieszę, bo spowodowało to to, że nie ma już takich zachowań, które gdzieś tam są niekorzystne dla zdrowia tak naprawdę ludzi, plus podmioty, które rzetelnie wykonują swoje konsultacje, mogą funkcjonować.
Jeśli jesteś founderem e-commerce z solidnymi fundamentami i chcesz skalować w dzisiejszym rynku, nie rób tego sam. Na tym etapie biznesu kluczowe jest to, kim się otaczasz i skąd czerpiesz wiedzę do kolejnych decyzji i kto wspiera Cię w tym procesie. Dokładnie o tym jest Master e-commerce Hub, czyli mastermind, którzy wchodzą na wyższy poziom dzięki dostępowi do ponad 1 miliarda złotych wspólnego doświadczenia i wiedzy. W środku udajemy członkom notacji zestaw strategii, frameworków, narzędzi sprawdzonych przez realne biznesy, a przede wszystkim dostęp do właściwej sieci innych founderów e-commerce'owych, dzięki czemu skalowanie staje się strategiczne, a nie oparte na intuicji i zgadywaniu. Przestań działać w pojedynkę i marnować swój cenny czas oraz kapitał próbując rozwijać wszystko samodzielnie. Nie musisz już tego robić. Niestety nie mogę zagwarantować Ci miejsca, bo aplikacji jest więcej niż jesteśmy w stanie osób przyjąć, ale zawsze możesz spróbować. Link ze szczegółami do Master e-commerce Hubu znajdziesz poniżej.
No dobra, powiedziałaś też takie słowa, że kilkaset tysięcy pacjentów i że w pierwszych miesiącach, pierwszym okresie był dynamiczny wzrost. Cofnijmy się do tego okresu zero. Czyli jesteś ty, jest jakiś zestaw skillsów biznesowo i komersowo, socialmediowo, SEO-wo, lejko marketingowych.
Tak jest.
No i jakie działania zostały podjęte, że wystrzeliliście jak rakieta w kosmos?
Ok, więc przede wszystkim uważam, że zrobiliśmy jedną z ładniejszych stron i zrobiliśmy fajny branding, plus połączyliśmy to z social mediami, które uznaliśmy, że wykorzystamy bardzo mocno AI i w ramach naszych social mediów... To
było dwa lata temu?
To było dwa lata temu, tak. To było dwa lata temu. Tak naprawdę awatary AI wtedy jeszcze raczkowały. To jest w ogóle śmieszne, bo to co teraz robimy, ja uważam, że trąci myszką, a dwa lata temu to było wow. Po prostu to wszystko się tak szybko zmienia. I jak się cofniemy dwa lata temu, to co zadziałało? Przede wszystkim zrobiliśmy... nikt z branży nie robił fajnych social mediów, a my uznaliśmy, że damy najpierw komuś jakąś wartość w postaci jakichś ciekawostek mniej interesujących, bardziej interesujących, bardziej wartościowych, mniej wartościowych, ale mimo wszystko to wszystko było związane ze zdrowiem. Ludzie to sobie dalej przesyłają, takie ciekawostki różnomedyczne. Faktycznie na niektórych to może wpłynąć bardzo pozytywnie. I urośliśmy w ramach naszych social mediów bardzo dynamicznie.
Organicznie urośliście?
Organicznie. W sensie chodzi mi o zasięg na social mediach, który był organiczny.
Czyli wchodząc to od strony lejka marketingowego, bo mam taką zapisaną frazę, że twierdzisz, że w trzy miesiące zostaliście liderem rynku na social mediach.
Tak.
I wygenerowaliście pewnie jakieś tam duże rewy. Stawiam hipotezę. Albo zasięg.
Zasięg. Bo social media się nie przekładają aż tak szybko według mnie na sprzedaż.
Oczywiście.
No to na samej górze Lejka były tylko i wyłącznie organiczne sociale?
Na samej górze Lake'a były, tak, były organiczne sociale.
Ale to były, nie wiem, jakieś współpracy z influencerami, to był kontent wiedzowy, karuzele, to był kontent AI-owy. Opowiedz tej strategii.
Okej, więc kontent był taki, że szukaliśmy schematów, które dają największe prawdopodobieństwo na viral. I na przykład, bo wszystko tak naprawdę jesteśmy w stanie oprzeć o schematach, każde, każde, wszystkie treści. Jeżeli znajdziemy kilka schematów, które się ludziom podobają, to my potem możemy podmieniać te elementy w ramach schematów i w kółko wypuszczać te podobne treści w ramach tych samych schematów. I dzięki temu szybciej się skalować. I teraz na przykładzie mówiąc.
To jeszcze ja dopytam, to była marka puszczalna, to było z waszego profilu na Instagramie, czy jakiegoś profilu, nie wiem, wiedzowego?
To wszystko było pod profilem Radamed. Stworzyliśmy Avatara. Avatar nam dał naprawdę tą przewagę względem normalnego człowieka, że my byliśmy w stanie bardzo szybko, bardzo dużo generować. Bo zamiast brać kogoś do studia i mówić mu, dobra, zróbmy taką treść i ktoś będzie na ten temat opowiadał, to my wpisaliśmy sobie sami treść, którą ma powiedzieć ten awatar i ten awatar całkiem realistycznie po prostu to mówi. I tak naprawdę dla ludzi liczy się ta wartość, którą dostaje, a tutaj wartością jest treść. no to nie ma znaczenia, czy to jest awatar, czy to jest zwykły człowiek. I teraz idąc dalej, szukaliśmy schematów typu, co się będzie działo z twoim ciałem, jak przez 30 dni będziesz jadł banany. Dużo było takich śmiesznych schematów. No i pod ten schemat można wrzucić, okej, 30 dni banany, no to jabłka, cynk, co się będzie działo, jak będziesz robić pompki przez kolejne 30 dni i tak dalej. To jest schemat, który ludzi ciekawi. Co się będzie działo, gdy będziemy robić powtarzalne czynności. Inne rzeczy. To były ciekawostki na przykład psychologiczne. Ludzie z niebieskimi oczami są bardziej skłonni do kłamania. Ludzie z zielonymi oczami są bardziej skłonni do... I w ten sposób jesteś w stanie zautomatyzować dosłownie tworzenie treści, bo znajdujesz kilka schematów, wrzucasz te schematy do LLM-u i go prosisz o to, żeby ci dał jak najwięcej ciekawostek. I w ten sposób zbudowaliśmy te social media. gdzie faktycznie na początku problem też był taki, że stworzyliśmy, mieliśmy bardzo duże zasięgi, dosłownie filmiki po trzy miliony, półtorej miliona i to dużo takich filmików. Dalej to wszystko jest na Instagramie. Tak jest. Teraz są już troszkę mniejsze zasięgi.
Ale mogę smaraż odkopać sobie.
Można. Można, można, bez problemu. Więc robiliśmy to w ten sposób, tylko też zauważyliśmy, że nie do końca się to przekłada tak bezpośrednio na sprzedaż.
No właśnie, bo to jest dość szerokie sianie w ether.
Jest szerokie sianie w ether, ale jeżeli wykorzystaliśmy awatara, który jest na naszym Instagramie, TikToku, fanpage'u i potem ktoś wchodzi na stronę internetową i widzi dokładnie ten sam branding tego samego lekarza, czy tam osoby po prostu, która jest na stronie internetowej, te same kolory, logo, które gdzieś tam umieszczaliśmy w tle, to już nawet na poziomie podświadomym ma większe zaufanie niż do innego brandu, na który wejdzie.
Czyli to było takie chcianie bardziej świadomości, nawet nie brandowość, co wpisało z palca Radamed, tylko jakby zalaliście internet pod pewnym kątem. Ile tego kontentu w ogóle było wypuszczonego wtedy?
Znaczy publikowaliśmy po jeden filmik, jeden, dwa filmiki dziennie. Więc to nie było aż tak dużo. To nie jest to, że zalaliśmy kilkadziesiąt filmików dziennie. To też nie o to chodzi, bo te algorytmy też by tak nie działały, jak na jednym koncie by się pojawiło kilkadziesiąt filmików dziennie. No to by raczej to nie poszło dla wszystkich filmików. Ale faktycznie zasięgi mieliśmy bardzo, bardzo duże. No typu kilkaset milionów zrobiliśmy w kilka pierwszych miesięcy zasięgu, wyłącznie na Platforma. To jest ok. sporo, więc ludzie widzieli tych naszych lekarzy, widzieli te nasze treści. Nawet jeżeli na poziomie, tak jak mówię, świadomym tego nie zapamiętali, to na poziomie podświadomym to dało. Kolejna rzecz, którą wdrożyliśmy i to polecam przy takich filmikach zasięgowych, jeżeli ktoś robi jakieś ciekawostki, daje jakąś wartość, która jest trochę związana z tego biznesem, a trochę nie. żeby umieszczać jakieś pop-upy, typu my zrobiliśmy na filmikach, że przychodzi niby wiadomość, sms i że polecamy konsultacje, czy tam po prostu konsultacje lekarskie z możliwością uzyskania recepty zgonienia w Radomej. No i ktoś to ogląda, widzi powiadomienie i od razu wie czym się zajmujemy. No bo tak by nie wiedział. Więc to też jest taki trik, który można stosować w ramach montażu, żeby ktoś Nie robił tylko zasięgu, bo wiadomo, nie sztuką jest robić zasięg, tylko żeby ten zasięg gdzieś tam skonwertował, faktycznie zebrał ludzi, którzy mogą być zainteresowani tym produktem i tak dalej.
Dobra, na górze był kontent organiczny, potem jakieś działania, nie wiem, Google, Facebook, SEO. I w ogóle czas to tego była zaplanowana? Czy ona była skądś, nie wiem, zainspirowana gdzieś z zagranicy? No bo to brzmi sensownie, ale skąd się wziął pomysł na to?
Z lat doświadczenia tak naprawdę.
W e-commerce'ie.
W e-commerce'ie, tak. Dlatego, że tak naprawdę, jeżeli chodzi o te social media, to był pomysł, który był nowy, który wdrożyliśmy. Inni tego nie robili.
Inni tego nie robili.
Inni tego nie robili.
To jest ważne, nie było konkurencji.
Do teraz to jest ciekawe, że próbują i nikomu nie wychodzi. Widzimy po prostu, jak próbują nas jeden do jednego skopiować niektórzy, ale im to nie wychodzi. Nie wiem czemu.
Timing?
Jedna, że timing, a druga faktycznie jest taka, że to się łatwo mówi. O, wygeneruj filmik przez AI, to jest mega proste, zajmuje 5 minut i będzie dobrej jakościowo. To nie jest do końca takie proste na koniec dnia. Bo tak jak my te pierwsze filmiki, żeby je zrobić poprawnie w Hejdżenie, musieliśmy faktycznie to wszystko robić profesjonalnymi kamerami, z modelami, odpowiednio to wszystko ustawiać. To nie było takie proste zadanie, żeby to zrobić dobrze. Teraz jest to o wiele prostsze, to na pewno, bo można wszystko wygenerować, AI, modeli, wszystko.
A czego teraz korzystacie? Z jakiego kula?
Hejdżent. Hejdżent awatarów jest najlepszy, jeżeli chodzi o to, żeby faktycznie kogoś poruszyć, żeby ktoś zaczął mówić na jakiś temat.
Dobra, w sumie jesteśmy w temacie AI. Dziś widziałem w ostatnio jakąś storkę, jak dodawałeś, że jakaś link do pobrania skillsów do Clouda. Z czego ty właśnie na przykład? Bo to jest ciekawy w ogóle temat, że jak ja sobie przyzapraszam swoich gości, to są tam, nie wiem, jakieś właśnie wyjadacze biznesu, ale oni tam bardziej używają chata GPT jako wyszukiwarki Google'a. Są osoby, które korzystają z Clouda jako worka, mają porównane skillsy, mega prompty. Jak to u ciebie wygląda na dzień obecny? Jak wygląda twój stack pracy AI'owej w ogóle? Trochę zmieniając temat, ale pozostając w temacie AI-u.
Jasne, bardzo dużo korzystam z AI-a, właśnie aktualnie głównie z Clouda, bo jest to totalna, totalny game changer, jeśli chodzi o wykorzystanie AI w biznesie. Prawda jest taka, że w czasie GPT, okej, dużo ludzi go traktuje jak wyszukiwarkę Google, ale faktycznie można się zapytać o coś i on ci najwyżej podpowie, zrób to sam, a Cloud faktycznie samemu robi, samemu przetwarza pliki, samemu przetwarza olbrzymie ilości danych. samemu tworzy strategię, która mówi krok po kroku jak i jak zaimplementować i faktycznie jest to sensowne. Samemu jest w stanie tworzyć grafiki, można go po API podłączyć. Ja nie będę ukrywać, że ja nie jestem w IT. Ja nie wykorzystuję tego najbardziej profesjonalnie jak można. Ja nie buduję samemu stron do naszych biznesów w ramach cloud. i tak dalej, ale faktycznie, tak jak na przykład chcemy w firmie zrobić jakieś proste MVP, żeby pokazać jak coś może działać, jak te przyciski mają chodzić, samemu jestem w stanie wygenerować po prostu jakąś prostą stronę internetową. Samemu jestem w stanie zrobić jakieś analizy danych, które mam wrażenie, że trzy lata temu musiałbym zapłacić jakiejś agencji konsultingowej naprawdę duże pieniądze i pewnie byłoby to zrobione jeszcze gorzej niż to, co Cloud jest w stanie zrobić w kilku minut.
Tak. Rola analityka aktualnie jest po prostu ze skillsami, nie wiem, czy analityka finansowego, czy analityka danych. No to Cloud to jest bajka. Ja również potwierdzam. Ja tylko delam od siebie. Nie wiem, czy ty korzystasz, ale ja do Clouda jeszcze korzystam dodatkowo z Super Whispera, czyli w ogóle nie piszę, a mówię do Clouda.
Voicing. Ja korzystam z Voicinga i to też jest totalnie... To praca staje się przyjemna. Dokładnie tak.
No dobra, a co wam nie wyszło w tych ostatnich dwóch latach? Jakie działania, nie wiem, marketingowe? Jakieś rzeczy, które mogliście podzielić? No bo kontent organiczny fajnie poszedł, a co wam nie wyszło? Co zainwestowaliście?
Jasne. Jeśli chodzi o to, co nie wyszło, to w marketingu, okej, zdarzały się jakieś wtopy, ale to są wtopy całkiem normalne na zasadzie. Źle ustawiona atrybucja w Facebooku, która spowodowała, że w ciągu tygodnia przepaliliśmy dosłownie 100 tysięcy złotych budżetu. bo ustawiliśmy ją w zły sposób, myśleliśmy, że konwertuje wszystko super i dla przykładu prowadzimy sobie pliki z rentownością, z których wynikało, że w ramach meta adsa mieliśmy ROAS, czyli zwrot inwestycji załóżmy 3, z Google Ads się wychodziło 1,3 no to teoretycznie okej, a w finalnym pliku wychodziło 0,7. Czyli totalnie się nie zgadzało. No to jest jakby główny problem. Ale to są takie mało ciekawe fuck upy, które, mam wrażenie, każdy ma, kto robi biznes w internecie z analityką. Ale tak naprawdę największym fuck upem był u nas zbudowanie dobrego zespołu. Dlatego, że gdy zaczynaliśmy, byliśmy kilka osób i nie ukrywam, zatrudnialiśmy młode osoby, z którymi się świetnie współpracowało. Osoby, które zatrudniliśmy, nie nadążały z naszym wzrostem, żeby się dostosować do poziomu, tak, do naszego poziomu biznesu, żeby się dostosować swoimi kompetencjami. i tym jak się zarządza, i faktycznie mieliśmy taką przykrą sytuację w jednym dziale, w dziale medycznym, że była osoba, która dosłownie była z nami od zera, bardzo dużo jej na początku zawdzięczaliśmy, później faktycznie jej brak kompetencji sprawił, że nie dawała rady, też się później okazało źle traktowało innych członków zespołu, My tej osobie zaufaliśmy, bo na samym początku tworzyliśmy to w ten sposób, tak jak każdy biznes. Delegujesz, dajesz odpowiedzialności, sprawdza się, sprawdzasz coraz mniej. I u nas też tak było. Oddelegowaliśmy, wszystko było w porządku, to rosło, było w porządku, rosło dalej, nie było w porządku, ale my już ufaliśmy. I to doprowadziło do tego, że musieliśmy się sami bardzo mocno zaangażować w, no tak naprawdę, całą odbudowę, zbudowanie działu na nowo, odbudowanie struktury, gdzieś tam zwiększenie morali wśród reszty zespołu, które były po prostu ścięte do zera. No i do teraz się tak naprawdę borykamy z tym. z tą zaszłością, która zaszła, trwała kilka miesięcy. Więc kluczowe jest to, żeby naprawdę dobrze dobrać członków zespołu i na bieżąco weryfikować, zwłaszcza jak firma dynamicznie rośnie, czy te osoby też nadążają. Bo często jest po prostu tak, że no niestety te osoby nie nadążają.
Jak wasza struktura teraz wygląda? No bo w e-commerce to jest, wiesz, tu jakiś e-commerce manager, większość organizacji dyrektor e-commerce, jakaś osoba od kwestii produktowej. Jak to u was wygląda od samej góry zaczynając? Co się czym zajmuje? Jak wygląda drabinka? Żebyśmy mogli trochę zdradzić.
Ja jestem z Kaspra jako współzałożyciele, razem prowadzimy tą firmę. My pełnimy tak naprawdę obowiązki CEO, COO i dyrektora marketingu. To są takie trzy główne odpowiedzialności, które mamy we dwóch, w miarę podzielone. Ja się bardzo zajmuję bardziej strategią, kaspor operacyjnymi i rzeczami. Plus mamy stworzonych kilka działów. Wiadomo jest dział medyczny, który odpowiada za wszystkich lekarzy, za to żeby konsultacje przebiegały prawidłowo, za wszystkie sprawy związane z dokumentacją i tak dalej. Mamy też bardzo duży dział IT, mamy zatrudnionych dziesięciu deweloperów, około dziesięciu teraz. Dużo.
Nie zmniejszyło się od kiedyś krot?
Nie, dlatego, że działamy w takiej branży, że wszystko musi być bardzo bezpieczne, bardzo dobrze zabezpieczone, więc tutaj nie jesteśmy w stanie oddać 100% AI-owi stworzenia tego, bo to po prostu musi być bezpieczne. Gdzieś tam my mamy bardzo dużo danych wrażliwych, bardzo mocno na to uważamy, żeby wszystko było super chronione. I powoduje to, że ta szybkość nasza jest bardziej ograniczona. Ale trzeba to po prostu zrozumieć, że ze względu na ryzyko jakichś wycieków i tak dalej, to musi być dogłębnie sprawdzone. I tutaj powoli są wdrażane te rozwiązania AI-owe, jeżeli chodzi o tworzenie. Więc mamy dział IT, mamy cały dział marketingu, który oczywiście odpowiada, są osobne osoby od social mediów, od tworzenia, generowania treści AI-owych, od performance'u. Aktualnie szukamy osoby na stanowisko CRM Specialist, bo faktycznie już mamy na tyle dużą bazę, że musimy to wykorzystać, aby jak najbardziej efektywnie wracali. Tak, dokładnie. Więc w ten sposób wygląda struktura firmy. Mamy oczywiście też jakieś osoby w działe prawnym. I tak naprawdę wypełniamy wszystkie główne działy. To też nie jest tak, że mamy niewiadomo jaką ilość działów.
To też nie jest zdrowe. Nie wiadomo jak tworzyć dużą organizację, uznajemy ludzi. Ona musi to musi być szybki, zwinny zespół i dobrze wybrane departamenty.
Tak, taka prawda. To też daje możliwość rozwinięcia się na konkurencyjnych rynkach dla małych podmiotów. To, że są elastyczne, szybkie, mogą się dynamicznie zmieniać i my też tacy byliśmy tak naprawdę.
Wspomniałeś też, że produkt jest kluczowy, że wystawiacie ten produkt, że on jest taki transparentny i że, nie wiem, czy nauczony dropshippingiem, gdzie produkt tam był zwiewny, raz taki, raz inny. To jak się to wygląda? Trzeba tam pracować nad tym fundamentem, o którym też wspomniałeś wcześniej. I czym ono się odróżnia od innych? To transparentnością?
Tak naprawdę jakością, która jest związana, tak jak mówiłem, jakość telemedycyjna, Jakościowo w telemedycynie jest czas do konsultacji, bo szybkość, tak? Szybkość i jakościowo, żeby faktycznie lekarz dobrze obsłużył tą konsultację, ewentualnie zaproponował inny zamętnik, pomógł, jak może przeprowadził cały wywiad dogłębnie, pogłębił to pytaniami i faktycznie pomógł komuś, a nie uczestniczył w wyłudzaniu jakiejś recepty przykładowo. Więc to musi być po prostu bardzo skontrolowane. Ale tak poważnie, jeżeli chodzi o naszą usługę, to to, co my robimy i chcemy nauczyć wszystkich nasz, wszystkie osoby w naszym zespole, to jest to, żeby ciągle szukać pomysłów na to, jak podnosić jakość. Jak podnosić jakość, jak się skalować, dlatego że faktycznie przy skalowaniu ta jakość zazwyczaj ucieka, bo jest po prostu więcej rzeczy do zrobienia, trudniej jest dopilnować niektórych elementów, więc musimy wprowadzać nowe procedury, jakieś automatyzacje, pilnowanie wszystkiego. I tego, żeby np. w obsłudze, w ramach działów, nie opowiedziałem o całym dziale obsługi pacjenta, który też jest duży, gdzie na bieżąco nam zależy, żeby jak najszybciej odpowiadać tym pacjentom, na jak najwyższym poziomie. Tutaj możemy wprowadzać jakieś właśnie małe automatyzacje, czy podpowiedzi AI w ramach odpowiedzi, choć to też jest tak, że zawsze na końcu i tak jest u nas człowiek. Mamy małą pomoc AI, ale nigdy nie zautomatyzujemy tych procesów, bo ludzie też oczekują kontaktu z drugim człowiekiem i faktycznie to widać, jeżeli AI odpowiada. Więc to w ten sposób wygląda. Jeżeli chodzi o sam produkt, nam bardzo mocno zależy na tym, żeby usługa, którą wykonujemy, właśnie to jest bardzo ciekawe, bo ludzie myślą, że usługa coś różni od produktu, a prawda jest taka, że usługę trzeba sproduktyzować, żeby można było ją skalować. I tłumacząc o co chodzi. Każda usługa powinna przybrać jakieś cechy, cechy jakościowe, które jak nadamy tej usłudze, to wtedy dopiero jesteśmy w stanie mierzyć jej jakość, mierzyć skuteczność i jesteśmy w stanie ją skalować. I wiele osób, które prowadzi różnego rodzaju firmy, Czy to usługowe w każdym zakresie, czy to w ramach marketingu, dostarczania reklam dla kogoś, czy to w ramach robienia właśnie konsultacji. Myślę, że każda usługa jest indywidualna, ale to nie jest do końca prawda, bo każda usługa jest indywidualna na swój sposób, ale jest w ramach jakiejś całej procedury. I im bardziej się to produktyzuje, tym łatwiej jest tym zarządzać, tym łatwiej jest podnosić jakość tego. No i dbać o to, żeby faktycznie opinie od konsumentów, którzy korzystają z tych usług były jak najlepsze.
Opinie i powracalność. No właśnie, to co mnie ciekawi, to jest w ogóle zawsze dość kluczowym parametrem, jeśli chodzi o e-commerce, czyli w ogóle parametr CAC DLTV, czyli koszt pozyskania klienta do wartości klienta w czasie dla osób niewtajemniczonych. To jak to wygląda u was? Jaka to jest retencja? Mówiłeś, że macie ogromną bazę, ale to są one-time buyerzy? Oni wracają? Czy przez coś skaluje właśnie ten biznes?
Są dwie główne grupy naszych pacjentów. Pierwsza grupa to są osoby, które potrzebują nas w nagłych wypadkach. I to jest zdecydowanie większe. To są pojedyncze zakupy. W perspektywie czasu widzimy, że te pojedyncze zakupy mają powracalność raz na rok. Około. Czemu? Dlatego, że są to osoby, które potrzebują przykładowo zwolnienia lekarskiego, bo była kolejka do lekarza rodzinnego. One normalnie by poszły do tego lekarza rodzinnego, ale jest jakaś awaryjna sytuacja, nie mogą. Potrzebują recepty na coś, bo są na wyjeździe i zapomnieli o tej recepcie. A normalnie mają lekarza, do którego chodzą i im wystawia, czy robią to w ramach lekarza rodzinnego. Więc dla bardzo dużej części pacjentów jesteśmy sytuacją awaryjną tak naprawdę. I dlatego to są pojedyncze osoby. Pojedyncze, nie pojedyncze osoby, to jest dużo tych osób, ale to są pojedyncze zamówienia. Druga część osób, I to jest ciekawa statystyka u nas, że 5% najlepszych naszych pacjentów odpowiada za 25% przychodów. Dlatego, że to są osoby, dla których jesteśmy po prostu wygodni. Oni mogą przedłużyć gdzieś indziej receptę, ale u nas jest szybko, jest względnie tanio względem zwykłych konsultacji u lekarza takich stacjonarnych. I jest dużo korzyści, bo jest to po prostu proste, tak jak w aplikacji mobilnej. Ja osobiście biorę Eutyrox, mam Hashimoto i samemu siebie zamawiam konsultację z Eutyroxem i proces zamówienia mi zajmuje, łącznie z opłaceniem, 30 sekund. Dlatego, że wchodzę w aplikację, mam zapisane wszystkie dane, klikam sobie opcję zamów ponownie, gdzie mam już wypełniony wywiad, tam się nic nie zmieniło. Ja mam dokładnie to samo dawkowanie, te same wyniki i tak dalej. Więc w ciągu 30 sekund przechodzę cały proces. Ostatnio zrealizowałem całość dosłownie w półtorej minuty od momentu wejścia w aplikację. Ja sam się śmieję, że gdybym nie wiedział, że tam po drugiej stronie nie ma botów, to bym mógł pomyśleć, o chyba tam są boty jednak, bo to jest aż takie szybkie. Ale my po prostu mamy aż tak zoptymalizowane procesy, grafiki i to, że po prostu lekarz był wolny, siedział, wyskoczyło mu w okienku, że jest konsultacja, miał wszystkie dane wyraźnie napisane. OK, jest w porządku. Szybki kontakt, czat, potwierdzenie. Mamy to. Duży zespół, dużo procesów w krótkim czasie.
No właśnie. To jak to teraz wygląda od strony technicznej? Patrząc na Twój Instagram, na ilość wyjazdów i atrakcje jakie masz w życiu, versus to co mówisz. Jak to się łączy Maciek?
Zawsze bardzo dużo wyjeżdżałem, ale zawsze też całkiem dużo pracowałem. Tylko praca przedsiębiorcy nie ogranicza się tylko do tego, że się siedzi przed komputerem przez 8 godzin i klika się, jak ja to lubię mówić, tylko faktycznie to się myśli o biznesie, podchodzi się strategicznie. W pewnym momencie jak budujemy zespół, to są osoby, które mogą operacyjnie coś wykonywać. Zanim ktoś coś wykona operacyjnie, to mija jakiś czas, więc mamy chwilę wolnego, możemy pomyśleć o czymś innym, zaplanować coś innego i przy okazji porobić fajne rzeczy. Ja faktycznie też miałem tak, że miałem okres w życiu, gdzie pracowałem zdecydowanie mniej i uznałem, że to jest ten czas, żeby pojeździć, popodróżować, poznać siebie, poszukać sensu życia i tak dalej. Biznes miałem bardzo mocno ułożony. Zawsze byłem bardzo dobry w tym, żeby...
Ale mówisz o tym w ostatnich dwóch latach?
Nie wiem, mówię, to było w 2020, jakoś po covidzie, trochę po covidzie.
To był pieniądz zarobiony w dropshippingu.
Tak, zarobiłem całkiem fajne pieniądze. Wiecie, w bardzo młodym wieku zarobiłem pierwsze większe pieniądze, więc to był dla mnie szał tak naprawdę.
Szał pozytywny, czy myślisz negatywny?
Szał pozytywny, dlatego że ja bardzo szybko spełniłem swoje dziecięce marzenia, bo one nie były zbyt duże. Nie były zbyt duże, bo ja nigdy nie marzyłem o tym, żeby latać prywatnymi samolotami, żeby mieć willę za 50 milionów w LA. Nigdy o tym nie marzyłem. Marzyłem o bardziej prostszych rzeczach, typu ładny dom, fajny samochód sportowy i to była taka górka moich marzeń i dużo wyjazdów. To była górka, jeżeli chodzi o te materialne rzeczy. I jak ja to stosunkowo szybko osiągnąłem, bo ja pierwszy sportowy samochód kupiłem w wieku 23 lat, nawet w wieku 22 lat sobie zamówiłem pierwszy samochód.
To z dropshippingu. Dlatego musicie robić dropshipping, bo na tym się zarabia miliony.
Kiedyś, właśnie timing jest kluczowy.
No właśnie, ten timing jakby, timing i
jeszcze druga rzecz tam.
I zaraz ja powiem, nawiążę jak skończysz.
Tam?
Tam. I zaraz zostawię Cię z tym. Tam nawiązuję do Waszego biznesu, ale ja to zaraz rozszyfruję.
Okej. Więc wracając do materialnych... Wracając do materialnych rzeczy, całkiem szybko zaspokoiłem swoje materialne potrzeby, jeżeli chodzi o jakieś rzeczy. Wiadomo, każdy, kto zarobił pierwsze większe pieniądze na początku, musi sobie kupić coś drogiego. Poczuje, wow, kupiłem sobie coś drogiego, fajne. A potem po tygodniu myśli, no i w sumie co, że mam taki zegarek. W sumie co, że nie wiem, mam jakąś tam koszulkę. Chociaż dla mnie nigdy nie zależało na tym, żeby chodzić z jakimiś dużymi logami. To totalnie był nie mój styl. Ale faktycznie Można kupić sobie coś fajnego, z tego korzystać, bo szybko ludzie widzą, że to się nudzi, to nie o to chodzi. Można zacząć poróżować, można zacząć wykorzystywać. To plus, tak jak mówię, no u mnie zaczęło się wszystko od marzeń, od marzeń robienia fajnych rzeczy, do tego były potrzebne pieniądze. Czasem do robienia fajnych rzeczy są potrzebne fajne rzeczy, które też trochę kosztują, więc jest to potrzebne.
I teraz jest ten moment, kiedy ja rozszyfruję słowo tam. Tam czyli Total Addressable Market i ja w kontrze do tego co ty mówisz i patrząc sobie na rozmowy moje w kuluarach z funderami e-commerce'owymi, którzy robią po kilkadziesiąt milionów obrotów rocznie. Ostatnio mieliśmy taką fajną dyskusję właśnie na jednym z moich eventów, że Nie wiem, czy wy to zrobiliście świadomie, czy nie, ale tam była rozmowa właśnie o Total Addressable Market, czyli totalnym zasięgu rynku, w którym ty możesz zaadresować swoją potrzebę, w sensie swój produkt, swoją usługę i druga metryka, czyli ile procent z tego rynku docelowo chciałbyś zająć. No i jak ja np. sprzedaję torebki, w kwocie 600-700 złotych w Polsce, to mój tam jest ograniczony. W sensie, 80% osób w Polsce kupuje te repki za 200-300. Dlatego kobiet mieszkających w dużych miastach jest ograniczony tam, więc skalowanie się w danym kraju osiąga jakiś limit. W waszym przypadku ten tam jest po prostu sięgający wszystkich. Czy to była strategia od samego początku? Czy jakby pomyślałeś sobie, ja teraz będę otwierał, będę otwierał, nic nie spoileruję, ale będę robił jakieś różne ciekawe biznesy w swoim życiu i projekty, no to ten tam to będzie u mnie w ogóle jedna z najistotniejszych metryk.
Jest to bardzo kluczowa metryka. Nie wiedziałem, że mówi się na to określając to tam, ale faktycznie teraz wchodząc w nowe projekty, patrząc gdzieś tam, co można jeszcze robić. Przede wszystkim zaczynam od wielkości rynku. Ile można ugrać dla siebie. Bo po pierwsze, jeżeli rynek jest sam w sobie mały, to nawet jak będziemy najlepsi, nawet jak zdobędziemy 100%, a co jest niemożliwe, no to po prostu nie stworzymy dużej firmy. Jeżeli komuś zależy na tym, żeby faktycznie zarobić większe pieniądze, no to Tam musi być jak największe potencjalnie. Jeśli chodzi o nasze usługi telemedyczne, one faktycznie są dla każdego, chociaż w marketingu teoretycznie nie można mówić, że coś jest dla każdego, bo jest wtedy do niczego.
Ale szeroko ma na siatce, naprawdę.
Ale ma na to bardzo siatrze szeroko. Ja się w ogóle bardzo cieszę na przykład z tego, że dużo osób myśli, że to jest trochę taka szara strefa, że coś z tym jest no i tak.
I już takie komentarze mogą się pojawić tutaj.
Ale takich komentarzy jest dużo, dlatego że początki tej branży, mnie tam wtedy jeszcze nie było. faktycznie były nieciekawe, bo nie było regulacji. Przedsiębiorcy to wykorzystywali, dochodziło do wielu nadużyć, dochodziło do wielu sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Na dzień dzisiejszy faktycznie nie funkcjonują już takie podmioty, bo urzędy to sami z doświadczenia wiemy, gdzie byliśmy skontrolowani przez każdy możliwy urząd, mam wrażenie. I bardzo dobrze, bo skoro my byliśmy kontrolowani, to inni też są kontrolowani i nie ma możliwości już na patologię na tym rynku. Co powoduje, że te osoby, które myślą, o to jest trochę taka szara strefa i tak dalej, usłyszą zaraz od kolegi, o ja potrzebowałem przedłużyć receptę, obojętnie na co. I to było mega wygodne, zrobiłem to w 7 minut, zapłaciłem 5 razy mniej niż u mojego lekarza stacjonarnie, w samych superlatywach powie. No i ta osoba w końcu się do tego przekona. Bo faktycznie, my tak samo staramy się działać bardzo mocno PR-owo. To też jest coś, czemu ja stworzyłem markę osobistą, jeden z elementów, żeby móc promować naszą markę Radamed swoją twarzą. Czemu? Dlatego, że mało kto robił to w branży. Ja kiedyś usłyszałem takie zdanie, że osoby, które się zajmują tego typu biznesem telemedycznym, to są hakerzy, którzy siedzą w kapturach w piwnicy. No i faktycznie ciężko było znaleźć... którymkolwiek z właścicieli dużych podmiotów naszej konkurencji, jakiekolwiek informacje o kimś prywatnie. I faktycznie to tak średnio wyglądało. Nikt nie pokazywał twarzy, nikt się nie udzielał za bardzo. Więc uznałem, że jak ja zacznę pokazywać swoją twarz, no zobaczymy, może to się źle zestarzeje i kiedyś będę miał złą opinię przez to, że gdzieś tam pokazuję, ale ja tak wierzę w nasz produkt, tak wierzę w naszą firmę, to, że robimy dobre rzeczy.
Że daje kontury, że potwierdzenia, że jest to okej.
Tak, i właśnie ja chcę dawać swoją twarzą to potwierdzenie, że faktycznie ja chodzę w tej naszej czepeczce Radamedu cały czas, zdbywam góry w nie. Ja się śmieję, że samemu po prostu robię promocje jak mogę swoją twarzą, bo wiem, że to jest dobry produkt. I tak jak na przykład mieliśmy faktycznie jakiś fuck-up polegający na tym, że w obsłudze klienta nagle kilka osób się rozchorowało, błędy strukturalne, więcej maili, zaczęliśmy szybciej się skalować niż faktycznie mogliśmy to obsłużyć i odpowiadaliśmy na maile po dwa dni. To ja po prostu się tak popałem za głowę, bo mi głupio było osobiście. Mi głupio było osobiście przed ludźmi, gdzie ja wiem, że moi znajomi z tego korzystają, moja rodzina. Ja wiedziałem, że okej, będzie jakiś problem, dwa dni ktoś będzie czekał na odpowiedź i mi samemu było głupio. Ja samemu robiłem wszystko, co mogłem, żeby jak najszybciej to naprawić, no bo ja to promuję swoją twarzą. Więc dlatego też mi zależy na tym, żeby to wszystko było po prostu robione na jak najwyższym poziomie, no bo inaczej nie chciałbym gdzieś tam ryzykować utraty wizerunku.
Tak, to za widzerunku jest bolesne. To moje pytanie jest do ciebie. Gdzie jest twoja czapeczka Radamed? Ostatnio nagrywałem podcast z właścicielem, z Bagińskim, z właścicielem Zbitej Szybki i on właśnie przyszedł cały obrandowany. Tu Zbita Szybka, tu kubek, bidon Zbita Szybka, wszystko Zbita Szybka. I on powiedział mi taką fajną rzecz, że Oskar, jak sprzedam cię na podcast, trochę porozmawiać, to nie będę robił pustych przebiegów. Zawsze ktoś, może zbitą szybkę zapamiętaj, u mnie kupi. Potem wpadł do mnie tydzień temu, wpadł do mnie founder Biketo. Też obrębowany, cały Janek w koszulce. Myślałem, że będziesz miał czapeczkę. Myślałem, że będziesz miał jednak tą czapeczkę na sobie, którą miałeś na golfie z Rafałem Brzoską.
Tak, czapeczki nie ma, bo jest w praniu i nie zmęczyła wyschnąć. Taka historia.
Ale tutaj mamy temat historii powiązany z czapeczką. To ja musiał się dowiedzieć, jak to jest, jaka jest historia w ogóle tego, że sobie pograłeś z Rafałem Brzoskow w golfe?
Historia powinna się zacząć tak naprawdę od Kaspra, mojego obecnego wspólnika, z którym robiąc ten biznes, ja wiedziałem, że, zacznę od początku, zaczynałem współpracę z Kasprem, który nie miał totalnie doświadczenia biznesowego, ale zobaczyłem w nim olbrzymi potencjał i uznałem, że wezmę go na partnera, wezmę go na wspólnika.
Co to znaczy, że nie miał doświadczenia, a miał potencjał? Tak, żeby ktoś mógł zweryfikować na przykład swojego potencjalnego wspólnika w przyszłości.
Jasne. Chodzi o mindset. Jak zacząłem coraz bardziej poznawać Kaspra, może opowiem od razu całą historię. To będzie przydługa odpowiedź na to pytanie, ale faktycznie uważam, że warto stworzyć te fundamenty. Historia zaczyna się od tego, że z Kasprą poznałem się na wyjeździe motoryzacyjnym. Ja byłem uczestnikiem. Kaspr był dziewiętnastolatkiem po maturze, który robił zdjęcia i filmiki. I faktycznie, jako że byłem na tym wyjeździe, na tym wyjeździe głównie chodziło o to, żeby imprezować, a ja miałem od razu po tym wyjeździe bieg rzeźnika, więc totalnie nie imprezowałem. Chodziłem wcześnie spać, zero alkoholu. no to tak naprawdę bardziej złapałem kontakt z obsługą tego wydarzenia niż z samymi członkami, no i m.in. z Kacperem. Tak się utworzyła nasza relacja, Kacper porobił jakieś zdjęcia fajnie. Miesiąc później odbierałem samochód Morgan Super 3, taka śmieszna zabaweczka. Uznałem, że chciałbym mieć filmiki z tego odbioru i wtedy to jest tak naprawdę kluczowy moment poznania Kacpera. Uznałem, że kto mam to zrobić jak nie Kacper. Ściągnąłem Kacpra gdzieś tam pod Poznań, odebraliśmy samochód razem, Kacpra mnie pokręcił. Już mało ważne jest to kręcenie. Ważne jest to, że ja poznając Kacpra, słysząc jaki ma mindset, czym się interesuje, że nie idzie na studia, bo chce rozwijać własną firmę, tylko nie wie jeszcze jaką do końca, ale ma już kilka pomysłów, niektóre z nich robi. zainspirował mnie bardzo mocno tym, jakie ma podejście do życia, do kontaktu z innymi ludźmi, do tego, żeby faktycznie stawiać na rozwój osobisty, z bardzo dużymi wyrzeczeniami tak naprawdę społecznymi. I wtedy uznam, że okej, To jest dobry pomysł, żeby z Kasperem coś zrobić, ale nie wiedziałem wtedy jeszcze co. Ja w ogóle też miałem taki schemat działania kiedyś przez to, że miałem brak doświadczenia, brak umiejętności i nie wiedziałem jak zatrudnić osoby na dyrektorskich stanowiskach za większe pieniądze. To ja brałem swoich znajomych, przyjaciół, pokazywałem im jak działa biznes, dawałem im know-how od A do Z. Dostawałem udziały. Na początku się angażowałem operacyjnie. Później już przy tym nie pracowałem. I faktycznie to gdzieś tam z tego zawsze miałem jakieś dodatkowe źródło dochodu. I tak szczerze mówiąc, z Kasprem tutaj uznałem, że zrobimy tak samo. Że jest pomysł na biznes, jest ta telemedycyna. Dobra, Kasper, ja ci pokażę wszystko jak zrobić, ja cię nauczę i będziemy razem współpracować. Tak to się zaczęło.
Nie, dobra, tu już wejdę trochę głębiej. Ale dlaczego ta telemedycyna? Bo tego też nie powiedziałeś.
Dlaczego telemedycyna?
Telemedycyna musimy... Skoro był covid, wydawało się to tricky, szara strefa. po szarej strefie dropshippingu. To mnie zastanawia skąd pomysł na to.
Jasne, pomysł się wziął z randki z tindera. I to jest autentyczna historia, dlaczego warto
chodzić na randki z tindera.
Warto chodzić na randki z tindera, tak. Spotkałem się z jakąś psychiatrką na pierwszej randce i rozmawialiśmy o jakimś temacie zwolnień przez internet, przez psychiatrów, bo ja faktycznie miałem problem, że jakaś dyrektorka u mnie w firmie w obsłudze klienta używała tych zwolnień od psychiatrów. I to było takie bardzo jasne. Ale w każdym razie, żeby o tym się nie rozwodzić, rozmawiałam z tą psychiatrką o tym i ona mówi, że no faktycznie dużo ludzi gdzieś tam mówi, że jest jakiś mobbing w pracy, coś. No i ona czasem wie, że ktoś kłamie, czasem nie. Musi dać wiarę. Tak to wygląda. I tak przechodząc od słowa do słowa, mi powiedziała, Maciek, ale to jeszcze nic. Słyszałeś o czymś takim jak receptomat? To jest najgorsze, co może być. Tutaj nie chcę pić do jednej marki, tylko receptomaty po prostu. Ten typ biznesu. Tak w slangu się mówi. Za nich się powinni wziąć. Oni to wystawiają wszystko na automacie i tak dalej i tak dalej. Tutaj chodzi mi oczywiście o brendy gdzieś tam różne inne, które używały tych przepisów, bo faktycznie to tak na początku wyglądało. Więc ja wróciłem z tego spotkania. bardzo negatywnie nastawiony do tego typu biznesu, że faktycznie, jak tak można robić, że to jest złe i tak dalej. No ale tydzień później musiałem przedłużyć swoją receptę na Eutyrox, tak jak mówiłem, mam to Hashimoto. I mój lekarz rodziny nie odbierał, finalnie mogłem to zrobić. Za trzy dni uznałem, kurczę, spróbuję sobie na takiej stronce. Wszedłem, zamówiłem, to konsultacje, pak, skontaktował się lekarz, zajęło to dosłownie kilkanaście minut czy dwadzieścia kilka. Uznałem, fajne, wygodne to jest, to nie jest jednak takie złe. Zainteresowałem się tym już z takiej perspektywy, że nie, no to jednak jest chyba fajne. Sprawdzałem, jak to ja, bizraport, ulubiona strona, wchodzimy, analizujemy konkurencję i jaki jest tam. Zobaczyłem, że wbrew pozorom tam nie jest jakiś duży, ale ja wierzyłem, że samemu z tego skorzystałem i wiedziałem, że będę korzystać, bo jest to dla mnie wygodne, bo sam jestem klientem, pacjentem takiej firmy, teraz swoim. I uznałem, że okej, To tak naprawdę jest e-commerce, tylko zamiast majtek, załóżmy, się sprzedaje konsultację lekarską. To jest trochę takie dziwne porównanie, ale faktycznie w e-commerce'ie tak jest, że nieważne co sprzedajesz, jak sprzedajesz B2C, to znasz te pewne schematy, znasz modele i okej, stronę internetową się robi trochę w inny sposób, ale wiesz jak to zrobić. Masz ten zakres kompetencji. Ja uważałem, że mam cały zakres kompetencji do tego, żeby zacząć robić ten biznes. Miałem znajomych lekarzy, więc się podpytałem, jak to wygląda technicznie, ze strony prawnej, jak się robi takie konsultacje. Więc uznałem, że mam wszystko, co jest potrzebne, by zacząć ten biznes. Więc tak się zaczął ten biznes. Jeszcze ze wspólnikami, z którymi robiłem jakieś inne biznesy, wtedy uznaliśmy, wejdziemy w to, zaczęliśmy to robić. To też właśnie była taka historia, że dla każdego z nas, dla każdego z naszej trójki to był poboczny temat. Tam nie było osoby, która to prowadziła jako główny head projektu i ja widzę, że trochę jest tak, że jeżeli nie ma osoby, która odpowiada za projekt w stu procentach od A do Z, to te projekty nie mają szansy się fajnie rozwinąć. I tutaj też tak było w tym przypadku, że było nas trzech, dla każdego z nas to był poboczny biznes, każdy odpowiadał za kilka działów i finalnie to się nie rozwijało jakoś fajnie.
Musi być lider odgrowu.
Musi być, tak dokładnie. Rozstałem się z tamtymi wspólnikami. Pojawił się Kacper, który wiedziałem, że jestem w stanie to zrobić. Albo na zasadzie zatrudnię menadżera, który poprowadzi to od A do Z. Ale nie robiłem nigdy tego w ten sposób. A robiłem to w ten sposób, że brałem kogoś do współpracy, pokazywałem od A do Z, jak to się robi. Zajarałem kogoś jakimś pomysłem. Byłem w stanie pokazać od A do Z, jak coś to robi. Tutaj też wiedziałem, co prawda nie na takiej skali. i byłem w stanie przeprowadzić przez cały proces. Później budując firmę z Kasperem i teraz dalej wracając do odpowiedzi do wątku.
Zaraz Rafał Brzoska się pojawi w tym wątku.
Zaraz Rafał Brzoska się pojawi. Tak jak na filmiku wrzuciłem. Filmik mała Rafała. I finalnie to Kasper fajnie podsumował, że to co ze mną się nauczył w ciągu dwóch lat, to tak naprawdę to wszystkie moje dziewięć lat wiedzy. I siła posiadania mentora jest nieoceniona. I ja to dopiero zrozumiałem, nigdy przez ten pryzmat na to nie patrzyłem, ale zobaczyłem, że faktycznie, jak Asprowi pokazałem od A do Z, przeprowadziłem go przez proces budowania firmy, bo ja po prostu się już zmagałem z tymi problemami. Ja robiłem już biznes na kilkadziesiąt milionów złotych przychodu, takie małe kilkadziesiąt milionów złotych przychodu.
Dropshipping?
Tak, no.
Uuu, to duży miejsce, Wydnik.
No, czy ja wiem? Też nie aż taki duży.
Jak na dropshipping kilkadziesiąt milionów, to... trochę się posprzedawało.
Plus ja sprzedawałem na cały świat. To nie było tylko w Polsce. Nie, nie, to nie była Polska. Ja też pamiętam, bardzo lubiłem sprzedawać w Meksyku przykładowo kiedyś. Dlatego, że się śmiałem, że jak ja śpię, to zarabiam dobre pieniądze, bo faktycznie tam wtedy był dzień. Ale wracając do odpowiedzi na to pytanie. Siła mentora jest nieoceniona i to, co Kasper ze mną się nauczył, to nauczył się... To, co ja przez 9 lat samemu się uczyłem, to on się nauczył ze mną w ciągu roku, półtorej. I ja do Kaspera powiedziałem taką fajną metaforę, że Kasper, weszliśmy na biznesowe jezioro, ja cię nauczyłem po nim płynąć, bo wiedziałem, ale teraz dopłynęliśmy do morza i ja już nie wiem, jak tu się pływa. I teraz możemy kombinować i samemu sobie próbować przypłynąć to morze, badając, czy trzeba pociągnąć za tą linę, czy trzeba skręcić tutaj, czy trzeba ustawić w ten sposób żagiel i dobudować coś, albo możemy znaleźć kogoś, kto już to zrobił. i nam podpowie jak przepłynąć przez to biznesowe morze.
I tutaj z wody wyjawia się Rafał. Ja wam pomogę.
I tu z wody wyjawia się pomysł na to, żeby faktycznie znaleźć osobę, która jest w miejscu, w którym chcemy samemu być biznesowo i faktycznie jej zapytać o jakieś porady, żeby mogła podpowiedzieć.
Ja dzisiaj w ogóle dałem taki post, trochę rezonuje z tym co ty powiedziałeś, że jak masz w swoim środowisku, nie wiem, founderów, którzy robią tam 200 koła miesięcznie i spotykasz się tylko z founderami, którzy robią 200 koła miesięcznie, no to będziesz robił te 200 koła miesięcznie. Jeśli znajesz foundera, który robi, nie wiem, 2 miliony miesięcznie, to 500 tysięcy będzie w pewnym momencie dla ciebie oczywistością, a w pewnym momencie dopłyniesz tam, gdzie on jest. Więc otaczanie się tymi ludźmi po prostu cię szybciej pcha do celu. I albo to jest mentor, tudzież społeczność.
Tak jest. Jesteśmy tak naprawdę sumą kilku osób dookoła nas, więc bardzo musimy uważać na to, kim się otaczamy, bo się staniemy tacy jak oni.
Dobrunęliśmy do historii tego mentora i ten Rafał już tak w połowie się pojawił i jest.
Tak jest. Padł pomysł na to, że no to z kimś się możemy skontaktować. Wymyśliliśmy Rafała faktycznie wtedy. Były konsultacje. Konsultacje. Już jestem branżowo, nie konsultacje. Pojawiły się w pewnym momencie licytacje w OŚP i tam się pojawiły też licytacje z Rafałem. Ja w ogóle o tym nie myślałem, bo ja kojarzyłem, że to są licytacje z Rafałem, zawsze z Omeną jeszcze. One są takie dwu-, trzydniowe, no ale to są takie, nie wiem, bardziej family friendly mi się wydawało i jeszcze kosztują po 400 tysięcy złotych. No totalnie budżet na to by nie pozwolił. Ale właśnie Kasper wynalazł, że można zagrać w golfa z Rafałem. Jest licytacja. I w ogóle byliśmy pewni, że nikt w ogóle nie zauważy tej licytacji, że ona pewnie będzie całkiem, całkiem pójdzie niedrogo. I tutaj nawet nie o to chodzi, bo w ogóle geneza na licytację się wzięła stąd, że ja w pewnym momencie stwierdziłem do Kaspera, Kasper ja osobiście pomagam, trzeba pomagać. Ja też się staram przekazać Kasperowi jakieś fajne wartości. I mu powiedziałem, musimy się zaangażować prywatnie jako firma, w sensie prywatnie, musimy się zaangażować jako firma w to, żeby faktycznie gdzieś komuś pomóc. No bo to też o to w tym wszystkim chodzi, żeby faktycznie się dzielić z innymi. Więc tak jak mówię, staram się przekazywać te wartości, które ja mam, a ja zawsze byłem nauczony, żeby gdzieś tam pomagać innym dookoła. I stwierdziłem, że faktycznie możemy pomagać jako firma. stwierdziłem do Kacpra, że świetnym pomysłem jest, dajmy złotówkę od każdej konsultacji, którą robimy i przekazujemy na cel charytatywny. I ja faktycznie miałem znaleźć jakąś fundację, na którą to będziemy przekazywać. Tak szczerze mówiąc, średnio mi to szło, bo chciałem, żeby to było faktycznie nie na tyle duże, że nie wiadomo, co się dzieje z tymi pieniędzmi, tylko żeby te pieniądze faktycznie na bieżąco były dobrze wykorzystywane. I Kacper właśnie po jakichś dwóch tygodniach, jak o tym rozmawialiśmy, tak stwierdził, Maciek, a w sumie może Policzmy ile to jest za jedną konsultację, zobaczmy ile to jest rocznie. No i to zróbmy jako nasz cały budżet na wsparcia charytatywne. I faktycznie możemy też, trochę źle to zabrzmi, ale że z tego skorzystamy, że połączymy przyjemne z pożytecznym. Bo tak naprawdę te licytacje na WOŚP to jest połączenie czegoś pożytecznego z przyjemnym. I stwierdziliśmy, że okej, no to faktycznie zalicytujmy. Mamy budżet określony, dobijmy do niego. I jest duża szansa, że wygramy po prostu i się spotkamy z Rafałem na tego golfa. Historia niestety dalej przebiegała tak, że zostaliśmy, krótko mówiąc, przelicytowani. Nasz budżet nie wystarczył, który wynosił 200 tysięcy złotych. Ale stwierdziliśmy, że jako że mieliśmy kontakt z kimś z Allegro, do Rafała, bo na licytacji w skrócie było, że jedna osoba może z nim zagrać, więc się zapytaliśmy, czy może nas być we dwóch. Oczywiście ładną historię do tego dopisałem, dwóch młodych, ale ambitnych i tak dalej. Dostaliśmy informację, że tak, jak wygramy, no to śmiało. Więc już tacy pewni siebie po prostu byliśmy. No i przegraliśmy. Ale stwierdziliśmy od razu, że trzeba kuć żelazo póki gorące. I jak mamy kontakt przez ten czat w Allegro z kimś, kto zna kogoś, kto może zna Rafała, bo jakoś odpowiedź ta przyszła, no to zaproponujmy, że jesteśmy w stanie, bo ta licytacja poszła za 200, ponad 20 tysięcy, że jesteśmy w stanie na nasz górny budżet, czyli 200 tysięcy złotych, przekazać na dowolny cel charytatywny wskazany przez Rafała, jeżeli tylko chciałby się z nami spotkać, już nawet nie na golf, a tylko na kolację po prostu porozmawiać, bo widzieliśmy, że to może być bardzo inspirująca rozmowa. że będzie w stanie nam pomóc z problemami, które teraz mamy, jak mu je odpowiednio zaadresujemy i tak dalej. Następnego dnia dostałem maila, że tak, Rafał wyraża zgodę i dostałem bezpośredniego maila do Rafała, żeby się dogadywać. To też w ogóle śmieszna historia, bo ja wtedy na nartach byłem i tylko przez cały dzień jeżdżąc na wyciągu mailowaliśmy z Rafałem. Finalnie Rafał zaproponował, że możemy albo spotkać się na kolacji w Warszawie, albo zagrać w golfa tam u niego na polu w Hiszpanii. No to stwierdziliśmy, że na zagrać w pole, zagrać w golfa u niego będzie na pewno o wiele fajniej, zjemy jeszcze lunch. Tylko przyszedł problem, a raczej wyzwanie tego, że nie potrafiliśmy totalnie grać w golfa. Jak sprawdziliśmy to to pole jest jednym z trudniejszych pól, jakie może być. Więc nie chcąc robić gdzieś tam... Więc historia jeszcze była taka, że Kasper zaproponował, Maciek, może jednak powiedzmy, że my tak naprawdę w tego golfa nie potrafimy grać, chodźmy na jakiegoś hike'a. No jednak stwierdziłem, patrzę w kalendarz, Kasper, mamy 30 dni. Po 30 dni wiele rzeczy można się nauczyć. Na pewno też się nauczymy grać w golfa. Więc następnego dnia znaleźliśmy najlepszego trenera, jakiego mogliśmy łącznie spędziliśmy. jest ponad 20 godzin na nauce gry w golfa w te 30 dni, gdzie z tych 30 dni ja byłem około 16 dni czy 17 dni na wyjeździe, więc tak naprawdę zostało 12-13 dni takiej realnej nauki gry w golfa, więc dzień w dzień chodziliśmy na symulator z trenerem, graliśmy w tego golfa, bo uznaliśmy, że nie chcemy zrobić wstydu, chcemy faktycznie zagrać, więc musieliśmy się na szybko nauczyć tej gry w golfa. I co dalej? Spotkaliśmy się z Rafałem, pojechaliśmy do Hiszpanii, zjedliśmy z nim lunch, zagraliśmy w golfa. Jeżeli chodzi właśnie o tą historię, tak jak nagrywałem tego vloga, na którym finalnie było mało, uznaliśmy, że chcemy sami jak najwięcej dla siebie wyciągnąć z tego wszystkiego. Też do bardzo wielu ciekawych wniosków doszliśmy. dlatego, że jeżeli jest osoba, której wiemy, że jak zadamy pytanie, to najprawdopodobniej nam udzieli odpowiedzi, no to zaczynamy się zastanawiać nad tymi konkretnymi pytaniami. Im bardziej się zaczynamy nad konkretnymi pytaniami, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że jak już skonkretyzujemy pytanie, to sami jesteśmy w stanie sobie na nie odpowiedzieć. I to też był taki bardzo ciekawy wniosek. Kolejna kwestia było tego, że my wiemy, że nie wiemy, czego nie wiemy. I tutaj polega ta trudność w tym, jak z kimś rozmawiasz, żeby wyciągnąć tą wiedzę, bo jak konkretyzujesz pytanie, to zazwyczaj to ty jesteś ekspertem w tej branży i nikt ci nie odpowie nie z twojej branży, jeżeli zadasz konkretne branżowe pytanie, lepiej niż ty sam, jeżeli jesteś w niej ekspertem. A my jesteśmy ekspertami w tej branży, więc faktycznie na te pytania sami sobie odpowiadaliśmy. My nie wiedzieliśmy czego nie wiemy trochę. I to jest ta trudność w tym, jak się z kimś rozmawia i się oczekuje jakiejś pomocy.
Tak. Poza tym, jak jesteś ekspertem w swojej branży i do tego jeszcze dołożysz sobie kloda, który ci nagle pootwiera głowę, to on się staje serio mocnym mentorem.
Dokładnie tak. I to bardzo często wystarcza. Więc my też jechaliśmy na to spotkanie, wiedząc, że tych konkretnych pytań mamy stosunkowo mało. My wiemy, że nie wiemy czego nie wiemy, więc chcemy po prostu porozmawiać, miło spędzić czas, zainspirować się. Zainspirować się, opowiedzieć swoją historię. I tyle. Więc pojechaliśmy na to spotkanie bez jakichś większych oczekiwań dotyczących tego jak nam może Rafał pomóc w biznesie. Faktycznie nam podpowiedział kilka rzeczy. Podpowiedział na przykład panowie na tym etapie to potrzebujecie już konkretnie HR biznespartnera. Tak jak mówię ja nigdy nie prowadziłem biznesu już na tym poziomie na którym my teraz jesteśmy. To już wypłynęliśmy na biznesowe morze. którego się uczymy i dostaliśmy właśnie między innymi taką konkretną radę, którą już wdrożyliśmy i widzimy, że to jest konkretna odpowiedź. Jeżeli chodzi o to, co nam dalej może dać ta relacja, to przede wszystkim wielka inspiracja. Zobaczyliśmy, jak się tworzy duży biznes, zobaczyliśmy tę skalę jego, ten sposób myślenia i to po prostu było bardzo inspirujące. Czy to się nam zwróci bezpośrednio w najbliższym czasie? Nie wiem. Myślę, że w długim czasie na pewno takie kontakty i relacje owocują po prostu.
Boro ciekawa historia, bardzo szeroko opowiedziana, ale myślę, że każdy z widzów tutaj dotknął do końca. Jakby ktoś czekał na samym końcu na jakiś złoty protip, jak dzięki temu spotkaniu będziecie zdarzać więcej, ale na tym to nie polega. Tak naprawdę to jest suma małych składników. A propos małych składników. No właśnie. Bo od tego trochę odpłynęliśmy, a połączymy to z takim ostatnim pytaniem łączącym, jak wygląda twój dzień i jak powiedziałeś, że da się jednak dużo wyjeżdżać i dużo pracować. No opowiedz o tym, jak to wygląda w pigułce. Dzień, miesiąc, co robisz, czego nie robisz. Coś, co zainspiruje innych.
Jasne. Na pewno Jeżeli chcemy robić dużo i chcemy osiągać jakieś wyniki, to te dni nie są powtarzalne. Inaczej, jeżeli chcemy osiągać wyniki, to dzień musi być bardzo powtarzalny na początku naszej drogi. Bo faktycznie, początek drogi wygląda tak, że to jest kilkanaście godzin dziennie, każdego dnia w tygodniu. Tutaj nie ma czasu na balans, na to, żeby uprawiać jakieś hobby w dużej ilości i tak dalej. Na początku to po prostu jest ciężka praca, bo się trzeba wszystkiego nauczyć, trzeba wypracować sobie schematy, trzeba zbudować zespół, trzeba wiedzieć, jak to robi. Więc jak ktoś zaczyna i myśli, że jest w stanie połączyć pracę z przyjemnością, no to jest w stanie, jeżeli praca mu sprawia przyjemność, to wtedy tak, ale nie dorzucałbym do tego jakichś niesamowitych wyjazdów i tak dalej. Moja droga też wyglądała tak, że to nie jest tak, że od początku ma się dużo czasu na wszystko, tylko na początku Faktycznie trzeba się bardzo mocno zaangażować w to i wiele przedsiębiorców ma problem, żeby potem wyjść z tego wysokiego zaangażowania czasowego swojego operacyjnego. Większość. Większość. Ja akurat jestem tym szczęściarzem, że przez to, że wszedłem na dobrą łódkę tak naprawdę w ten e-commerce zacząłem szybko zarabiać stosunkowo dużo. mimo dużego kosztu nakładu pracy mojego, to po tych faktycznie trzech latach takiej ciężkiej, ciężkiej pracy, ja już zacząłem odcinać powoli od tego kupony, ułożyłem procesy, byłem w stanie firmę operacyjnie tak ułożyć, że ja nie musiałem się angażować w to, żeby ona funkcjonowała i miałem czas dla siebie. I to jest ten moment, gdzie jesteśmy w stanie faktycznie robić fajne rzeczy, jeżeli ułożymy procesy w firmie tak, że ona po prostu sama działa. Jeżeli chodzi teraz o mój typowy dzień, ja nie mam typowych dni. Ja nie mam powtarzalności. Czasem mi też brakuje tej rutyny, bo aktualnie bardzo dużo wyjeżdżam, bardzo dużo robię różnych rzeczy. Nie mam też jednego biura na przykład. To też jest ciekawe, że my nie mamy biura. My całą organizacją zarządzamy zdalnie. Więc ja pracuję z różnych miejsc. Ale ja na to sobie mogę pozwolić, bo też już mam wypracowane schematy takiej pracy. Jestem przyzwyczajony, że ciągle mam telefon po ręką i jestem przyzwyczajony, że model też mojej pracy wygląda trochę inaczej niż osoby, która zaczyna. Co dalej? Typowego dnia nie mam. Staram się bardzo dużo robić dla siebie, bo też wiem, że im więcej robię dla siebie, tym więcej jestem w stanie to przełożyć, czy to na firmę, czy dla innych. Bo jeżeli ja jestem zadowolony, to wszyscy dookoła też są zadowoleni. To tak trochę łatwo brzmi, ale faktycznie tak jest, że nie jesteśmy w stanie prowadzić dobrze firmy, jeżeli sami nie jesteśmy zadowoleni.
Znaczy, to co mówisz bardzo rezonuje z moim podejściem, bo ja prowadząc e-commerce i to jest w ogóle też ciekawe, że po dwóch latach to tak naprawdę drugą firmę w postaci marki osobistej, podcastów, społeczności zamkniętej i szeregu innych działań, to mam bardzo podobny, że tak powiem, dzień, który zawsze wygląda inaczej. Dużo dla siebie treningu, jakiejś jogi, zdrowego jedzenia i tak naprawdę, to też wczoraj o tym pisałem na Instagramie, że Tak jak przychodzą czasami goście i nie robią pustych przebiegów, tak jak ty się robisz bez czapki, pusty przebieg, to tak samo uważam, że to jest nierocjonalna wartość w tym, żeby pracować właśnie z telefonu, z każdego możliwego miejsca, nie wiem, idziesz spacerem, na kawiarni, żeby łączyć te rzeczy, które robisz życiowe z pracą i żeby na koniec nie siedzieć 8 godzin w jednym miejscu, bo wtedy nie masz tej produktywności jako founder. Jesteś po prostu zakreszczony.
Tak jest. Bycie przedsiębiorcą tak naprawdę to jest styl życia. Ciężko powiedzieć, że jest się w pracy, bo byłoby się w pracy cały czas. Ja na przykład będąc na Antarktydzie, miałem sterninka w bazie i ja sprawdzałem slaka firmowego, maila. Ja odpowiedziałem, ja byłem na bieżąco. Da się, da się z każdego miejsca na ziemi tak naprawdę.
Jeśli robisz e-commerce.
Myślę, że w większości biznesów, jeżeli masz odpowiednią skalę, że są ludzie na miejscu, którzy są w stanie przypilnować, skontrolować.
Jeśli masz ludzi wewnątrz, tak. Ale e-commerce i w ogóle biznes online jest łatwiej.
Na pewno łatwiej.
Gaz trochę byłby ciężej.
Tak jest. Zwłaszcza nawet jak nie mamy biura, jak nie mamy miejsca sesjonarnego. Bo wtedy nie trzeba o to dbać jak najbardziej.
No dobra. Powoli zbliżamy się do końca naszej rozmowy. Ale wspomniałeś w tej rozmowie, ja sobie to wyhaczyłem. że ta marka osobista otwiera nowe projekty i że też w ogóle wchodzi w nowe rzeczy. I chciałem taką potoczyć na koniec debatę trochę inspiracyjną. W co ty byś w ogóle wchodził w dzisiejszym, w dzisiejszym obecnym okresie rozkwitu naszej technologii EA-owej? Jaki biznes uważasz, że Mają szansę skali, mają szansę powodzenia i będą odporne na naszą falę uderzeniową, EJ-ową, która bardzo mocno na koniec dnia będzie odczuwalna przez różnego rodzaju biznesy. Jestem ciekawy twojej perspektywy.
Przede wszystkim, żeby być odpornym na falę uderzeniową AI, jak to ładnie powiedziałeś, trzeba właśnie być na tej fali, czyli robić coś związanego z AI. I teraz pytanie, na jakim poziomie ktoś chce robić biznes? Czy chce być freelancerem i chce np. fajnie zarabiać, ale nie chce tworzyć struktur zespołów, no to można wykorzystywać AI w marketingu, właśnie na zasadzie tworząc jakieś reklamy, tworząc awatary dla innych firm. Bo naprawdę, to się mówi, łatwo jest to zrobić teoretycznie, ale w praktyce jest wiele smaczków, do których trzeba przysiąść, więc to są takie rzeczy, które bym robił. Jeżeli bym miał budować firmę, to bym zaczął od tego, by tworzyć jakieś rozwiązania, które są oparte o AI. Na przykład, teraz mi tak szybko przychodzi do głowy, analiza jakichś dokumentów typu CV, żeby poprawiać CV. Nie wiem czy to jest, ale obstawiam, że jest bardzo wiele narzędzi, które w dniu dzisiejszym działają, działają bez użycia LLM-ów do tego, bez użycia AI i jeżeli się tam to dołoży, to nagle można ulepszyć coś, co już jest. Tak najłatwiej jest robić biznes i to, no każdy wie, że na tym się największe pieniądze zarabia i jest to najskuteczniejsze. Tak jak Steve Jobs, on nie wymyślił tak naprawdę smartfona. Smartfony były, on to zrobił lepiej. I teraz rzeczy, które już są obecne, można dołożyć AI-a do tego i się je zrobi lepiej.
Plus ja bym doradzał do tego, że jak ja sobie tak to analizowałem, to ja bym wchodził w jakieś takie branże albo szarą strefę, ją upiększał, albo jakieś takie skosniałe branże, które są niezdigitalizowane, które można łatwo zdigitalizować AI-em. W mojej głowie się rodzi na pewno kilka pomysłów. Ja sam w ogóle, moi drodzy słuchacze, na dzień dzisiejszy, to jest koniec kwietnia, jestem już po launchu takim wewnętrznym zespołu Oskara AI, naładowanego całą moją wiedzą. takiego, z którym można było przez telefon rozmawiać i tworzymy produkt, agent i e-commerce do obsługi wszystkich elementów biznesowych. I czuję, że w tym będzie duży potencjał, więc taki smaczek launczuję. Nie wiem, kiedy to wyjdzie, ale dużo też nad tym ostatnio pracuję. Tak patrzę na swój notatnik, tam jakieś podpowiedzi. Trochę to pytanie jest powiązane z tym, co powiedzieliśmy, ale może coś do tego jeszcze dopowiesz. Rzadko czytam pytania, ale to jest ten moment. Gdybyś dziś zaczynał od zera, mając 20 lat, w co byś wszedł? Jedna rada dla 22-letniego siebie sprzed 7 lat.
Ok, zaczynam od rady. Bądź odważniejszy. Działaj szybciej, działaj więcej.
Bój się i rób.
Pójdź się i rób. Tak, to jest dobrze powiedziane. Dlatego, że większość osób, jak zaczyna im coś wychodzić, to starają się to chronić, a wiek 22 lat to nie jest wiek, gdzie musimy jakoś bardzo chronić to, co budujemy, tylko możemy się nastawiać na większe ryzyko, bo wtedy mamy potencjalnie większe zwroty ze wszystkiego. Więc jesteśmy w stanie robić wszystko szybciej i lepiej. Więc to by była rada dla 22-letniego mnie. Jeżeli chodzi o to, w co bym wchodził, no to trochę to jest, nawiązując do poprzedniego pytania, to są wszystkie rzeczy związane z wykorzystywaniem AI w biznesie. Tak naprawdę to jest przyszłość i ja też uważam, tak jak ja wchodziłem w e-commerce i wiedziałem, że ja nie wiem, czy to będzie trwało pięć lat, czy trzy lata, ale ja wiedziałem, że zestaw kompetencji, które będę zbierał przez te lata tworząc ten biznes, które z tych kompetencji na pewno będę mógł wykorzystać dalej. Przykładowo, jeżeli nie będę już w stanie robić e-commerce'u, to będę mógł robić, nie wiem, reklamy dla kogoś w Google Adsie, albo nawet właśnie, bo nie wiedziałem, ale nawet byłem w stanie się cofnąć, że wykorzystać tylko jeden element z tego. I teraz nawet to, jak ktoś będzie robić filmiki w AI-u, będzie tworzyć jakieś treści w nim, będzie cały czas na bieżąco z narzędziami, to potem się nagle może okazać, że wpadnie pomysł na biznes, w ramach którego Ten zestaw kompetencji z AI-a, który niekoniecznie będzie dotyczył stricte samego tworzenia filmiku, ale zrozumienia tych narzędzi, pozwoli mu stworzyć ten biznes. I to jest trochę takie, że my nie wiemy, tak jak mówiłem wcześniej, my nie wiemy czego nie wiemy, ale im większy mamy zakres kompetencji, które są przydatne w przyszłości, potencjalnie, tym lepiej. Trzeba się po prostu nastawić na dobrą falę, która nadchodzi i ja bym robił cokolwiek sobie związanego z AI-em i nie wiedziałbym nawet jak to potem wykorzystać.
Tak, ta niewiadomość jest kluczowa. Ja bym tego dodał, jak mantra tłucze o swoich podcastach, swojej komunikacji. Bardzo was do tego zachęcam, ale też powiedzą, jak to twój proces wygląda, żebyście po prostu codziennie się uczyli. U mnie to jest stała rutyna. Jak sobie rano wstaję, to pierwsza rzecz, którą robię, to jest jakaś nauka w postaci przeczytania czegoś, nie wiem, wysłuchania jakiejś rozmowy. Różne mam te formy. A jak ty się uczysz na swoim aktualnym poziomie? Czy się już nie uczysz? Wszystko już wiesz.
Nie, nie ma czegoś. Uważam, że w naszych czasach trzeba cały czas podnosić swoje kompetencje i uczyć się nowych rzeczy, uczyć się nowych systemów, uczyć się nowych aplikacji i korzystania z nich, nabywać te kompetencje, bo po prostu To, czego się nauczyliśmy dwa lata temu, już jest dawno nieaktualne. W dzisiejszym świecie, mnie tak szczerze mówiąc, to trochę przeraża. Mimo, że jestem w miarę na bieżąco, że jest Cloud, są jakieś inne LLM-y i jak można z tego korzystać, to ja czasem mam wrażenie, że ja nie nadążam. Mimo, że my staramy się i w biznesie tego wszystkiego stosować, i ja prywatnie wykorzystuję, to w tym świecie EA-owym się mówi, to już jest stary news, ma pięć godzin. I to jest takie przerażające, że często wiedza, którą my dzisiaj zdobędziemy, ona już jest nieaktualna za rok, więc musimy mieć bardzo dużą też umiejętność do tego, żeby się oduczać. Bo my się uczymy, że ktoś, kto na przykład się nauczył świetnie wykorzystywać czata GPT, dwa lata temu, rok temu i on nadal z niego w ten sam sposób świetnie korzysta, co kiedyś, to teraz to już jest niewystarczające, bo po prostu trzeba mieć nowe metody, nowe narzędzia, inne systemy i tak dalej.
To ja wam powiem jeszcze taką swoją metodę do tego dołożę, że ja, no wiadomo, prowadząc jakieś dwa biznesy, nie jestem w stanie aż tak mocno w tym AI-u siedzieć, choć ostatnie dwa miesiące przerobiłem naprawdę dużą ilość kursów zagranicznych i czuję w tym dużą kompetencję, to i tak, i tak wziąłem sobie właśnie nawet te potoprodukty, ja je robię, żeby być na bieżąco i żeby mieć gościa, Maćka, którego pozdrawiam, deva, który siedzi w tym dzień w dzień i wtedy jest mi łatwiej też być na bieżąco, więc warto sobie też taki network tworzyć. Ludzie są z tego blisko w technologii.
Jasne. No tutaj network jest kluczowy tak naprawdę bo jeżeli mamy znajomych którzy się tym zajmują to każdy każdemu podrzuca po prostu jakieś ciekawostki gdzieś się może zainspirować rozwinąć czy po prostu dać konkretną wiedzę.
Dokładnie. Słuchaj Maciek dziękuję za rozmowę szybko mi dało. I z wami słyszę się w 118 odcinku podcastu w niedzielę o 9 jak zawsze. Dzięki wielkie.
118 ładnie. Dzięki wielkie za rozmowę. Dzięki.
Dziękuję Ci bardzo za wysłuchanie mojego odcinka. Jestem ciekawy, czy pojawiły Ci się jakieś pytania. Jeśli tak, to to jest właśnie moment, w którym możesz napisać je w komentarzu. Chciałem Cię także zachęcić do odwiedzenia mojej strony internetowej oskarlipiński.pl i zapisania się na newsletter. W każdą niedzielę o 9.00 wysyłam garść merytorycznych informacji o e-commerce i marketingu. Aha, jeszcze jedno bardzo ważne. Napisz mi, jakie tematy są dla Ciebie interesujące, a może nagram odcinek o tym, co właśnie Cię trafi.
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







