Zwiększ swoje PRZYCHODY nawet 40-krotnie dzięki TEJ strategii! (case studies) - Witold Wrodarczyk

W odcinku podcastu Oskar Lipiński rozmawia z Witoldem Wrodarczykiem, CEO Adequate Interactive Boutique, o tym, jak w e‑commerce skutecznie łączyć performance marketing i branding. Rozpoczynają od definicji performance vs branding, podkreślając, że nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, a wybór zależy od skali i charakteru biznesu. Następnie omawiają najczęstsze błędy – mieszanie słów brandowych i generycznych w kampaniach Google Ads oraz w SEO, co zniekształca wyniki i sztucznie podnosi wskaźniki jakości. Przedstawiają praktyczny test geo, w którym wyłączono reklamy brandowe w połowie województw, aby zmierzyć ich rzeczywisty wpływ na sprzedaż. Test wykazał marginalny (≈0 %) wpływ, a jednocześnie pozwolił zaoszczędzić ok. 16 tys. zł, które przeniesiono na kampanie świadomościowe w mediach społecznościowych. Dyskutują także o roli pierwszych danych (first‑party data) w Google Ads, o strategii wejścia na marketplace’y oraz o tym, że reklamy brandowe nie podnoszą jakości konta, a ich wartość należy oceniać oddzielnie od kampanii performance. Podcast kończy się praktycznymi wnioskami: oddzielać brand od performance, testować zmiany w kontrolowanych warunkach, nie mylić wskaźników jakości z efektywnością sprzedaży i świadomie alokować budżet.
Chapters
I w zasadzie jedyny sensowny argument, który przemawia za tym, żeby tę reklamę prowadzić to jest to, że jeśli tej reklamy nie zrobimy, to w tym miejscu pojawią się reklamy konkurencyjne. Google to oficjalnie mówi. Kilkadziesiąt procent skuteczności reklamy Więcej niż połowa zdecydowanie, pamiętam dokładnie tej liczby, zależy od kreacji. Ktoś obejrzał reklamę, na TikToku wystarczy sekundę, Google mówi, a u nas to trzeba 15 sekund na przykład.
Na sekundę na TikToku?
TikTok bardzo szybko atrybuuje. W biznesie nie podejmuje się decyzji w warunkach stuprocentowej pewności. Zawsze gdzieś będzie.
Dokładnie. Jak tą markę budować.
Budowanie marki to nie jest tylko budżet na reklamy i świecenie logo gdzie tylko się da. Budowanie marki to jest.
Cześć tu Oskar Lipiński jestem współwłaścicielem marki DAG. Zostałem wybrany dyrektorem e-commerce roku 2024 w kategorii producent. Możesz spodziewać się szczerej brudnej prawdy o marketingu e-commerce bez lukrowania rzeczywistości 100 procent praktycznej wiedzy i soczyste marketingi. Zawsze mnie to zastanawia, że tylko 20% osób, które ogląda moje podcasty, subskrybuje ten kanał. Reszta niestety tego nie robi. Więc zanim zaczniemy, mam do ciebie małą prośbę. Jeśli lubisz moje treści edukacyjne i chcesz, żeby podcasty się rozwijały i żebym z całym swoim zespołem mógł je z odcinka na odcinek polepszać, wystarczy, że klikniesz subskrybuj. To takie małe mikro wsparcie, które da mi motywację do dalszego działania. Zaczynamy kolejny odcinek. Cześć, witam was w kolejnym odcinku podcastu z Buta w Marketing. Dzisiaj odcinek taki, że tak powiem, trochę bardziej ekspercki. Odcinek, który na pewno dużo też da mi rozkmin. Już mieliśmy też okazję z moim gościem spotkać się chwilkę przed na kawę i porozmawialiśmy sobie o bardzo ciekawych rzeczach. Ja pozwolę sobie wtrącić w kilku słowach o czym ten odcinek będzie i obiecuję jedną rzecz, że będziemy tłumaczyć słowa, które mogą być dla niektórych niezrozumiałe z racji swojej eksperckości. Porozmawiamy sobie o tym, czy warto inwestować w Brent, o performance, o case'ach, o case'ie z Daga i o tym w ogóle jak budować tą markę w internecie. Na całym końcu sobie więcej porozmawiamy, a porozmawiamy z Witkiem. Cześć.
Cześć, dzień dobry, witam serdecznie.
Mógłbyś się przedstawić, powiedzieć czym się zajmujesz i dlaczego warto słuchać tego co mówisz?
Jestem CEO i założycielem agencji Adequate Interactive Boutique, agencji marketingowej, w której pomagamy firmom zwiększać sprzedaż online, ale oczywiście nie tylko. i budować silne marki.
Mój pierwszy styk z twoją osobą był na jednej z konferencji marketingowych, której już nie pamiętam nazwy, ale występowałeś chyba na dużej ilości eventów. Możesz kilka przytoczyć?
Tak, zdarza mi się występować z takich ważniejszych eventów, to pewnie Forum IAB, Isle of Marketing, Congress Online Marketing. Występuję też czasami na konferencjach zagranicznych, ale ja nie jestem takim konferencyjnym speakerem. Nie jestem zwierzęciem scenicznym. Także takie, również takie wizyty w podcastach to też nie jest dla mnie chleb powszedni. Ale tak, tak, występuję, też trochę piszę. W zasadzie to nawet więcej piszę i chyba w tym się trochę lepiej czuję. Piszę dla, moje artykuły możecie przeczytać w zasadzie we wszystkich. marketingowych periodykach, czyli Marketer Plus, Sprawny Marketing, Magazyn Online Marketing i na różnych portalach. Też nieregularnie, jak mam coś do napisania i myślę, że jest warto, to piszę i zawsze się znajdzie ktoś to opublikuje, prawie zawsze.
Fajnie. Ty jakim zwierzęciem jesteś? Jaka jest twoja supermoc? Jak myślisz? Długo już jesteś w tym marketingu. Też pracowałeś dla fajnych firm. Mógłbyś się wymienić na samym początku, żeby dać tezę tego, że...
Oczywiście tak. Jako agencja pracujemy dla różnych marek. Nie o wszystkich będę tu mówił. Z takich ciekawszych i większych projektów, w których braliśmy udział, które mogą komuś mówić, to nie wiem, może Health Labs 5015, Fru.pl. Też czasami projekty zagraniczne. Wiem, że podróżujesz do Indonezji. Nie wiem, czy się zetknąłeś, ale marka Ticket.com, jeden z największych właśnie operatorów biletów lotniczych, też przez jakiś, no ładnych parę lat pracowaliśmy z sobą, więc to też pracujemy również z klientami z zagranicy.
Fajnie. To drodzy słuchacze, wiecie na pewno, że będą to rzeczy praktyczne, niezmyślone i sama merytoryka, analityka oraz marketing. I zacznijmy od pytania kluczowego i wytłumaczmy też od razu naszym słuchaczom, czym to w ogóle jest. Warto inwestować w performance czy w branding? I czym jest performance i branding?
A to pytasz o DAG?
Pytam ogólnie.
Ogólnie to nie ma odpowiedzi. Oddawanie odpowiedzi to zależy, to nie jest pewnie coś, po co słuchacze by chcieli słuchać naszego podcastu. Myślę, że marka, oczywiście tak, warto inwestować w markę, ale nie zawsze inwestowanie w markę będzie uzasadnione ekonomicznie i będzie miało sens strategiczny. Na przykład firmy takie jak, nie wiem, sklep z częściami zamiennymi do sprzętu gospodarstwa domowego. Albo pomoc drogowa. Ktoś ma nawet kilkanaście lawet, czyli już takie spore przedsiębiorstwo. Czy jest sens, żeby taka firma inwestowała w markę?
Czyli branding.
Branding, tak? Tak jak świadomość marki, tak? Żeby ktoś, jak zepsuje mu się samochód, to pomyśli, ach zadzwonił do takiej firmy. Pewnie nie. Aczkolwiek na przykład w Niemczech mamy ADAC, które no przekroczyła pewną skalę i w tym przypadku akurat marka ADAC, że jak się komuś zepsuje samochód, dzwoni po ADAC, no to ma sens. Ale generalnie tak powiedziałem, jeżeli masz nawet kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt nawet, to pewnie jeszcze nie jest ta skala, żeby w ogóle gdziekolwiek było uzasadnione budowanie świadomości marki. Więc nie zawsze tak jest. Fajnie mieć, Pewnie i nie zaszkodzi, żeby ktoś miał ich od razu w telefonie, ale to nie jest sposób, w którym można strategicznie budować sprzedaż. Natomiast w takich, no w modzie, w modzie to sprzedają głównie marki. To nie jest tak, że ktoś, kto nie ma marki nie może zaistnieć, bo jeżeli ktoś będzie miał fajny design, to na pewno się będzie sprzedał, ale marka to jest coś, co może wznieść taki biznes na zupełnie inny poziom. I tak naprawdę skalować w biznesie modowym można się wyłącznie przez markę.
Czyli performance w marce modowej ma w takim rejestrze sens na początku, czy nie? I czym ten performance jest w takim rozróżnieniu? Czym się różni od brandingu?
No tak, to może sobie zdefiniujemy, zdefiniujmy w ogóle o czym mówimy. Przez performance marketing to jest taka część działań marketingowych. Ja w ogóle nie lubię tego określenia, bo ono często przypina taką łatkę właśnie działań o bardzo krótkoterminowym zasięgu.
Tu i teraz chcemy efekt.
Tak, i jakby też mówiło, że na przykład marketing Inny to nie jest performance, czyli skuteczność, efekt. Inny marketing nie daje efektu. Każdy marketing jest performance, bo każdy marketing gdzieś na koniec ma dowieźć efekt. Ale tak, performance marketing to są takie działania, które są najczęściej oparte od dulejka marketingowego, czyli już takich klientów, którzy są, potencjalnych klientów, którzy są zainteresowani zakupem. Nie zawsze konkretnego produktu, ale już gdzieś są na rynku, żeby szukać. Albo wychwytywanie takich impulsowych zakupów. Czyli performance marketing to będzie na przykład. Reklama w wyszukiwarce, ktoś szuka torebek.
No właśnie i tak, słuchaj, może fajnie by było mówić na przykładach dzisiaj, przyjmijmy tych torebek, tak? Właśnie czym są te frazy takie, których ktoś chce szukać, więc jakbyśmy mogli sobie przechodzić przez to, byłoby bardziej prościej naszym słuchaczom sobie to wyobrazić.
Tak, więc właśnie, na przykład ktoś szuka torebki damskiej w internecie, wpisuje, widzi ileś tam torebek, klika reklamy, spodobała mu się jej, kupuje. To jest jeden z przykładów działań performance marketingowych. Inny przykład performance marketingu to jest, to jest też wykorzystywanie pewnego rodzaju zakupów impulsowych, no bo też my niekoniecznie musimy czegoś szukać, bo na przykład możemy przewijać social media i nagle pojawi się piękne zdjęcie torebki, która po prostu wygląda no fantastycznie i jeszcze, kto wie, może jest polecona przez jeszcze jakąś inną fantastyczną osobę, która razem to wszystko jeszcze wygląda bardziej fantastycznie i po prostu ja chcę to mieć. I widzę to raz, klikam, no później dostanę reklamę remarketingową, kolejną część performance marketingu i jest to sprzedane. Więc to są takie działania, pewnie ścisłej definicji nie ma, to są działania, które są nastawione na bezpośrednią reakcję, czyli na, można powiedzieć, natychmiastowy efekt, który natychmiastowy, czyli w horyzoncie kilku dni, czasem kilku tygodni. No i teraz pytasz, czy warto inwestować w performance, czy w branding, jeżeli o tym mówimy, tak? Performance czy branding, czy warto inwestować w performance? Oczywiście warto inwestować w performance w każdym przypadku. Performance daje efekt natychmiastowy, czyli załóżmy zaczęłaś produkować torebki, twoja marka jeszcze nie jest znana, uruchamiasz taką reklamę, ludzie szukają, Jak jeżeli twój produkt będzie się im spodobał, to będą kupować. Może nastąpić pewien problem taki, że ta reklama będzie dla ciebie droga.
Albo nieopłacalna.
Czyli nieopłacalna. Tak, no bo wiesz, jak się coś opłaca, to nie jest drogie. To jest zresztą jeden z takich bardzo częstych problemów, jak się rozmawia z reklamodawcami, którzy korzystają właśnie z reklam produktowych, czyli tych reklam z obrazkami, prawda, z ceną w Google. Tak, oczywiście tam jest dużo różnych rozszerzeń, czy też zwykłych reklam tekstowych, to są reklamy w wyszukiwarce. No i najczęściej się mówi, no to jest super, rzeczywiście świetnie to działa, sprzedaje, tylko jest drogie. Ale to jest, ja myślę, że do tego jeszcze wrócimy dzisiaj w rozmowie, bo tutaj z takich moich, które sobie notatek zrobiłem, będę chciał to poruszyć. Ale tak, performance marketing, performance marketing na pewno dostarczy, na pewno pozwala dostarczać sprzedaż już na samym początku działalności bardzo szybko.
Partnerami podcastu jest marka GetResponse oraz Shopper. Dowiedz się więcej o osobach, które wspierają każdy mój odcinek. Shopper oferuje kompletny ekosystem usług w obszarach takich jak sprzedaż wielokanalowa, finanse, logistyka i marketing internetowy. Shopper oferuje 100% wsparcia sprzedaży online. Sam z niej korzystam jako marka DAK. GetResponse to polskie narzędzie do e-mail marketingu i zarządzania kampaniami online. Za jego pomocą zautomatyzujesz komunikację marketingową w oparciu o zachowania i preferencje klientów. Dodatkowo wypromujesz i sprzedasz produkty dzięki pakietowi narzędzi e-commerce. Nie zabraknie także partnerów medialnych, czyli e-commerce w praktyce, Marketer Plus oraz Nowy Marketing. Sam korzystam, czytam i dzielę się tam wiedzą. Mamy odhaczony, że pozwala dostarczać sprzedaż i jest drogi. A jakie widzisz błędy na bazie swojej długoletniej kariery w kampaniach performance'owych, które najczęściej występują?
No więc tak, drogi bywa za drogi, jeżeli się to robi niewłaściwie. No i tak, jeden z takich, powiem się, najczęstszych błędów, które widzę, zwłaszcza u marek, które już mają pewną pozycję, to jest to, że, to jest chyba taki podstawowy i ciągle powtarzający się błąd. Mieszane są słowa brandowe i słowa generyczne. Wyjaśniamy.
Właśnie, super.
Wyjaśniamy. Jeżeli ktoś szuka torebek, czyli wpisuje torebki damskie, skórzane, i klika i wchodzi na stronę DAG, to to będzie słowo generyczne. Jeżeli ktoś szuka torebki DAG, torebki DAG jakiś tam model. Albo samo DAG. To już jest słowo brandowe. Różnica w intencji jest zupełnie inna. Ta pierwsza osoba jeszcze nie wiedziała, że chce kupić u ciebie. Być może o tobie słyszała, ale w tym momencie o tym nie myślała. A w tym drugim przypadku, ona chciała wejść po prostu na twoją stronę. Ewentualnie do jakiegoś innego sklepu, który te torebki sprzedaje, ale generalnie chciała kupić Twój produkt albo przynajmniej go obejrzeć. I teraz słowo brandowe tak naprawdę należy interpretować w zasadzie tak samo jak ruch bezpośredni, czyli tzw. direct. O ruchu bezpośrednim najczęściej się mówi, że to jest jak ktoś pisał adres do przeglądarki. Tak, do okna przeglądarki. Tak, mi też się te słowa cały czas mylą. Pewnie jeszcze dzisiaj też je sam pomylę. Tak, więc ktoś wpisuje adres i chce wejść na twoją stronę. Dzisiaj ludzie już nie wpisują adresu. Oczywiście, ktoś tam mogą zapisany w zakładkach, czy gdzieś tam. No to oczywiście tak, ale normalnie to ludzie po prostu wpisują do Google, czy jakiejś innej wyszukiwarki wpisują nazwę, klikają pierwszy link, który im wyskoczy, czasem reklamowy, czasem organiczny i wchodzą na stronę. I teraz ten ruch bezpośredni tak naprawdę i ruch ze słów marki to to nie jest, jak to się mówi, punkt styku. To nie jest punkt styku z marką, to nie jest ten punkt, którym ktoś się zetknął z twoją marką. On swoją markę miał w głowie w momencie, kiedy to kliknięcie następowało. Czyli to nie jest coś, co w jakikolwiek sposób zwiększa twoją sprzedaż. To jest po prostu medium, za pośrednictwem którego ktoś trafił na twoją stronę. I teraz tak, jeżeli my mamy w naszej kampanii performance zarówno słowa generyczne, które nam zdobywają nowych klientów i te słowa brandowe, które jak już powiedzieliśmy sobie, one nam nie zwiększają sprzedaży, ale oczywiście w raporcie zobaczymy, że nam dowożą, no to my tak naprawdę kompletnie zamazujemy efekt skuteczności. Zamazujemy, czyli patrzymy na niego przez różowe okulary. Bo te słowa brandowe, rzecz jasna, konwertują fantastycznie. Ponieważ są bardzo często klikane, mają wysoki wynik jakości, to jest taki parametr, który pomaga jeszcze w tym, żeby reklama była tańsza, bo aukcja Google wykorzystuje ten mechanizm. Nie każdy płaci tyle samo za kliknięcie. No to w tym momencie te kliknięcia są tanie, konwersja jest bardzo wysoka i na papierze mamy z tego super wyniki. A obok tego mamy słowa brandowe. I teraz tak, jeśli my to wszystko razem z sobą mieszamy i patrzymy na to jak na jedno, to tak naprawdę nie wiemy jaki mamy efekt z kampanii performance. Co więcej, Te kampanie są optymalizowane pod kątem konwersji więc jeżeli gdzieś mamy łatwo wpadające konwersje to ten mechanizm optymalizujący idzie na łatwiznę i on ciśnie jeszcze więcej w tę markę.
To co fajnie byłoby powiedzieć w tym momencie, że właśnie w takiej sytuacji znajdowałem się ja. W przypadku Marki DAG i też na pewno w tym dzisiejszym podcastie poruszymy wam opowiemy, jak to rozdzieliliśmy, do jakich doszliśmy wniosków. Więc taka krótka wstawka, żebyście mieli doświadczenie w tym, że dzisiejszy podcast nagrywamy też, bo przeprowadziliśmy wspólny test i chcieliśmy też podzielić się takim praktycznym poza przykładami, które znasz ze swojego podwórka codziennego swoich klientów.
Tak, tak. Wyniki naszego testu pewnie za chwilkę nam wejdą. No fakt jest taki, że to rzeczywiście był przykład, który był u ciebie, ale twój przykład jest typowy i on jest typowy i on jest typowy dla marek na przeróżnym etapie rozwoju. Więc jeśli mówisz, że jak mogłem sobie myśleć kiedyś tak w ten sposób o tym, to naprawdę jest coś, co się bardzo często powtarza, dlatego w ogóle zdecydowałem się o tym dzisiaj opowiedzieć, bo myślę, że to jednak jest rzecz, którą warto na którą warto zwrócić uwagę. No więc, tak, podstawowa rzecz, którą, pierwszą, którą trzeba zrobić, to trzeba po prostu to oddzielić. Czyli trzeba po prostu patrzeć, okej, prowadzimy tę kampanię na własną markę osobno, a i osobno prowadzimy kampanię na działanie performance marketingowe. Mamy teraz takie kampanie Performance Max, to znowu słowo performance się pojawiło w Google. One, to jest taki nowy, zautomatyzowana, nowa, zautomatyzowana kampania, no nowa już od paru lat nowa, która początkowo nie dawała takiej możliwości. Później trzeba było pisać do Google maila, wysyłać jakiś formularz. Przez długi czas to nie było możliwe, dlatego bardzo często te kampanie Performance Max, zwłaszcza jak ktoś ich nie ruszał od paru lat, to najczęściej one tej marki nie mają wyodrębnionej. No więc, mówię, to trzeba po prostu oddzielić i przestać sobie mieszać te słowa, słowa brandowe z generycznymi. Wiesz co, ja może zanim przejdę, pozwól, że jeszcze tak No właśnie chciałem o SEO.
SEO taki często dyskusyjny temat bym tak to powiedział. I też jak się ma do tego SEO? Ja też potem wrzucę swój wątek jak u nas to wyszło w DAGu.
Więc właśnie, nie będziemy rozmawiać o SEO oczywiście, to nie jest ten temat. Ale co się dzieje? No bo marketing w wyszukiwarce, czy to płatny, czy działania tzw. SEO, czyli Search Engine Optimization, działania po to, żeby pojawiać się w wynikach bezpłatnych, to jest tak naprawdę ten sam rodzaj Search Engine Marketingu, tylko po prostu dwie różne odnogi. kierowane dokładnie do tej samej grupy docelowej i wbrew pozorom rządzące się bardzo podobnymi prawami. W wielu zakresach oczywiście są różnice. I w przypadku tych wejść organicznych również mamy słowa generyczne i brandowe. I to też bardzo często się, bardzo często popełnianym błędem jest to, że właściciel marki, właściciel strony wchodzi w Google Analytics, patrzy, tam ma to źródło Google Organic i widzi, że tam bardzo mocno rośnie i mówi, my z tych działań w SEO mamy świetne wyniki. No i znowu, jeżeli popatrzymy, jaka część z tego jest marką, to może się okazać, że tak naprawdę tej marki tam jest bardzo dużo. Zakładam, że u ciebie to mogło być bardzo podobnie.
Tak, na naszym przykładzie to było dokładnie rok temu i mój znajomy, który pocałował, był head of SEO w jakiejś agencji takiej dość znanej, przeanalizował mi to po prostu i się okazało, że 80% bodajże, albo 75%, a bliżej 80% wejść organicznych to były wejścia brandowe, czyli słowo DAK, DAK torebki, DAK Lublin, DAK model modelu. Daki nazwa modelu, a jedynie 15% to były wszystkie pozostałe słowa, a też powiem taką ciekawostkę, że mamy ilość kategorii jaką mamy opisanych u siebie i ruchy z tego co wersja konkurencja mamy to jest naprawdę dość dużo bo. Mamy całą taką mapę strony, gdzie mamy naprawdę long tailowe słowa spisywane. Jesteśmy w takich kategoriach do nas kluczowych, jak torebka skórzana, czy torebka czarna skórzana z tą frazą skórzana, bo to może mieć większe nasycenie, konwersyjność dane słowo, zawsze w top 3. I to nie jest tak, żeby my tego seo nie robiliśmy, a to było dalej tylko 20% całego ruchu organicznego. Już nie wspomnę o konwersji, bo jak to może wyglądać z konwersyjnością tych wszystkich słów, jak myślisz?
Znaczy nie, no tak, no często patrzymy, że mamy na przykład 80% czy nawet 70 parę procent słów brandowych, ale 30 mamy słów generycznych. Ale jak potem sobie prześledzimy, jakie to są słowa, I na przykład porównamy współczynniki konwersji, bo współczynniki konwersji z Google Ads na słowa są znane, tak w Google Analytics nie zobaczymy tego.
Najskuteczniejsi gracze e-commerce nie działają przypadkiem. Mają konkretne strategie, które pozwalają im dominować na rynku. Już za kilka tygodni ruszamy z Master e-commerce Hub, pierwszą taką grupą dla e-commerce w Polsce. Jeżeli chciałbyś lub chciałabyś stać się jego częścią i uzyskać dostęp do najbardziej aktualnych strategii i otoczenia topowych praktyków i ekspertów branży, to w opisie tego filmu zostawiam Wam link do formularza aplikacyjnego. Szykuje się prawdziwy Game Changer. Współczynnik konwersji czym jest?
Współczynnik konwersji, czyli proporcja tego ile z tych osób które weszły Kupiły. Czyli skuteczność. Tak, oczywiście nie. Tak, jasne. Warto, warto, żebyśmy... Jesteśmy w tej bańce
na pewno takiej analityczno-marketingowej, więc warto sobie tłumaczyć, bo to właśnie też ciekawostka, że dużo osób prosiło o to po prostu w komentarzach, więc sami się będę wtrącał.
Myślę, że nawet w specjalistycznym, w specjalistycznej publikacjach warto każdy skrót rozwinąć. Ja ci powiem, ja się cały czas łapię na tym, że ktoś wrzuca jakiś skrót, a ja później go nerwowo googluje, o co chodzi. A co gorsza jego jeszcze on ma wiele znaczeń. No więc tak, współczynnik konwersji, czyli ten ruch, który przychodzi z marki, on konwertuje, generuje sprzedaż w znacznie większym stopniu niż ruch, który przychodzi ze słów generycznych. I teraz masz 80% ruchu z twojej marki, a konwersji to tak naprawdę 95%. I to nie znaczy, że SEO nie jest potrzebne. To nie znaczy, że te twoje wysiłki były zmarnowane, tylko chodzi o to, żeby je właściwie oceniać. Czyli trzeba sobie w jakiś sposób spróbować wyestymować, jaka część z tego twojego ruchu organicznego, to są te słowa generyczne, ile tam jest z tych słów sprzedaży i wtedy możesz sobie określić, co ci to SEO daje, ile w to warto inwestować, bo czasami jest tak, że ktoś patrzy, mam tyle sprzedaży z SEO, Jakieś tam kwoty, kwoty idące nawet w miliony. Ale jak się okazuje, że to jest naprawdę 5% z tego, no to później jak się popatrzy na to, ile się wydaje na SEO, to pytanie jest, czy to w ogóle jest zasadne. Więc mówię, to nie jest tak, że to jest nieopłacalne, tylko najważniejsze jest to, żeby tego nie mieszać i żeby patrzeć na wyniki marketingu wyszukiwarcy przede wszystkim przez pryzmat słów generycznych. I dopiero wtedy wiemy, czy on nam daje zwrot, czy nie.
Jak tak ciebie słucham, to już możemy się domyślić, czy warto inwestować w te działania na własną markę. No właśnie, warto czy nie warto inwestować? Jak to uważasz?
No tak, już tak powiedziałem, że one nic nie dają. To jest pytanie, które się pojawia bardzo długo i od wielu lat. Czy warto w ogóle te reklamy włączyć? No bo każdy sobie zadaje pytanie, no ale w ogóle po co my to robimy? Skoro przecież jak ktoś pisze DAG w Google, no to będziecie na pierwszym miejscu.
Czy to w kampaniach nieorganizowanych tylko tekstowych, czy w kampaniach performance max?
Lodowka Pani Performance Max to już się nie znajdziesz organicznie.
Chodzi mi nie organicznie to o tekstowym. W sensie jak wpiszemy tak to możemy pojawić się w formie zdjęć na górze jako Performance Max albo w formie... Tak
i to są te reklamy, które zrobisz na brand. Gdyby ich nie było to pierwszy to nie byłoby tych twoich obrazków.
Tylko były wszystkie filmy konkurencyjne.
No właśnie. I to jest coś, bo powiem Ci tak ogólnie, jak się tam gdzieś poszuka, ktoś będzie szukał, czy warto inwestować w własną markę w Google, to będzie tam mnóstwo różnych artykułów i różnych teorii na ten temat. Także to, przykładem z takich mitów jest to, że to trzeba inwestować, bo wtedy nam się poprawia wynik jakości w Google.
Mamy więcej konwersji.
Mamy więcej, tak. Historia, konta się nam poprawia i że mamy dzięki temu lepsze wyniki na tych pozostałych słowach. To nie jest prawda. Znaczy wyniki, to jest it's official. Wyniki jakości słowa jest przypisane do słowa kluczowego i powiązanego z nią reklamą. Wynik jakości jednej części konta nie przekłada się na wynik jakości drugiej części konta. Więc to nie daje nam żadnych bonusów w Google. Jeśli chodzi z punktu widzenia samej efektywności reklamy. Oczywiście znowu jak to zmieszamy, to będziemy mieli super wynik. To tak samo jak się rozcieńczy.
Na papierze jak pracujemy w jakiejś korporacji.
Oczywiście. I to w ogóle tak jeszcze ci powiem, ten twój SEO, który do ciebie przyszedł i ci to pierwsze pokazał, to takich SEO nam potrzeba. Widocznie był dobry.
To po prostu był kolega, który zrobił to po znajomości, nie chciał mi sprzedać usługi.
Może dlatego. No bo to nie jest coś, co oczywiście pierwszą rzecz, którą agencja SEO będzie chciała pokazać klientowi. Wiesz, ale tak naprawdę te nasze wyniki to jest tylko 5% tego, co tu widzisz, czy tam 20 czasami, nie? Więc to oczywiście nie jest coś, co się chętnie pokazuje. No ale ja to rozumiem. Ale tak, więc... Znowu, nie możemy, nie możemy się, tak powiem, patrzeć przez różowe okulary na nasze wyniki. Trzeba, trzeba patrzeć, trzeba patrzeć racjonalnie na to, co uzyskujemy. Ale teraz wracając do tego, czy warto, więc jest tu więc wiele mitów i w zasadzie jedyny sensowny argument, który przemawia za tym, żeby tę reklamę prowadzić, to jest to, że jeśli tej reklamy nie zrobimy, to w tym miejscu pojawią się reklamy konkurencji i kto wie, może ta osoba, która szukała DAQ, zobaczy teraz na przykład jakąś inną markę i powie sobie, chyba jednak to chcę kupić. Kliknie i kupi. I na to pytanie nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi. Jedyny sposób, żeby to zweryfikować, to trzeba zrobić test.
I taki test zrobiliśmy.
Tak, zrobiliśmy taki test. Czyli test polega z grubsza na tym, że trzeba wyłączyć te reklamy i zobaczyć co się stanie.
No właśnie, co się stało?
Wiesz, to może zanim co się stało, bo też żebyśmy sobie też powiedzieli o tym, co się stało u ciebie i co też dzieje się w wielu... Twój wynik nie był nietypowy, to też trzeba sobie powiedzieć. Jak to zrobiliśmy? Bo oczywiście... wszelkiego rodzaju testy. Zresztą miałeś niedawno podcast, miałeś niedawno rozmowę o UX-ie, gdzie też były poruszane tematy właśnie, w jaki sposób testować. Oczywiście robi się testy AB i czasami są sytuacje oczywiście, że nie ma możliwości inaczej, jak sprawdzić, jak coś wyłączyć i zobaczyć, co się stanie, ale wtedy ryzykujemy, że te wyniki będą zaburzone, bo na przykład wraz z tym wyłączeniem, no to się zbiegnie z jakąś super promocją u ciebie.
Tak, tak, to się zgadza, ale to dopowiem, że właśnie nam zależało, żebyśmy testowali w takim idealnym środowisku, gdzie nie było ani promocji, ani Black Friday, więc ten test trwał 6 tygodni. No i pokazał nam to, że ani one-step-checkout, czyli taki one-step-checkout, od razu wytłumaczę, to jest koszyk na jednej stronie, ani multi-step-checkout, ani jeden, ani drugi nie wygrał. Test po prostu nie rozstrzygnięty i wybraliśmy akurat finalnie one-step-checkout.
Rzeczywiście dobrze jest unikać takich tzw. outlierów, czyli takich nietypowych zdarzeń w czasie testu. Natomiast, wiesz co, nawet gdybyś, gdybyś zrobił taki test włączyć i wyłączyć w czasie, kiedy u ciebie się nic nietypowego nie dzieje, Pamiętaj, że nie działasz w próżni. Może na przykład się zdarzyć, że w tym czasie twoja konkurencja zrobi jakąś super promocję i ludzie stwierdzą, ta torebka DAG może jest fajniejsza, ale ta zrobili minus pięćdziesiąt, to jednak kurczę, może jednak tamtą. No powiedzmy, tak? Nie wiem, czy duża część twoich klientek tak może pomyśleć.
Ciekawe, czy tak myślą. Ja też, teraz jak powiedziałaś, to wpadła mi taka myśl do głowy, że Tak jak analizuję konkurencję bardzo szeroko, naprawdę szeroko i to pół roku na małe, małe cząsteczki rozpracowujemy to, to w sumie nigdy nie analizowałem strategii promocji rabatów w konkurencji, bo nasza marka nigdy nie robi rabatów. Więc może warto było to w sumie przemyśleć, żeby sobie przeanalizować to, czy to nie ma sensu?
Być może. Wiesz co, no i to zawsze jest trzeba sprawdzić. Moja intuicja mi podpowiada i zresztą nie bez powodu zadałem to pytanie. Wcale nie uważam, że to jest taki oczywisty schemat, że nagle ktoś, jakaś inna marka obniży cenę i przez to ludzie zapragną to. Bo jak ktoś chce coś mieć, to chce to mieć po prostu, a nie że...
Szczególnie w tym segmencie cenowym nie torebki za 200, a za 500, 600 zł.
Tak, no wiesz, no to też jest tak, ja tę markę lubię, tamtej nie lubię i co, jeżeli będzie dwa razy tańsza, to ją bardziej polubię? Nie, bo tu kwestia ceny w marce, to jest oczywiście jakiś element pozycjonowania, ale to nie jest element kluczowy. Zresztą największe marki, najbardziej znane, te, które robią największy biznes, wcale nie są danie, tak? I to jest i w modzie, i w zegarkach. Rolex, firma, która jest chyba jedną z najbardziej masowych produkcji zegarków, absolutnie topowej jakości, sprzedaje, jest chyba jednym z największych producentów zegarków na świecie, bije wielu producentów takich popularnych marek, jeśli chodzi o sprzedaż, więc to, to, to tutaj nie zawsze cena będzie, będzie miała znaczenie i to, że na przykład ktoś chce kupić Rolexa, Casio zrobił promocję w minus 50.
Jestem chyba najlepszym przykładem, bo sam czekałem rok, półtora.
No teraz się krócej czeka, zdaje się.
No tak, jeszcze w tym czasie, jak były te dłuższe kolejki.
Ale słuchajcie, wróćmy, wróćmy do, wróćmy do, do klubu. Więc, więc, więc, więc oczywiście tak, test, test się nie odbywa w próżni. Może zajść wiele różnych zjawisk. Może nawet się zmienić pogoda. Może się zmienić zwyczajnie sezon, tak? Bo akurat to się stanie w takim momencie, w którym popyt nieznacznie spada, nieznacznie rośnie, a nam zależy na tym, żeby wychwycić stosunkowo niewielkie zmiany. Dlatego testy robi się w formie testów AB, czyli wydziela się połowę statystyczną, połowę, jakąś część do grupy testowej, w której nic nie zmieniamy i drugą część do grupy eksperymentalnej, w której dokonujemy zmiany. I to co myśmy zrobili, no bo dzisiaj w zasadzie tak w takim online marketingu jedynym sensownym sposobem zrobienia tego to jest test geo. Kiedyś robiono takie testy oparte na ciasteczkach, bo tam można było po ciasteczku targetować.
Czym to jest?
Test geo to jest test, który polega na tym, że naszą grupą testową to jest pewien obszar geograficzny kraju, ale grupą eksperymentalną jest drugi obszar. Czyli najkrócej mówiąc, my po prostu wyłączyliśmy wasze reklamy brandowe w połowie województw w Polsce i później patrzyliśmy na ile ta sprzedaż w tej grupie, w której reklama została wyłączona, odjechała nam od trendu. Oczywiście wcześniej trzeba było sprawdzić, czy te dwie grupy są z sobą skorelowane, czyli czy rzeczywiście to jest tak, że te województwa, te dwie grupy, one z sobą tak idą ramię w ramię. No i rzeczywiście tak było, ta korelacja była bardzo wysoka. No więc teraz mówimy, skoro jest bardzo wysoka korelacja, tutaj coś wyłączymy. Zresztą ten case jest oficjalnie, myślę, że podamy link tutaj do... Do tego case'u. No u was to, według Google Analytics, czy według Google, połowa waszej sprzedaży była po kliknięciu w reklamę brandową. Tak z grubsza, jeśli dobrze pamiętam. To był ten rzęd wielkości. No więc teraz było pytanie, no jeśli tak jest, to co widzimy w Analytics, no to jeśli tę reklamę wyłączymy, to ta sprzedaż tam powinna o połowę spaść. No i jak już wiemy, nic takiego się nie stało. No wynik testu był taki, że... Zaoszczędziliśmy,
już nie pamiętam ile to było, 16 tysięcy rocznie? 16 tysięcy zaoszczędziliśmy i mogliśmy te 16 tysięcy przywołać na działania budujące świadomość.
Tak, znaczy zaoszczędziliście oczywiście pieniądze, bo zdecydowałeś, żeby te reklamy wyłączyć. Nasz test, bo to też co jest ważne, żaden tego rodzaju test nie daje wyniku takiej, my na przykład widzimy, że tam wzrosło coś o 20%, ale do tego spadku czy wzrostu. U ciebie w ogóle wyszedł taki paradoksalny odczyt, że po wyłączeniu reklamy sprzedaż wzrosła.
Może też właśnie były warunki.
Nie, nie. Więc właśnie w każdym takiego rodzaju teście, tu był wykorzystany akurat algorytm Causal Impact. Nie będziemy go tłumaczyć. W każdym razie idea tego jest taka, że to jest algorytm, który próbuje właśnie dla takiego testu zobaczyć, jaka część, co się w ogóle zmieniło, na ile ten trend właśnie odjechał. No i tam nam wyszło, że ten spadek był tam bodajże tam z 2%.
Marginalny.
Marginalny, ale tolerancja była. plus minus piętnaście punktów procentowych. Czyli my, czy tam kilkanaście. Więc to co my, to co wyszło w tym teście, to jest to, że najprawdopodobniej wpływ tych reklam brandowych jest około zera i była jednak pewna bariera, była pewna taka wstęga, taki zakres niepewności, który mogliśmy powiedzieć, że na 95% mieści się to w tym przedziale. I ten przedział i tak był z dziesięć razy mniejszy przy najbardziej tym takim optymistycznym dla Google reklam brandowych scenariuszu, że dziesięć razy mniejszy niż to co pokazuje Google. No i ty zdecydowałeś, żeby reklamę wyłączyć i no to jest taką decyzję zawsze, gdzieś zawsze trzeba podjąć decyzję. W biznesie nie podejmuje się decyzji w warunkach stuprocentowej pewności. zawsze gdzieś będzie pewna niepewność. Tak, rzeczywiście, zaoszczędziłeś pieniądze, możesz te pieniądze przeznaczyć na promocję swojej marki.
No właśnie, to może opowiem, co z nimi zrobiłem, z tymi pieniędzmi. ZBUT AviCommerce, 27 marca, druga edycja darmowej, bezpłatnej konferencji wypełnionej praktykami sprzedaży. Tym razem poprawiliśmy błędy z pierwszej konferencji i będzie więcej prelegentów, dłuższe przerwy i dodatkowe materiały merytoryczne. 27 marca, ponad 500 milionów obrotu na jednej scenie online. Wystarczy klikniesz w link, który jest na dole, aby dołączyć bezpłatnie do tego wydarzenia. Zapraszam cię serdecznie razem z gronem wszystkich praktyków sprzedaży online.
Bo nie mówiłem cicha nawet. No to mów.
Ja może robię taki krótki wstęp. Jest się kwartał piąty w reklamach. Ja myślę, że zaczyna od 24 grudnia. On trwa tak do połowy stycznia, w zależności chyba od branży. No i my po prostu przekręciliśmy te pieniądze, które zaoszczędziliśmy, albo zaoszczędziliśmy w przyszłości, zostały po prostu przerolokowane na kampanie świadomościowe. I na Facebooku, i na Instagramie głównie. Jeszcze na YouTubie akurat nie. I po prostu wrzuciliśmy kasę w ludzi, którzy może kiedyś u nas kupią, w świadomość, a nie przepalaliśmy po prostu te pieniądze na kampanię brętową. Więc to zostało wykonane.
To jest bardzo dobra decyzja. Powiem tak, ten wynik, który u ciebie był, on oczywiście nie jest uniwersalny. Powiedziałbym tak, pamiętasz jak rozmawialiśmy przed, to było coś, czego się poniekąd spodziewaliśmy. Ty podskórnie, a ja na bazie doświadczenia. Czasami zdarza się jednak tak, że zobaczymy jakiś spadek i on najczęściej jest w takiej sytuacji, kiedy dana marka jest również sprzedawana w innych marketplace'ach. Czyli na przykład sklep Hugo Boss sprzedaje u siebie, ale możesz to kupić również w Zalando, w Unswear, nie wiem, czy tam jeszcze w paru innych sklepach. I teraz, kiedy ty wpisujesz Hugo Boss, to wyskakuje ci nie tylko reklama własnego nikomu, ale po prostu cała paleta sprzedawców.
I to takie pytanie, które nie było zaplanowane, a akurat jest to ciekawy wątek. Dwa dni temu nagrywałem podcast z Natalią Skrzypską. Ona 12 lat pracowała w Kazarze, rozwijała całą, ogólnie zajmowała się kolekcjami i produktem, ale też był wątek poruszony, wejście na zalandę. Akurat można wiedzieć wtedy o Kazarze. I ja od dawna zastanawiałem się i ten temat już zbijałem z dużą ilością osób, w jaki sposób możemy zrobić ekspansję zagraniczną, gdybyśmy chcieli. Była kiedyś próba na Amazonie, porażka. Próby w postaci performance'u nie wyobrażam sobie przy tych marżach i przy tej konkurencyjności na rynkach zagranicznych. No i ona rekomendowała wejście w takie zalando, że Kazar jest bardzo duży zbudował segment rynku. Zastanawiam się nad taką strategią, rzucam taki pomysł, że może faktycznie taki Marketplace jak Zalando ma rację bytu, ale może żeby produkty nie walczyły same ze sobą w naszym e-commerce oraz w Marketplace, stworzyć koszulodzienną linię. Co ty w ogóle myślisz o takich pomysłach jakby, że mamy już zbudowany brand, a chcemy się skalować, no i na przykład chodzimy na Marketplace.
Dopóki się nie dogadasz z marketplace'em, że nie będą tych słów brandowych prowadzili kampanie, to myślę, że linia, chyba że zrobisz inną markę, ale to linia wiele nie zmieni. Większość, naprawdę mówię, nie pamiętam czy u ciebie, ale jestem pewien, że prawie na pewno też, większość zapytań brandowych to nie jest o konkretne linie, tylko po prostu o markę. Ludzie po prostu chcą wejść, znaleźć markę i już potem sobie poszukam, znajdę ten mój model. Więc nie, tutaj, to nie sądzę, żeby tutaj linia produktowa coś rozwiązała. Ja bym powiedział tak, że marketplacy, czyli w ogóle wyjście w jakieś sieci detaliczne, To jest, no oczywiście, tam wiadomo, jest kwestia marży, tak, bo oczywiście oddaje się część marży, o tym też trzeba pamiętać. Myślę, że ma sens wtedy, kiedy większość tej dodatkowej sprzedaży wynika z tego, że ty trafiłeś do klientów właśnie za lando, a nie, że za lando sprzedało coś twoim klientom.
No i jak to zrobić?
Przede wszystkim trzeba się próbować dogadać z marketplace'em, żeby taki reklam nie robił. Oczywiście trzeba mieć jakiś argument, a to oznacza, że trzeba najczęściej w takim marketplace'ie wejść w akcję promocyjną, bo w marketplace'y poza tym, że możesz tam umieścić produkt i jest tam jakiś schemat prowizyjny, prawda, to dodatkowo umożliwiają jeszcze promocję. Czyli wydajesz jakąś tam określoną sumę pieniędzy, czy to w jakimś zautomatyzowanym systemie jak na Amazonie. Ja przyznam szczerze, nie wiem jak jest w Zalando, ale tam też są produkty promowane. Jeśli dobrze pamiętam. Więc generalnie tak, trzeba wykorzystać ten marketplace, trzeba wykorzystać do promowania swoich produktów dla ludzi, którzy tam przychodzą, tak jak z galerią handlową. Stawiasz tam sklep, To jest pytanie, czy ty się postawiłeś swój sklep w galerii handlowej, żeby ludzie, którzy przychodzą do galerii handlowej, kupili u ciebie? Czy galeria handlowa chciała mieć twój sklep, żeby ludzie przyszli do galerii, odwiedzić twój sklep i przy okazji jeszcze całą galerię? To jest ten dylemat. Więc no tutaj ta reklama brandowa, te rozmowy, ja przyznam szczerze, ja nie znam przypadku w ogóle, tak żeby było jasne. Ja nie znam takim przypadku, że ktoś się dogadał, więc nawet nie chcę otwierać takiej furtki, że ona jest, ale intuicyjnie trzeba przynajmniej próbować. Myślę też, że nawet jeśli się tego nie uniknie, to trzeba potem się zastanowić, za i przeciw. Czyli dobrze, ile my stracimy przez to, że ten zaladno nam podbierze tę reklamę brandową, a ile więcej możemy ugrać na to, że właśnie dzięki ich klientom my coś sprzedamy. Więc to jest tak, trzeba wejść, tylko trzeba znaleźć taką równowagę. Na pewno, wydaje mi się, nie ma sensu wchodzić w jakichś takich małych sprzedawców, którzy są mniejsi niż twoja marka. którzy jedyne, co będą robić, to sprzedawać swoje produkty w ten sposób, że będą tutaj na samym końcu już próbować złapać tych twoich klientów. To jest w ogóle, tak powiem, ta misatrybucja, czyli niewłaściwe przypisanie sukcesu do źródła, to jest jeden z największych problemów profundna marketingu.
I o problemach zaraz sobie głębiej porozmawiamy, ale zrzucę sobie jeszcze jeden wątek, bo to mi się tak przypomniał o tym, co wpływa na efektywność reklam. Tu mówiliśmy o tym chwilkę wcześniej, że wcale ta efektywność nie jest zależna od tego, że jeśli będziemy mieli to słowo brandowe, będziemy mieli więcej tańszych konwersji, to wcale to nie będzie lepiej nam konto performował, tylko lepiej wygląda.
Tak? Tak.
A jest jeden wątek, który To się kiedyś nazywało sygnały, nie wiem czy teraz się już nazywa listy odbiorców, ale wgrywanie swojej bazy klientów, subskrybentów do Google Ads. Czy to poprawia nam wyniki takie wgrywanie do kampanii performance'owych, czy na pewnym poziomie już to nie daje nic?
Czy warto jest to robić cyklicznie? Oczywiście, co do zasady warto. Tu mówimy, żeby nie straszyć się, że wgrywamy jakąś listę klientów. Mówimy, że to jest first party data.
Właśnie.
Ale tak naprawdę, bo to brzmi groźnie, że my wgrywamy listę klientów do Google. Ta nasza lista w reklamach Google już od dawna jest.
Oczywiście.
Bo to jest lista osób, które dokonały konwersji, która jest zapisana poprzez ciasteczko, też zidentyfikowana przez Google. Adres e-mail jest kolejnym sposobem identyfikacji. Normalnie mamy ciasteczko, czyli ktoś otwiera stronę, otwiera się reklama Google, system Google sprawdza ciasteczko, o, to jest osoba, która była kiedyś na stronie DAG, wyświetlimy jej konwersję, ale może być też tak, że ktoś jest zalogowany, ktoś sobie wchodzi na YouTube, na zupełnie innym urządzeniu, zaloguje się do urządzenia przy odsuwaniu adresu e-mail, ty wgrasz ten adres e-mail jako osoba, która jest twoim klientem, no i w tym momencie na przykład do tej osoby może zostać wyświetlona reklama, Aczkolwiek trafianie do własnych klientów z reklamą, ja wiem, że to jest bardzo taki chwytliwy temat, bo to można powiedzieć, że użyjemy ciasteczek, w ogóle first party data, technologia. Ty do swoich klientów masz możliwość dotarcia nie tylko przez reklamę. Tak naprawdę docieranie do własnych klientów przez reklamę jest jednym z najbardziej dziwnych i takich na około sposobów komunikacji z nimi.
No dobra, ale... Przyjmijmy taką hipotezę. Ostatnio akurat też case studies. Tak, pokażemy. Jak ja to lubię pokazywać na moich przykładach. Mieliśmy taką akcję, w której w połowie stycznia mieliśmy planowaną podwyżkę produktów. I ta podwyżka produktów była promowana organicznie w postaci postów na grupie, newsletter marketingu, instastories, przecież wszystkich działań organicznych w social mediach i wykorzystania listy mailowej, jakby nasz zasób. No ale, żeby dotrzeć do wszystkich, to mi się wydawało, że muszę też jakby puścić kampanię na Facebooku informującą o tym, że taka rzecz się dzieje, no bo nie chciałbym dawać takiej komunikacji nachalnie kilka razy na przykład na grupie, bo może być to odebrany jako po prostu, można powiedzieć, chamska komunikacja sprzerażowa, tylko w planie było właśnie połączenie organiczne i spłatne. Czy to jest zły ruch w takim razie?
Słuchaj, żebym nie został źle zrozumiany, to nie jest tak, że ja chcę powiedzieć, że nie ma sensu wyświetlać reklam swoim własnym klientom. Oczywiście, że to ma sens, natomiast mam czasami wrażenie, że ten segment działań marketingowych jest przesadnie eksplorowany.
Okazywane na case'ach i klientom przez agencję.
Tak, oczywiście, bo wiesz, to jest super konwertuje, no ja Ci zrobię performance marketing, tak, wyświetlę reklamę Twoim klientom, z których połowa tak naprawdę już chciała do Ciebie wrócić, bo właśnie chciała mieć inny model albo coś tam i tak dalej, no to będzie super performowało. Plus oczywiście można wykorzystać dane, bo je mamy. Natomiast po co się wgrywa listy i po co się w ogóle wykorzystuje dane odbiorców? To po pierwsze nie tylko chodzi o to, żeby kierować się do własnych klientów, ale również ta lista klientów jest sygnałem dla systemów optymalizacyjnych i to dotyczy Google, ale myślę, że dużo bardziej mety. czyli bardziej mediów społecznościowych niż reklamy w wyszukiwarce. Bo wiesz, w reklamie w wyszukiwarce tak naprawdę słowo kluczowe mówi ci 90% o tym, czego szuka dany człowiek, czego on tak naprawdę chce. No a jak pisuje torebkę, a był wcześniej na twojej stronie, okej, może rzeczywiście trochę większa szansa, że u ciebie kupi, a nie u kogoś innego. Ale generalnie słowo kluczowe mówi bardzo wiele. Natomiast social media, no ludzie scrollują. To nie jest tak, że tam znamy intencje, którą wchodzą ludzie w social media. I dzięki wgrywaniu takiej listy odbiorców, my możemy zarówno systemowi Google, jak i systemowi Meta, dać możliwość stworzenia tak zwanego lookalike, czyli listy podobnych odbiorców. Czyli innymi słowy, masz na przykład listę swoich najlepszych klientek, Google AdSto, bo to
było, potem nie było, teraz nowy.
Wiesz co, to się oczywiście zmienia, natomiast cały czas te dane audiencowe mogą być wykorzystywane w Performance Max.
Samoistnie.
Do Performance Max wgrywasz listę swoich klientów, żeby dać systemowi Google informacje, kim są twoi klienci i być może A wgranie
w samo w konto nie wystarczy? Nie zmęczuje sobie jakoś tego? Bo ja akurat, to jest case mój, że wygrałem kiedyś właśnie w Performance Maxa, to nie wgrałem w same konto i zastanawiam się czy też muszę dorzucić to nowo, zaktualizować.
Wiesz co, generalnie już od strony technicznej, te listy audience'owe, one jak jest samo wgranie nie wystarczy, to jeszcze musisz je zaaktywować w kampaniach. Czyli musisz je, tam przepis, tak? Tam jest... Tak, tak, bo to nie jest to, że wgrałeś to od razu. Też trzeba dać sygnał, bo na przykład możesz powiedzieć, wgrasz sobie, załóżmy, masz torebki i paski.
No tak, tak, tak.
I teraz wgrywa się lista tych, co kupili torebki i paski. Skąd Google ma wiedzieć, kto jesteś? Więc ty mówisz, masz kampanię na torebki, to proszę, co ci od torebek. To jest generalnie lista podobnych sygnałów. Czyli najkrócej mówiąc, mamy dobrych klientów. Facebooku, Insta, Google. Znajdźmy ludzi, którzy się zachowują podobnie do nich i wyświetlimy reklamę. To jest zasada działania. Więc wgrywanie w first party data ma sens.
Jakie jeszcze pułapki czyhają na nas w tym performance marketingu?
No performance marketingu, tak, no wiesz co, w performance marketingu czyhają nas takie pułapki, że sobie myślimy, to jest marketing oparty o efekt, mamy konwersję, reszta mnie nie interesuje. I później wychodzą właśnie takie rzeczy, jak sobie, no tak, ale są tam reklamy na własną markę, wspomniane już wcześniej. Jak sobie wrzeszczmy tutaj najpierw rozkminili, potem żeśmy jeszcze to przetestowali, one nam za wiele nie dają, a na pewno dają nam wielokrotnie mniej niż to, co widzimy w raporcie. Drugi taki przykład to będzie na przykład reklama remarketingowa w systemie, no przede wszystkim w systemie meta, bo system meta raportuje nie tylko po kliknięciu, ale również po wyświetleniu reklamy. No i teraz... Zło. Tak. To nie jest do końca zło, bo wiesz co, reklam telewizyjnych też nikt nie klika, a one działają.
Ale z drugiej strony YouTube robi tak samo.
YouTube robi tak samo. W YouTubie jest to trochę bardziej też transparentne.
Konwersja po obejrzeniu, tak to się nazywa?
Tak, jest konwersja po... Znaczy generalnie konwersja taka podstawowa w reklamie YouTube'a w większości jest rzeczywiście po tak zwanym zaangażowanym wyświetleniu reklamy, tak? Czyli to jest, czyli to jest, bo tam jest obejrzenie i wyświetlenie. Są dwie różne rzeczy. Obejrzenie to jest przez pewien czas. Tam jest w ogóle kilka kategorii. to szczęście może się zmienić. Ja w ogóle nie lubię specjalnie dyskutować rzeczy, które za kilka miesięcy się mogą zmienić. Natomiast tak, oczywiście, co do zasady, jest post view, czyli ktoś obejrzał reklamę, na TikToku wystarczy sekundę, Google mówi, a u nas to trzeba 15 sekund na przykład.
Na sekundę na TikToku?
TikTok bardzo szybko atrybuuje, tak. TikTok ma bardzo, taki jest, wystarczy tylko, tak, tak. No i to jest właśnie to. Czyli tak, czyli komuś się reklama wyświetliła. Nie wiemy, czy on tę reklamę obejrzał pięć razy i stwierdził, Boże, chcę to mieć, czy ona mu po prostu się dosłownie przewinęła albo po prostu odwrócił wzrok, żeby na nią patrzeć. YouTube jest o tyle dobre, że wiesz co, na przykład na YouTubie to twój wzrok jest skoncentrowany na reklamie. Bo ty puszczasz, chcesz zaraz obejrzeć jakiś film, być może ktoś zanim włączy naszą rozmowę, też będzie musiał obejrzeć jakąś reklamę i pewnie będzie na nią patrzył, no bo za chwilę trzeba pominić reklamę, nie? Trzeba przycisnąć. Ale zobacz przynajmniej 5 sekund, chyba, że go zaciekawi i tak dalej.
I to, tak wrzucę wątek, i to jest coś, co my w DAG-u stosujemy, że wszystkie nasze reklamy na YouTubie, które mamy, w pierwszych pięciu sekundach mają logo DAG-u rzucone, duże, jest jakby słowo kluczowe, więc sobie kiedyś tak komunikowałem to, że mamy darmową reklamę. Czy tak jest, czy to trochę bólszy?
Oczywiście nie, nie, to znaczy jest coś takiego... A, B, C, D, YouTube, wygooglować, jest taki książki, krótki podręcznik przez Google, który mówi, co są te podstawowe rzeczy i oczywiście podstawowym błędem w reklamach na YouTubie jest kopiowanie tego schematu telewizyjnego, czyli mamy powolną narrację na koniec, mamy... Musi być bum i logo. Tak, więc oczywiście to jest inny temat. Ale już mamy ograniczony czas, chyba że nasza rozmowa... Może przeciągniemy, ale wiesz, jakby zaczniemy o tym rozmawiać, to wieczorem wyjdziemy, a jest rano, bo spotkaliśmy się dosyć wcześnie. Więc wchodzimy do mety. Przechodząc do mety. A o czym mówiliśmy?
O post-view.
O post-view, tak, oczywiście. Co się dzieje? O ile reklama, tak jak powiedziałem, to nie jest tak, że post-view to jest w ogóle bezsensowna miara. Dlatego, że bardzo duża część reklam oddziałuje w ten sposób, że ktoś ją zobaczył i niekoniecznie kliknął. i reklama remarketingowa również w ten sposób oddziałuje. Czyli ty zacząłeś coś kupować, potem ci się wyświetlają te reklamy remarketingowe, ty nie musisz ich kupać, nie musisz ich kliknąć, ale ona tobie przypomina i ty możesz później wrócić bezpośrednio. Więc nie zawsze to jest tak, że ta reklama remarketingowa musi być kliknięta. Natomiast właśnie problem jest w tym, co to znaczy nie zawsze. Bo bardzo duża część użytkowników po prostu jest w procesie zakupu. Tak, dodałem do koszyka, A teraz przyszedł kurier, musiałem, zapomniałem, wróciłem tam i sfinalizowałem to wieczorem. W międzyczasie wszedłem na Facebooka, na Instagram czy na YouTube i tam mi się wyświetliło ileś tych reklam twoich. No i później kupiłem. I teraz ja te reklamy mogłem nawet zignorować czasami. Te reklamy w dużej mierze mogłyby nie mieć żadnego wpływu na moją decyzję, ale tam się one wyświetlą, te konwersje. I to nie jest, że ktoś sobie je zmyślił. Te konwersje po prostu były. Więc na przykład remarketing post view to jest tak, że tam duża część tych konwersji, podobnie jak w reklamie brandowej, w reklamie na własną markę, zaszłaby Zaszłoby samoistnie, czyli bez udziału, czyli nie ma tego inkrementu. To się mówi inkrement, czyli ten taki przyrost konwersji. Przez jakiś czas w ogóle w systemie meta to się pojawia i znika, więc ja nawet nie wiem, czy to teraz jest, ale był taki przyrost konwersji. Meta mówiła, to są konwersje, a my szacujemy, że tak naprawdę ten realny przyrost to jest tyle. To oczywiście było dużo mniej.
Teraz można zweryfikować sobie przynajmniej ten page post view 1-7-28-dniowy, jakby to też daje jakiś tam ogląd.
Tak, rzeczywiście, kiedyś przez jakiś czas to usunęli, a to się dało wtedy, jeszcze dało się ograć takim obejściem tam w atrybucji, ale tak, rzeczywiście było to bardzo głęboko schowane i trzeba było robić takie triki. Trzeba było mieć dwa konta tak naprawdę, ale to już tak, nie wchodzimy w ten temat. Odrębny temat, tak. Więc nie, oczywiście niektóre dane są mniej lub bardziej ukryte. Te dane o przeroście, realnym przeroście sprzedaży estymowanym przez Facebooka, no one, Facebook je, pamiętam, że kiedyś je eksponował, potem one zniknęły. Też pewnie wiemy dlaczego. Skoro ktoś się cieszy, że mu tak konwertuje, to po co odrążyć. Ale tutaj niestety trzeba podrążyć, bo reklama remarketingowa rzeczywiście na Facebooku, jej skuteczność jest to co widzimy. i jest przypuszczalnie dużo większe niż ta realna skuteczność. Czyli te osoby, które tej reklamy nie kliknęły, ale ją obejrzały i dzięki niej kupiły, to będzie przypuszczalnie tylko pewna mniejsza część tych, którzy tę reklamę po prostu oglądali i kupili niezależnie od tego, czy widzieli. Więc to jest na przykład kolejne. Konwersje post view, zwłaszcza w przypadku remarketingu, w dużej części są konwersjami nie inkrementalnymi, czyli takimi, które by zaszły niezależnie od naszej. I tylko jedną rzecz muszę powiedzieć, bo kiedyś na jednej konferencji marketingowej Był taki case, wyłączyliśmy remarketing na fejsie i się nic nie stało, więc to nie ma sensu. Nie, to oczywiście tak nie jest. Remarketing działa, natomiast jego, znowu, jego skuteczność jest o wiele mniejsza niż to, co widzimy w naszym raporcie. Podobnie jak ze wspomnianym wcześniej SEO, tak? Jest, tak? Ale ponieważ jest brand, więc tam też ta faktyczna skuteczność jest dużo niższa niż to, co widzimy w takim raporcie patrząc na całość. A próba raportów.
No bo są jeszcze takie systemy, Ja bym nazywał afiliacyjne.
No afiliacja, tak.
I tam też są raporty.
Wiesz co, no tak, afiliacja, w afiliacji są raporty i czasami się, czasami się posądza systemy afiliacyjne o to, że tam coś jest manipulowane. Ja powiem, ja myślę, że takie renomowane firmy, które prowadzą systemy afiliacyjne, nie, nie falsyfikują raportów.
Ale są takie, co to robią?
Zdarzają się. Znaczy, Może inaczej. Nie chciałbym powiedzieć, że zdarzają się, natomiast znany jest mi przypadek. Firma, która rozliczała się z klientami za efekt, a to co się działo, to było falsyfikowanie kliknięć poprzez kod śledzący. Czyli wklejasz, wklejamy sobie swój kod, żebyśmy mogli mierzyć tę skuteczność, żebyśmy ci dawali raporty. No i ten kod, wklejamy kod Google, wklejamy kod Meta i wklejamy ten nasz kod i ten kod nam będzie śledzić. Tylko ten kod, tak naprawdę to, co robił, to falsyfikował kliknięcia. Czyli w momencie, kiedy ktoś wszedł na stronę, ten kod powodował, że następowało takie jakby pozorne przeładowanie strony. Zmieniał się UTM, czyli w naszym Analyticsie też się pokazało wejście. I to najczęściej się zdarzało gdzieś po dodaniu do koszyka jeszcze.
No i konwersja przypisana i płacimy za to, co się nie budziło.
CPA, Cost Per Action, czyli cena za sprzedaż.
Jak widzicie dużo jest tych błędów, które można popełniać, ale coś, co jest dla mnie niezwykle istotne i czym I co chciałem Cię spytać, bo na rozmowie dosłownie godzinę temu niecało w kafeneru pokazałeś mi taką fajną tabelkę. Zresztą tą tabelkę też Wam tutaj pokażemy w trakcie mówienia. Michał montażystę ją wklei. To marka, o której mówiliśmy na początku, Jeśli ona jest zbudowana i nie jest takim no name'em, to jaki ona ma wpływ na wynik?
Tak, bo rzeczywiście powiedzieliśmy sobie o tym, że robimy performance i zaczęliśmy naszą rozmowę od tego, że ten performance może być czasami drogi. I to co ja pokazuję, zresztą tutaj mamy taką właśnie tabelkę, której mamy porównanie, w jaki sposób performance, już takie stricte działanie performance, czyli właśnie taka reklama w wyszukiwarce Google, czy też chociażby w social media, funkcjonuje w markce, która nie ma rozpoznawalności i takiej markce, która jest silna. To jest oczywiście przykład, który tutaj widzicie. I to jest, będzie też link do artykułów. W tym artykule zresztą będzie spreadsheet, w którym będzie można sobie te parametry zmienić. Te parametry są po to, żeby były one stosunkowo łatwe do, na okrągłych liczbach też do przeliczania sobie, tak? Że tam 1% z 1000 to jest 10. Więc sobie to można przeliczyć. Natomiast co się dzieje? W ogóle tak, jeżeli mamy nieznaną markę versus marka znana. Reklamy w wyszukiwarce reklamy marek bardziej znanych są częściej klikane.
I to też jest tak, bo jak patrząc na tabelkę, to widzę w niej siebie. Widzę siebie na punkcie pierwszym jako no name 4 lata temu i patrząc na te parametry, są one podobne. No i jakby widzę też siebie jako markę DAK. Oczywiście wyniki to są czysto wrócone takie testowe, ale widzę, że te parametry CCTR, czyli konwersje, one właśnie wyglądają najlepiej.
Tak, co się dzieje? Marka reklamy są częściej klikane. Na to nie ma jakichś bardzo dobrych badań niestety. Są tylko takie pośrednie wyniki, ale no fakt jest taki, że ludzie patrzą na to, co klikają. Niektórzy klikają bezmyślnie, ale jednak większość ludzi patrzy na co klika. Teraz jeżeli ty szukasz torebek i zobaczysz jakieś nie tylko ładne, ale też markę, którą znasz, to jest większa szansa, że ją klikniesz niż jakiegoś no-name'a. Czyli masz wyższy CTR, współczynnik klikalności. Czyli stosunek wyświetleń do kliknięć.
Mówimy teraz stricte o takiej kampanii Performance Max, czyli obrazki, które tam się wyśleją na samej górze. Mamy tu znaną markę, która dzięki temu może być wyższy CTR. A czy to opinie? Faktycznie, tak jak to wszystkie firmy od opinii mówią, zwiększają, powylepszają ten CTR? Czy tam jakieś masz może badania albo wiedzę?
Trzeba byłoby poszukać, czy są jakieś rzeczywiście realne badania. Wiesz, problem z takimi badaniami jest o tyle trudny, że trzeba by porównać performance z opiniami i bez tego na przykład zdaje się samemu nie możesz.
Ja to widzę u siebie.
Ciężko by było. Albo porównać, a jeżeli porównujesz markę z opiniami do marki bez opinii to to jest tak, no ta marka ma te opinie nie bez powodu, prawda? Więc to też nie jest. Ona ma dobre opinie, bo jest lepsza, lepiej się sprzedaje, bo ma lepsze. No więc to może być. To są te zmienne zakłócające, czyli coś, co powoduje, że my patrzymy na jakieś statystyki, tak jak opowiadałem ci, że bociany przynoszą dzieci, bo kiedyś w latach dziewięćdziesiątych w Polsce więcej ludzi rodziło się tam, gdzie były bociany, czyli na obszarach wiejskich. Najlepszy dowód, że to nie jest nieprawda jest to, że w 2020 roku dzietność w miastach przekroczyła dzietność na wsi. Tak w ogóle.
Wracając.
Przejdźmy do naszej tabelki. Więc tak, naszej tabelce co my widzimy? Więc przede wszystkim co się stanie, jeżeli nasza marka będzie bardziej rozpoznawana? Więc reklamy będą częściej klikane. Przez to, że reklamy będą częściej klikane, Spadnie nam również CPC, czyli koszt kliknięcia. Dlaczego tak się dzieje? Ten mechanizm jest bardzo prosty. Google tak naprawdę nasze kliknięcia aż tak bardzo nie obchodzą. Google sprzedaje nam powierzchnię reklamową, więc dla Google jest obojętne, czy wyświetli w jednym miejscu reklamę, w której będą dwa kliknięcia za 50 groszy, czy jedno za złotówkę. Więc ten mechanizm, on może nie jest tak prosty, ale generalnie się sprawdza. Czyli tak, mamy lepszą klikalność niższą, wyższą klikalność niższą cenę. Jeżeli mamy silną markę, możemy też trochę podnieść cenę. Tylko pamiętajmy, że jeżeli my podniesiemy cenę, to nasza marża urośnie jeszcze bardziej. Bo prawda, na przykład nasza marża to jest 10%. Jak podniesiemy cenę o 10%, to nasza marża jest 20, dwa razy większa. Więc tak, mamy lepszy CTR, lepsze CPC, lepszą marżę na konwersji. Jeżeli nasza marka jest znana, mamy też lepszy współczynnik konwersji, czyli każda wizyta prowadzi do konwersji częściej, czyli znowu mamy jeszcze więcej, z każdej wizyty mamy jeszcze więcej sprzedaży. I teraz cała magia tej dźwigni polega na tym, że to, my tak sobie mówimy, tu jest lepiej, tu jest lepiej, tu jest lepiej, czyli ogólnie jest super. Tylko rzecz w tym, że te rzeczy się przez siebie mnoży. Jeżeli my teraz przemnożymy przez siebie ten każdy cząstkowy o 20% czy tam o połowę lepsze CPC, o połowę lepsza konwersja, to nam się to składa, że na koniec, tak jak widzisz w tej tabelce, nasz przychód potrafi wzrosnąć pięciokrotnie. Ale przychód to nie wszystko, bo marża w tym przypadku rośnie jeszcze bardziej niż wcześniej, bo mamy jeszcze wyższą marżę na W tym przypadku widzimy marżanę 8-krotnie, a do tego dochodzi jeszcze mechanizm dźwigni operacyjnej. To jest część spoza marketingu, ale bardzo ważna dla każdego kto prowadzi biznes. Dźwignia operacyjne polega na tym, że poza kosztami zmiennymi, czyli tym, że żeby sprzedać torebkę, musisz ją wyprodukować, masz jeszcze koszty stałe. I teraz, jeśli ty zwiększysz sprzedaż, to twoje koszty stałe pozostaną na stałym poziomie. Oczywiście, jak urośniesz 20 razy, to też trochę tam ci tego sadełka kosztów stałych urośnie, ale co do zasady, to jest coś, co się nie zmienia. I teraz, jeżeli ty zwiększasz sprzedaż, zwiększasz przychody na sprzedaży przy tych samych kosztach stałych, to twoje zyski na koniec roszną jeszcze bardziej. I dlatego właśnie tutaj w tej tabelce oczywiście przykład jest przerysowany, ale z firmy, która zarabiała 20 tysięcy złotych miesięcznie, mamy firmę, która zarabia milion czterysta. Czyli z firmy, która tak można powiedzieć, no jakoś Wychodzi na swoje, mamy dochodowe przedsiębiorstwo. Ale potem mamy jeszcze kolejną rubrykę w tabeli. Bo co się okazuje, my w tym momencie, kiedy już mamy takie dochody, my możemy sobie pozwolić na to, żeby to CPC, to koszt kliknięcia podnieść. Jeżeli my podniesiemy koszt kliknięcia, to znaczy, że będziemy bardziej konkurencyjni w aukcji, rozepchniemy się bardziej na rynku, wypchniemy więcej konkurencji z tej konkurowania o to miejsce w Google, miejsce na feedzie naszych klientów, czyli zdobędziemy jeszcze więcej ruchu. I teraz oczywiście ten ruch będzie droższy, ale co się okazuje, mimo tego, że płacimy za ten ruch więcej, to na koniec jeszcze więcej zarabiamy. Czyli co się dzieje? Silna marka może wydawać więcej na reklamę, może płacić więcej za kliknięcie i może dzięki temu jeszcze więcej zarabiać. No i teraz zawsze można powiedzieć, no dobra, ale co by się stało jakbyśmy nie mieli silnej marki? I to właśnie pokazuje ta ostatnia kolumna. I okazuje się, że gdyby dokładnie to samo, taką samą zmianę, taką samą zmianę w celach kampanii zrobiła firma bez marki, zaczęłaby przenosić straty.
I to jest najczęstszy problem, że ludzie dobiegają do sylfitu, potem ten sufit przepalają i się dzieje sytuacja kontrolowana.
No i to jest właśnie to, czyli performance marketing, od czego zaczęliśmy naszą rozmowę, że on czasami bywa drogi i on najczęściej bywa drogi dla tych, którzy nie mają marki. A w momencie, kiedy masz markę, ona staje się dla ciebie potężną dźwignią również performance marketingu. Ta tabelka nie zawiera jeszcze ruchu bezpośredniego, bo pamiętajmy, że marka to jeszcze będzie ruch, którzy będą spontanicznie ludzie przychodzić Przez reklamy z własnej marki również. Przez ruch organiczny ze słów własnej marki i przez ruch bezpośredni, czyli pisanie twojego adresu. To wszystko da ci dodatkowo, ale tego nawet w tej tabelce nie ma. Czyli nawet bez tego widzisz tak potężną dźwignię właśnie na tym, że masz markę.
Dobra. To jak tą markę budować? Podyskutujmy o tym tyle, ile będziemy mieli czasu. Czy mamy gościa kolejnego u was? Nie macie? No to coś podyskutujemy o tym chwilę.
To co? Mówisz jeszcze raz, bo tu będzie cięcie pewnie, tak?
Właśnie nie. Ja mówię spontanicznie, nie musi być cięcie, nie musi być realnie. Perfekcjonizm wyrzucamy do kosza.
Perfekcjonizm to jest choroba, wiesz?
Tak, wiem. Często komunikują się w sąsiadach.
Znaczy ja mam takie zapędy perfekcjonistyczne, ale świadomie z tym walczę. Znaczy nie, że tam robimy popelinę, ale w pewnym momencie trzeba sobie zrozumieć, że tak, że czasami niektóre rzeczy nie są aż tak istotne, jak się nam wydaje.
A teraz tą walkę wygrałeś, bo nie będziemy nic ciąć.
Nie będziemy nic ciąć. Dobrze, więc nie tnijmy. Pytasz, jak budować markę, wiesz, co to jest...
Chciałem podbijać myśli, bo masz ilość oczu na trochę.
Może powiem tak, wiesz, to by nasza rozmowa trwała jeszcze z dwie godziny, natomiast ja powiem tak, z takich, jak już Jak już uwierzyłeś w to, że dobra, chyba rzeczywiście trzeba inwestować w markę, to inwestujmy w markę, pójdźmy reklamy na YouTubie na przykład. Budowanie marki to nie jest tylko budżet na reklamy i świecenie logo gdzie tylko się da. Budowanie marki to jest Zaczyna się przede wszystkim od strategii, od strategii marki, czyli to jest cały warsztat od początku od insightu konsumenckiego poprzez sposoby komunikacji, czyli musimy sobie zdefiniować, w jaki sposób my się chcemy komunikować, dlaczego, żeby to wszystko miało sens.
Jeszcze być wspólni z brandingiem.
Z tego później wychodzi, z tego później wychodzi kreacja, wizerunek marki, bo czasami się tak myśli, o, zróbmy reklamę, mam taki pomysł na fajną reklamę. Viralową, tak? Na przykład. Albo nawet niekoniecznie viralową, ale fajna, śmieszna jest, to będzie fajna reklama, mi się podoba. No i okej, to można ją zrobić. Tylko pytanie, na ile ona będzie realizowała te cele? To co Ty chcesz powiedzieć? Ja powiem Ci, ja w ogóle bardzo często widzę, spotykam się z założycielami, najczęściej to są właściciele. To są takie osoby, które bardzo czują swoją markę, to jej DNA, dlaczego to robią. Bardzo często mają pasję. Mówią, ten nasz produkt, zobacz, on jest taki super, bo jest to, to, to, to i tamto. I w ogóle rozmawiam z taką osobą i po takich dziesięciu minutach chcę to kupić. Po czym wchodzę na stronę internetową, oglądam ich reklamy i tam nic takiego nie ma.
Nie ma spójności komunikacyjnej.
Nie ma strategii. Nie ma w ogóle tego. Właśnie nie zostało zdefiniowane to, co ta marka chce powiedzieć. Często w konfrontacji również z potrzebami rynku, bo to też nie zawsze jest tak, że to co właściciel czy tam founder sobie, ale bardzo często founderzy mają super intuicję.
Często jest też tak, ja mogę powiedzieć na swoim przykładzie, ja jeszcze pamiętam jak 3 lata temu mówiłem, była taka dyskusja, musimy zrobić strategię, ja mówię jako strategię, lecimy do przodu, sprzedajemy tarebki w internecie. To było 3 lata temu. I faktycznie była dobra intuicja w niektórych rzeczach, ale potem zacząłem odrabiać lekcje i tak. Zrobiliśmy branding, nową stronę internetową, usprawniliśmy komunikację, USB, który chcemy komunikować. Więc jakby to jest super istotne, to się może udać, ale o to nie zadbamy, bo w pewnym momencie może się też rozlecieć.
Wiesz co, bo ty strategię miałeś, ale w głowie. Miałeś ją tak bardziej namalowaną niż spisaną, żeby użyć takiego porównania. I ty ją wdrażałeś czasami intuicyjnie, czasami wprost świadomie, ją komunikując to, co chcesz o swojej marce powiedzieć, ale w pewnym momencie nie będziesz robił wszystkiego sam. Będziesz mieć zespół. Więc jeżeli twój dział marketingu Czasami dwie osoby są, to też jest dział marketingu. Będzie miał robić jakieś reklamy, nie będzie miał strategii, nie będzie to zrobił od początku, no to będzie się skazanym na takie przypadkowe działania. To są badania oficjalne Google, ja też gdzieś prezentuję, Google to oficjalnie mówi. Kilkadziesiąt procent skuteczności reklamy, więcej niż połowa zdecydowanie, pamiętam dokładnie tej liczby, zależy od kreacji. ale to nie od samej kreacji, tylko właśnie od tego, czy ta kreacja realizuje strategię. Więc to, co ja mogę powiedzieć, to jest przede wszystkim to, że trzeba mieć strategię, trzeba wiedzieć, co się chce komunikować, co się chce powiedzieć swoim klientom i konsekwentnie robić to w reklamach, a nie tylko świecić logo, bo w ten sposób również znowu będziemy mieli taką samą dźwignię. Mamy świecenie logo, da ci 20% wzrostu, a strategicznie skonstruowana reklama z dobrą kreacją da ci 100%.
No jak już będziemy mieli strategię, to potem trzeba po prostu mądrze dobrze dobrać ruchy, miejsca, w którym chcemy tą świadomość budować, musimy wiedzieć, gdzie ci klienci są. No i jakby to jest kluczowe.
Oczywiście. I to jest, my w agencji się tym zajmujemy na co dzień, natomiast to bardzo często jest tak, to w ogóle, wiesz co, był taki trend, Przez ostatnie lata, jakbyś sobie pochodził na konferencje marketingowe, to byś doszedł do wniosku, że tak naprawdę wszystko, czym jest marketing, to są dane, targetowanie, wyświetlanie reklamy we właściwym czasie, we właściwym miejscu osobom, które właśnie chcą kupić twój produkt. I zupełnie tam prawie w ogóle nie było tematów kreacji. No dobra, czasami się tam próbowało powiedzieć, o my tu mamy jakieś takie neuropsychologiczne sposoby, że użyjemy jakiegoś słowa i ono lepiej trafi. Ale tak naprawdę ten temat kreacji bardzo często był gdzieś w ogóle pomijany. A prawda jest taka, że właśnie strategia marketingowa i komunikacja marki w momencie, kiedy chcesz wyjść poza performance marketing, kiedy chcesz zbudować markę, To jest podstawa. I niestety, niestety to jest coś co, to jest w ogóle wina, sami jesteśmy temu sobie winni, mówię sami jako branża. Wiesz co, na samym początku w ogóle internetu, marketingu internetowego, to są takie, bym powiedział lata tam dwa tysiące, Pięć, dziesięć, kiedy to zaczęło. Oczywiście wcześniej też był marketing w internecie, ale to już powiedzmy, że były takie już bardziej początki. To były czasy, kiedy klikalność banerów była dwadzieścia procent, bo ludzie byli klikawy. A co to jest za baner? Ja tam kliknę, co tam będzie w środku? Nie, no to oczywiście tych czasów już dawno nie mamy. Natomiast, wiesz co, to były takie czasy, że przeciętny dyrektor marketingu w firmie, zwłaszcza w jakiejś korporacji, zresztą w każdej firmie, o internecie to tak w najlepszym wypadku wiedział, że coś takiego istnieje. Coś jak dzisiaj, wiesz, TikTok dla boomersów, że tak mówię. Więc to było takie, no jest coś tam takiego. No i było bardzo ich ciężko przekonać do tego, że w ogóle warto w to inwestować jakiś budżet. No i szukano długo takiego sposobu, żeby dotrzeć do ich serc i portfeli, ich marketerów. No i znaleziono. Mierzalność. Czyli to nie jest tak, że to nam sobie... Tam telewizja ci mówi, że ma tylu widzów, a skąd wiesz, może mają, może nie mają. Ta gazeta tam ma cyrkulację taką, a nie inną, no jasne, 10 milionów i tak dalej. A u nas nie. U nas po prostu masz wszystkie wyświetlenia, wszystkie kliknięcia, wszystko masz w panelu i tam wszystko widzisz. I to było tak często powtarzane, ta mierzalność, to było jak mantra na konferencjach było, że tu mierzalność, mierzalność kampanii marketingowych. że myśmy sami w to uwierzyli. I my dzisiaj sobie myślimy, jak ja nie widzę kliknięć konwersji w Analyticsie, to znaczy, że tych konwersji nie ma. To jest właśnie coś, co pokutuje, zaczęło pokutować, że myśmy się skupili na danych, na trackingu, na tym, co można, na tym, co my możemy w prosty sposób zmierzyć i takimi twardymi dowodami. Co oczywiście też ma sens, bo to nie znaczy, że targetowanie nie ma sensu. To nie znaczy, że mówiliśmy first party data, oczywiście wgrywajmy je. Natomiast to nas zapchnęło właśnie w taką znowu przesadną koncentrację na medium, zamiast na tym, co naprawdę jest istotą marketingu, zwłaszcza jeśli chodzi o budowanie marki. Więc... No więc tak, tutaj moim zdaniem tak, strategii, zacznijmy zacząć od strategii. Nawet jeśli tak jak w twoim przypadku, ta strategia gdzieś była po prostu w twoim sercu.
Albo też odświeżać czasami i brać punkt widzenia innych osób. My jesteśmy w sumie teraz na takim etapie, że mamy jakieś swoje założenia, ale chcemy sobie z kimś poodbijać myśli, bo każdy na to może spojrzeć inaczej. Jesteśmy trochę przesiąknięci tym tematem. Powoli musimy zmierzać, albo nawet nie powoli, ale powoli musimy kończyć. Myślę, że to był taki inny odcinek niż wszystkie. Trochę, że nie trochę, bardzo wypchany, jakby, merytoryczną wiedzą, gdzie przeprowadziliśmy was, tak naprawdę, przez te wszystkie rzeczy. Więc fajnie też, że do niego się wcześniej przygotowaliśmy. Mam nadzieję, że wam się taki odcinek podobał. Ja będę wdzięczny za to, żebyście dali znać w komentarzu, co sądzicie, co było dla was ciekawe. I możemy zrobić taką rzecz, którą nowo chcemy wprowadzić w swoich podcastach. Jeśli macie jakieś pytania, to napiszcie je w komentarzu, a może postaramy się, czy ja na pewno doświadam do ciebie, odpowiedzieć na nie.
No oczywiście odpowiemy na wszystkie pytania. Nie dajmy gwiazdki, nie będzie tam dziesięciu tysięcy pytań, ale challenge accepted.
Super, dziękuję ci bardzo za rozmowę.
Ja również dziękuję za zaproszenie.
Dzięki.
Napisy stworzone przez społeczność Amara.org
More from Oskar

Performance marketing w e-commerce 2026. Lekcje z budżetu 1 mld zł | Paweł Lewkowicz | Shoper

20-latkowie robią 420k miesięcznie, ale nie mają strategii? EcomScale Challenge #2

23 i 25 lat. 5,5mln zł rocznie. Jak zbudowali dropshipping od zera? | EcomScale Challenge #2







