In this podcast episode, Jarosław Kuźniar answers a listener’s (Basia Jagoda) question about uncontrollable hand tremors, voice shaking, and adrenaline that appear at the start of public speaking. He explains that such physiological responses are natural, but they can be mitigated through a set of practical techniques. Kuźniar outlines a step‑by‑step breathing exercise (inhale, hold, slow exhale) to be repeated several times before and during a talk, recommends grounding by lightly holding a lectern, table, or any solid surface to feel support, and advises speakers to control their speech tempo by maintaining continuous diaphragmatic breathing, starting slowly and only accelerating once a sense of calm is achieved. He stresses the importance of mental preparation, building a story, and giving the body time to settle, while reassuring that slight tremors are normal and unlikely to damage audience trust. The episode serves as a concise, supportive guide for speakers seeking to keep their body under control on stage.
Chapters
Uruchamiając niedawno specjalny program Public Speaking Academy uznaliśmy, że dobrą będzie okazją posłuchać Was, Waszych wyzwań, Waszych problemów, tego co blokuje Was często przed wyjściem na scenę albo co nie pozwala na tej scenie czuć się komfortowo. W tym odcinku The Host. Odpowiedź na jedno takie pytanie. Basia Jagoda pisze tak, trzęsące się ręce. Nie umiem nad tym zapanować. U podłoża zawsze leży skogadrenalina. Nie zawsze towarzyszy temu lęk. Moje ciało się mobilizuje, przychodzi kryzys i mija, ale początek, parę minut zawsze wiąże się z drżeniem rąk, często także drżeniem głosu. Oddychanie przed to za mało. To jak maskować to w trakcie? Wiem, że napięcie minie, ale zawsze stresuje mnie, że mój stan będzie zauważalny na tyle, że słuchacze stracą do mnie zaufanie. Basiu, jeśli mogę tak powiedzieć, nie stracą do ciebie zaufania. Przejęcie to jest też coś, co wysyła bardzo fajny sygnał. Ona na scenie, on na scenie są przejęci tym, co mają do powiedzenia. To, co cieszę się, że stosujesz, czyli dobry oddech przed wyjściem na scenę, u ciebie, tak jak piszesz, nie pomaga. Nie wiem, jak go stosujesz, ale powiem o tym, dlatego że to jest skrajnie istotne. Trzeba się zatrzymać, dosłownie. Wyjście na scenę, jeżeli wiemy, że wystąpi wtedy i wtedy, Musi wymusić na nas pracę nad kalendarzem taką, żeby był czas na przygotowanie narzędzia, przygotowanie story, ale jednocześnie przygotowanie swojej głowy do tego, żeby wyjść i nie spalić się i nie spłonąć nigdy. Nie tylko od razu, ale nigdy. I teraz ta technika oddechowa powinna potrwać chwilę, bo to jest nabranie powietrza przez kilka sekund, przytrzymanie go w ciele przez kilka sekund świadomie, nisko, w brzuchu, w przeponie. A później najdłużej jak się da wypuszczenie tego powietrza. Za jednym razem nie zadziała. Za drugim razem może nie zadziałać. Ja ostatnio idąc na trudne spotkanie musiałem to zrobić około pięciu, sześciu razy. Tak samo nabieram, trzymam, wypuszczam, nabieram, trzymam, wypuszczam i uspokajam się myśląc tylko o pierwszych sekundach tego mojego wystąpienia. Ręce będą drżały, jeżeli nie będzie spokoju w ciele. A spokój w ciele z uwagi na adrenalinę, o której mówisz, pojawi się właśnie, kiedy uspokoimy je trochę. Nie wyzerujemy tych emocji. Naturalne, że ręce mogą odrobinę drżeć. Natomiast to, co może Cię uratować na przykład, pracowałem ostatnio z jedną z liderek, której to się przydało, kiedy wychodzisz przed ludzi, Być może stań przy czymś, to może być mównica, to może być stół, to może być biurko, to może być jakakolwiek forma blatu, żebyś zaczęła w tym właśnie momencie. I jedną dłonią się delikatnie tego przetrzymała. Dosłownie nie podpierała, ale przetrzymała, żeby poczuć wsparcie, poczuć podłoże. To bywa uwalniające. W trakcie nie pędź od razu. Pozwól głosowi swojemu powoli zacząć. na bieżąco łap głębsze oddechy, bo to, że zrobiłaś ćwiczenie oddechowe wcześniej i to super sprawa, ale teraz potrzebujemy cały czas wspierać nasz organizm, gdzie adrenalina pompuje krewnie miłosiernie i mieć to tempo naszego życia, tempo naszego mówienia pod kontrolą. Jak będziesz przyspieszała, to właśnie ten stres sprawi, że mówimy szybciej, ale nie oczekujmy tego od siebie, nie ciśnijmy i nie zgadzajmy się z naszym organizmem na to, bo publiczność tego nie oczekuje. Spokojnie, powoli, step by step. Jak poczujesz, że masz trakcję, to o czym napisałaś później jest już okej. Jak poczujesz, że jest już to później, wtedy odrobinę sobie przyspiesz. Ale dokładaj tego powietrza na bieżąco. Drżenie głosu i dygot czasami policzków, czasami wargi górnej. Czasami brwi, obserwuję to u gości siedzących tu, chociażby w studiu Voice House'u. I do tego także drżenie rąk bierze się właśnie z tego, że jesteśmy niewyregulowani, jeżeli chodzi o spokój i komfort w ciele. I naturalne jest to, że jesteśmy w sytuacji publicznej, więc serducho bije mocniej i adrenalina krąży. Dlatego musimy jak najwięcej spokoju i tego powietrza sobie wprowadzić. wciskać tam, gdzie trzeba, czyli do całego naszego ciała. Spokojnie ono powinno płynąć sobie od przepony przez całe nasze ciało i wychodzić spokojnie przez usta w powolnym, spokojnym, opanowanym rytmie. Zacznij i dopiero kiedy poczujesz, że jest lepiej, czuje się bezpieczniej, możesz odejść od tego miejsca, które być może będzie dawało także tobie spokój, stanąć bardziej centralnie na scenie i zdecydowanie wtedy przyspieszyć. Trzymam kciuki, żeby zadziałało.