Głos i oddech to nasze supermoce
25 Apr 2025 · 21 min
Podcast episode from the series The Host featuring Jarosław Kuźniar interviewing Agnieszka Szaląg-Turkiewicz about public speaking. They discuss stage fright and reputation concerns, preparing talks (script → key points → slides), handling technical failures, choosing and prioritizing content for different audiences (teams, clients, boards), and practical techniques—especially voice and breath control—as core tools to manage stress and improve delivery.
Chapters
Podcast The Host to miejsce, które uczy komunikacji, oswaja strach przed sceną, pomaga ułożyć głowę i ciało, porządkuje myśli, przygotowuje do prezentacji, układa historię w nowoczesną narrację. Raz usłyszysz tu praktyczne rady ode mnie, innym moje rozmowy z ekspertami od dykcji, oddechu czy storytellingu. Spotkasz tu także liderów, którzy pokażą swoją drogę na scenę, z czym się mierzyli. jak pokonywali lęk i jakie mają dziś wskazówki dla ciebie. Moim gościem w podcaście The Host jest Agnieszka Szaląg-Turkiewicz.
Aga.
Wyobraźmy sobie, że jesteś za sceną, nieważne czy jest kotara czy nie, i za chwilę masz wyjść przed publiczność, która cię zna. To jest jeden z najbardziej stresujących momentów?
Myślę, że tak, bo za chwilę będę na scenie, wiem, co mnie czeka, więc to jest taki bardzo istotny moment.
Będą oceniać.
Będą oceniać.
Będą słuchać.
Mam nadzieję.
I to jest też w tym sensie bywa paraliżujące, bo dotyka kwestii reputacji?
Zdecydowanie tak. Ja myślę, że to w ogóle jest tak, że my się najbardziej stresujemy tą oceną innych. Nawet ostatnio słuchałam taki podcast, w którym podawali, a teraz już nie pamiętam, czyje to były wyniki badań, ale mówili, że to nie pająki, nie klauny, ale właśnie wystąpienia publiczne najbardziej stresują większość z nas.
Z kolei czytając książkę szefa Teda, on też zwraca uwagę na to, że wielu liderów to, co ich przeraża, to jest właśnie strach przed utraconą reputacją. Wychodzę jako lider, dowożę świetne wyniki, moja firma świetnie się rozwija i nagle sprawdzam czegoś, co jest bardzo miękką kompetencją.
Tak, i my bardzo obawiamy się rzeczywiście ocen innych, natomiast myślę, że tutaj jest kilka takich rzeczy, które warto sobie uświadomić. Myślę, że... Tak, to ja powiem, jak ja to zrobiłam. To znaczy fajnie sobie napisać taki scenariusz, najgorszy możliwy, czyli co się wydarzy, jak na przykład mi nie pójdzie. I potem na końcu to się można z tego całkiem nieźle pośmiać, bo to są naprawdę historie, które mają bardzo niskie prawdopodobieństwo realizacji. No a dodatkowo raczej to jest niemożliwe, żeby nam się coś tak fizycznie stało z tego powodu, że nam coś na przykład nie poszło.
Czyli idziesz w skrajność, żeby dać sobie przestrzeń do ewentualnego, w cudzysłowie, upadku.
Tak, dokładnie tak. Natomiast inną rzeczą jest też to, że warto sobie powiedzieć czy pamiętać, że nie jesteśmy jedynymi, których taka sytuacja spotyka i którzy się stresują. I myślę, że ostatnia rzecz to jest taka, że inni tak naprawdę nie myślą tak często o nas jak my sami. I nawet ja myślę, jak sobie pomyślimy o takiej sytuacji, w której idziemy na jakieś wystąpienie, na jakiś wykład, chcemy kogoś posłuchać, to przecież nie idziemy z takim nastawieniem, że od razu kogoś oceniamy negatywnie, chcemy go skrytykować, tylko raczej jesteśmy ciekawi, co ta osoba powie.
Choć też myślę, że szczególnie w tym świecie publicznym, czy coraz bardziej publicznym, wciąż niezmiennie ten pierwszy look też będzie robił robotę. Czyli zanim się odezwiemy, ludzie już będą mieli na nasz temat jakieś wyobrażenie.
To prawda, natomiast ja myślę, że nie powinniśmy się o tym stresować, bo oczywiście możemy wcześniej zrobić kilka kroków, które nas do tego w jak najlepszym stopniu przygotują, ale pamiętajmy, że to jest też taki moment, w którym nie mamy pełnej kontroli i musimy się na to moim zdaniem też przygotować i umieć później odpowiednio zareagować czy wyjść z takiej sytuacji, gdyby nam się jednak ta noga na scenie jednak podwinęła.
Właśnie. I teraz złapie się tej ewentualnie powiniętej nogi na scenie i z Twojego słowa stwierdzenia nie pójdzie. Co to znaczy? Albo jeżeli możemy rozpakować sobie moment, w którym najbardziej nie poszło, jaki to był?
Pamiętam, że bardzo długo przygotowywałam się do ważnego spotkania i bardzo długo przygotowywałam prezentację. Tam była idealna czcionka, wykresy, kolory. Wydawało mi się, że jestem superprzygotowana, po czym wychodzę na scenę i okazuje się, że sprzęt, który wyświętlał tę prezentację, po prostu nie działa. No i co wtedy? I wtedy dotarło do mnie, że skupiałam maksymalnie dużo uwagi na samej prezentacji i na slajdach. Natomiast nie byłam przygotowana na takie story, co ja tymi slajdami chcę powiedzieć. Poradziłam sobie w tej sytuacji, natomiast ja to szyłam na bieżąco, czyli ten taki przekaz, tą wartość, którą chciałam tą swoją prezentacją zrobić, ja to robiłam dopiero na scenie i to było za późno. To była jedna z większych lekcji moich.
Myślę, że w ogóle to się zmienia, jak patrzę sobie na, nie chcę mówić historię wystąpień publicznych, ale jednak, jakby nie było, że były momenty, w których my wisieliśmy na prezentacjach i bez nich nic się nie działo. Mało tego, ona była czasami dla nas czymś do przeczytania, a dzisiaj wszyscy oczekują tego, żeby ktoś stanął i coś ciekawego opowiedział, niezależnie od tego, czy będzie miał slajdy, czy nie. I to jest trudność bardzo często.
To jest trudność, ale to jest też olbrzymia przewaga. Bo moim zdaniem warto pamiętać, przygotowując się do jakiegokolwiek wystąpienia, że to nie jest o nas, tylko to jest dla osób, które nas słuchają, które będą nas oglądały. I bardzo ważne jest to przygotowanie. co my będziemy chcieli powiedzieć i do kogo będziemy mówili.
Jesteś menadżerem, więc w tej grupie osób podejrzewam sporej części naszych słuchaczy, które bardzo pilnują czasu, który przeznaczają na różne rzeczy. Często ta wspomniana już prezentacja była robiona na ostatnią chwilę. Zawsze mnie uratuje. Czy dzisiaj dajesz sobie przestrzeń w swoim własnym kalendarzu liderki, menadżerki, dyrektorki na to, żeby poćwiczyć?
Ja w ogóle to trochę przedefiniowałam, dlatego że ja dzisiaj zaczęłam robić odwrotnie. Ja rzeczywiście najpierw zastanawiam się, dla kogo to będzie. Potem zastanawiam się, co ja chcę powiedzieć i układam sobie taki skrypt. Robię takie dwa, trzy punkty istotne, które chciałabym poruszyć i zastanawiam się, z czym chciałabym zostawić później swoich słuchaczy, a dopiero na końcu przygotowuję prezentację, slajdy.
Czy to jest... powtarzalne co mam dla ludzi, czy to jest zmieniające się co mam dla ludzi, dlatego że zarządzasz zespołem, zmieniają się okoliczności rynkowe, HR-owe itd.? Masz kilka historii do opowiedzenia, czy to jest jedna, którą zmieniasz, aktualizujesz, jak to działa?
Nie, ja mam kilka historii, to się nie powtarza zazwyczaj. Tym bardziej, że to grono moich odbiorców też bywa różne, bo te wystąpienia zdarzają się po prostu w różnych miejscach. Natomiast ja staram się robić też kilka rzeczy. To po pierwsze, to też korzystam z twojej rady, którą od ciebie usłyszałam, czyli jeżeli gdzieś zobaczy coś, co mnie zainspiruje, filmik, jakieś zdanie, może jakieś zdjęcie, jakąś historię, to staram to sobie po prostu gdzieś z boku zapisać. Mam zresztą założone takie miejsce, w którym to zbieram. Bo później, jak się przygotowuję do jakiegoś wystąpienia, to dużo łatwiej jest mi do tej inspiracji wrócić, niż gdybym teraz zaczęła tam szukać czegoś konkretnego. I to jest pierwsza rzecz. Ale druga, bardzo często sięgam po takie swoje prywatne doświadczenia. I czasami naprawdę z drobnej historii można zrobić fajną opowieść.
I personalizujesz w jakimś sensie.
Staram się.
Czyli wprowadzasz siebie na scenę poza funkcją, to jeszcze jest tam Aga Człowiek.
Tak, i to są wbrew pozorom takie najfajniejsze momenty, dlatego że my wtedy najlepiej czujemy tę emocję, najlepiej znamy tę historię, więc najłatwiej nam jest to opowiedzieć. Często jeszcze uważam, że taką supermocą jest nasz głos i bardzo dużo można zrobić oddechem, więc jak popracujemy jeszcze do tego te dwie rzeczy, to czasami naprawdę z drobnej historii może się zrobić coś fajnego.
Szczerze, kamery to widzą. Oddychasz teraz tak, jakbyś chciała?
Nie. Oczywiście, że nie.
Oddech czyni cuda, ale z drugiej strony, tak jak myślę sobie o wielu liderach, bardzo często sugestia, popracuj nad oddechem, zrób to lepiej, zrób to głębiej, to jest bardzo banalna rada i ona jest lekceważona.
W stu procentach jest lekceważona, natomiast to jest pierwsza rzecz, od której powinniśmy zacząć, dlatego że ten oddech po pierwsze wpływa na stres i on potrafi rzeczywiście ten stres zminimalizować, a po drugie pomaga kontrolować głos, stawiać kropki, robić przecinki, wszystko, co chcemy.
Miałaś kiedyś takie marzenie, taką potrzebę, często liderki na to zwracają, kobiety w ogóle, które muszą wejść na scenę, muszą być bardziej publiczne, chce brzmieć niżej. Czy nie?
Nie, ja nie miałam takiej potrzeby akurat, żeby brzmieć niżej. Ja natomiast miałam potrzebę, żeby brzmieć głośniej, dlatego że mi często zdarzało się, że albo byłam za daleko od mikrofonu, albo po prostu mówiłam za cicho, albo załamywał mi się głos, bo zapominałam oddychać. I to były moje wyzwania związane z głosem bezpośrednio.
Aga, zapytam Cię o to też jako ojciec Zosi, córki mojej, bo bardzo często słyszę, nie uciszaj szczególnie dziewczynki, dlatego że ona przez długie lata później będzie nieraz słyszała, poczekaj, cisz, wolniej, itd., itd. Czy to właśnie takie wycofanie w głosie, wycofanie w sile tego głosu, Bierze się trochę z tego, że wy kobiety bardzo często nie chcecie wejść na scenę, bo uważacie, że jeszcze nie czas, bo jeszcze potrzebuje trochę wiedzy, bo jeszcze potrzebuje czasu, bo jeszcze potrzebuje kompetencji i właśnie ten brak mocy w głosie trochę daje temu świadectwo?
Ja myślę, że ten brak mocy w głosie to jest brak pewności siebie po prostu. Natomiast po już też kilku latach różnych doświadczeń wiem, że tę pewność siebie po prostu można wyćwiczyć i zbudować. To jest trochę jak z ćwiczeniem na siłowni, to jest jak mięsień. Po prostu jeżeli będziemy to robili regularnie, to takimi nawet małymi kroczkami jesteśmy w stanie absolutnie tę pewność siebie zbudować.
Podglądanie innych, którzy są bardziej pewni siebie, czy budowanie na pewnych rzeczach, na pozytywach, które się udają i na nich z kamyczków składasz sobie tę pewność siebie? Jak to zadziałało?
Podglądanie innych to w ramach raczej inspiracji, bo ja jednak uważam, że każdy z nas ma swój własny styl i dużo lepiej wychodzi, jak my jesteśmy sobą na scenie, jak jesteśmy bardziej autentyczni. I ja raczej chyba jestem zwolennikiem takich małych kroków i bardziej takiego procesu drogi, czyli żeby samemu próbować, podejmować ryzyka, nie stawiać sobie też za wysoko poprzeczki, skupić się raczej na tym progresie, ale jednak, żeby mieć odwagę za każdym razem coś tam zrobić nowego i później mieć rzeczywiście taką radość, że coś tam dodałam do tego swojego wystąpienia.
Czy umiesz docenić siebie po zejściu ze sceny?
Pracuję cały czas nad tym, bardzo intensywnie.
Co dobrego sobie ostatnio powiedziałaś po zejściu ze sceny w nawiązaniu do swojego występu?
Dałaś radę, zapanowałaś nad oddechem.
Okej. Czyli skupiasz się tylko na oddechu na razie. To rozkładasz sobie na czynniki pierwsze. Natomiast martwiej mnie słowa dałaś radę. Bo to oznacza, że coś się udało? Czy to jednak było wypracowane?
Tak, ja dałaś radę, odbieram w kategoriach. Udało się. Przynajmniej ten kawałek, na którym chciałam się skupić, to rzeczywiście na nim się skupiłam i on mi poszedł i z tego byłam zadowolona.
Bo też myślę, tak jak pamiętam, twoja publiczność bywa różna. Czasami to jest zespół mniejszy, większy. Czasami to jest zarząd.
Czasami klienci.
No właśnie. Która grupa jest najtrudniejsza?
Nie ma chyba takiej, która jest łatwiejsza albo trudniejsza, bo każda ma trochę inne potrzeby oczywiście, ale moim zdaniem takie trzy rzeczy, które ja robię, czyli po pierwsze przygotowanie, przygotowanie, jeszcze raz przygotowanie. Potem rzeczywiście pamiętam, do kogo mówię i co chcę powiedzieć. I po trzecie, że rzeczywiście tą supermocą jest oddech i głos. I jak te trzy rzeczy robię, to niezależnie od tego, jaka jest publika, to to mi pomaga chcę opanować nad tym wystąpieniem. Jestem dużo bardziej pewna siebie, dużo bardziej opanowana i to jest taki pewnie mój klucz.
Nad treścią tego wystąpienia.
Tak, nad treścią tego wystąpienia.
Jest jakiś impuls, że to zarząd? Nie wiem, dlaczego sam próbuję teraz na siłę zważyć, że ten zarząd jest ważniejszy niż klient, bo pewnie różnie może być, ale że jest jednak coś takiego, co bywa bardziej paraliżujące? że trzeba krócej, że trzeba konkretniej, że może od tego coś dużego zależy?
Nie, to ja muszę powiedzieć, że ja tak nie mam. Jeżeli rzeczywiście trzymam się do tego swojego scenariusza, to niezależnie z kim rozmawiam, do kogo mówię, to jest po prostu łatwiej.
Czy dużo jest tutaj o zaufaniu tej drugiej strony do tego, co mówisz i jak mówisz?
O zaufaniu drugiej strony. To ciekawe pytanie.
Zastanawiam się, kiedy myślimy o sobie wychodząc na scenę, że musimy mieć wartość dla tej drugiej strony, ale jednocześnie musimy zbudować też jakieś zaufanie, że ta nasza historia, ta propozycja czy to, co pamiętam z naszego spotkania pierwszego, kiedy czasami trzeba klientowi wytłumaczyć, dlaczego coś nie wyszło, przyznać się dlaczego mojemu zespołowi, mnie samej coś nie wyszło, że to jest o zaufaniu, więc to też trochę potęguje taką trwogę przed tym, jak mi to wyjdzie.
To znaczy, ja sobie na pewno już przepracowałam ten wątek, że druga osoba nie jest tu po to, żeby cię krytykować, czy nie jest negatywnie nastawiona do tego, co ty mówisz, tylko chce cię jednak wysłuchać. Więc w tym kontekście to na pewno jest rzeczywiście o takim zaufaniu i wierzę w to, że ta druga osoba jakby też chce się skupić na tym, co ja mówię.
Fajne. Wiesz co, dzisiaj sobie pomyślałem o tym teraz w trakcie rozmowy, więc wyślę Agnieszce po spotkaniu, natomiast widzom proponuję już teraz i słuchaczom, U Adama Granta jest rozmowa z klinicznym psychologiem, psycholożką, która skupia się na uprawomocnieniu, tylko na tym. Dla niej to jest tak samo ważna kompetencja jak myślenie o well-beingu, o takim właśnie nieocenianiu, ale jednocześnie rozumieniu kontekstu, w jakim jesteśmy. To była długa rozmowa, więc nie chcę się teraz za bardzo mądrzyć, ale ona pokazuje, właśnie w kontekście public speakingowym m.in., że jak ktoś wychodzi do nas z jakąś historią na scenie, to zanim zaczniemy wyobrażać sobie na jego temat coś, musimy zrozumieć, w jakim kontekście on się zjawił, zanim na tę scenę wszedł. Mega pomocne też i dla samych widzów, ale jednocześnie też dla tych, którzy właśnie wchodzą na scenę. Cieszę się, że tak jak mówisz, masz to przepracowane i to nie jest zawieszanie się na opinii innych, bo to prowadzi często do ślepej uliczki.
Do ślepej uliczki, właśnie do takiego też złego myślenia na swój temat po prostu. skupiania się nawet za bardzo w swojej głowie na tym, że na pewno ktoś mnie oceni, pójdzie źle i z tego będą jakieś supernegatywne konsekwencje. Jeżeli odrzucimy takie myślenie i skupimy się rzeczywiście na tej treści, przygotujemy się do tego dobrze, to będzie zupełnie inne wystąpienie.
Aga, jak patrzysz na różnych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, to jest podcast, stand-up, to jest cokolwiek sobie tam wymyślimy, to kiedy masz... Kiedy stwierdzasz, to było dobre, co się musi takiego zadzieć na tej scenie, co musi zrobić ten, który prezentuje, żebyś powiedziała dobre?
Dla mnie na pewno zawsze ta historia jest ważna, czyli co ta osoba mówi. Natomiast równie ważne pewnie, w drugim kroku, tylko teraz oczywiście też już ja na więcej rzeczy zwracam uwagę, ale rzeczywiście to, że się potrafi zatrzymać, że podkreśli głosem pewne elementy, że jest taki wyważony być może w tej swojej wypowiedzi.
Świadomy bardziej do wszystkiego.
Mi teraz przychodzi do głowy taka historia. Byłam niedawno na takim spotkaniu, na którym słuchaliśmy sportowca, który miał niesamowitą historię. Ja zresztą przeczytałam, zanim poszłam na ten wykład, jego historię i naprawdę mówię, wow, to będzie fantastyczne spotkanie, super inspirujące. I rzeczywiście ta historia była fantastyczna, ale ta osoba była nieprzygotowana do wystąpień publicznych, w związku z czym bardzo dużo odebrało jej ten brak takich umiejętności związanych z oddechem, z głosem, tego, żeby się gdzieś tam zatrzymać czasami, dać chwilę nawet na zbudowanie emocji. I myślę, że gdyby dołożyć tą część, to to wystąpienie byłoby dużo, dużo lepsze.
Dziś myślę, że wielu ma takie marzenie, żeby właśnie wyjść na scenę i coś opowiedzieć, ale mierzy się z tym, że to jest tak duże, tego jest tak wiele. Wszystko, co mam do powiedzenia jest tak ciekawe i dużym wyzwaniem dzisiaj są dwie rzeczy. Jedna to jest właśnie z tego nadmiaru wybrać rzeczy, które są skrajnie istotne, a druga mieć świadomość, że po drugiej stronie nasza publiczność dzisiaj nie ma czasu na długie historia.
To prawda, dlatego ważne jest, żeby sobie zrobić ten plan. I to tak jak powiedziałeś, jeden, dwa punkty, o których chcemy rzeczywiście powiedzieć, zastanowić się, z czym chcemy zostawić na koniec naszych słuchaczy, z czym oni mieliby wejść, to jest superistotne.
Jak sobie radzisz z tym albo jaki masz sposób na to, żeby właśnie z tych wielu komunikatów, które musisz przekazać, Znów wrócę do zarządu na chwilę, bo zakładam, że tam musi być esencja esencji. Wiesz, że nie będę płakał po tych dziesięciu rzeczach, których nie powiem, ale bez tej nie wyjdę. Jak sobie to selekcjonujesz.
Trzeba postawić na priorytety, to wtedy musi być bardzo jednoznaczne, jedna, dwie rzeczy maksymalnie, nie więcej. I to jeszcze też podane w taki sposób, żeby nie wymagały wchodzenia w zbyt duże szczegóły, czyli tam rzeczywiście powinna być esencja.
Jesteś z tych, którzy lepiej się czują na scenie i to widać po ich zachowaniu, słychać po tym, jak mówią, kiedy czują się dobrze w temacie? Czy jeżeli to nie jest może twój korowy temat, ale lubisz go, inspiruje cię, intryguje cię, to też sobie z nim poradzisz, jak to jest?
Ostatnio miałam takie doświadczenie, że wypowiadałam się w temacie, w którym nie czułam się ja osobiście jakoś tak merytorycznie bardzo mocno.
Sztuczna inteligencja w sprzedaży.
Nie, to był akurat inny temat. Ale rzeczywiście przygotowałam się do tego i okazało się, że to jest rzeczywiście kwestia przygotowania i nie było dla mnie dużą różnicą opowiadanie o czymś, czego na przykład tam ostatnie 20 lat może nie robiłam. I to było też bardzo ciekawe doświadczenie, bo właśnie okazało się, że jak się dobrze człowiek jednak do tego przygotuje, jak tam wybierzesz te kilka rzeczy, które możesz kontrolować później, bo to dodaje też pewność siebie na scenie i nie tylko na scenie, no to może pójść naprawdę dobrze.
Bywasz też hostką, prawda? Czyli kimś takim wodzirejką, gospodarzem spotkania. Lubisz tę rolę? Ona ci pasuje?
Ona jest bardzo ciekawa, ale ona jest też trochę inna niż takie wystąpienie, na którym coś opowiadasz.
Że jesteś speakerem, tak?
Tak.
Jak ty widzisz tę różnicę między speakerem a hostem?
No bo często host zapowiada nawet inne osoby, czy dołącza inne osoby na scenę, czy musi tam pilnować czasu, albo czasami się pojawiają jakieś takie nieoczekiwane wydarzenia i nad tym trzeba zapanować. I dlatego w tym kontekście to jest trochę inne zadanie. No ono wymaga pewnie trochę więcej odwagi i myślę też takiego dystansu, bo tutaj to zupełnie się mogą wydarzyć jakieś rzeczy takie nieplanowane i trzeba wiedzieć po prostu zazwyczaj, jak wybrnąć z takiej sytuacji, być może jak zrobić z niej żart. No ale nie brać jej zbyt poważnie. Trzeba szyć na wyrzut.
To jest w tym sensie trudniejsze, że nie zawsze, jeszcze nie wiemy, co z tego naszego humoru wyjdzie.
Dokładnie.
Uratował cię kiedyś dystans do samej siebie, autoironia?
Zawsze tak się dzieje. Bez tego nie byłabym w stanie pewnie funkcjonować, mimo że to nie jest tak, że jestem osobą, która ma super poczucie humoru i rozbawi wszystkich. Natomiast rzeczywiście ten dystans do siebie jest bardzo istotny, żeby nie brać siebie zbyt poważnie. Jeżeli się zdarzają jakieś potknięcia, a one się zawsze zdarzają, i to nawet jak widzimy pewnie tych najlepszych speakerów na TED-zie, to oni są coraz lepsi, ale też popełniają cały czas regularnie błędy i myślę, że... To, czego się można od nich nauczyć, to żeby rzeczywiście to była raczej taka dla nas lekcja, jakiś rozwój jednak osobisty, a nie powód do tego, żeby się załamać.
Czy kiedy wiesz, że tego dnia wychodzę na scenę, nawet trzymajmy się dzisiejszego spotkania, niby mała, drobna dziupla, w której się spotykamy i rozmawiamy, ale był jakiś element stresu?
Oczywiście, że tak. To nie jest tak, że na co dzień nagrywasz podcast w profesjonalnym studiu, więc oczywiście, że tak, był stres.
Czy przygotowujesz się wtedy, organizm, głowę, wszystko do tego, żeby jednak się z tym zmierzyć jakoś? Może jakąś specjalną rutynę do tego, czy nie? To znaczy na pewno... Dnia on air.
Tak, to też to, czego się nauczyłam, to na pewno, żeby na taki, powiedzmy, dzień przed to nie robić czegoś, czego nie robię na co dzień albo co mogłoby wpłynąć na jakieś moje inne zachowanie czy samopoczucie tego kolejnego dnia, czyli żeby sobie nie robić jakichś ekstremalnych doświadczeń na sobie.
Uśmiecham się, bo to podobne do sportowych. Wiem, że masz trochę sportowych doświadczeń, ale to w tym sensie jest podobne do sportu, że nie ryzykujemy z nową odżywką, nie ryzykujemy z wodą, nie ryzykujemy z czymkolwiek, żeby ten dzień startowy nie był zaburzony.
Chodzi o to, żeby było po prostu jak najmniej zaskoczeń. Żeby nas nic nie zaskoczyło albo możliwie mało rzeczy, bo to nam też dodaje potem pewności siebie i pozwala część rzeczy przynajmniej kontrolować. A jak coś kontrolujemy, to jest nam zawsze trochę łatwiej.
Kontrolowałaś czas w rozmowie? I jak myślisz, ile minęło?
Myślę, że minęło 20 minut.
22. Jesteśmy w czasie. Aga, to była przyjemność dla mnie. Dziękuję za spotkanie i rozmowę.
Bardzo dziękuję za zaproszenie.
More from Jarosław
Lęk przed wystąpieniem - co się dzieje i co na to nauka? | zapowiedź webinaru z dr. Drążkowskim




