Jak mówić do międzynarodowej publiczności?
15 May 2025 · 24 min
Podcast rozmowa Jarosława Kuźniara z Iwoną Nowakowską (PepsiCo) o komunikacji liderów: oswajaniu tremy, autentyczności, przygotowaniu do wystąpień, dopasowaniu stylu do publiczności i różnicach kulturowych oraz praktycznych formach komunikacji w organizacjach międzynarodowych.
Chapters
Podcast The Host to miejsce, które uczy komunikacji, oswaja strach przed sceną, pomaga ułożyć głowę i ciało, porządkuje myśli, przygotowuje do prezentacji, układa historię w nowoczesną narrację. Raz usłyszysz tu praktyczne rady ode mnie, innym moje rozmowy z ekspertami od dykcji, oddechu czy storytellingu. Spotkasz tu także liderów, którzy pokażą swoją drogę na scenę, z czym się mierzyli, jak pokonywali lęk i jakie mają dziś wskazówki dla ciebie. Moim gościem już za chwilę będzie Iwona Nowakowska, PepsiCo. Jak myślisz, scena, za chwilę mam na niej stanąć, to to jest moment, który lubisz jako lider, czy moment, który Cię paraliżuje?
Myślę, że lubię. Jednak w chwili obecnej już lubię. Kiedyś nie lubiłam, ale teraz już lubię.
Co wywołuje ten strach? Pytam o to nie bez powodu, dlatego że każdy ma swoją definicję. Czasami to jest przerażenie, czasami to jest trema, czasami to jest strach sensu stricto. A u ciebie?
U mnie nie ma strachu, mówiłam. Ja lubię tą scenę. Myślę, że to nie jest strach, to nie jest przerażenie. Może taka troszkę obawa, że może coś mi nie wyjdzie, że może mi się nie udać.
A zespół patrzy.
A zespół patrzy. A może, nie wiem, dostanę pytanie, którego się nie spodziewam, nie będę potrafił odpowiedzieć. To są takie rzeczy, ale one nie woją strachu. Może taką lekką obawę. Też dodają ordenaliny.
To prawda. Choć cała frajda w tym, żeby nad nią zapanować, żeby ona nie była paraliżująca, ale to, z czym widzę, że mierzą się liderzy głównie i to, co też bardzo wyraźnie wybrzmiewa w książce właściciela Teda, to jest to, że niezależnie od tego, jakim jesteśmy liderem, to ten strach przed utraconą reputacją, mimo że to brzmi mocno, jest czymś takim, co czasami niektórych nawet na tę scenę nie pcha, bo myślą sobie, poczekam.
Wiesz co, tak, myślę przed oceną, przed utraconą reputacją, natomiast ja się troszkę myślę, że się z tego wyleczyłam, dlatego że jestem w bezpiecznym środowisku, tak czy inaczej. Mówię tutaj o spotkaniach wewnętrznych. Nawet jeżeli nie powiedzie mi się, nawet jeżeli zapomnę, doszłam już do tego momentu, kiedy mogę powiedzieć, przepraszam, zapomniałam, muszę powtórzyć. I myślę, że taka naturalność na scenie to też pomaga. Nawet jeżeli, tak jak mówię, coś mi nie wyjdzie, no to to otoczenie jest bezpieczne. Ja się też tego uczę cały czas i pokazuję też mojemu zespołowi, że można się nauczyć, można się pomylić, można nie być perfekcyjnym.
Teraz słuchając ciebie, Iwona, pomyślałem, że w sumie to jest jeden z elementów tej inkluzywności. To znaczy, skoro mówimy o tym, że każdy z liderów dzisiaj, ale też nawet schodząc niżej, to może być menadżer czy pracownik nawet jeszcze niższego szczebla, Wszyscy musimy zadbać o komunikację, musimy ją robić lepiej i musimy uczyć się komunikować, że to powinno być właśnie w tym włączeniu, dawania sobie przestrzeni do tego, że to jeszcze nie będzie na 150%, że nawet jak będzie na 101%, to też okej.
Dokładnie. Ja myślę, że w komunikacji chodzi też o to, żeby znaleźć swój własny styl, żeby nie naśladować, nie kopiować kogoś. Nie być, tak jak mówisz, na 150%, tylko być sobą. Ja jestem osobą autentyczną, więc dla mnie autentyczność, czy na scenie, czy poza sceną, to jest takie DNA, to jest podstawa i to jest mój własny styl.
Podróżujmy razem z Tobą teraz między różnymi kontynentami, bo to będzie i Ameryka Północna, i Ameryka Południowa, to będzie też Afryka, to będzie Europa. To jest jedna komunikacja, czy to musi być zupełnie inny język?
Może nie tyle, że zupełnie inny, ale trzeba znać takie niuanse. Dzisiaj pomiędzy Egiptem, Meksykiem i Polską widzę już takie zasadnicze różnice komunikacji na scenie. Dla przykładu. W Egipcie, stojąc na scenie, komunikacja będzie pośrednia. Będzie bardzo miła, nie będzie dotykała bezpośrednio wszystkich tematów, gdyż to może być uznane nawet za niegrzeczne. W Meksyku też będzie to bardziej bezpośrednie, ale będzie też duża taka spontaniczność, duże wyrażanie emocji. W Polsce mniejsza ilość emocji, bezpośredniość, to jest nasza cecha i takie bardzo duże przygotowanie. Też hierarchiczność. W Egipcie, w Meksyku, tam jest duża hierarchiczność. Tam osoby wyżej stojące w strukturze mają większą możliwość wypowiedzi, mogą sobie więcej pozwolić. W Polsce nie jest to już tak traktowane. Trzeci taki element, który mi przychodzi do głowy, to jest W Egipcie to będzie monolog bardziej. To będzie takie wyrażenie siebie, ale nie angażowanie publiczności. W Meksyku, w Polsce to już będzie większe takie angażowanie publiczności. Ale też przyszło mi teraz do głowy taki ostatni przykład. Oprócz takich niuansów kulturowych trzeba też pamiętać o aspektach prawnych. Przygotowujemy w tej chwili town hall, czyli takie spotkanie z pracownikami. I właśnie kolega z Meksyku poddał świetny pomysł, że ponieważ jest to kwartalny, może byśmy pokazali wszystkie osoby, które miały urodziny w tym kwartale, żeby tak miło, żeby ich wymienić, wyróżnić. Może i tak, fajnie dla Meksyku, ale w Europie mamy ochronę danych osobowych, nie możemy tego zrobić. Więc są takie rzeczy, które kultura, ale też aspekty prawne trzeba brać pod uwagę.
Niby show must go on, ale nie jest tak łatwo. Natomiast notując sobie tutaj, myślę o tej spontaniczności. Lubisz pewne spontaniczne elementy w swojej prezentacji, czy wolisz mieć je jednak pod kontrolą?
To zależy też, do kogo adresuję swój komunikat. Jeżeli jest to mój zespół, gdzie znam to otoczenie, znam te osoby, tutaj nie ma problemu. Mogę być spontaniczna i lubię tę spontaniczność przez angażowanie, bo to też jest partnerstwo, to jest zachęcenie do współpracy. Także to mi zupełnie jakoś nie wpływa na to, w jaki sposób funkcjonuję, natomiast w jaki sposób przekazuję komunikat. Natomiast jeżeli chodzi o większe grono, grono mi nieznane, tutaj wolę mieć jednak pod kontrolą. Zdarzają się sytuacje, kiedy mamy tak zwane Q&A, kiedy nie wiemy co się wydarzy i nie wiemy jakie pytanie padnie ze strony publiczności, ale tutaj znów mówię, autentyczność. Nawet jeżeli nie mogę odpowiedzieć na pewne pytanie, to trzeba powiedzieć, że nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.
Albo są jakieś ograniczenia, tak jak to Rodo, o którym mówiłaś wcześniej. To nie to miejsce.
Ale podsumowując, wolę mieć jednak pod kontrolą.
Tu się nie dziwię. Wrócimy, obiecuję, do Twojego zespołu, ale teraz chciałbym, żebyśmy poszli w stronę zarządu. To jest zupełnie inny rodzaj komunikacji. Czy też zależy od tego, skąd jest ta osoba, jakie ma poczucie humoru, jakie ma podejście, jakie ma standardy? Jak to jest?
Na pewno komunikacja wtedy bardziej zwięzła, bardziej w oparciu o dane, o fakty. Podając moje tezy, popieram danymi czy prognozami po to, żeby w sposób zwięzły, w sposób jednocześnie w bardzo krótkim czasie przekazać taką informację i uzyskać to tzw. buy-in, którego ja oczekuję. Czy to zależy od tego, skąd osoba pochodzi? Ja myślę, że bardziej zależy chyba od tego, na ile mamy zbudowane relacje, na ile znam tę osobę. Myślę, że kultura już tutaj nie ma takiego dużego znaczenia. Raczej sposób przygotowania, sposób przekazania, krótki czas, skupienie się na faktach, nieużywanie emocji, nieużywanie jakichś takich ogólnych metafor.
Nie ma na to czasu. Ale też myślę o kulturze na dwa sposoby, bo mamy kulturę naszą narodową, tak jak powiedziałaś, między Meksykiem, Europą czy Afryką będzie inaczej, ale też myślę o kulturze organizacyjnej. Jesteś w totalnie międzynarodowej organizacji, więc zastanawiam się, na ile dzisiaj ta kultura organizacyjna musi czerpać z różnych kultur osób, które są na pokładzie i z tego powstaje coś, z czego się staramy wszyscy trzymać, a na ile mimo wszystko także w kontekście komunikacji języka to dopuszcza różnorodność.
Jedną z wartości naszej firmy jest tzw. inkluzywność, czyli włączenie, dopuszczenie tej różnorodności. Czerp z kultury, ale bądź sobą. Przekazuj też siebie. I znowu autentyczność, to co ja tak bardzo lubię, ma tutaj naprawdę duże znaczenie. I transparentność. Tak że jak najbardziej jest to brane pod uwagę i skupiamy się na tym.
Przygotowanie. Jak idziesz na zarząd, czyli musisz mieć buy-in, to to jest zupełnie inny rodzaj przygotowania niż kiedy wychodzisz przed zespół?
Zupełnie. zupełnie inny rodzaj przygotowania, jak idę na zarząd, czy mam spotkanie z tak zwanymi decision makerami czy stakeholderami. Prezentacja, można powiedzieć, jest dopieszczona, czyli jest pełen kontekst, wiem, co chcę powiedzieć, ćwiczę ją przedtem, znam ten flow prezentacyjny. Każdy element, można powiedzieć, jest dopieszczony. Jestem przygotowana i chcę...
Także w kontekście elastyczności.
Jestem przygotowana, natomiast zachowuję tą elastyczność, bo nigdy nie miem też takie pytanie może być zadane. Natomiast jest to bardzo przygotowany kontakt z małym marginesem gdzieś tego takiej luźnej dyskusji.
To też daje ci poczucie bezpieczeństwa.
Tak, tak, bo kontroluje to tak naprawdę. Natomiast jeżeli chodzi o spotkania takie duże dla pracowników, no tutaj raczej, a w szczególności takie otwarte, gdzie też nie wiem do końca jakie pytania będą, Tutaj raczej myślę o takiej dużej koncepcji, żeby przekazać dużą myśl. Wokół tego się skupiam. Chcę też pozostawić z pewną refleksją odbiorcę, żeby dać mu ten content, ale też żeby mógł się nad tym zastanowić. Mam też pewną elastyczność i dopuszczam sytuacje, kiedy ten content będzie się zmieniał w zależności od tego, jak zareaguje otoczenie, jak zareaguje odbiorca, jakie będą pytania. Metafory, storytellingi to jest to, czego się używa na...
Ale widzisz, metafory i teraz myślę sobie o tej transkontynentalności twojej, bo metafora gdzieś siądzie, a gdzieś zupełnie nie siądzie, prawda? Już nawet nie mówię o oczywistości, że ona musi być różna, zależnie od grupy, do której mówisz.
No musi być, tak, to prawda. Aczkolwiek pozostając znowu w kulturze firmy, mamy takie wspólne rzeczy, na których możemy się opierać. Ale oczywiście ona musi być dopasowana do kontekstu danego odbiorcy i kraju.
Też myślę, czytając dużo badań w kontekście tego, jak zmienia się współczesna komunikacja, że kontekst jest czymś, co wysuwa się trochę na prawie że pierwsze miejsce. To znaczy, że dzisiaj nie uda się zbudować dobrego komunikatu liderom, jeżeli tego kontekstu zabraknie. Nie możemy liczyć także z uwagi na to, że skupienie naszej publiczności jest bardzo mocno zdemolowane, na to, że to oni sami sobie połączą kropki, to my jesteśmy trochę od tego, żeby za nich to zrobić, co nie oznacza, że oni są w słabszej pozycji poznawczej, ale po prostu tak jest.
To prawda, kontekst i też poznanie swojej publiczności, czyli to, czego oni oczekują tak naprawdę ode mnie i jak im to powinnam przedstawić. Myślę, że to jest kluczowe tak naprawdę. Tak jak mówisz, ten kontekst ja im muszę dać.
Masz poczucie, że twoje zespoły dzisiaj, od ciebie jako lidera, w czasach tak dynamicznych oczekują większej aktywności komunikacyjnej niż kiedykolwiek, czy nie?
Tak, myślę, że oczekują i to są różne formy przekazu. Ostatnio właśnie pracowaliśmy z zespołem nad strategią komunikacyjną dla zespołu. Wewnętrzną. Biorąc pod uwagę, że w tej chwili też duża część zespołu to jest młoda generacja. To są osoby, do których ten przekaz zupełnie inaczej powinien być przekazany. Także tak, oczywiście są różnego typu oczekiwania. To jest od spotkań takich dużych, zespołowych, town hall, do mniejszych spotkań, do spotkań skupionych na liderach, do przekazu za pomocą Teamsów, takie krótkie czaty bym powiedziała, do newslettera, który wysyłamy. Także różnymi formami staramy się trafić. Filmiki wideo, tiktoki, to są te rzeczy, które trafiają dzisiaj do młodej generacji.
Myślę sobie o tych liderach, którzy mają podobnie jak my te 40-50 lat czy nawet więcej i nagle im mówisz, że nie dyskutujmy z tym, że potrzebujemy od Ciebie 15 sekund komunikatu, który trafi do konkretnej grupy decelowej i nie sprzeciwiaj się temu, bo to trochę jest ten moment.
Tak, dokładnie. Bardzo dobrze telefony dzisiejsze i technologia umożliwia zrobienie takiego komunikatu w zasadzie wszędzie i to jest naprawdę wykorzystywane.
15 sekund to dużo czy nie?
To zależy, to zależy, co się chce powiedzieć. To wszystko zależy od tego, jaki jest kontent i co chcesz przekazać. Może to być dużo, może to być mało.
Jak myślisz, ile minęło od momentu, w którym myśmy włączyli nasze mikrofony?
Siedem minut?
Piętnaście. A propos piętnastu sekund. Też kiedyś miałem to zaburzone poczucie, czy to jest dużo, czy nie. Pamiętam też pracę kiedyś jeszcze telewizyjną, gdzie goście poranni mówili, na 7 minut Pan mnie zaprosił? Co ja zrobię w 7 minut? Dzisiaj w ogóle jeżeli w 7 mnie zrobisz, to w ogóle nie dyskutujmy, bo to nie tędy droga. Ale też właśnie to, że te komunikaty się skracają. Dla Ciebie to wymaga więcej pracy nad przygotowaniem?
Dla mnie to jest, można powiedzieć, muzyka na moje uszy, ponieważ ja jestem dość konkretna w przekazie, więc miałam zawsze dużą trudność, żeby długie komunikaty przygotowywać, więc ja się w tym dobrze czuję, w tych krótkich komunikatach.
To są twoje czasy.
Tak. Jeżeli chodzi o krótkie komunikaty, to tak.
Chociaż to już mam takie poczucie, patrząc czasem po publiczności, która może i oczekuje konkretu, ale jednocześnie od tych, którzy stoją na scenie, trochę lekkości, trochę dołu.
Tak, musi to być dobrze podane.
Wszystko musi być zadłużone w takim sensie show.
To prawda. I to też zależy, czy na scenie, czy wirtualnie to przekazujemy. To są różne sposoby, żeby to przekazać.
Która forma Ci leży lepiej?
Wiesz co, myślę, że jednak ta na scenie. Tak mi się wydaje. Bardziej czuję, bardziej mogę nawiązać kontakt z publicznością. Myślę, że to bardziej mi leży w dniu dzisiejszym. Obecnie tak.
Jak zbierasz wiedzę o tym, jako szef wiesz, kto będzie przed tobą, ale to Know Your Audience, czyli jedna z tych najważniejszych rzeczy, które prowadzą do tego, że to wystąpienie ma sens i jest dobrze zaadresowane, to skąd zbierasz sobie te dane mówiące o tym, z jakim komunikatem powinnaś do ludzi pójść?
Staram się postawić tak naprawdę trochę w ich buty, czyli przenieść siebie do tego, gdzie oni są, jakie są dziś ich problemy, czego oczekują. I zawsze, ale to zawsze, rozmawiam z moim zespołem bezpośrednim, pytając ich, a jak myślicie, co chciałby wasz zespół usłyszeć, co mogę im powiedzieć. Przekazuję też moją prezentację do zespołu, prosząc ich o feedback, jak oni to widzą, czy to jest dobre, czy to jest właśnie to, co zespół chciałby usłyszeć. No oni są w bezpośrednim kontakcie, ja nie jestem, więc to jest najlepsze źródło wiedzy.
Też mówiłaś o tym momencie, w którym pojawiają się pytania na town hallu, np. nie zawsze wiemy, jakie one są i to jest też cała frajda i cała moc tego town hallu, że dzisiaj ten lider, jak patrzę sobie po was, to jest osoba, która czasami będzie hostem, takim wodzirajem, trochę zarządzi publicznością, trochę ją rozbawi, trochę będzie smalltalkował, a w którymś momencie jest speakerem, który przekazuje czasami bardzo trudne i ważne komunikaty i bywa, że to jest w czasie jednego wydarzenia, bycie w jednej i w drugiej roli. To wygodne dla ciebie?
To też wszystko zależy od spotkania, od rodzaju spotkania, z kim się komunikuje. I tak naprawdę clue jest w przygotowaniu. Jeżeli jestem przygotowana do tego spotkania, wiem, co chcę powiedzieć, wiem, jaka jest moja publiczność, znam moją publiczność, myślę, że już nie jest takie trudne, jak było kiedyś. Tak bym to powiedziała.
Wracając do tego nowego pokolenia, które się pojawia i o które trzeba zadbać, w takim kontekście fajnie, żeby z nami pracowali, później fajnie, żeby z nami pracowali najdłużej jak to możliwe. Te potrzeby komunikacji z ich strony są inne w znaczeniu, to ma być krótsze, to ma być częstsze, to ma być właśnie od ciebie, od lidera, a nie od osób niżej? Jak to jest?
Tak, na pewno tak, jak już wspomniałam, to jest pokolenie TikToka, czyli krótkie wiadomości opublikowane czy w social mediach, czy też na naszych wewnętrznych kanałach. To ma być na Teamsach krótka wiadomość, to może być newsletter, to może być komunikacja telefoniczna. Takie są oczekiwania na dzień dzisiejszy.
Czyli wszędzie właściwie. Nie możesz się umówić ze mną tylko mailami.
To już myślę, że chyba nie te czasy tak naprawdę. Myślę, że trzeba też się dostosować i podać to w taki sposób, który jest odpowiedni dla odbiorcy. Oczywiście nie można mieć wszystkiego, nie można się całkowicie zmienić, natomiast gdzieś rozumieć te potrzeby i rozumieć kanały komunikacyjne. Myślę, że to jest ważne.
Tyż dotykasz takiego wątku, który jest często trudny u liderów, czy w ogóle umówców, że jak wychodzimy, to myślimy sobie, Ja nie jestem przygotowany tak, jakbym chciał albo chciała. Ja to lubię to i to i to, że w momencie, w którym jesteśmy przed ludźmi, to już oni są ważniejsi niż my. I trochę też w tej komunikacji, o której mówisz, to jest często trudna zmiana u liderów. Przez lata robiłem to tak i teraz jak to ja mam się dostosować? Jak się nie dostosujemy do tych, do których mówimy, to jesteśmy przegrani.
To prawda. I czasami widać to na scenie. Pewnie i u mnie też, bo ja też popełniam te błędy i też się uczę komunikacji na scenie, ale widzę i rozumiem, co blokuje tak naprawdę taki komunikat ze sceny i w jaki sposób nie jesteśmy w stanie porwać tej publiczności. Także tak, jak najbardziej tak.
Scena wewnątrz to jedno, ale też tak jak mówisz, to są social media, czyli platformy otwarte, ale to też są podcasty, różne programy, w których jesteś na zewnątrz organizacji, pracując w sumie dla niej jako jej ambasador. Lubisz to bycie poza, trochę na rzecz firmy, ale też jednocześnie na rzecz swoją jako lidera.
To lubię. Ja muszę przyznać, że nie mam zbyt dużo doświadczeń też w byciu. To jest kilka konferencji, dzisiejszy podcast, też miałam nagranie w studiu, ale lubię to. To powoduje dużo większą adrenalinę oczywiście i dużo większy stres niż jest się u siebie w organizacji, ale też niesamowity rozwój daje. I też tak jak mówisz, to też jest kształtowanie mojej marki, mojej pozycji. Także tak, lubię.
Słyszę i znam już trochę, widzę taką dużą świadomość tego, że to jest taka umiejętność niezbędna, ale to, co mnie w ostatnim miesiącu zaskoczyło, poznałem jednego z liderów, który mówi, dzisiaj mam pięćdziesiątkę i na moje urodziny chciałbym zadbać o właśnie tą sferę. Dopiero teraz, to znaczy przez pięćdziesiąt lat. Mówię to z dużym szacunkiem, bo ten biznes jest duży. Budowałem biznes, a dzisiaj chcę zbudować nowe kompetencje u siebie. Nie wiem, czy za późno, czy nie za późno, ale to odkładanie komunikacyjnych umiejętności przez lata było czymś dopuszczalnym, ale dzisiaj chyba już nie.
Było dopuszczalnym i ja muszę przyznać, że ja też późno zaczęłam tak naprawdę. W poprzedniej mojej firmie, przed PepsiCo, miałam możliwość obserwowania, bo w zasadzie firma żyła eventami, można powiedzieć, miałam możliwość obserwowania dużych eventów, takich na 10-15 tysięcy osób i mówców, którzy na tej scenie występowali. i podziwiałam ich za tą umiejętność, chciałam się tego nauczyć, wiedziałam, że to jest gdzieś mój słaby obszar. Natomiast w momencie, kiedy weszłam do PepsiCo, to się stało takim chlebowszednim, można powiedzieć. Więc też z tego powodu można powiedzieć, że odkładałam to na później. Ale też myślę, że tak naprawdę wiele osób odkładało to na później. Ten rozwój technologii wykładniczy wręcz który mówiąc przyspieszył to wszystko i dzisiaj musimy być świadomi liderami, którzy potrafią się komunikować, którzy wiedzą jak tą sceną zarządzić.
Host, speaker, członek albo uczestnik debaty, która z tych roli jest dla Ciebie najkorzystniejsza, najwygodniejsza? Jak to czujesz?
Chyba host i speaker, tak naprawdę. Te dwa obszary bardziej mi leżą, można powiedzieć. Czuję się w nich bezpiecznie, co nie oznacza, że też biorę udział w debatach. Natomiast chyba host i speaker.
Pytam o tę debatę, bo często jest tak, że ktoś mówi... Spicza to jeszcze nie zrobię, ale w takiej debacie to ja bym spróbował albo spróbowała. I to jest taka nadzieja, że to jest łatwiejsze, a nie zawsze.
Nie, nie zawsze jest to łatwiejsze. U nas jest to, nazywamy to panelami dyskusyjnymi tak naprawdę. I to też wszystko zależy od tematu, wszystko zależy od publiczności znów. I też nie zawsze można trafić z odpowiedzią do publiczności. Można zauważyć, że to nie trafiło, że publiczność znudzona nawet z tą odpowiedzią, że nic z tego nie wyniesie. No tak naprawdę chodzi o to, że jak publiczność już tam jest, to oni coś mają mieć z tego spotkania. Więc to wcale nie jest takie łatwe.
Też myślę o townhallach takich globalnych totalnie, kiedy jest ta różnica między emocjami różnych krajów, między umownym Meksykiem, czy Ameryką Południową, Ameryką Północną, Europą. Da się to jakoś uśrednić albo inaczej, czy jest taka pokusa, żeby być tak samo przebojowym jak Ameryka Południowa tu w Europie, czy nie?
No pewnie jest, natomiast myślę, że każdy jednak zachowuje takie to swoje identity i musi się czuć w tym dobrze. Gdybyśmy zaczęli robić meksykańską falę na polskich spotkaniach, myślę, że może i tak... Zależy po jakich wynikach. Tak, dokładnie. Myślę, że gdzieś to uśredniamy i jednak, tak jak mówiłam, są kraje, jest kultura, ale jest też kultura firmy i gdzieś próbujemy się w tym odnaleźć.
Rolą lidera dzisiaj w kontekście jego bardziej publicznego bycia to jest inspirowanie, to jest informowanie? Jak czujesz, po co to jest?
To znów zależy wszystko od spotkania. To może być inspirowanie, to może być informowanie, to może być angażowanie tak naprawdę. Jeżeli mam spotkanie z moim zespołem, to jest angażowanie, inspirowanie i też informowanie, ale bardziej tutaj jest wymiana partnerska. Zadaję pytania, angażuję ich po to, żeby zwiększyć ich wpływ na to, co robimy. Są też townhalle informacyjne tylko i wyłącznie, kiedy przekazujemy jakieś zmiany organizacyjne.
I trzymamy się tematu.
I trzymamy się tematu. Są inspirujące, gdzie mieszamy tak naprawdę informacje z tym, żeby zmotywować zespół, bo pokazujemy wyniki, mówimy co jeszcze musimy dostarczyć, co jest do zrobienia. Są też takie, gdzie decyzje musimy mieć, tak jak spotkania zarządu. Także to jest, no lider dzisiaj to jest takie... Takie stworzenie, które się musi dopasować.
A skąd ten lider Iwona bierze inspiracje dla siebie? Kogo słuchasz, na kogo patrzysz, kogo czytasz, żeby widząc to, co jest od ciebie oczekiwane, nadążać?
Wiesz co, patrzę i obserwuję, słucham naszych liderów w firmie, bo naprawdę mamy angażujących liderów i jestem się w stanie od nich bardzo dużo nauczyć. To jest dla mnie zawsze taką dużą inspiracją. Nie będę tutaj ukrywać, to nie jest słodzenie, ale słucham The Host. Tak, słucham twoich podcastów, bo to mnie bardzo też inspiruje. I tak naprawdę dużo dzisiaj mamy możliwości, jak jadę samochodem, to włączam czy YouTube'a, słuchając jak radia, czy też Spotify'a po to, żeby gdzieś słuchać o tym, co się dzieje i mieć inspiracje. Czytam książki, audiobooki. Dzisiaj jest naprawdę dużo możliwości, żeby się uczyć, żeby się rozwijać. Michelle Obama, można się zakochać w jej przemowach, w jej wystąpieniach.
U niej to, co jest fajne, tak jak myślę sobie o niej, o jej mężu, to to, że oni łączą tą swoją taką wrodzoną naturalność z jednak przygotowaniem. że tam nie ma takiego żywiołu, który by sobie poleciał.
Dokładnie. Takie amerykańskie przygotowanie z wrodzoną, tak jak mówisz, żywiołowością, znaczy przygotowaniem, ale też z taką serdecznością i myślę, że tym też kupują publiczność.
Trochę chyba tak Myślę sobie teraz, jak na mnie działają, że mam poczucie, że jestem zaopiekowany. To znaczy, że oni mówią do tłumu, jak... ale generalnie gdzieś mnie tam widzą w tym wszystkim. To jest największa trudność w pracy na scenie, żeby ta drużyna po drugiej stronie czuła, że to do niej.
Dokładnie tak.
Tego Ci życzę.
Dziękuję.
I bardzo dziękuję za spotkanie i rozmowę.
More from Jarosław
Lęk przed wystąpieniem - co się dzieje i co na to nauka? | zapowiedź webinaru z dr. Drążkowskim




