Zarządzanie to nie rozkazy. To rozmowa
8 May 2025 · 20 min
Podcast episode in which host Jarosław Kuźniar interviews Krzysztof Latusek (Alstom) about leadership communication and public speaking. They compare communicating in sport vs business, trace Latusek's evolution from necessity to desire to speak publicly, emphasise preparation and training (including breath and physiology), and stress knowing the audience and adapting stories for different stakeholders. Latusek describes his roles (head of a large development team ~200 people; global strategy for a group of devices) and practical advice for technical specialists moving to softer communication.
Chapters
Podcast The Host to miejsce, które uczy komunikacji, oswaja strach przed sceną, pomaga ułożyć głowę i ciało, porządkuje myśli, przygotowuje do prezentacji, układa historię w nowoczesną narrację. Raz usłyszysz tu praktyczne rady ode mnie, innym moje rozmowy z ekspertami od dykcji, oddechu czy storytellingu. Spotkasz tu także liderów, którzy pokażą swoją drogę na scenę, z czym się mierzyli. jak pokonywali lęk i jakie mają dziś wskazówki dla ciebie. Moim gościem w podcaście The Host jest Krzysztof Latusek, Alstom. Jakbyśmy mieli o sporcie rozmawiać, to byłoby ci łatwiej w komunikacji niż gdybyśmy skupili się na biznesie?
W sporcie na poziomie, który miałaby ten sport, a to jest taki sport amatorski, Tam jest komunikacja głównie sama ze sobą. Jesteśmy widziani przez osoby, które obserwują zawody, ale komunikacja jest mocno wewnętrzna.
Zadałem to pytanie dlatego, bo mam takie doświadczenie, że kiedy z liderami rozmawiamy o ich pasji, zupełnie inaczej układają się zdania, a kiedy rozmawiamy o sprawach zawodowych, to idzie jak po grudzie.
Myślę, że tak jest. Pasja uwalnia nas dużo bardziej. Gdybym miał mówić o sporcie, mogę mówić, mówić i mówić o różnych aspektach tego sportu, jak ja do tego podchodzę, więc to faktycznie wydaje mi się, że byłoby łatwiej.
Czy dla ciebie bycie publiczne to jest rodzaj nobilitacji, rodzaj nagrody czy rodzaj konieczności, która się w danym momencie zawodowego rozwoju pojawiła?
Wiesz co, to chyba ewoluowało u mnie. Na początku to był rodzaj konieczności, i jak zmieniała się moja ścieżka zawodowa, to na początku to było tak, że ja musiałem coś prezentować. Dzisiaj to jest tak, że ja chcę prezentować, chcę być z moimi ludźmi czy z osobami, z którymi ja się potrzebuję skomunikować, dlatego że jest coś, co ja potrzebuję przekazać, ale jest też coś w trakcie tego spotkania, co ja chciałbym odebrać od tej publiczności.
OK. Czy to jest jakiś rodzaj dojrzewania jako lider? To znaczy, że wiesz, że to komunikowanie się to już nie jest tylko pokazanie prezentacji, koniec, kropka, to robimy, tylko to jest podzielenie się trochę innym rodzajem emocji, energii i wiedzy przed publicznością.
Jak to jest? Zdecydowanie tak jest. Tak naprawdę... Na samym początku tej ścieżki związanej z komunikacją była sama prezentacja. Kwestia była tylko tego, że potrzebuję pokazać jakiś wynik. Dzisiaj jest zupełnie inaczej, bo mówimy o tematach twardych, mówimy o tematach miękkich. Więc to się naprawdę mocno zmienia. Moja wiedza też na ten temat się dużo zmienia. doświadczenie tak samo. Ja obserwuję też innych liderów, jak się komunikują, obserwuję, czytam też dużo więcej na ten temat, więc jestem w stanie mieć pewną autorefleksję, jeżeli chodzi o mnie, ale jestem też w stanie patrzeć na przykład na osoby, które są na wysokich stanowiskach w mojej firmie i zauważyć dobre i te czasami rzeczy, które nie najlepiej wychodzą.
Czy to jest też tak, Krzysiek, firma jest międzynarodowa, totalnie globalna, że obserwując liderów na innych kontynentach, którzy trochę inaczej umieją prezentować, to też jest takie, nie wiem, postawienie sobie celu, żebym spróbował to zrobić inaczej niż?
Ja bym nie chciał tutaj ogólnie, że poziom Polski jest gorszy od poziomu międzynarodowego. Natomiast faktycznie widzę u liderów, którzy powiedzmy pochodzą z Francji czy z innych krajów, Europejskich, wcześniej ta edukacja i rozwój w tym kierunku się rozpoczął i troszeczkę nam brakuje.
Uczyli się mówić wcześniej.
Myślę, że tak, zdecydowanie.
Dzisiaj też tak obserwuję naszą skrzynkę mailową i pojawia się coraz, może nie tyle, coraz więcej, bo ta skala nie jest jeszcze tak widoczna, ale i jest jakaś kropla, która drąży skałę, że pojawiają się studenci, którzy mówią, mieliśmy godzinę zajęć i uświadomiłem sobie, jak wiele przede mną. Mieliśmy chwilę i kiedy widzę, ile jeszcze muszę zrobić, a, i to jest fajne, mają już pewien pomysł na siebie zawodowy i wiedzą, że bez tego się nie da. Myśmy w ogóle o tym nie myśleli.
To prawda. Świat się zmienia tak naprawdę. Młodzi ludzie chcą więcej, chcą inaczej. To jest widać. Osoby, które do nas przychodzą również, one inaczej postrzegają tę rzeczywistość i są bardziej otwarte. Więc myślę, że ta większa otwartość, na pewne nowe rzeczy, a jednak ten postęp komunikacyjny w komunikowaniu się, który przyszedł z social mediami, z tym wszystkim, z samym dobrodziejstwem rozwoju IT, Nie wiem, czy wymusza, ale zachęca do pewnego innego podejścia do tego tematu.
Myślę, że dotykasz też fajnej sfery, która jest nie tylko tym, czego lider dzisiaj potrzebuje, ale też tym, czego nowe pokolenie jego pracowników, jego partnerów potrzebuje. Więc to też jest coś, co rozumiem, pcha do tego, żeby poprawić swoje kompetencje.
To prawda. Zupełnie inaczej się komunikujemy z pracownikami, którzy mają powiedzmy 30 lat stażu w naszej firmie. a zupełnie inaczej z osobami, które przyszły do nas w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie jest to łatwe połączyć ten przekaz, aby on był adekwatny do jednego i drugiego pokolenia, natomiast między innymi moje zainteresowanie rozwoju w tym temacie wynika z tego faktu.
Ale to są inne narzędzia, inne słowa, inny sposób opowiadania tej samej historii?
Myślę, że sposób jest troszeczkę inny. Kiedyś w ogóle podejście do zarządzania było bardziej dyrektywne, więc de facto ludzie otrzymywali pewien przekaz.
Tu nie dyskutujemy.
Dokładnie. I tutaj się to kończyło. Natomiast dzisiaj to jest bardziej debata. Czyli trzeba zwrócić uwagę na potrzeby tych młodych ludzi, młodych, no, relatywnie młodych ludzi. Oni chcą też troszeczkę czegoś innego i chcą inaczej o tym rozmawiać, tak naprawdę. Jeżeli chcemy zachęcić to pokolenie, żeby poszło za nami, to my im nie wydajemy rozkazów, nie wydajemy dyrektyw. Dzisiaj to jest dialog i zachęcamy, pokazujemy perspektywę. Tak zwany meaningful work jest naprawdę ważny.
Czyli to są jakieś nowe kompetencje przywódcze, nawet jeżeli to słowo jest za duże, ale trzymając się tego, czyli niech leadership będzie lepszy, albo przynajmniej czulej brzmi, że żeby osiągnąć pewien cel jako lider, musisz używać innych narzędzi.
Tak, ja ich chcę używać tak naprawdę, dlatego że to wynika z szacunku też do ludzi, z którymi pracuję, i z szacunku do... do tych osób generalnie i do komunikacji. Chcemy to robić dobrze, chcemy komunikować się dobrze i chcemy, żeby oni nas zrozumieli, bo bez zrozumienia nic nie pójdzie dobrze dzisiaj.
Pamiętam takie zajęcie na studiach jeszcze na SWPS w Warszawie z przyszłymi dziennikarzami, którzy jak słyszeli ode mnie, że muszą się nauczyć, sobą, czyli i gestem, i dykcją, i narracją coś sprzedać, to byli obrażeni, bo przecież oni będą dziennikarzami, nie będą sprzedawać, ale w sumie mam wrażenie, że to bycie na scenie jest o sprzedawaniu, prawda? Idei, pomysłu, konceptu, wyników, wszystkiego, ale to jest w jakimś sensie sprzedaż myśli.
Tak, to się zgadza. To tak naprawdę zaczyna się na bardzo małych spotkaniach w zespołach. Jeżeli chcemy, żeby ci ludzie się zaangażowali, żeby poszli za nami w ten temat, czasami nie jest łatwo. Czasami firma potrzebuje, żeby pracownicy poświęcili trochę tego prywatnego czasu i zrobili jakieś nadgodziny. To ważne jest, żeby rozumieli, po co to robią, jaki jest kontekst i gdzie my zmierzamy. I tak naprawdę, co im to też da. Bo to jest też dla nich. Firmy nie istnieją same dla siebie dzisiaj. One istnieją też dla tych ludzi, którzy tam są i oni je tworzą.
Tu dotykamy tego, co jest akurat spójne w twojej robocie i w mojej, czyli know your audience i dopiero jak wiesz, kto jest po drugiej stronie, jakie być może ma potrzeby, umiesz zaadresować problem. Natomiast to wciąż jest dla ciebie paraliżujące, w jakim sensie to, że stajesz i jesteś w sytuacji sprawdzianu, jak zareagują, jak odbiorą, czy pójdą, czy nie pójdą za tobą?
Moje doświadczenie się dużo zmieniło, nabrałem nowych kompetencji i nie wiem, czy dzisiaj mnie to paraliżuje, natomiast oczywiście ja mam to z tyłu głowy. Mogę dać taki przykład. Niedawno zupełnie przygotowywałem siebie do pewnego trudnego wystąpienia i z niego kompletnie zrezygnowałem. A poświęciłem na to naprawdę dużo czasu. Zrezygnowałem dlatego, że zrozumiałem, że to, co chcę powiedzieć, to nie jest dla tej publiczności, która tam była. I zupełnie odwróciłem podejście do tego. Użyłem wielu narzędzi do tego. Pracowałem nad story, było dużo treningu, bardzo skracałem, żeby to było dobrze poukładane i niezbyt dużo informacji. Natomiast na sam koniec, kiedy przemyślałem, do kogo będę to mówił, wyszło to, że to nie jest historia, którą ja chcę opowiedzieć tej publiczności, a z drugiej strony ta publiczność w ogóle nie przyjmie tego, co ja chcę powiedzieć i zrezygnowałem z tego kompletnie.
Czyli musiałeś zmienić totalnie historię?
Tak.
Położyć na coś zupełnie innego?
Dokładnie tak. Niestety miałem już wtedy mniej czasu, aczkolwiek wydaje się, że efekt był zamierzony.
To gratuluję. Myślę o dwóch rzeczach, które powiedziałeś, czyli przygotowanie i trening. Teoretycznie to samo, ale postaram się to rozłożyć na dwa osobne światy. Jak mówisz o przygotowaniu, czy dajesz sobie jako lider czas w ogóle na to, żeby mieć na to przestrzeń? Czy to jest zawsze na ostatnią chwilę robota?
Zdecydowanie tak. Powiem ci tak. Jakby wrócimy tutaj i dotkniemy tego tematu tej ewolucji. Na samym początku, kiedy to była prezentacja, ja tak naprawdę skupiałem się tylko i wyłącznie na graficznej szacie. Czyli jak ma to wyglądać? Dzisiaj to jest zupełnie inaczej. I to przygotowanie jest tą częścią, w której ja planuję, co chcę powiedzieć. W ogóle nie skupiam się na tym, jak to będzie wyglądać. To jest pierwszy etap. I kiedy już wiem, co chcę powiedzieć, zaczynam to sobie układać. Jeżeli to jest prezentacja, to układam to na tej prezentacji. Trening już jest w momencie, kiedy ja widzę to, co chcę pokazać, rozumiem to, zaczynam trenować, ale jeszcze w tym momencie dalej jest ten etap przygotowania, dlatego że dalej z tej historii można coś wyciąć. Coś, czego być może ja nie chcę pokazać, a być może jest tego za dużo.
Jasne. I teraz nawiążę do treningu, ale myśląc z tobą jako z sportowcem, choć ty mówisz o sobie amator, ale słyszałem, jak wygląda jego amatorstwo, więc chciałbym takie. I teraz w sporcie ten trening jest skrajnie istotny. I wiadomo, że nawet pięciu dobrych kilometrów nie zrobisz, nawet dziesięciu czy więcej, jeżeli wcześniej nie rozgrzejesz organizmu, nie zaczniesz, wolniej i tak dalej. Mam takie doświadczenie, że wielu liderów, jak słyszy, że musi poświęcić na coś czas, w sensie na przygotowanie się, przepracowanie czy nawet rozgrzanie aparatu mowy, mówi, że to jest strata czasu. Czy ten sport pomaga ci w tym, żeby rozumieć, że ta droga na scenę jest dłuższa niż by się wydawało?
Oczywiście. Wiesz, to jest tak, że żaden wynik nie przychodzi bez wysiłku i nakładu pracy. Nie musi to być wysiłek fizyczny, chociaż w tym przypadku też ćwiczenia oddechowe, relaksacyjne, one jakby dużo dają. Dużo mi dała wiedza na temat fizjologii tak naprawdę i ja też z tym pracuję. Zacząłem z tym pracować. Mało tego, powiedziałbym dodatkowo, że wiedza o tej fizjologii, ona pozwala mi dzisiaj odstresować się też w innych sytuacjach, które niekoniecznie są powiązane z publicznym wystąpieniem. Natomiast tak, dobre przygotowanie. strategia, czyli plan na to, co chcę powiedzieć, to są dosłownie te same punkty, które są używane w sporcie i które są używane w storytellingu.
Okej, ale oddech dla ciebie zawsze był naturalny, że on jest skrajnie istotny w sumie do tego, żeby na przykład nie dotykało nas to, co dotyka prawie każdego lidera, z którym rozmawiam dzisiaj, czyli ja się denerwuję, ja się stresuję, ja się boję. I dopiero jak zaczynamy sobie rozpakowywać dlaczego, to dochodzimy do tego, że być może sam oddech mógłby to wyregulować. To sport ci dał tę wiedzę, czy jak to było?
Narzędzia znałem, ale ja nie wiedziałem, że to można zastosować w tym danym miejscu. Więc de facto tak naprawdę wiedza, którą miałem, użyta w innym miejscu, daje bardzo dobre efekty.
Z perspektywy czasu myślę sobie, że nawet powinienem tych liderów rozumieć bardziej niż na początku chciałem. To znaczy, że to jest banalne, bo oddychać umiemy teoretycznie, jak się urodziliśmy, zaczęliśmy i tak jest z nami 30, 40, 50 lat. Natomiast tutaj mówimy o takim bardziej świadomym podejściu do swojego ciała też, skoro oczekujemy od siebie na scenie cudów.
Tak. Myślę, że można powiedzieć, że wiele rzeczy tak naprawdę już dawno zostało wymyślonych. Kwestia jest tego tylko, gdzie i jak ich użyjemy. I to jest chyba największa trudność tutaj.
A to też jest tak, że pomaga ci to... w innym zarządzeniu kosztem tego publicznego bycia. To znaczy, wiadomo, że to kosztuje. Wydaje się z boku, że bycie na scenie jest takie fajne i tylko korzystne, ale to jest bardzo dużo dawania, bardzo mało brania, więc trzeba przygotować się na to, żeby z czegoś dać. Czy dzisiaj dbanie o tę fizjologię, o to przygotowanie, to jest mniejszy koszt końcowy?
To jest mniejszy koszt końcowy na pewno. Jeśli dojdzie do tego trening i cały proces, który mamy z tym związany, to na 100% jest mniejszy koszt energetyczny. I sam moment, kiedy my się komunikujemy, a tak jak mówię, ta komunikacja jest różna. Ona może być od rozmowy jeden na jeden. Ja też uważam, że to jest komunikacja i też uważam, że jeśli chcemy komuś coś przekazać, to dobre story tam jest podstawą. Do takich większych zespołowych spotkań, do momentów, kiedy my spotkamy wysokie kierownictwo z naszej firmy, czasami widzimy ich pierwszy raz, to tak naprawdę Sam moment, kiedy my jesteśmy, nawet nie na scenie, ale kiedy mówimy, kosztuje dużo mniej energii, kiedy my jesteśmy gotowi i wiemy, jaki przekaz chcemy dać. Plus to przygotowanie przed.
I bardzo mi się marzy, żeby połączyć to ze sportem. Czyli rozumiem, że gdybyśmy szukali analogii, jak wiesz, że biegniesz maraton, to całe ciało jest przygotowane na 42. Jak wiesz, że to jest krócej, to głowa, ciało, wszystko wie, że to będzie inny dystans.
Tak, dokładnie tak jest. I też jakby trening, całe przygotowanie jest inne, cały moment przedstartowy jest zupełnie inny, dlatego że my się przygotowujemy albo do... wysokiej intensywności bardzo szybko albo do czegoś, co będzie długo trwało. Także tak, to ma kluczowe znaczenie.
Myślę o tych sytuacjach jeden na jeden, bo ja wychodzę z założenia, że scena jest wszędzie, nawet jeżeli fizycznie jej nie ma. Ta jeden na jeden sytuacja, podobnie jak my teraz, ona jest na tyle... wydaje mi się trudniejsza, bo jest ciszej, intymniej i zupełnie inaczej rozkładają się emocje i kontrola tego, jak reaguje druga strona.
Tak, zgadzam się z tobą. Gdybyśmy wrócili do tego wątku, że mamy różne pokolenia dzisiaj, to jeden na jeden jest o tyle trudniejsze, że z jedną osobą będziemy rozmawiać w taki sposób, z drugą trzeba inaczej do tego podejść.
Kiedy pojawia się zarząd albo spotkanie na samym szczycie szczytów i wiesz, że nie masz czasu na długie story, umiesz być tu elastyczny?
Staram się i myślę, że wiedza, którą nabywam ciągle, bo ciągle się rozwijam, powoduje, że to moje story jest coraz lepsze. Ja się nawet na tym łapię, że wiedza, którą mam z kampu, bo to jest wiedza z kampu, ona mi bardzo pomaga w tym, jak ćwiczę czy jak się przygotowuję do tego, to ja wiem, na co zwrócić uwagę. Coraz więcej szczegółów pojawia mi się automatycznie i to jest dla mnie bardzo fajne. Nawet patrząc na to, jak mam prezentować, zakładam, że będę pokazywał to w określonej kolejności. I cały ten proces właśnie jest w ten sposób kierunkowany. Tak że to jest wiele takich niuansów, o których wcześniej nie myślałem, co bardzo pomaga.
Jakie jest twoje story? W takim razie masz 30 sekund.
Dzisiejsze moje story, tak? Gdybyśmy mieli mówić o public speaking, powiem ci tak, zacząłbym od tego, że... Niedawno słuchałem jednego z twoich podcastów i tam powiedziałeś bardzo ciekawą rzecz, że pośpiech poniża.
Tak napisane było na konsole Ciepcewskiej.
I to jest super esencja tego, co mnie spotkało tak naprawdę. Ja zawsze się spieszyłem i zawsze mnie to stresowało. Ja się zastanawiałem tak naprawdę, co to jest za uczucie i co ja mam z tym zrobić. I myślę, że to był trigger do tego, żeby zacząć rozwijać się w tym temacie.
Myślę, używam tej analogii, ona rzeczywiście była naklejką na konsolecie w TVN, wierzę, że jeszcze jest, w takim znaczeniu, że od liderów, choć oni czasami w ogóle nie zwracają na to uwagę, tłum, publiczność oczekuje jakiegoś uspokojenia, jakiegoś uczesania sobie wcześniej czegoś i jak my wpadniemy na tę scenę, czyli na naszym stanowisku wchodzimy na scenę przed publiczność, która oczekuje od nas wejścia w rolę, oczekuje od nas właśnie czasami takiego zaopiekowania niepewności, która być może krąży po firmie, no to tym bardziej, jak my będziemy w pośpiechu, nie osiągniemy tego celu, który chcemy, czyli skupienia, uspokojenia, wytłumaczenia i koniec końców osiągnięcia celu.
Tak, ja się zgadzam z tym 100%.
Twój biznes dzisiaj, gdybyś miał swoją historię biznesową opowiedzieć, to co to jest, co robisz?
Dzisiaj pracuję w dużej korporacji, w branży kolejowej. I to jest firma międzynarodowa, tak jak już wspomniałeś. Mam dwa stanowiska w zasadzie. Jedno, jestem szefem dużego działu rozwoju. Prawie 200 osób w moim zespole. A druga funkcja jest bardzo globalna. Zajmuję się strategią dla... pewnej grupy urządzeń. I tam jestem odpowiedzialny za właściwie kontakt z wszystkimi regionami na świecie i budowanie strategii sprzedażowej, budowanie strategii produkcyjnej.
Czyli historia za historią.
Można powiedzieć, że tak, tak.
Mówisz o urządzeniach, ale do każdego właściwie musisz mieć jakieś story, żeby pokazać, dlaczego ono jest istotne w całym procesie. Dlaczego koniec końców ktoś ma w nie zainwestować.
Tak, to tak jest. Dodatkowo jeszcze mamy klienta, który jest właściwie dla nas najważniejszy. Temu klientowi trzeba to pokazać, dlaczego my, a nie nasza konkurencja. Tu dużo dochodzi jeszcze takich aspektów bezpieczeństwa, bo to są urządzenia kolejowe, więc jest wiele rzeczy do opowiedzenia faktycznie.
Jak bezpieczeństwo, to jest pewnie bardzo dużo emocji, no bo koniec końców mamy bezpiecznie dojechać z punktu A do punktu B i to dosyć szybko, znając już twoje możliwości. Więc tym bardziej zastanawiam się, na ile dzisiaj jako osobie, która jest, powiedzmy, bliżej techniki, dotykanie tej miękkiej sfery, emocjonalnej czasami, w historii, przyszło łatwo.
Początek, moi drogi, to była typowa technika. Ja byłem inżynierem, pracowałem w technice. i na tym się skupiałem. Później ta ewolucja też zaczęła dotykać pracy z ludźmi. Im więcej ja z ludźmi pracowałem, tym więcej się ja od tych ludzi uczyłem. I rozumiałem, że takie holistyczne podejście, że zaopiekowanie tych emocji jest coraz ważniejsze. Więc myślę, że dzisiaj nie jest to takie supertrudne dla mnie, żeby mówiąc historię techniczną, opowiadać też o tych emocjach z tym związanych i opiekować to bezpieczeństwo, bo my tutaj dużo mówimy o tym bezpieczeństwie.
Zapytam Cię Krzysiek na koniec o taką jedną rzecz, bo ona może być istotna w Twojej branży technicznej, ale też widzę ją coraz częściej w branży IT, gdzie specjaliści technologiczni, specjaliści cyfrowi słyszą od swoich szefów, zobacz, ta technologia, którą sami sobie tutaj wymyśliliśmy, bardzo dużo rzeczy za ciebie robi. Więc spróbuj, to brzmi brutalnie, nauczyć się mówić, to znaczy spróbuj umieć opowiedzieć, co się tu zadziało naszym klientom, naszym partnerom, tak żebyś nie musiał mieć pośredników, których miałeś do tej pory. Czy masz jakąś taką radę dla osób, które właśnie z techniki wychodzą do świata miękkiego, do którego nie mają jeszcze zaufania, Nie wiedzą po co. Bardzo często mają poczucie, że to, jak im się każe opowiedzieć pewne rzeczy, jest banalne, jest nieistotne, ale jednocześnie wiemy, że jest potrzebne dla tej drugiej strony. Jak się za to zabrać, żeby ten most między technologią a ciekawą story zbudować?
Myślę, że przede wszystkim otwartość. Trzeba też wrócić do podstaw, czyli know your audience. Musimy zrozumieć, do kogo będziemy mówić, bo faktycznie ta publiczność może być różna. A jak poznamy tę publiczność, to zaczniemy rozumieć tak naprawdę, które z aspektów są dla nich ważne i wtedy możemy je opiekować, te aspekty. I to jest...
Sprawdza ci się to?
Sprawdza mi się to i to wychodzi dość naturalnie. Natomiast gdybym to robił pierwszy raz, to nie będzie łatwe. To nie jest droga, którą się pokonuje w jeden dzień. I tutaj myślę, że my też jako liderzy zespołów to wiemy. Dlatego zaczynamy stwarzać te warunki do rozwoju dla inżynierów, bo oni też coraz częściej, tak jak wspomniałeś, są eksponowani już na ten kontakt z klientem. i zaczynamy stwarzać te warunki dla tych inżynierów, żeby oni mogli się rozwijać w tym kierunku.
Trzymam za ciebie mocno kciuki za każde wyjście na scenę i mam nadzieję, że to będzie całkiem fajna przygoda.
Dziękuję ci bardzo i dziękuję za zaproszenie, bo dla mnie to też była okazja do... Przetestowania. Tak.
More from Jarosław
Lęk przed wystąpieniem - co się dzieje i co na to nauka? | zapowiedź webinaru z dr. Drążkowskim




